Po 18 miesiącach odbyła się pierwsza rozprawa w sądzie pracy w sprawie zwolnienia z pracy w PZU specjalistów, którzy mieli wyśledzić, gdzie w spółce wyciekały pieniądze. W czasie rozprawy jako powód spółka przedstawiła artykuły z „Newsweeka”, które ukazały się… pół roku po ich zwolnieniu. W podcaście „W związku ze śledztwem” zastanawiamy się, co się stało ze sprawą fikcyjnych etatów dla doradców i dlaczego po dwóch latach prokuratura wciąż nie postawiła zarzutów.
Aferę w PZU opisywaliśmy w „Newsweeku” jesienią zeszłego roku — artykuły Jakuba Korusa ukazały się pod koniec września. Dzisiaj trafiły do sądu jako przedmiot wniosku dowodowego w sprawie zwolnienia Piotra Mirysa. Tyle że Piotr Mirys został zwolniony w lutym. Stało się to ponad pół roku przed ukazaniem się naszych tekstów.
Historia nieprawidłowości w Grupie PZU zaczęła się jednak jeszcze wcześniej. W 2024 r. po audycie w Grupie PZU uznano, że działania na szkodę wszystkich podmiotów z tej grupy można wycenić na ponad 700 mln zł. Jednym z problemów były fikcyjne etaty dla ludzi związanych z PiS-em — byłych polityków, prawicowych publicystów, znajomych i przyjaciół osób, które liczyły się w partii.
Do tego dochodziły dotacje na przedsięwzięcia związane z Telewizją Republika czy Fundacją Lux Veritatis związaną z o. Tadeuszem Rydzykiem. Fikcyjne etaty ekspertów i doradców w całej grupie pochłonęły 45 mln zł. W PZU takich osób było kilka. Na przykład rektor Uniwersytetu Warszawskiego prof. Alojzy Nowak zarabiał kilkadziesiąt tysięcy miesięcznie i cieszył się pakietem VIP obejmującym służbowy samochód.
Sprawy leżą
Sprawa trafiła do prokuratury razem z kilkoma innymi i tam od półtora roku leży. Do Prokuratury Krajowej trafiło przynajmniej kilka skarg na opieszałość prokuratury okręgowej, ale na razie bez efektu. Jednak z naszych informacji wynika, że sprawą zainteresował się Waldemar Żurek i po niemal dwóch latach od audytu coś może się zmienić. Prokuratura Krajowa może na przykład objąć to postępowanie nadzorem albo przeprowadzić kontrolę.
Sprawa tocząca się przed sądem pracy dotyczy zwolnienia dwóch osób, które zajmowały się wykrywaniem nieprawidłowości w PZU, w tym także analizą zatrudniania doradców na fikcyjnych etatach. Jak twierdzą, wypowiedzenia wręczono im tuż przed przedstawieniem wniosków dotyczących udziału w tym procederze oraz braku odpowiedniego nadzoru ze strony działu HR.
Dyrektor zarządzająca HR w Grupie PZU Anna Wardecka została odsunięta od pełnienia obowiązków w grudniu ubiegłego roku, niespełna dwa miesiące po publikacjach „Newsweeka”. Agnieszka Kamińska, dyrektor ds. prawa pracy i dialogu społecznego, nadal pracuje w PZU, jednak, jak wynika z naszych informacji, obecnie przebywa na zwolnieniu lekarskim.
Co ciekawe, do wyczyszczenia problemów w PZU minister aktywów państwowych miał przysłać swojego specjalnego wysłannika — mecenasa Pawła Broniszewskiego. To bardzo doświadczony adwokat. W 2016 r. pracował dla Daniela Obajtka w Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Był jednym z prawników, którzy przygotowali serię zwolnień. W ciągu kilkunastu dni pracę w Agencji straciło ponad 300 osób. Współpracował także z Danielem Obajtkiem w Enerdze. Jego małżonka z kolei była pełnomocnikiem Sławomira Nowaka, byłego ministra w rządzie Donalda Tuska.
Na razie w prokuraturach jest kilka spraw związanych z PZU. Dotyczą doradców, niekorzystnych inwestycji, nienależnie wypłaconych odszkodowań czy dotacji na wątpliwe przedsięwzięcia. Żadna z nich nie doczekała się na razie rozwiązania.
„W związku ze śledztwem”
Ona jest czołową dziennikarką polityczną, a on — uznanym reporterem śledczym. Prywatnie Dominika Długosz i Mariusz Gierszewski są małżeństwem z niemal 20-letnim stażem, a teraz łączą siły również jako współprowadzący podcastu „W związku ze śledztwem”.
Nowe odcinki podcastu będą ukazywać się w każdy wtorkowy wieczór na stronie Newsweek.pl, w aplikacji Onet Audio, a także na kanałach Radia Zet i „Newsweek Polska” na YouTube.