Wszystko wskazuje na to, że tegoroczny 51. Festiwal Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni będzie jednym z najciekawszych od lat. W Konkursie Głównym spotkają się twórcy, których nazwiska od dawna funkcjonują w międzynarodowym obiegu, czyli Paweł Pawlikowski, Jan Komasa, Agnieszka Smoczyńska, Kasia Adamik czy Jan Holoubek — z reżyserkami i reżyserami debiutantami.
W Konkursie Głównym znalazło się 16 filmów. Pięć z nich to pełnometrażowe debiuty reżyserskie, siedem zostało wyreżyserowanych lub współwyreżyserowanych przez kobiety — to rekord w historii festiwalu. Do tego dochodzą międzynarodowe koprodukcje, kino historyczne, science fiction, biografie, melodramaty i opowieści o współczesnej Polsce. Przed festiwalem trudno mi znaleźć jeden wspólny mianownik. — Przed nami ciekawy rok. Różnorodny. Wracają z nowymi tytułami głośne nazwiska. Cieszy również obecność młodego kina w Konkursie Głównym. Niech to będzie edycja odkryć — powiedziała dyrektorka artystyczna festiwalu Joanna Łapińska.
Najgłośniejsze nazwiska wracają
Najbardziej oczywistym kandydatem do miana czarnego konia festiwalu jest „Ojczyzna” Pawła Pawlikowskiego. Film był już pokazywany w Cannes, gdzie Pawlikowski otrzymał nagrodę za reżyserię. Do Gdyni przyjeżdża więc jako jeden z naturalnych faworytów.
Międzynarodowy rozmach (koprodukcja Wielkiej Brytanii i Polski) ma również „Dobry chłopiec” Jana Komasy, thriller o nastoletnim Tommym, który zostaje porwany przez małżeństwo przekonane, że może poddać go przymusowej resocjalizacji. W obsadzie znalazł się m.in. znany z serialu „Dojrzewanie” Stephen Graham.
Agnieszka Smoczyńska futurystyczny thriller „Hot Spot” rozgrywający się w świecie, którego porządek współtworzy świadoma sztuczna inteligencja, nakręciła w koprodukcji z Grecją. Po „Córkach dancingu” i anglojęzycznym filmie „Silent Twins” (nagrodzonym Złotymi Lwami w Gdyni) Smoczyńska znów wybiera kino gatunkowe jako narzędzie do rozmowy o współczesnych lękach.
Jan Holoubek z kolei stawia na historyczny thriller. „Dziki, dziki wschód” przenosi nas do okupowanej Polski w 1943 r. Niemiecki urzędnik bada zaginięcie żydowskiego prawnika, a śledztwo stopniowo odsłania tajemnice lokalnej społeczności. W filmografii twórcy „25 lat niewinności. Sprawa Tomka Komendy” historia po raz kolejny staje się polem moralnych wyborów.
Do tematu polskiej historii wraca również Piotr Domalewski (laureat Złotych Lwów za „Cichą noc” i „Ministrantów”). „Nasza rewolucja” opowiada o Jacku i Grażynie Kuroniach — ich miłości i działalności opozycyjnej. To jeden z tych filmów, które mogą wywołać w Gdyni rozmowę wykraczającą poza film.
Karolina Bielawska w „Violetcie Villas” opowiada o jednej z największych gwiazd polskiej estrady z perspektywy jej syna. W centrum znajduje się spektakularna kariera Villas. W roli artystki występuje Sandra Drzymalska. Dla Bielawskiej, znanej dotąd przede wszystkim jako autorka dokumentów, to fabularny debiut pełnometrażowy.
Muzyka jest punktem wyjścia „Mniej obcego” Kristoffera Rusa, filmu inspirowanego życiem Jana Borysewicza. Fabuła śledzi losy niepokornego gitarzysty. W roli Jana Borysewicza występuje debiutant Mikołaj Bukrewicz.
W „Syrence Picassa” Janusza Zaorskiego (nagrodzonego Złotymi Lwami za „Matkę królów”) punktem wyjścia jest prawdziwa historia rysunku wykonanego przez Pabla Picassa podczas jego wizyty w Polsce w 1948 r.
Historie o bliskości
W filmie „Powiedz mi, co czujesz” współczesną miłość bierze pod lupę Łukasz Ronduda (Złote Lwy za „Wszystkie nasze strachy”). Bohaterami są młodzi artyści. Pierwsza miłość uruchamia w nich traumy wyniesione z dzieciństwa. Miłość jest również tematem „Przez ścianę” Macieja Sobieszczańskiego, choć tutaj punkt wyjścia stanowi autentyczna historia Wiesławy Pajdak i Jerzego Śmiechowskiego, którzy poznali się w stalinowskim więzieniu na Rakowieckiej. W filmie występują Maria Dębska i Kuba Gierszał.
Z historią mierzy się Łukasz Palkowski w filmie „Pojedynek”. W 1939 r. światowej sławy pianista trafia do sowieckiej niewoli. Agent próbuje złamać jego opór, wiedząc, że kapitulacja szanowanego przez współwięźniów muzyka mogłaby się stać propagandowym zwycięstwem systemu. Rozpoczyna się psychologiczna gra o przetrwanie. Na początku stanu wojennego rozgrywa się „Zima pod znakiem wrony” Kasi Adamik, inspirowana opowiadaniem Olgi Tokarczuk. Brytyjska profesor Joan Andrews przyjeżdża do Warszawy na kongres i niemal z dnia na dzień trafia w rzeczywistość politycznego chaosu. W głównej roli występuje Lesley Manville.
Prawo do własnego życia
Jednym z debiutów jest „Czas, który nie nadszedł” Julii Rogowskiej. Akcja rozgrywa się w świecie, w którym człowiek może pozostać wiecznie młody. Dawni kochankowie dokonali innych wyborów: on skorzystał z terapii zachowującej młodość, ona odrzuciła możliwość wiecznego życia.
Realistyczny punkt wyjścia ma debiut „Exotic” Sonji Orlewicz-Zakrzewskiej. Trzydziestoletnia Mila wyjeżdża samotnie na obóz pole dance i w otoczeniu innych kobiet zaczyna odzyskiwać pewność siebie oraz dystans wobec kontrolującego partnera. O poszukiwaniu własnej tożsamości opowiadają również debiutanckie „Fluidy” Marii Wider. Nina i Miki spędzają wakacje u dawno niewidzianego ojca na mazurskiej wsi. Kiedy ich matka podejmuje pracę w Stanach Zjednoczonych, rodzinny układ zaczyna się rozpadać. Z kolei w centrum „Kobiety stanu wolnego” Elizy Godlewskiej i Alana Ruczyńskiego znajduje się pięćdziesięcioletnia Roma, która walczy o rzecz najbardziej podstawową, czyli własne miejsce do życia. Film jest pełnometrażowym debiutem reżyserskiego duetu.
Gdynia szuka nowych nazwisk
Jeszcze mocniej pokoleniową zmianę widać w Konkursie Perspektywy. Spośród ośmiu zakwalifikowanych filmów aż siedem to pełnometrażowe debiuty, a jeden jest drugim filmem reżysera. O Szafirowe Lwy powalczą: „Czarna godzina” Filipa Bojarskiego, „Kalafior przeznaczenia” Anny Urbańczyk, „Ma to sens” Pawła Podolskiego, „Miłe kobiety” Marii Wojtyszko i Jakuba Krofty, „Mroki” Bartosza Szyszki, „ÒPI” Marty Giec, „Postój” Adama Uryniaka oraz „Sick” Agaty Trzebuchowskiej. Perspektywy mają być miejscem dla kina stylistycznie odważnego.
Nieobecność głośnej „Lalki” Macieja Kawalskiego, której producenci nie zgłosili w tym roku do konkursu, paradoksalnie może zadziałać na korzyść filmu. Można się spodziewać, że widzowie będą chcieli zobaczyć ekranizację powieści Bolesława Prusa. Nowego filmu Grzegorza Dębowskiego „Cudze rzeczy” również nie zobaczymy w gdyńskich konkursach — produkcja miała światową premierę podczas 83. Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Wenecji. Swój najnowszy film „The Idiots” Małgorzata Szumowska i Michał Englert premierowo pokazali na prestiżowym festiwalu w amerykańskim Telluride. Do Gdyni twórcy „Kobiety z…” w tym roku się nie wybierają.




