-
Biedronka wprowadza do oferty wyłącznie śliwki pochodzące z polskich gospodarstw i wycofuje produkty importowane.
-
W czasie sezonu śliwek sieć obniżyła cenę Węgierki o połowę, oferując ją w promocji do 5 września.
-
Od sierpnia 2026 roku klienci Biedronki kupili około 3 miliony kilogramów polskich śliwek, co stanowi 2,6 procent całkowitej produkcji w Polsce.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Biedronka rezygnuje z importowanych śliwek i stawia wyłącznie na owoce z polskich sadów. To wyraźna zmiana w ofercie sieci, która ma znaczenie zarówno dla klientów, jak i krajowych producentów.
Śliwki dostępne w sklepach mają pochodzić przede wszystkim z dwóch najważniejszych zagłębi sadowniczych: grójeckiego i sandomierskiego. Co istotne, nawet węgierka, której nazwa może sugerować zagraniczne pochodzenie, będzie w całości polska.
Biedronka stawia na polskie śliwki. Import znika ze sklepów
Decyzja Biedronki pojawia się w momencie, gdy na krajowym rynku trwa sezon na późne odmiany śliwek. Sieć poinformowała, że całkowicie zrezygnowała z zagranicznego importu tych owoców. Oznacza to, że klienci kupujący śliwki w Biedronce mają otrzymywać produkt pochodzący w 100 proc. z polskich gospodarstw.
To istotna zmiana, ponieważ jeszcze w sierpniu w sklepach można było znaleźć m.in. importowane śliwki premium z Hiszpanii i Włoch. Wcześniej, na przełomie lipca i sierpnia, sieć sprowadzała również odmianę lepotica z Serbii oraz Bośni.
Wraz z nasileniem krajowych zbiorów, sytuacja zaczęła się jednak zmieniać. Biedronka zwiększyła zakupy polskich śliwek, a obecnie deklaruje całkowite odejście od importu w tej kategorii przynajmniej w trwającym sezonie.
Szczególne znaczenie ma fakt, że owoce mają trafiać przede wszystkim z grójeckiego i sandomierskiego zagłębia sadowniczego. To właśnie tam znajduje się wiele gospodarstw specjalizujących się w produkcji owoców, które mogą zapewnić dużym sieciom handlowym odpowiednią skalę i ciągłość dostaw.
W ofercie pojawiła się również węgierka zwykła. Choć jej nazwa może być myląca, Biedronka podkreśla, że również ten owoc będzie pochodził wyłącznie z polskich gospodarstw.
To ważny ruch biznesowy Biedronki
Całkowite odejście od importowanych śliwek można postrzegać nie tylko jako decyzję zakupową, ale także element strategii sieci. Jak można przeczytać w komunikacie prasowym, Biedronka od lat rozwija współpracę z polskimi gospodarstwami i podkreśla znaczenie lokalnych dostawców.
Biedronka konsekwentnie stawia na lokalność, współpracując z polskimi dostawcami i zapewniając klientom dostęp do świeżych owoców najwyższej jakości w jak najbardziej przystępnej cenie. Dzięki wieloletnim, stabilnym partnerstwom z lokalnymi gospodarstwami jesteśmy w stanie wspierać rozwój rodzimej gospodarki
Dla sieci oznacza to możliwość mocniejszego wykorzystania sezonowości krajowych owoców. Gdy polskie śliwki są dostępne w dużych liczbach, nie ma konieczności utrzymywania importu jako podstawowego źródła zaopatrzenia. Dla Biedronki może to być również sposób na budowanie wizerunku sieci wspierającej polskich producentów.
Dla sadowników konsekwencje mogą być jeszcze bardziej znaczące. Duży odbiorca, który deklaruje zakup wyłącznie krajowych śliwek, zwiększa zapotrzebowanie na owoce z polskich gospodarstw. Przy dużej podaży może to pomóc w zagospodarowaniu części zbiorów. Jednocześnie pozostaje pytanie o ceny, ponieważ sama rezygnacja z importu nie gwarantuje producentom wysokich stawek.
Rynek śliwek pozostaje bowiem pod presją dużej podaży. W ostatnich tygodniach ceny skupu wielu odmian nie rosły znacząco, a w niektórych przypadkach spadały. Dlatego dla sadowników kluczowe będzie nie tylko to, czy Biedronka kupuje polskie owoce, ale również po jakich cenach i w jakiej skali.

Ile śliwek sprzedała Biedronka? Liczby robią wrażenie
Skala zainteresowania polskimi śliwkami w Biedronce jest ogromna. Od początku sierpnia 2026 r. klienci sieci kupili już blisko 3 mln kilogramów, czyli ok. 3000 ton polskich śliwek. To ok. 2,6 proc. całkowitej tegorocznej produkcji śliwek w Polsce.
Jeszcze ciekawsze są dane dotyczące poprzedniego sezonu. Do sklepów Biedronka dostarczono wówczas blisko 15 tys. ton śliwek, z czego 14,2 tys. ton stanowiły owoce z krajowych zbiorów. Oznacza to, że polskie śliwki odpowiadały za około 94,75 proc. całej oferty tej kategorii.
Tegoroczna decyzja o całkowitym wycofaniu importowanych śliwek jest więc kolejnym krokiem w kierunku zwiększania udziału krajowych owoców. Jeśli popyt utrzyma się na wysokim poziomie, dla polskich sadowników może to być jedna z ważniejszych informacji końcówki tegorocznego sezonu.














