Wojna bratobójcza w polityce ma to do siebie, że ofiarami zawsze są dawni przyjaciele. Natomiast ofiarami wojny w PiS są partyjne tajemnice.
Prawdziwe powody rozłamu w PiS. Wyjaśniamy wszystko, co musisz wiedzieć
To, że panowie się nienawidzą, było oczywiste od miesięcy. Ale że aż tak bardzo? Słyszymy o tym coraz więcej każdego dnia. Dowiadujemy się też, co powiedziano na zamkniętych spotkaniach i jakich metod używają poszczególne osoby.
Sygnał do ataku na Mateusza Morawieckiego ewidentnie dał Jarosław Kaczyński, mówiąc, że Morawiecki był doradcą Tuska i że był związany „z tamtą stroną”. Nagle prezesowi przypomniało się to, co przecież wiadomo jest od lat. Bo że Morawiecki był w radzie gospodarczej przy Tusku i że w tamtym czasie był zwolennikiem liberalnej polityki gospodarczej, to wiedza powszechna. Ale dzięki wystąpieniu Kaczyńskiego stało się wyraźne to, co przez ostatnią dekadę o Morawieckim szeptano na korytarzach.
Wiemy już także, że był przeciwnikiem 500+. To też nie jest specjalne zaskoczenie, bo Morawiecki jako wicepremier w rządzie Beaty Szydło mówił, że ten program jest na kredyt i że nas na niego nie stać. Potem co prawda się wycofał i realizował grzecznie sztandarowy program PiS , ale prezes doskonale wiedział, co Morawiecki na ten temat myśli.
Kolejna sprawa: zakup F-35, na które, jak twierdzi z kolei Mariusz Błaszczak, Morawiecki nie chciał się zgodzić. Zapewne niebawem dowiemy się, że prezes PiS nie miał pojęcia o kolejnych poczynaniach rządu, nawet kiedy był w tym rządzie wicepremierem. Bo wszytko jest winą Morawieckiego.
Partia na sygnał prezesa rusza do najbardziej absurdalnych ataków, bo nie da się mówić o rządzie PiS, nie mówiąc o Morawieckim.
Oskarżenia, wyjazdy alkoholowe i polexit
Dowiedzieliśmy się także kilku bardzo ciekawych rzeczy z dialogów mniej istotnych graczy. Najpierw Marcin Horała poinformował, że to Kacper Płażyński był autorem słynnej analizy kontaktów i znajomości Karola Nawrockiego, która trafiła do mediów w listopadzie 2024 r., kiedy Nawrocki stał się bardzo poważnym kandydatem na kandydata. Politycy PiS do tej pory oskarżali media i opozycję o wyprodukowanie tego „dokumentu”. Tymczasem nagle okazało się, że wszyscy w PiS wiedzą i są przekonani, że to poseł z Gdańska stoi za jego przygotowaniem, a zapewne także dostarczeniem w ręce mediów.
Płażyński zagroził Horale sądem, a Horała zapowiedział, że na pewno nie wpłaci 50 tys. na fundację małżonki Płażyńskiego. Ale jednocześnie Płażyński powiedział, że jego już nic nie dziwi „po latach używania trolli przez jego [Horały] kolegów”. Dowiedzieliśmy się zatem, że politycy PiS nagminnie korzystają z farm trolli do podbijania swojej narracji w internecie i znowu – że jest to wiedza powszechna w partii.
Przez lata wmawiano nam, że polexit to wymysł mediów i opozycji, a tu nagle Piotr Müller mówi, że w komitecie politycznym PiS są politycy, którzy uważają, że wyjście z Unii to jest doskonały plan. Powołuje się przy tym na rozmowy wewnątrz partii. Taką osobą ma być Patryk Jaki, który oczywiście odpowiada, że Müller kłamie. Ale skoro były rzecznik rządu, polityk, któremu partia za zasługi pozwoliła zarabiać w euro mówi, że rozmowy wewnątrz partii o wyjściu z Unii były, to chyba należy w to wierzyć.
Po kilku dniach tej wojny dowiedzieliśmy się również – co jest zaskoczeniem chyba wyłącznie dla harcerzy Morawieckiego – że Jacek Kurski nie zna granic. Ale przecież to było jasne, jeśli poświęciło się chociaż pół godziny na obejrzenie programu, jaki proponował widzom TVP przez 6 lat. Wtedy oburzeni dziś byli politycy PiS nie mieli takich refleksji. Nie uważali, że Kurski dopuszcza się haniebnych ataków przy pomocy zatrudnionych u niego dziennikarzy. A propos, wiemy także, że jest cała grupa “zasłużonych dziennikarzy”, których poseł Matecki wymienia z nazwiska. Zasłużonych oczywiście dla partii.
Z mniejszych newsów – dostaliśmy taki o piciu w Mielnie, gdzie już marcu „harcerze” mieli dzielić się nadziejami na budowę partii. Oraz o piciu w Mikołajkach, też w marcu, gdzie mieli przekonywać ludowców do wspólnego projektu. Aż dziwne, że takie wakacyjne kierunki ludzie Morawieckiego wybrali bardzo wczesną i bardzo chłodną wiosną.
To wszystko są historie opowiadane przez ich partyjnych kolegów coraz bardziej publicznie. Wszystko to udowadnia, że PiS jest dokładnie taką partią, jaką od lat opisujemy. Ciekawe czego dowiemy się w tym tygodniu.





