Jarosław Kaczyński twierdzi, że „siłowa” próba przejęcia Akademii Wymiaru Sprawiedliwości to próba generalna przed „siłowym” przejęciem Trybunału Konstytucyjnego. Wyjaśniamy, dlaczego PiS tak ochoczo rzucił się do obrony tej uczelni.
Dlaczego to ważne?
- Od 10 września przed siedzibą Akademii Wymiaru Sprawiedliwości w Warszawie zbierają się politycy i aktywiści PiS, najczęściej w towarzystwie kamer Telewizji Republika. W budynku uczelni przebywa od kilku posłanka PiS Maria Kurowska, która okupuje gabinet rektora. Do środka próbowali się też się dostać posłowie Mariusz Gosek i Antoni Macierewicz.
- Politycy PiS próbują zablokować w ten sposób zmianę władz uczelni. Utrzymują bowiem, że minister sprawiedliwości Waldemar Żurek nie odwołał zgodnie z prawem poprzedniego rektora Michała Sopińskiego.
Wyjaśniamy, o co chodzi w sprawie AWS i czemu dla polityków PiS uczelnia jest tak ważna.
Czym jest AWS?
Pod obecną nazwą akademia funkcjonuje od 2023 r., jednak jej początki sięgają utworzonej w 2019 r. Wyższej Szkoły Kryminologii i Penitencjarystyki w Warszawie. Uczelnia ma status uczelni zawodowej służb państwowych, a konkretnie Służby Więziennej — choć władze uczelni nie podlegają bezpośrednio ani komendantowi SW, ani nadzorującemu ją Ministerstwu Sprawiedliwości. Podstawowym zadaniem akademii ma być kształcenie funkcjonariuszy Służby Więziennej na takich kierunkach jak penitencjarystyka czy prawo, choć wśród studentów znajdują się także cywile. Od 2023 r. uczelnia prowadzi także studia doktorskie.
AWS powstała na mocy rozporządzenia ówczesnego ministra sprawiedliwości, Zbigniewa Ziobry. Placówka, która miała uzupełniać braki kadrowe w polskim więziennictwie, zyskała sobie opinię „kuźni kadr” dla środowiska politycznego Ziobry oraz „przechowalni” dla związanych z nim prawników.
Co łączy AWS ze środowiskiem Ziobry?
Budżet uczelni z początkowych 9 mln zł szybko wzrósł do 150 mln zł, z czego istotną część stanowiły dotacje z Funduszu Sprawiedliwości. Jak na łamach „Newsweeka” pisał Jakub Korus, dotacjom miały towarzyszyć instrukcje wskazujące konkretne osoby, które miały realizować finansowane przez fundusz projekty. To osoby związane z partią Ziobry, a zwłaszcza z nadzorującym uczelnię w Ministerstwie Sprawiedliwości Marcinem Romanowskim, dziś ukrywającym się przed polskim wymiarem sprawiedliwości w nieznanym miejscu.
Z uczelnią związani są lub byli:
- neosędziowie;
- członkowie nielegalnej neo-KRS, jak kierujący Instytutem Nauk Prawnych AWS Jędrzej Kondek;
- prokuratorzy z Prokuratury Krajowej z czasów PiS;
- działacze partii Ziobry czy współpracownicy jej kluczowych polityków.
Prorektorką ds. Współpracy i Rozwoju AWS jest dr Iwona Lewandowska-Pierzynka, która, jak podała „Gazeta Wyborcza”, miała w kampanii w 2023 r. nadzorować druk plakatów Marcina Romanowskiego na Lubelszczyźnie.
Za człowieka Suwerennej Polskiej uchodzi też odwołany przez Ministerstwo Sprawiedliwości rektor Michał Sopiński. To doktor prawa po UW, który w czasach Ziobry pracował w resorcie sprawiedliwości. Stanowisko rektora objął bez konkursu tuż przed utratą przez PiS władzy w 2023 r. Miał wówczas niewiele ponad 30 lat, co jak na stanowisko rektora uczelni wyższej jest już samo w sobie niezwykłe.
Dlaczego ministerstwo odwołało rektora?
Zastrzeżenia do działalności uczelni pojawiły się zaraz po zmianie władzy w 2023 r. Prokuratura Okręgowa w Warszawie wszczęła śledztwo w sprawie możliwości bezprawnego przejęcia przez akademię nieruchomości od Służby Więziennej.
Ministerstwo Sprawiedliwości kierowane jeszcze przez Adama Bodnara uznało, że w obecnej formie uczelnia nie pełni swojej podstawowej funkcji — nie dostarcza Służbie Więziennej odpowiednio wykształconych funkcjonariuszy.
Resort przygotował projekt ustawy likwidującej AWS i powołującej w jej miejsce nową placówkę, nad którą realny nadzór sprawowałby resort i dyrektor generalny Służby Więziennej — aby kształcenie odpowiadało potrzebom systemu penitencjarnego. Ustawa pozwalałaby także zmienić rektora. Zmiany zostały przyjęte przez parlament, ale w sierpniu 2025 r. — w ostatnich dniach urzędowania — zawetował ją ówczesny prezydent Andrzej Duda.
Resort pod kierownictwem ministra Żurka podaje trzy powody odwołania Sopińskiego:
- Stwierdzone przez Radę Niedoskonałości Naukowej nieprawidłowości prawne przy kilku postępowaniach doktorskich przeprowadzanych w uczelni. Mają być one na tyle poważnie, że podważają zaufanie do wiarygodności uczelni jako podmiotu mogącego nadawać tytuł doktora.
- Polityczne zaangażowanie rektora, widoczne zwłaszcza w jego aktywności w mediach społecznościowych. Sopiński wielokrotnie wypowiadał się jak polityk PiS czy środowiska Ziobry, atakując nie tylko rząd, ale też takie osoby, jak: Janina Ochojska, Marian Turski czy badacze Holocaustu Barbara Engelking i Jan Grabowski. Sopiński proponował, by tym ostatnim odebrać polskie obywatelstwo i profesury. Zdaniem ministerstwa takie wypowiedzi podważają wymóg apolityczności Służby Więziennej, której placówką jest uczelnia.
- Bezprawna zdaniem ministerstwa odmowa podpisania umowy z prezesem Sądu Okręgowego w Warszawie. Sopiński podważa status prezes sądu, twierdząc za postanowieniem nielegalnej neo-KRS, że przeszła ona w stan spoczynku.
Czy ministerstwo skutecznie odwołało Sopińskiego?
Procedura administracyjna w sprawie rektora rozpoczęła się już w marcu. Ministerstwo zasięgnęło zgodnie z prawem opinii Rady Głównej Nauki i Szkolnictwa Wyższego oraz Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich.
Decyzję resort podjął w maju. Sopiński od decyzji się odwołał, zwracając się o ponowne rozpatrzenie sprawy. Kierować miał też wnioski o wyłączenie z niej różnych funkcjonariuszy ministerstwa, w tym jego szefa. 9 września Żurek ogłosił, że po ponownym rozpatrzeniu sprawy resort utrzymał decyzję.
Sopiński twierdzi, że aby decyzja się uprawomocniła, musi mu zostać skutecznie doręczona, a nie została, wobec czego ciągle jest rektorem, zaś policja i inni pracownicy uczelni nielegalnie uniemożliwiają mu wykonywanie obowiązków. Ministerstwo twierdzi natomiast, że do skutecznego doręczenia doszło na Forum Ekonomicznym w Karpaczu, gdzie w ostatnim czasie przebywał Sopiński. Odmówił on co prawda spotkania się z funkcjonariuszami SW, którzy chcieli mu dostarczyć decyzję o odwołaniu, ale ministerstwo uznaje, że odmowa odebrania korespondencji w ten sposób równoznaczna jest skutecznemu doręczeniu.
Odwołany rektor powołuje się też na „postanowienie zabezpieczające” Trybunału Konstytucyjnego z maja, które zobowiązuje ministra aprawiedliwości do „powstrzymania się od realizacji działań zmierzających do zawieszenia lub odwołania” Sopińskiego z funkcji rektora. Ministerstwo stoi jednak na stanowisku, że decyzja administracyjna nie podlega kontroli sądowej TK i wydając „postanowienie zabezpieczające” Trybunał przekroczył swoje kompetencje.
W czerwcu senat uczelni podjął decyzję, że w sytuacji odwołania rektora funkcję pełniącego obowiązki ma objąć najstarszym wiekiem członek senatu uczelni mający co najmniej stopień doktora. Jest nim Maciej Cudak, który w piątek wszedł do budynku i objął funkcję rektora. Cudak także uchodzi za konserwatystę i osobę bliską prawicy, nie ma jednak opinii człowieka Ziobry. Władze uczelni mają teraz przedstawić harmonogram wyboru nowego rektora.
Dlaczego PiS mobilizuje się wokół AWS?
Politycy PiS i otoczenie prezydenta przekazują, że próba przejęcia uczelni jest „bezprawna”, podzielając argumentację Sopińskiego w kwestii „postanowienia zabezpieczającego” TK. Jarosław Kaczyński twierdzi, że „siłowa” próba przejęcia AWS to próba generalna przed „siłowym” przejęciem TK.
Kluczowe mogą być też argumenty polityczne: PiS szuka tematu, który pozwoli partii zaistnieć i zmobilizować własne szeregi na początku nowego politycznego sezonu. Wątpliwe jest jednak, czy wcześniej słabo znana nawet prawicowej opinii publicznej uczelnia będzie miała znaczący potencjał mobilizacyjny.





