Wojna z Iranem rozpoczęta przez prezydenta Donalda Trumpa wywołuje szok cenowy na rynku oleju napędowego. Najmocniej uderza on w stany, które dwa lata temu głosowały na prezydenta, wierząc w jego obietnicę obniżenia kosztów życia po okresie tzw. „bidenflacji”.
Uderzenie to przypada zaledwie na niecałe dwa miesiące przed wyborami połówkowymi. Republikanie mają w nich pod górkę, bo kluczowa dla wyborców jest kwestia kosztów utrzymania. Te wzrosły znacznie przez wojnę na Bliskim Wschodzie, której zgodnie z zapowiedziami Trumpa miało nie być.
Sam Trump przyznał, że ceny paliw mogą nie spaść przed wyborami. Amerykanom obiecał tzw. „dywidendę” w wysokości 5 tys. dol. dla każdego dorosłego obywatela, jeśli wyborcy oddadzą kontrolę nad Kongresem Republikanom.
Tymczasem 11 września średnia ogólnokrajowa cena oleju napędowego osiągnęła rekordowy poziom 6,05 dol. za galon, po raz pierwszy przekraczając barierę 6 dol. I w kolejnych dniach nadal rosła do 6,20 dol. w niedzielę. Przyczyną jest wojna z Iranem rozpoczęta przez Trumpa w lutym, która wciąż poważnie zakłóca światowe dostawy paliw.
Olej napędowy napędza znaczną część transportu. Jest też szeroko wykorzystywany w przemyśle i do tankowania maszyn rolniczych. Powoduje, że wyższe koszty paliwa szybko przekładają się na ceny żywności, przesyłek i innych towarów.
Niektóre firmy już teraz wprowadziły opłaty, by pokryć wyższe koszty transportu.
Paliwowa geografia USA. Oto dlaczego wysokie ceny najbardziej biją w wyborców Donalda Trumpa
Dane Federalnej Administracji Dróg pokazują wyraźną polityczną geografię wzrostu cen oleju napędowego.
W zestawieniu z 2023 r. olej napędowy stanowił 55,45 proc. zużycia paliwa na autostradach w Wyoming, 47,37 proc. na Alasce i ponad 30 proc. w każdym z 15 najbardziej zależnych od diesla stanów.
Trump wygrał w 13 z tych 15 stanów w 2024 r., co jasno wskazuje na poważny polityczny problem przed wyborami w listopadzie.
Spośród 15 stanów najmniej zależnych od oleju napędowego (poza Dystryktem Kolumbii) jego rywalka, Kamala Harris z Partii Demokratycznej, wygrała w 12.
Dane te mierzą stanową strukturę zużycia paliw na autostradach, a nie bezpośrednie koszty dla gospodarstw domowych. Nie pokazują więc wprost, którzy wyborcy najbardziej odczują wzrost cen.
Jednak wyższe koszty transportu towarów przenoszą się także poza granice stanów, rozkładając ciężar na cały kraj.
Są też dowody na to, że zależność ta wykracza poza gospodarki stanowe — dotyczy również typów pojazdów, którymi jeżdżą wyborcy Republikanów.
Ogólnokrajowe badanie Consumer Reports przeprowadzone przez NORC wykazało, że osoby sympatyzujące z Republikanami ponad dwukrotnie częściej niż zwolennicy Demokratów deklarowały, że ich głównym pojazdem jest pickup — 15 proc. do 7 proc.
Pickupy z kolei znacznie częściej zasilane są olejem napędowym niż inne popularne samochody osobowe.
W tym samym badaniu 7 proc. kierowców pickupów przyznało, że ich pojazd jest zasilany dieslem, w porównaniu do 1 proc. wśród kierowców sedanów i kierowców SUV-ów.
Nowsza analiza ze stanu Pensylwania, gdzie walka wyborcza jest wyjątkowo zacięta, potwierdziła ten polityczny podział także w rzeczywistych rejestrach pojazdów.
„The Philadelphia Inquirer” przeanalizował ponad 11 milionów pojazdów i ustalił, że w miejscach, gdzie co najmniej dwie trzecie aktywnych wyborców to Republikanie, samochody marki Ford stanowiły 10 proc. pojazdów osobowych, podczas gdy w najbardziej demokratycznych kodach pocztowych — mniej niż 4 procent.
Pickupy Forda również były najczęściej wybierane w 238 zdecydowanie konserwatywnych miejskich i podmiejskich okręgach, co sugeruje, że zamiłowanie Republikanów do pickupów nie ogranicza się tylko do terenów wiejskich.
Ten moment jest wyraźnie trudny dla Trumpa i jego partii.
Według sondażu Reuters/Ipsos pod koniec sierpnia aż 47 proc. zarejestrowanych wyborców uznało koszty życia za najważniejszy czynnik przy podejmowaniu decyzji wyborczej. Z kolei 71 proc. dorosłych nie popiera działań Trumpa w tej kwestii.
Trump ma też wysokie poparcie na obszarach wiejskich. Jednak rolnicy będą prawdopodobnie coraz mocniej odczuwać wzrost cen oleju napędowego wraz z przyspieszającymi żniwami. USDA podała, że do 6 września zebrano 5 proc. amerykańskich upraw kukurydzy, co wyprzedza średnią z ostatnich pięciu lat.
Z kolei badanie wyborców w 2024 r. przeprowadzone przez Pew Research Center pokazało, że Trump zdobył 69 proc. głosów osób mieszkających na terenach wiejskich, podczas gdy Harris — 29 proc.
Nietypowa zależność mapy wyborczej w USA i zużycia diesla
Na co wskazują te wszystkie dane? Wyborców jeżdżących pickupami, żyjących na terenach wiejskich i w stanach mocno uzależnionych od diesla łączy to, że wyjątkowo chętnie głosują na Trumpa.
Trump bronił działań wobec Iranu, uznając je za konieczne, by powstrzymać Teheran przed zdobyciem broni jądrowej. Jednocześnie przyznał, że mają one konsekwencje energetyczne.
W środę, 9 września, zapowiedział: — Zaraz po wyborach ceny ropy polecą w dół.
Narastający konflikt między bojownikami Huti w Jemenie a Arabią Saudyjską wywiera dodatkową presję na dostawy energii przez Morze Czerwone, które jest alternatywną trasą wobec Cieśniny Ormuz, gdzie transport ropy został ograniczony przez wojnę.
Jeśli — a to wciąż duże „jeśli” — przepływ ropy z Zatoki Perskiej się poprawi, ceny diesla mogą spaść, zanim presja ta przełoży się na ceny detaliczne.
Jednak jeśli utrudnienia utrzymają się podczas żniw i aż do wyborów 3 listopada, co wydaje się bardziej prawdopodobne, nietypowa zależność między dieslem a mapą wyborczą może słono kosztować Republikanów w Kongresie.
Tekst opublikowany w amerykańskim „Newsweeku”. Tytuł, lead i śródtytuły od redakcji „Newsweek Polska”.





