Close Menu
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Modne Teraz
Obserwowany tylko wiosną. Coś zmiotło polskie ptaki z mokradeł

Obserwowany tylko wiosną. Coś zmiotło polskie ptaki z mokradeł

2 maja, 2026
Samice reniferów zjadają własne poroże. Naukowcy odkryli po co to robią

Samice reniferów zjadają własne poroże. Naukowcy odkryli po co to robią

2 maja, 2026
Odrasta nawet po śmierci. Ta roślina zachowuje się jak zombie

Odrasta nawet po śmierci. Ta roślina zachowuje się jak zombie

2 maja, 2026
USA wycofują część żołnierzy z Niemiec. Pentagon ogłosił decyjzę

USA wycofują część żołnierzy z Niemiec. Pentagon ogłosił decyjzę

2 maja, 2026
Ikoniczny ptak zniknął sto lat temu. Nie ma ogona i słabo widzi. Ale wrócił

Ikoniczny ptak zniknął sto lat temu. Nie ma ogona i słabo widzi. Ale wrócił

1 maja, 2026
Facebook X (Twitter) Instagram
Popularność
  • Obserwowany tylko wiosną. Coś zmiotło polskie ptaki z mokradeł
  • Samice reniferów zjadają własne poroże. Naukowcy odkryli po co to robią
  • Odrasta nawet po śmierci. Ta roślina zachowuje się jak zombie
  • USA wycofują część żołnierzy z Niemiec. Pentagon ogłosił decyjzę
  • Ikoniczny ptak zniknął sto lat temu. Nie ma ogona i słabo widzi. Ale wrócił
  • Wojna w Ukrainie. Witkoff i Kushner nie pojadą do Kijowa, nowe informacje
  • Czarzasty oburzony słowami Nawrockiego. Prezydent mówił o Łukaszu Litewce
  • Kolejny zwrot ws. koni z Morskiego Oka. Fiakrzy wyrugowani z trasy?
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami
Historie Internetowe
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Biuletyn Zaloguj Sie
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Strona Główna » Benedict Cumberbatch o wojnie w związku: takie podejście to prosta droga do katastrofy
Benedict Cumberbatch o wojnie w związku: takie podejście to prosta droga do katastrofy
Aktualności

Benedict Cumberbatch o wojnie w związku: takie podejście to prosta droga do katastrofy

Pokój WiadomościPrzez Pokój Wiadomości14 lipca, 2025

Chcieliśmy zbadać relacje małżeńskie, zwłaszcza na gruncie zawodowym, co uczyniliśmy poprzez wypożyczenie ramy – z szacunkiem – z „Wojny państwa Rose”. Stworzyliśmy jednak samodzielne dzieło – mówi dwukrotnie nominowany do Oscara aktor Benedict Cumberbatch. Jego najnowszy film „Państwo Rose” wkrótce w polskich kinach.

  • Więcej ciekawych historii przeczytasz na stronie głównej „Newsweeka”

Dziękujemy, że jesteś z nami!

Foto: Newsweek

„Newsweek”: Na potrzeby „Państwa Rose” razem z Olivią Colman nie tylko stanęliście razem na planie, ale też połączyliście siły jako producenci. To o tyle zaskakujące, że na takie działania decydują się raczej ludzie, którzy już ze sobą wielokrotnie pracowali i dobrze się znają, a pan i Olivia stanęliście przed kamerą razem pierwszy raz.

Benedict Cumberbatch: Nigdy razem nie pracowaliśmy, ale przyjaźnimy się już kilkanaście lat. Pomysł, żeby wspólnie wyprodukować film, pojawił się w naszych rozmowach dawno temu. Pamiętam, że pierwszy raz o historii, która przerodziła się w film „Państwo Rose”, rozmawialiśmy, kiedy spotkaliśmy się w Wenecji w 2021 r. Olivia pokazywała na Lido „Córkę”, a ja „Psie pazury”.

I już wtedy połączyliśmy siły PR-owo. W związku z premierami naszych nowych filmów oboje udzielaliśmy dużo wywiadów i już w nich zapowiadaliśmy, że chcemy stworzyć wspólny projekt, co ułatwiło nam znalezienie wytwórni i skompletowanie ekipy. Firmę South of the River Pictures Olivia założyła razem ze swoim mężem Edem Sinclairem. Bardzo nam on pomógł. Zajął się matematyką – zadbał, żeby wszystkie liczby się zgadzały.

Nie bał się pan mierzyć z takim klasykiem, jak „Wojna państwa Rose” z Kathleen Turner i Michaelem Douglasem? Ludzie kochają ten film, po 35 latach od premiery ciągle świetnie się ogląda.

– Nie. Chęć pracy z Olivią i spojrzenie Tony’ego McNamary, nominowanego do Oscarów scenarzysty, który napisał „Faworytę” czy „Biedne istoty”, wystarczyły mi, żeby poczuć się pewnie. Oboje z Olivią kochamy „Wojnę państwa Rose”. To był film kultowy już za czasów mojej młodości. Ale my nie robimy remake’u. Tamten obraz to jedynie punkt wyjścia do opowiedzenia zupełnie nowej historii. Podchodzimy do oryginału z miłością i szacunkiem, ale kierunek, który obraliśmy, jest zupełnie inny. Nasza produkcja ma też inny ton. Sztuka zawsze inspiruje się tym, co powstało wcześniej. Pokażcie mi film, którego reżyser nie inspirował się innym filmem. Albo obraz, którego autor nie oglądał się na inne dzieła. Rozumiem, że żyjemy w takiej rzeczywistości, w której kultura pożera własny ogon, na rynku dominują odgrzewane kotlety, co budzi niepokój także o nasz film. Ale my chcieliśmy zbadać relacje małżeńskie, zwłaszcza na gruncie zawodowym, co uczyniliśmy poprzez wypożyczenie ramy – z szacunkiem – z „Wojny państwa Rose”. Stworzyliśmy jednak samodzielne dzieło. Nie trzeba oglądać tamtego filmu, żeby zrozumieć nasz. Zresztą pomysł na naszą opowieść nie wychodził nawet od tamtego filmu.

Jak to?

– Najpierw razem z Olivią zainicjowaliśmy pomysł wspólnej współpracy. Potem opowiedzieliśmy o pomyśle, jaki mieliśmy na historię o okrutnym wobec siebie małżeństwie, Davidowi Greenbaumowi z wytwórni Search­light, który skontaktował nas z Tonym McNamarą. Tony znał się już z Olivią, bo pracowali razem przy „Faworycie”. Tony rzucił pomysł: „A co, gdyby to była historia w stylu »Wojny państwa Rose«?”. Pomyślałem: świetny pomysł, zobaczmy, co z tego wyjdzie. Przyszedł scenariusz i stwierdziliśmy: „Jest kapitalny. Robimy to”.

Oboje z Olivią Colman jesteście symbolem brytyjskiej klasy i etykiety. Efekt jest taki, że wasz film krytycy określają mianem kwintesencji brytyjskości.

– Rzeczywiście tak o nas piszą. Brytyjskość najbardziej wychodzi z człowieka, kiedy podróżuje się do innego kraju. Nasi bohaterowie, Ivy i Theo, wyjeżdżają do Ameryki, gdzie ich pochodzenie mocno się uwypukla. „Napijesz się kawy? Nie, piję herbatkę, kochana”. Znam ludzi, którzy przenieśli się do Nowego Jorku, gdzie ich akcent stał się jeszcze bardziej dystyngowany. Przeszli z RP [Received Pronunciation, forma wymowy języka angielskiego, która nie jest związana z żadnym konkretnym regionem Wielkiej Brytanii i uważana jest za standardowy akcent ludzi wykształconych, szczególnie w mediach, edukacji i polityce – red.] do ­wersji ­podkręconej. Mówią i brzmią jak brytyjska królowa. Olivia Colman mówiła w ten sposób w „Faworycie”.

Wasi bohaterowie są momentami wobec siebie nawzajem wyjątkowo okrutni. Czy było w scenariuszu coś, przy czym pomyśleliście: „O mój Boże, tego nie mogę zrobić, bo stracę sympatię widzów”?

– Byliśmy na to mocno wyczuleni. Rozmawialiśmy z Olivią choćby o scenie, w której jej bohaterka udaje, że została pobita przez mojego bohatera. Nie mieliśmy żadnych wątpliwości, że to nie jest kpina z ofiar przemocy, tylko sposób na pokazanie światu Theo jako najgorszego typu człowieka. To oczywiście jest ze strony Ivy wyjątkowo okrutne, bo Theo nigdy by czegoś takiego nie zrobił. Pamiętam, że Olivia przekonała się do tej sceny, kiedy zrozumiała, że Ivy próbuje w ten sposób Theo ukarać. Poruszając się po tego typu obszarach, trzeba mieć na względzie znalezienie odpowiedniego tonu. Nie możemy przecież sprawiać wrażenia, że uważamy za zabawne, kiedy między parą dochodzi do fizycznej przemocy. To nie jest ani trochę śmieszne, co nie zmienia faktu, że poprzez komediową formę jesteśmy w stanie powiedzieć coś o świecie, w którym żyjemy. Skomentować go, nakreślić mechanizmy, które rządzą ludźmi. Oczywiście, trzeba to robić ostrożnie, jakby dodając: „Nie próbujcie tego w domu!”. Jednak gdy ma się na pokładzie Tony’ego McNamarę, który jest mistrzem czarnych komedii, to można czuć się spokojnie i bezpiecznie o takie kwestie.

Widz nie powinien mieć problemu, żeby zrozumieć, że nasi bohaterowie są w bardzo specyficznej relacji. Kochają się, ale ich wzajemne okrucieństwo stało się częścią ich komunikacji – jak Theo to nazywa – to jest ich wymiana zdań.

W pewnym momencie Theo czuje, że Ivy uważa go za nieudacznika, co wydaje się najbardziej destrukcyjne dla kruchego męskiego ego. Zgadza się pan z tym?

– Theo trochę za bardzo angażuje się we własną przemianę po tym, gdy wylatuje z pracy, na której punkcie miał obsesję. Wtedy zaczyna przekierowywać wektor uwagi na dzieci i to na nich się koncentruje. Chce je „naprawić”, zrobić z nich sportowców z prawdziwego zdarzenia, bo wcześniej żywiły się głównie cukrem. Ale w swoim działaniu zamyka się na Ivy, wyklucza ją z procesu wychowania dzieci. Odmawia też zmierzenia się z własną porażką. Zamiast się z nią pogodzić i ją zaakceptować, od razu szuka sobie kolejnej obsesji, na której mógłby się skupić. To jest jego wielki problem, on nie przepracowuje swoich emocji, co w pewnym momencie doprowadza go do szaleństwa. To znany mechanizm, że gdy tracisz poczucie własnej wartości na jednym obszarze, próbujesz odbudować je w innym miejscu. Dla Theo jest to o tyle trudne, że wciąż ktoś przypomina mu o porażce. Koledzy mówią mu w żartach, że jest nieudacznikiem, co go boli. Takie ocenianie człowieka w kategorii sukcesu i upadku jest bardzo amerykańskie. Ale Ivy się temu nie poddaje, ona chce go wspierać. To, co naprawdę napędza konflikt między nimi, to fakt, że w trakcie jej awansu i jego upadku – a potem jego odbudowy – przestają się nawzajem widzieć. Każde z nich zajmuje się swoim światem. Zaczynają się nieporozumienia, narasta żal, a dystans się powiększa.

Theo kiepsko sobie radzi z formułowaniem emocji i przepracowaniem ich. A jak jest u pana? Czy pan jest typem człowieka, który dusi w sobie emocje, czy też mówi o nich od razu?

– Myślę, że to pytanie powinien pan zadać Olivii Colman. Ja mogę za to odpowiedzieć za nią. No więc: Olivia mówi wszystko od razu. To jedna z jej supermocy. Jest cały czas sobą – i tym wszystkich rozbraja. Ludzie przy niej myślą sobie: chciałbym być tak autentyczny jak ona! Ja niestety mam odwrotnie – dostosowuję się do innych ludzi, chcę, żeby wszyscy w moim otoczeniu byli zadowoleni. Pragnę cały świat uszczęśliwić.

A jak pan znosi porażki?

– Cóż, uczymy się nie z sukcesów, tylko z porażek. Tylko one nas zmuszają do pracy nad sobą „Upadnij. Upadnij znowu. I upadnij lepiej” – to Samuel Beckett powiedział, takie było jego życiowe motto. Przepraszam, Samuelu, że pewnie przekręciłem cytat, ale chodzi o wydźwięk.

Wasi bohaterowie to też interesujący przykład tego, jak coś, co kiedyś nas zachwycało, może zacząć nas męczyć. Na przykład, jeżeli zakochujemy się w kimś, kto jest ambitny, to może nam ta cecha imponować. Ale z biegiem lat, kiedy okazuje się, że ta osoba pracuje za długo i nie chce odpuścić, to ta sama cecha zaczyna nas drażnić. Coś, co kochaliśmy, zamienia się w coś, czego nienawidzimy.

– Oczywiście, to może być jeden z powodów, przez które związek przestaje działać. Ale uważam, że uznawanie za czyjąś wadę czegoś, co kiedyś było dla nas zaletą, to ogromny błąd. Moim zdaniem, jeśli chodzi o miłość, to trzeba kochać drugiego człowieka jako całość. Trzeba kochać kogoś w pełni, a nie dlatego, że spełnia jakieś nasze oczekiwania. I trzeba pogodzić się z tym, że nie da się kogoś zmienić. Niestety, my, ludzie, mamy w sobie nieustanną potrzebę dostawania bodźców. Jesteśmy spragnieni nowości, rozrywki, chcemy, żeby się działo. To wynika zarówno z kultury, w której żyjemy, jak i tej, w której nas wychowano. Wiele też zależy od tego, jakiego rodzaju ludźmi się otaczamy. Przez tę pogoń mamy problem, żeby zaakceptować, że ludzie są, jacy są. Oczywiście, możemy kogoś wspierać, pomagać drugiej osobie, ale tylko jeśli ona sama tego chce. Nie można podchodzić do sprawy w stylu: „Okej, kocham go, ale tę jedną rzecz na pewno zmienię po ślubie”. To najprostsza droga do katastrofy. Choć z drugiej strony Olivia Colman śmieje się, że jej się udało zmienić jej męża, który ponoć teraz zawodowo ściele łóżka, a przed ślubem tego nie potrafił! (śmiech).

WIĘCEJ W NUMERZE
nr
29

13.07.2025

undefined

Udział Facebook Twitter LinkedIn Telegram WhatsApp Email

Czytaj dalej

Varga: Czarnek wie, co musi robić. Gdy wkracza na scenę, staje się innym człowiekiem

Varga: Czarnek wie, co musi robić. Gdy wkracza na scenę, staje się innym człowiekiem

Melinda Gates upominała męża, by przestał się spotykać z Epsteinem, lecz Bill nie słuchał

Melinda Gates upominała męża, by przestał się spotykać z Epsteinem, lecz Bill nie słuchał

Tajemnica niskich ceny masła. „Wszyscy na tym stracimy”

Tajemnica niskich ceny masła. „Wszyscy na tym stracimy”

Housing Market Expert Reveals Biggest 3 Mistakes Buyers 
Still Make – B2

Housing Market Expert Reveals Biggest 3 Mistakes Buyers Still Make – B2

„Dogadywali się, czasami śmiałam się, że wręcz nie jestem im potrzebna”. Karolina miała dwóch partnerów

„Dogadywali się, czasami śmiałam się, że wręcz nie jestem im potrzebna”. Karolina miała dwóch partnerów

Superkomputer kwantowy w Poznaniu. Tu rodzi się fabryka AI

Superkomputer kwantowy w Poznaniu. Tu rodzi się fabryka AI

Sierakowski: Jego brak realnie podniósł poziom polskiej polityki. Tej „karierze” najlepiej zrobi zapomnienie

Sierakowski: Jego brak realnie podniósł poziom polskiej polityki. Tej „karierze” najlepiej zrobi zapomnienie

Ukraina uderza w ważne cele. Łuny pożarów nad Rosją

Ukraina uderza w ważne cele. Łuny pożarów nad Rosją

Szefowa kuchni: do Polski nie przyjechałam z Meksyku z biedy, tylko z miłości

Szefowa kuchni: do Polski nie przyjechałam z Meksyku z biedy, tylko z miłości

Add A Comment

Leave A Reply Cancel Reply

Wybór Redaktora

Samice reniferów zjadają własne poroże. Naukowcy odkryli po co to robią

Samice reniferów zjadają własne poroże. Naukowcy odkryli po co to robią

2 maja, 2026
Odrasta nawet po śmierci. Ta roślina zachowuje się jak zombie

Odrasta nawet po śmierci. Ta roślina zachowuje się jak zombie

2 maja, 2026
USA wycofują część żołnierzy z Niemiec. Pentagon ogłosił decyjzę

USA wycofują część żołnierzy z Niemiec. Pentagon ogłosił decyjzę

2 maja, 2026
Ikoniczny ptak zniknął sto lat temu. Nie ma ogona i słabo widzi. Ale wrócił

Ikoniczny ptak zniknął sto lat temu. Nie ma ogona i słabo widzi. Ale wrócił

1 maja, 2026

Najnowsze Wiadomości

Wojna w Ukrainie. Witkoff i Kushner nie pojadą do Kijowa, nowe informacje

Wojna w Ukrainie. Witkoff i Kushner nie pojadą do Kijowa, nowe informacje

1 maja, 2026
Czarzasty oburzony słowami Nawrockiego. Prezydent mówił o Łukaszu Litewce

Czarzasty oburzony słowami Nawrockiego. Prezydent mówił o Łukaszu Litewce

1 maja, 2026
Kolejny zwrot ws. koni z Morskiego Oka. Fiakrzy wyrugowani z trasy?

Kolejny zwrot ws. koni z Morskiego Oka. Fiakrzy wyrugowani z trasy?

1 maja, 2026
Facebook X (Twitter) Pinterest TikTok Instagram
© 2026 Razy Dzisiaj. Wszelkie prawa zastrzeżone.
  • Polityka Prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.