Close Menu
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Modne Teraz
Nowrocky pod lupą śledczych. Policja skierowała sprawę do sądu – Wprost

Nowrocky pod lupą śledczych. Policja skierowała sprawę do sądu – Wprost

10 września, 2026
Koniec sezonu Igi Świątek? O tym planie nikt wcześniej nie myślał – Tenis – Sport Wprost

Koniec sezonu Igi Świątek? O tym planie nikt wcześniej nie myślał – Tenis – Sport Wprost

10 września, 2026
Europejska suwerenność technologiczna – pierwsza edycja Phoenix-EVENT w Warszawie – Biznes Wprost

Europejska suwerenność technologiczna – pierwsza edycja Phoenix-EVENT w Warszawie – Biznes Wprost

10 września, 2026
Orangutany na Borneo straciły większość siedlisk. Katastrofa gatunku

Orangutany na Borneo straciły większość siedlisk. Katastrofa gatunku

10 września, 2026
Katastrofa kolejowa na Mazowszu. Policja dementuje informacje o kierowcy

Katastrofa kolejowa na Mazowszu. Policja dementuje informacje o kierowcy

10 września, 2026
Facebook X (Twitter) Instagram
Popularność
  • Nowrocky pod lupą śledczych. Policja skierowała sprawę do sądu – Wprost
  • Koniec sezonu Igi Świątek? O tym planie nikt wcześniej nie myślał – Tenis – Sport Wprost
  • Europejska suwerenność technologiczna – pierwsza edycja Phoenix-EVENT w Warszawie – Biznes Wprost
  • Orangutany na Borneo straciły większość siedlisk. Katastrofa gatunku
  • Katastrofa kolejowa na Mazowszu. Policja dementuje informacje o kierowcy
  • Wojna na Ukrainie. Konstantynówka atakowana. Rosjanie przesunęli front
  • Maciej Berek sędzią TK. Kancelaria prezydenta żąda wyjaśnień, pismo w Sejmie
  • Luksus w pracy. Niezawodne dostawczaki Mercedes-Benz w specjalnej ofercie
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami
Historie Internetowe
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Biuletyn Zaloguj Sie
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Strona Główna » Stalin nie wierzył, że wróg zagraża Moskwie. Ignorował ostrzeżenia, a sytuacja była coraz gorsza
Stalin nie wierzył, że wróg zagraża Moskwie. Ignorował ostrzeżenia, a sytuacja była coraz gorsza
Aktualności

Stalin nie wierzył, że wróg zagraża Moskwie. Ignorował ostrzeżenia, a sytuacja była coraz gorsza

Pokój WiadomościPrzez Pokój Wiadomości10 września, 2026

Około 2 mln niemieckich żołnierzy na początku października 1941 r. ruszyło na Moskwę. Mieli zdobyć miasto i rozstrzygnąć losy wojny. Stalin zapowiedział pokonanie najeźdźców. W rzeczywistości nie był pewien, czy Armia Czerwona zdoła obronić stolicę.

Pierwsze ewakuacje władze miasta zarządziły na początku lipca. Specjalny pociąg zabrał wtedy m.in. zabalsamowane zwłoki Lenina z mauzoleum pod kremlowskim murem. Po czterodniowej podróży dotarły do oddalonego o mniej więcej 1600 km miasta Tiumeń, gdzie zostały prawie do końca wojny pod nadzorem naukowców i NKWD.

Od września trwała pośpieszna ewakuacja najważniejszych fabryk i instytucji. Na głębokie tyły przeniesiono w sumie około 500 zakładów z pracownikami. „Wydawało się, że cała Moskwa gdzieś wyjeżdża” — wspominał Dmitrij Safonow z fabryki zbrojeniowej wywiezionej za Ural.

15 października niemieckie czołgi dotarły na 80-130 km od Moskwy. Państwowy Komitet Obrony ze Stalinem na czele postanowił nie zwlekać: ściśle tajnym dekretem nakazał ewakuację stolicy. Tego samego dnia wyjechali członkowie najwyższych władz ZSRR, w tym Prezydium Rady Najwyższej i Rady Komisarzy Ludowych. Kierowali się do Kujbyszewa (obecnie Samara) leżącego ponad 1000 km na wschód od Moskwy. Na Stalina czekały tam już rezydencja i potężny, podziemny bunkier. On sam przy okazji rozprawił się z niedobitkami wielkiej czystki z lat 30., których NKWD wywiozło z moskiewskich więzień i rozstrzelało. Wśród ofiar egzekucji byli m.in. dawny naczelnik osobistej ochrony Stalina, wdowa po marszałku Tuchaczewskim i ośmiu bohaterów ZSRR.

Do grudnia miasto opuściła połowa z ponad 4 mln mieszkańców. A jednak część Moskwian nie kryła, że czeka na przyjście Hitlera, który rozprawi się z Żydami i komunistami.

Strzelać bez ostrzeżenia

Mieszkańcy sowieckiej stolicy obudzili się 22 czerwca 1941 r., nie wiedząc, że wybuchła wojna z III Rzeszą. W Parku Sokolniki, nieopodal centrum miasta, bawiły się od rana tysiące dzieci przywiezionych na niedzielę z obwodu moskiewskiego. W tym samym czasie Wehrmacht i Luftwaffe od kilku godzin dziesiątkowały Armię Czerwoną. Dopiero o 12.15 z ulicznych i zakładowych megafonów przemówił w radiowym przemówieniu Wiaczesław Mołotow w zastępstwie Józefa Stalina, który przybity psychicznie niespodziewanym niemieckim atakiem zaszył się w podmoskiewskiej daczy.

Mołotow jako wiceszef Rady Komisarzy Ludowych zapowiadał walkę i zwycięstwo. Ludzie słuchali z niedowierzaniem. Jeszcze niedawno pozdrawiali niemiecką delegację, która maszerowała podczas parady pierwszomajowej na Placu Czerwonym, a gazety rozpisywały się o przyjaźni z hitlerowskimi Niemcami.

Trzy dni później w mieście wprowadzono stan wojenny i godzinę milicyjną. Nikt nie mógł wychodzić bez przepustki na ulice między północą a czwartą rano. Bez zezwolenia zakazany też był przyjazd do Moskwy. Nocami wszystko tonęło w mroku. Obowiązywało zaciemnienie. Gasły lampy uliczne, okna zasłaniane były czarnym papierem i innymi materiałami. „Żyjemy jak na wsi, bez świateł, które gasną wraz z zapadaniem zmroku. Z tego powodu wypadki na ulicach, zarówno z udziałem pieszych, jak i samochodów, są dość częste” — pisała w pamiętniku lekarka Jelena Sacharowa. Patrole wojska i milicji mogły strzelać bez ostrzeżenia, gdy zobaczyły światło w domach. Najważniejsze budynki zmieniły się nie do poznania. Prowizoryczne dobudówki, dachy malowane na czarno, siatki z kamuflażem miały utrudnić bombardowanie niemieckim lotnikom. Ściany i mury zabytkowych budowli przypominały z daleka domy mieszkalne. Pod brezentem zniknęła m.in. wielka czerwona gwiazda na głównej kremlowskiej wieży, a maskujące farby pokryły złote kopuły cerkwi.

Gdy jedni mieszkańcy zgłaszali się na ochotnika do wojska, inni gromadzili zapasy żywności i wszystkiego, co może się przydać. Ze sklepowych półek znikały konserwy, olej, cukier, sól, kasza, wódka, której sprzedaż na pewien czas wstrzymano (alkoholu używano nie tylko do konsumpcji, ale i jako środek płatniczy). W połowie lipca władze miasta zaczęły reglamentować podstawowe towary. Z czasem kartkowy system objął 114 produktów, oprócz żywności także buty, zapałki, mydło czy naftę. Kartki wydawały zakłady pracy i administracje budynków. Przydział zależał od zatrudnienia. Robotnikom przysługiwało 800 g chleba dziennie, pracownikom umysłowym — 600, osobom niepracującym i dzieciom — 400. Miesięczne racje mięsa wynosiły odpowiednio: 2,2 kg, 1,2 kg, 600 g. Z biegiem czasu były ograniczane. Pod sklepami ustawiały się gigantyczne kolejki. Ludzie czekali godzinami, nie wiedząc często, co kupią. „31, 62, 341, 5004” — zapisywał jeden z mieszkańców atramentem na nadgarstkach swoje miejsca w różnych kolejkach. Władze oficjalnie głosiły równość, ale przywileje zachowała partyjno-urzędnicza elita. Razem z zasłużonymi dla państwa naukowcami, twórcami propagandy i kultury, sportowcami zaopatrywała się w wydzielonych sklepach, gdzie oferowano zwykle lepsze produkty. Partyjny aktyw karmiły jadłodajnie utworzone w każdym rejonie miasta. W zakładach działały bufety dla kierownictwa. Zwykli Moskwianie mogli o tym pomarzyć. „Doktor N. został wezwany do 16-letniej dziewczyny. Przyśniła jej się pyszna kolacja i we śnie zwichnęła sobie szczękę” — zanotował w pamiętniku lekarz pogotowia ratunkowego.

Reflektory kontra samoloty

Władza piętnowała i tropiła spekulantów. Mimo surowych kar mnożyły się kradzieże i fałszerstwa kartek. Kwitnął czarny rynek, na którym ceny były zwykle kilkakrotnie wyższe niż w sklepach. Podobnie trzeba było płacić w restauracjach, dostępnych tylko dla najbogatszych Moskwian. W kinach, prócz fabularnych seansów, wyświetlano propagandowe i instruktażowe filmy, jak tropić szpiegów, zakładać maski gazowe, gdzie chronić się podczas bombardowania itp. Pod koniec czerwca przeprowadzono próbne alarmy lotnicze. Prawdziwe naloty zaczęły się 22 lipca. Większość była nocą. Podczas pierwszego około 200 samolotów w czterech falach zrzuciło 104 tony bomb burzących i 46 tys. zapalających. Jedna przebiła dach Wielkiego Pałacu Kremlowskiego, ale nie wybuchła. W następnych miesiącach trafiły jeszcze kilka razy w Kreml, nie wyrządzając jednak poważnych szkód. Znacznie bardziej ucierpiały m.in. gmach Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii, Dworzec Białoruski, Teatr Bolszoj czy Uniwersytet Moskiewski.

Niemieccy piloci mieli trudne zadanie. W mieście zgromadzono około 40 proc. całej sowieckiej obrony przeciwlotniczej, w tym kilkadziesiąt tysięcy dział i karabinów maszynowych, setki wielkich reflektorów i balonów zaporowych, które wspierało około 600 myśliwców. Cywilni obserwatorzy dzień i noc czuwali na dachach z brezentowymi rękawicami, szczypcami z metalu, wiadrami z wodą i piaskiem do gaszenia bomb zapalających (Moskwa tamtego czasu była w większości drewniana). Rannych transportowano do szpitali polowych w nieczynnych szkołach. Władze karały za samo czytanie i posiadanie ulotek w języku rosyjskim, które od sierpnia masowo zrzucały niemieckie samoloty. O stratach milczały. Pod koniec listopada NKWD w tajnym raporcie odnotowało śmierć 1327 osób i około 5 tys. rannych w 90 nalotach, co było wielokroć mniejszą liczbą niż np. w bombardowanym Londynie. Niegroźne obrażenia odniósł m.in. gen. Aleksandr Szczerbakow, sekretarz KC i szef moskiewskich struktur partii. „Bardzo ważne było szybkie złapanie niemieckich samolotów w skrzyżowane promienie reflektorów i określenie ich wysokości i prędkości” — wyjaśniała Tatiana Pietrowa, której matka zgłosiła się do obrony przeciwlotniczej (oficjalnie doliczono się 1392 strąconych maszyn wroga).

Bateria obrony przeciwlotniczej w Moskwie późnym latem 1941 r.

Foto: ADN-BILDARCHIV/ULLSTEIN BILD / newspix.pl

Stalin chroni się w metrze

Za główny schron służyło metro, którego pierwszą linię otwarto sześć lat wcześniej. Pociągi kolei podziemnej kursowały tylko w dzień. W razie nalotu zatrzymywały się na najbliższej stacji. Podczas alarmów kryły się w metrze setki tysięcy osób. Matki z dziećmi, starsi ludzie, inwalidzi zajmowali wygodniejsze miejsca w wagonach i na peronach stacji, reszta tłoczyła się w tunelach. Po paru godzinach panował zaduch, brud i smród. „W tunelach były drewniane podłogi z desek, więc wszystkie znajdowałyśmy miejsce i kładłyśmy się, tuląc do siebie” — wspominała Zoja Minajewa. Pod ziemią działały wodotryski, sklepy, biblioteki, a nawet szpitale, w których urodziło się ponad 200 dzieci. Odbywały się koncerty, pokazy filmowe, wykłady, zebrania i wystąpienia propagandowe. Stalin chronił się w osobnym wagonie, który na stacji Kijowska oddzielała od reszty tuneli ściana ze sklejki. Z czasem ludzie przywykli do nalotów i, mimo alarmów, coraz rzadziej schodzili do metra. Nawet podczas dużych bombardowań stali w kolejkach do sklepów, bo kto uciekł do schronu, nie mógł wrócić na swoje miejsce. „Martwiło mnie, że mojej mamy prawie nigdy nie było ze mną w schronie — opowiadała Tatiana Rybakowa. — Była na dachu (albo na strychu) i odpowiadała za gaszenie bomb. Po bombardowaniu wychodziliśmy z przyjaciółmi na zewnątrz, zbieraliśmy odłamki pocisków do worków i oddawaliśmy je na skup złomu (oczywiście bezpłatnie)”.

Najpierw z miasta wywieziono kobiety i dzieci. „Rodzice mieli zebrać materace, poszewki na poduszki i lekkie ubrania dla dzieci. Wszystkich nas załadowano do tramwaju i zawieziono na Dworzec Rzeczny. Na Dworcu Rzecznym stały statki wycieczkowe, a my zostaliśmy załadowani na peron i pokład, każdy z nas znalazł miejsce. Statek odpłynął do Riazania” — opowiadała 12-letnia Zinajda Aristarchowa.

Centralna agencja prasowa — Sowinformbiuro — blokowała doniesienia o katastrofalnej sytuacji na froncie. Jesienią nie dało się już jednak tego ukryć. Około 2 mln żołnierzy niemieckiej Grupy Armii Środek na początku października ruszyło na pozycje, których broniło 1,25 mln czerwonoarmistów. W ramach operacji „Tajfun” mieli zdobyć Moskwę i rozstrzygnąć losy wojny. W rejonie Briańska i Wiaźmy wzięli do niewoli setki tysięcy sowieckich jeńców. Wydawało się, że nic nie zatrzyma Wehrmachtu. „(…) samo istnienie radzieckiego państwa jest zagrożone” — alarmowała 4 października gazeta „Krasnaja zwiezda”, apelując, by wszyscy „walczyli do ostatniej kropli krwi”. Miasto obwieszono propagandowymi plakatami. Bojowego ducha podnosiła m.in. wystawa trofeów wojennych w Parku Gorkiego. Kilkaset tysięcy ludzi (głównie kobiet i nastolatków) zgłosiło się do budowy umocnień. Dzień i noc kopali łopatami okopy i stawiali zapory przeciwczołgowe. W ten sposób powstało 16 tys. km linii obronnych. „Front jest coraz bliżej. Na ulicach Moskwy wznoszą barykady — jeże z szyn. Nie dopuszczam do siebie myśli, że mogłoby dojść do walk na ulicach. Ale faszystowska bestia jest mocna i trzeba się z tym liczyć” — notowała w dzienniku lekarka Jelena Sacharowa.

Ustawianie radzieckich balonów zaporowych w czasie bitwy o Moskwę

Ustawianie radzieckich balonów zaporowych w czasie bitwy o Moskwę

Foto: Fine Art Images/Heritage Images / Getty Images

Atmosfera katastrofy i fatalizmu

„Ojczyzna wzywa nas, byśmy stanęli niczym niezniszczalny mur i odcięli faszystowskie hordy od naszej ukochanej Moskwy” — brzmiała odezwa sztabu gen. Gieorgija Żukowa, którego Stalin na początku października ściągnął z oblężonego Leningradu na dowódcę Frontu Zachodniego broniącego dostępu do stolicy. Do wojska zmobilizowano w sumie około 850 tys. Moskwian. Większość nie dożyła końca wojny. Jeśli nie podlegali poborowi, zgłaszali się do pospolitego ruszenia. Jesienią blisko 50 tys. aktywistów partyjnych zasiliło szeregi „komunistycznych brygad”. Po krótkim przeszkoleniu ruszyli na front z karabinami pamiętającymi I wojnę światową, wiązkami granatów i butelkami z benzyną na czołgi.

Stalin początkowo nie wierzył, że wróg zagraża Moskwie. Pilotów samolotów rozpoznawczych oskarżał o panikarstwo i tchórzostwo. Kiedy gen. Żukow potwierdził te meldunki, zaczął ściągać rezerwy na szczególnie zagrożony odcinek linii obrony w rejonie Możajska. „Panuje atmosfera katastrofy i fatalizmu. Sklepy są puste (…). Nie można kupić żadnego tłuszczu. Coraz silniejsze są naciski, żeby ewakuować dzieci, chociaż trzy dni temu wydano dla nich kartki żywnościowe, a to znaczy, że miały zostać w mieście. W powietrzu wisi przeczucie zbliżającej się katastrofy, plotkom nie ma końca. Orzeł skapitulował, Wiaźma skapitulowała. Niemcy doszli do Małojarosławca (…)” — to fragment kroniki wojennej pracownika Instytutu Historii Akademii Nauk ZSRR, który został w Moskwie. Jeszcze 5 października otworzono sezon koncertowy w mieście, a trzy dni później piłkarskie derby rozegrały drużyny Dynamo i Spartaka (7:1 wygrał Spartak). Sytuacja była jednak coraz gorsza.

Oficjalny komunikat Sowinformbiura z rana 16 października głosił: „Nocą z 14 na 15 października sytuacja na Froncie Zachodnim pogorszyła się. Niemieckie faszystowskie wojsko rzuciło przeciwko naszym siłom wielką liczbę czołgów i piechoty zmotoryzowanej, a na jednym odcinku przerwały naszą obronę”. Złe wieści rozchodziły się lotem błyskawicy po mieście. Mnożyły się plotki o niemieckich czołgach widzianych na przedmieściach i ucieczce Stalina z całymi władzami. Moskiewska organizacja partyjna początkowo bezskutecznie wzywała do „żelaznej dyscypliny, bezlitosnej walki nawet z najsłabszymi oznakami paniki, z tchórzami, dezerterami i plotkarzami”. Tłumy obległy dworce kolejowe, byle wsiąść do pociągów, które ze wschodu przywoziły żołnierzy i odjeżdżały pełne uchodźców. Kto mógł, pakował dobytek na ciężarówki i konne powozy, próbując wyjechać. Tysiące ruszyły na piechotę. „Ulice roją się od ludzi niosących bagaże i dobytek, idących i jadących konno, z twarzami wymizerowanymi i gniewnymi” — pisał 74-letni historyk Piotr Miller, autor wojennego dziennika.

Mieszkańcy Moskwy kopią rowy przeciwczołgowe w ramach przygotowań do ataku na miasto. Wczesna jesień 1941 r.

Mieszkańcy Moskwy kopią rowy przeciwczołgowe w ramach przygotowań do ataku na miasto. Wczesna jesień 1941 r.

Foto: ADN-BILDARCHIV/ULLSTEIN BILD / newspix.pl

Gdzie jest Stalin? Opuścił nas

Chętnych do wyjazdu było tak wielu, że brakło nawet osobowych wagonów dla zagranicznych dyplomatów opuszczających Moskwę. W popłochu uciekła też część działaczy partyjnych, urzędników oraz kadry kierowniczej fabryk i instytucji. „W biurach aparatu Komitetu Centralnego panował całkowity chaos. Wiele zamków biurek i same biurka były zerwane, formularze i wszelkiego rodzaju korespondencja, w tym tajna, zarządzenia KC WKP(b) i inne dokumenty były porozrzucane (…). Materiały ściśle tajne, przewożone do kotłowni w celu spalenia, pozostawiono w stosach i nie spalono” — raportował starszy major NKWD Dmitrij Szadrin. „Wpadłszy w panikę, zabrał ze sobą swoich zastępców z wydziału akademickiego i wydziału administracyjno-ekonomicznego, dyrektora klinik i jego zastępcę, głównego księgowego, oraz sekretarza organizacji partyjnej i uciekł z Moskwy samochodem, pozostawiając bez kierownictwa szpital z rannymi (około 200 osób), szereg klinik z pacjentami oraz kadrę dydaktyczną i studentów” — relacjonowała partyjna komisja zachowanie Wasilija Parina, dyrektora Pierwszego Moskiewskiego Instytutu Medycznego, który uciekając, pobrał nielegalnie 78 tys. rubli z instytutowej kasy.

Metro stanęło po raz pierwszy od początku wojny, kursowały nieliczne tramwaje i trolejbusy (autobusy wcześniej zarekwirowało wojsko). Z większości ulic zniknęła milicja. Część Moskwian nie kryła, że czeka na przyjście Hitlera, który rozprawi się z Żydami i komunistami. „To twoje ostatnie godziny. Wkrótce nadejdą Niemcy i zabiją ciebie i Walę” — usłyszała Ella Braginska (córka Żydówki) groźby pod adresem swoim i córki partyjnego działacza, gdy przechodziła podwórkiem koło domu.

Waleria Prochorowa, absolwentka Instytutu Języków Obcych, wspominała ludzi przeklinających głośno komunistycznych przywódców, których portrety i książki wyrzucali do śmietników. „Cierpieliśmy głód, a oni mówili nam, że żyjemy w najbogatszym kraju. A co teraz? Gdzie jest Stalin? Opuścił nas” — cytowała rozmowy. Student medycyny Albert Cessarski, który poszedł na ochotnika do wojska, 16 października przyjechał z frontu po środki medyczne. Po drodze widział swastykę namalowaną koło akademika. „Ludzie, którzy znali się na wojnie i wojskowości, twierdzili, że gdyby Niemcy wiedzieli, co się zdarzyło tamtego dnia, bez trudu zdobyliby miasto” — podsumował sytuację w mieście.

Za Ojczyznę! Za honor! Za wolność!. Radziecki plakat propagandowy z 1941 r.

„Za Ojczyznę! Za honor! Za wolność!”. Radziecki plakat propagandowy z 1941 r.

Foto: Elizaveta Becker/UllsteinBild / newspix.pl

Towarzysze! Opuszczamy Moskwę

NKWD — zgodnie z rozkazem Stalina — szykowało się do wysadzenia fabryk i innych ważnych obiektów, w tym metra. Z budynków usuwano tabliczki z nazwiskami lokatorów, masowo niszczono dokumenty, by nie dostały się w ręce Niemców. Nadpalone skrawki papieru mieszały się z popiołem i śniegiem padającym na ulice. Ławrientij Beria, szef NKWD, organizował siatkę konspiracyjną na wypadek niemieckiej okupacji, której się spodziewał. Grupy agentów miały już gotowe skrzynki kontaktowe, tajne drukarnie, magazyny broni i materiałów wybuchowych. „Towarzysze! Opuszczamy Moskwę z powodu ciągłych ataków Niemców. Nie czas jednak płakać. Wiemy, że Rosjanie niekiedy musieli opuścić Moskwę, a potem wyzwalać ją od wroga. Śmierć niemieckim okupantom! Podziemny Komitet Partii” — brzmiała treść na szczotce do druku ulotek. W ściśle tajnej notatce Beria osobiście instruował podwładnego: „Dowódca grupy ma dwa nadajniki — jeden rezerwowy na wypadek awarii pierwszego. Wybrano i wyszkolono radiooperatorów obu urządzeń. Wszyscy członkowie grupy mają dorobione legendy i tajne mieszkania (…), kontaktują się z dowódcami oddzielnie, za pośrednictwem specjalnych agentów”.

Państwowy Komitet Obrony, którym kierował Stalin, wstrzymał pracę wszystkich moskiewskich fabryk. Oburzeni i zdezorientowani robotnicy odpowiedzieli spontanicznymi wiecami, na których żądali wypłat i wznowienia produkcji. Dochodziło do grabieży zakładowego majątku. „Wszyscy byli zaniepokojeni, zdenerwowani i mówili o tym, jak blisko jest wróg, że prawdopodobnie wysadzą fabrykę w powietrze jeszcze tej nocy” — opowiadała Jelena Bersieniewicz, kasjerka w przędzalni bawełny. Zamieszki starali się tłumić partyjni działacze, wsparci przez ochronę i ochotnicze bataliony. W Fabryce Samochodów im. Stalina zjawił się osobiście Anastas Mikojan, członek Biura Politycznego. „Stalin jest w Moskwie, również Mołotow — wszyscy, którzy muszą tu być” — zapewniał kilka tysięcy robotników, którzy dopytywali się o ucieczkę z Moskwy partyjno-państwowej wierchuszki.

W następnych dniach władze ogłosiły stan oblężenia w mieście. NKWD aresztowało i zabiło co najmniej kilkunastu przywódców protestów w fabrykach. Dla pozostałych robotników sprowadzono gotówkę na wypłaty, a w przedsiębiorstwach stopniowo przywracano produkcję. Stalin — przeciwnie do Mołotowa — nie wyjechał z Moskwy, mimo że czekał na niego w pełnej gotowości pociąg i amerykański samolot Douglas DC-3. Panikę w mieście skwitował lekceważąco: „Myślałem, że będzie gorzej!”.

Z defilady prosto na front

Pozostanie Stalina i surowe represje uspokoiły sytuację w mieście, choć Niemcy nadal zbliżali się do Moskwy. Masowa mobilizacja, rezerwowe dywizje z Dalekiego Wschodu, a przede wszystkim jesienno-zimowa pogoda spowolniły jednak niemieckie natarcie. Mieszkańcom przez następne miesiące dawały się najmocniej we znaki mrozy, niedobory żywności, prądu, ogrzewania i wody.

Aby poprawić nastroje, Stalin zarządził 7 listopada defiladę wojskową z okazji 24. rocznicy rewolucji październikowej. „Niech kronika filmowa zrobi zdjęcia dokumentalne, które trzeba jak najszybciej powielić i rozesłać po kraju. Gazety powinny opisać defiladę szerzej” — polecił dowódcy obrony Moskwy. Żołnierze dowiedzieli się o uroczystym przemarszu kilka godzin wcześniej w nocy. Chmury i śnieg uniemożliwiły niemiecki nalot. Defilujące oddziały szły prosto z Placu Czerwonego na front. Dzień wcześniej Stalin wystąpił na stacji metra Majakowska przed Radą Miejską Moskwy. Przemówienie transmitowały radio i głośniki uliczne. Odwołując się do rosyjskiego patriotyzmu i historii, zapowiedział pokonanie najeźdźców. W rzeczywistości nie był wciąż pewien, czy Armia Czerwona zdoła obronić Moskwę. Jeszcze 19 listopada pytał o to gen. Żukowa. „Nie ma takiej możliwości, żeby Moskwa upadła” — usłyszał zapewnienie.

Brak odpowiednich rezerw, zaopatrzenia i siarczysty mróz zatrzymały ostatecznie Wehrmacht około 30 km od Kremla. W połowie grudnia lekarka Jelena Sacharowa wróciła do domu z dyżuru w poliklinice i zapisała w dzienniku: „W pokoju były 4 stopnie Celsjusza. Musiałam tam wnieść skrzynię z drewnem opałowym, ponieważ mili sąsiedzi zaczęli już je palić. 10 grudnia radio nadało dobrą wiadomość — Niemcy spotkali się z brutalną odprawą pod Moskwą, Tułą i częściowo pod Leningradem”. Ostatnie zdanie dotyczyło sowieckiej kontrofensywy, która ruszyła 5/6 grudnia i do 7 stycznia 1942 r. odepchnęła Wehrmacht na 100-250 km od miasta. Wtedy też zakończyła się główna faza bitwy, choć życie w Moskwie dalej toczyło się pod znakiem wojennych niedoborów i obostrzeń. Najbardziej brakowało żywności. W marcu wstrzymano całkiem jej wydawanie na kartki. Kto miał pieniądze, kupował jedzenie za kilkakrotnie wyższą cenę u kołchoźników na wsi i targowiskach.

Kiedy stopniał śnieg, Moskwianie zaczęli masowo sadzić warzywa, gdziekolwiek się dało. Tysiące ewakuowanych wracało do miasta. Działały komunikacja, teatry, kina. Nowością były kosze na śmieci i amerykańskie samochody na ulicach, które docierały w ramach programu pomocowego Lend-Lease. Wiosną, ku radości prawosławnych wiernych, władze zwiesiły godzinę milicyjną. Była to Wielkanoc, obchodzona z 4 na 5 kwietnia. „Pomyślcie tylko, jak towarzysz Stalin troszczy się o nas i o nas myśli. Niech Bóg da mu zdrowie” — raport NKWD cytował rzekome reakcje wiernych. Parę miesięcy później zniknęły ostatnie barykady z ulic. Ustały też masowe naloty, dzięki czemu 5 lipca na stadionie Dynama zorganizowano wielkie zawody lekkoatletyczne.

Korzystałem m.in. z książek: Rodric Braithwaite, „Moskwa 1941. Największa bitwa II wojny światowej”; Andrew Nagorski, „Największa bitwa. Moskwa 1941-1942”

WIĘCEJ W NUMERZE
nr
5

10.09.2026

undefined

Udział Facebook Twitter LinkedIn Telegram WhatsApp Email

Czytaj dalej

Luksus w pracy. Niezawodne dostawczaki Mercedes-Benz w specjalnej ofercie

Luksus w pracy. Niezawodne dostawczaki Mercedes-Benz w specjalnej ofercie

„Dwudziesty zamachowiec” z 11 września. FBI zupełnie zignorowało ten trop

„Dwudziesty zamachowiec” z 11 września. FBI zupełnie zignorowało ten trop

Smutne losy polskich generałów. Po wojnie na emigracji wielu pracowało fizycznie

Smutne losy polskich generałów. Po wojnie na emigracji wielu pracowało fizycznie

Był najlepszym pilotem wśród zamachowców. Jednak to jego samolot nie doleciał do celu

Był najlepszym pilotem wśród zamachowców. Jednak to jego samolot nie doleciał do celu

To była wielka operacja. W 1939 r. Polacy wywieźli z kraju 80 ton złota

To była wielka operacja. W 1939 r. Polacy wywieźli z kraju 80 ton złota

Zignorowana depesza. CIA zagubiła kluczowy trop przed zamachami z 11 września

Zignorowana depesza. CIA zagubiła kluczowy trop przed zamachami z 11 września

Trump ozłocił najbliższe współpracownice. Ujawniono bardzo hojne prezenty

Trump ozłocił najbliższe współpracownice. Ujawniono bardzo hojne prezenty

Gądek: PiS w dołku. Sami na siebie ściągnęli kolejne plagi

Gądek: PiS w dołku. Sami na siebie ściągnęli kolejne plagi

Nowe informacje w aferze PZU. Tempo rozliczeń jest ślamazarne

Nowe informacje w aferze PZU. Tempo rozliczeń jest ślamazarne

Add A Comment

Leave A Reply Cancel Reply

Wybór Redaktora

Koniec sezonu Igi Świątek? O tym planie nikt wcześniej nie myślał – Tenis – Sport Wprost

Koniec sezonu Igi Świątek? O tym planie nikt wcześniej nie myślał – Tenis – Sport Wprost

10 września, 2026
Europejska suwerenność technologiczna – pierwsza edycja Phoenix-EVENT w Warszawie – Biznes Wprost

Europejska suwerenność technologiczna – pierwsza edycja Phoenix-EVENT w Warszawie – Biznes Wprost

10 września, 2026
Orangutany na Borneo straciły większość siedlisk. Katastrofa gatunku

Orangutany na Borneo straciły większość siedlisk. Katastrofa gatunku

10 września, 2026
Katastrofa kolejowa na Mazowszu. Policja dementuje informacje o kierowcy

Katastrofa kolejowa na Mazowszu. Policja dementuje informacje o kierowcy

10 września, 2026

Najnowsze Wiadomości

Wojna na Ukrainie. Konstantynówka atakowana. Rosjanie przesunęli front

Wojna na Ukrainie. Konstantynówka atakowana. Rosjanie przesunęli front

10 września, 2026
Maciej Berek sędzią TK. Kancelaria prezydenta żąda wyjaśnień, pismo w Sejmie

Maciej Berek sędzią TK. Kancelaria prezydenta żąda wyjaśnień, pismo w Sejmie

10 września, 2026
Luksus w pracy. Niezawodne dostawczaki Mercedes-Benz w specjalnej ofercie

Luksus w pracy. Niezawodne dostawczaki Mercedes-Benz w specjalnej ofercie

10 września, 2026
Facebook X (Twitter) Pinterest TikTok Instagram
© 2026 Razy Dzisiaj. Wszelkie prawa zastrzeżone.
  • Polityka Prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.