-
Administracja Donalda Trumpa ogranicza wsparcie dla odnawialnych źródeł energii i promuje paliwa kopalne, jednak energia słoneczna rozwija się szybciej niż węgiel, a zainteresowanie fotowoltaiką pozostaje wysokie.
-
Mimo zniesienia ulg podatkowych i działań wymierzonych w odnawialne źródła energii, produkcja energii słonecznej w Stanach Zjednoczonych wzrosła w maju 2026 roku powyżej poziomu produkcji z węgla.
-
Coraz więcej mieszkańców decyduje się na własną produkcję prądu, a niektóre stany wprowadzają rozwiązania umożliwiające łatwiejszy montaż fotowoltaiki, także dla osób mieszkających w blokach lub wynajmujących.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Od początku swojej drugiej kadencji Donald Trump konsekwentnie stawia na paliwa kopalne. Ogłoszony przez niego „stan wyjątkowy w energetyce” ma zwiększyć krajowe wydobycie ropy, gazu i węgla. Prezydent podpisał również rozporządzenie nakazujące amerykańskiemu resortowi obrony kupowanie większej ilości energii elektrycznej produkowanej z węgla, a podczas publicznych wystąpień wielokrotnie krytykował odnawialne źródła energii.
Jednocześnie administracja podejmuje działania ograniczające rozwój energetyki wiatrowej i słonecznej. Zlikwidowano ulgę podatkową dla właścicieli domów instalujących panele fotowoltaiczne, która miała obowiązywać jeszcze przez niemal dekadę, a część projektów morskich farm wiatrowych została wstrzymana. Według Associated Press zakończenie ośmiu takich inwestycji kosztowało amerykański rząd prawie 2,6 mld dolarów.
Morska energetyka wiatrowa trafia do sądów
Próby zatrzymania budowy farm wiatrowych wywołały sprzeciw władz stanowych i firm energetycznych. Kilku sędziów federalnych zablokowało część działań administracji, a stan Nowy Jork złożył pozew dotyczący programu wykupu koncesji na budowę morskich farm wiatrowych.
Do sporu dołączyła także Kalifornia, która zapowiedziała działania prawne po wycofaniu projektu farmy wiatrowej u swojego wybrzeża. Stan liczy, że do 2045 r. morskie elektrownie wiatrowe osiągną moc 25 GW, co pozwoliłoby zasilać energią około 25 mln gospodarstw domowych i pokrywać blisko 13 proc. zapotrzebowania na energię elektryczną.
David Hochschild, przewodniczący Kalifornijskiej Komisji Energetycznej, nazwał działania administracji „strategicznym błędem o kolosalnych konsekwencjach”, zwłaszcza w czasie, gdy napięcia geopolityczne ponownie podnoszą ceny paliw kopalnych.
Fotowoltaika nie zwalnia mimpo Trumpa
Paradoksalnie dane pokazują, że mimo zmian w polityce federalnej rozwój energetyki słonecznej nie wyhamował. Według think tanku Ember w maju 2026 r. energia słoneczna po raz pierwszy w historii wyprodukowała w Stanach Zjednoczonych więcej energii elektrycznej niż elektrownie węglowe.
Fotowoltaika odpowiadała za 12,8 proc. amerykańskiej produkcji energii elektrycznej, podczas gdy udział węgla spadł do 12,2 proc. Elektrownie słoneczne wyprodukowały 45,5 TWh energii, czyli o 17 proc. więcej niż rok wcześniej. Ember przewiduje, że rekord ten może zostać pobity już w kolejnych letnich miesiącach.
Nie słabnie także zainteresowanie instalacjami montowanymi na domach. Firmy z branży fotowoltaicznej informują o rosnącej sprzedaży mimo likwidacji ulg podatkowych. Kalifornijska SolarTech podaje, że w 2025 r. jej sprzedaż była ponad dwukrotnie wyższa niż rok wcześniej, a Exact Solar z Pensylwanii odnotował 60-procentowy wzrost sprzedaży w 2025 r. i spodziewa się podwojenia przychodów również w tym roku.

Coraz więcej Amerykanów chce produkować własny prąd
Zdaniem Aarona Nicholsa z Exact Solar motywacją klientów nie są już wyłącznie ulgi podatkowe. „Nawet mimo usuwania zachęt dla energii słonecznej i prób przywrócenia znaczenia węgla coraz więcej Amerykanów chce samodzielnie produkować energię zamiast kupować ją od przedsiębiorstw energetycznych” – mówi ekspert.
Zmiany zachodzą również na poziomie stanów. W stanie Nowy Jork parlament przyjął ustawę, która ma dopuścić tzw. fotowoltaikę plug-in, czyli niewielkie zestawy paneli podłączane bezpośrednio do domowej instalacji elektrycznej. Rozwiązanie jest szczególnie atrakcyjne dla osób mieszkających w blokach lub wynajmujących mieszkania, które nie mogą zamontować paneli na dachu. Podobne systemy funkcjonują już w około 30 amerykańskich stanach i od kilku lat zyskują popularność także w Europie, zwłaszcza w Niemczech.
Choć Stany Zjednoczone pozostają jednym z największych emitentów gazów cieplarnianych i wciąż są dalekie od pełnej transformacji energetycznej, najnowsze dane pokazują, że rozwój odnawialnych źródeł energii coraz częściej napędzają nie decyzje Waszyngtonu, lecz wybory podejmowane przez władze stanowe, firmy i samych mieszkańców.














