Europejski przemysł zbrojeniowy zaczął rozpędzać się znacznie szybciej niż amerykański. Ukraina będzie mogła liczyć na zakupy tuż za miedzą. Tymczasem atakuje ważne cele w głębi Rosji.
Ukraińcy są na polskim garnuszku? Te wyliczenia rozwiewają wątpliwości
Ukraińców atakują daleko za linią frontu. 12 sierpnia ich siły poinformowały o uderzeniu w rosyjski przekaźnik wykorzystywany do kierowania dronami Geran na okupowanym Krymie. Takie cele są ważne, ponieważ pozwalają ograniczać rosyjskie możliwości prowadzenia ataków bez konieczności niszczenia samych wyrzutni. Ukraińcy po prostu odcinają Rosjanom możliwość sterowania bezzałogowcami.
Jeszcze większą operacją był nocny atak z 11 na 12 sierpnia na Noworosyjsk. Ukraińcy zaatakowali rosyjską bazę Floty Czarnomorskiej oraz infrastrukturę portową. Według ukraińskich władz w operacji wykorzystano drony i pociski przeciwokrętowe. Rosyjskie władze informowały natomiast o masowym ataku bezzałogowców na Noworosyjsk, Anapę i Gelendżyk. Reuters poinformował, że uszkodzone zostały między innymi terminale zbożowe w porcie.
„Wicher” to dopiero początek. Dołączamy do gry o Bałtyk [WYJAŚNIAMY]
Wojna w powietrzu
Uderzenie w port przeładunkowy w Noworosyjsku było elementem szerszej operacji ataków na cele położone na wybrzeżu Morza Czarnego. Na Krymie celem były między innymi elementy systemów rozpoznania i kierowania bezzałogowcami. Chodzi o ograniczenie możliwości prowadzenia rosyjskich ataków, które sprawiają Ukraińcom coraz więcej problemów ze względu na kurczące się zapasy pocisków przeciwlotniczych.
Ukraińcy kontynuowali także ofensywę przeciwko rosyjskim zakładom petrochemicznym. 6 sierpnia zaatakowana została rafineria Slavneft-JANOS w Jarosławiu, ponad 700 km od granicy z Ukrainą. 10 sierpnia drony dotarły do kompleksu TANECO w Niżniekamsku w Tatarstanie, ok. 800 km od granicy. W rafinerii wybuchł pożar, a ukraiński Sztab Generalny poinformował o trafieniu instalacji technologicznych. Dzień później zaatakowana została rafineria Orsknieftieorgsintez w obwodzie orenburskim, około 1,9 tys. km od Ukrainy. Pożar uszkodził instalacje i doprowadził do zatrzymania przerobu ropy. Zakład miał zdolność przerobową niemal 6,6 mln ton ropy rocznie.
Rosjanie kontynuują uderzenia przeciwko celom cywilnym w Ukrainie. W nocy z 4 na 5 sierpnia zaatakowali Ukrainę 115 dronami, w większości odrzutowymi, a także czterema pociskami Onyks/Cyrkon i 24 pociskami balistycznymi Iskander-M oraz S-400. Głównym celem ataku był obwód kijowski.
Ten atak pokazał problem, z którym borykają się ostatnio Ukraińcy. O ile posiadają siły i środki do niszczenia latających bomb i innych, podobnych środków napadu powietrznego, tak mają duży problem z neutralizacją pocisków balistycznych i manewrujących. Przede wszystkim ze względu na brak odpowiednich efektorów. Dlatego średnia skuteczność obrony przeciwlotniczej w zwalczaniu takich celów spadła do ok. 35 proc., a Sztab Generalny przestał w komunikatach informować o zestrzeleniach.
W zeszłym miesiącu było jeszcze gorzej. W lipcu ukraińska obrona przeciwlotnicza przechwyciła zaledwie 29 ze 195 rosyjskich pocisków balistycznych. Wynika to przede wszystkim z niedoboru pocisków PAC-3 do systemów Patriot. W pierwszej połowie 2026 r. Ukraina otrzymała od sojuszników tylko około jednej trzeciej liczby pocisków obrony powietrznej dostarczonych w analogicznym okresie 2025 r. I ze względu na zaangażowanie USA na Bliskim Wschodzie tendencja raczej się nie odwróci. Zwłaszcza że produkcja jest niewielka.
Z kolei europejscy producenci pocisków do systemów SAMP/T czy IRIS-T dopiero rozkręcają moce produkcyjne. MBDA, producent pocisków Aster dla SAMP/T, planowała w tym roku podwoić produkcję Asterów. Już w 2025 r. MBDA skróciła czas realizacji zamówień na te pociski i dostarczyła ich pięć razy więcej, niż pierwotnie planowano. Docelowo produkcja ma rosnąć do ponad 300 efektorów rocznie w 2028 r.
Dla Ukrainy ma to spore znaczenie, ponieważ wraz z Francją uzgodniła zwiększenie dostaw pocisków Aster-30, a lipcowa umowa przewiduje także zakup przez Kijów czterech nowych baterii SAMP/T NG oraz dwóch starszych zestawów dostarczonych wcześniej.
Podobnie postępuje niemiecki Diehl Defence z IRIS-T. Firma zwiększa produkcję zarówno pocisków, jak i całych zestawów. Zakładane tempo ma pozwolić na produkcję nawet 16 jednostek ogniowych IRIS-T rocznie, a moce produkcyjne pocisków mają być zwiększone do ok. 2 tys. pocisków.
Na szczęście europejski przemysł zbrojeniowy zaczął rozpędzać się znacznie szybciej niż amerykański, więc Ukraina będzie mogła liczyć na zakupy tuż za miedzą.
Częstotliwość walk w Donbasie utrzymuje się na względnie równym poziomie, Rosjanie przerzucają jedynie drobne siły z jednego odcinka na drugi. Robią to, ponieważ z jednej strony chcą zmęczyć ukraińską obronę, a z drugiej brakuje im ludzi, aby utrzymywać stały nacisk w całym regionie.
Putinowcy wciąż bezskutecznie walczą pod Konstantynówką. Aby ją zdobyć, muszą odciąć ukraińskie oddziały od zaopatrzenia, które dociera do miasta. Dlatego w ostatnim czasie ciężar walk przeniósł się z samej Konstantynówki w rejon otaczających ją osiedli miejskich i wsi. Ciężkie walki toczą się w okolicach Iwanopola, Illiniwki, Toreckiego, Sofijiwki oraz w kierunku Nowopawliwki, Długiej Bałki i Nowego Szachowego.
Rosjanie próbowali wykorzystywać małe grupy piechoty, które podchodzą do ukraińskich pozycji, szukając luk w obronie. Ukraińcy odpowiadali przede wszystkim ogniem artylerii i dronami. Ważnym elementem walk były też uderzenia na rosyjskie stanowiska dowodzenia i zespoły obsługujące bezzałogowce.
W nocy z 4 na 5 sierpnia w rejonie Konstantynówki, Czasiwego Jaru i Zielonego Pola Ukraińcy zaatakowali rosyjskie punkty dowodzenia przy użyciu dronów. To istotne, ponieważ rosyjskie oddziały szturmowe są coraz bardziej zależne od rozpoznania i naprowadzania ognia przez drony, a przede wszystkim wsparcia, jakie otrzymują od dronów FPV.
Skoncentrowanie większości wysiłku pod Konstantynówką spowodowało, że na odcinku Czasiw Jaru zapanował względny spokój. Nie oznacza to jednak, że Rosjanie przestali interesować się tym rejonem. Czasiw Jar pozostaje ważny przede wszystkim ze względu na położenie na kierunku Konstantynówka — Drużkiwka — Kramatorsk.
Rosjanie próbują utrzymywać tutaj aktywność, ale ewidentnie widać, że brakuje im sił, aby stosować to samo tempo uderzeń na kilku pasach natarcia. Nawet tak wąskich, liczących kilkanaście kilometrów. Rekordowym dniem był 12 sierpnia, kiedy na kierunku kramatorskim odnotowano zaledwie jeden rosyjski atak wyprowadzony w stronę Jurkiwki.
Rosjanie nadal nie osiągnęli znacznych postępów pod Pokrowskiem. Wciąż próbują obejść miasto od północy, jednak nie udaje się im oskrzydlić ukraińskich pozycji, które w tym rejonie są dość silne. Większość walk wciąż się toczy na ziemi niczyjej.
Walki na południu
Na południu Rosjanie nadal atakowali, ale nie udało im się osiągnąć podobnego tempa jak pod Konstantynówką czy Pokrowskiem. Najważniejszym kierunkiem pozostawało Hulajpole. 12 sierpnia ukraiński Sztab Generalny informuje o sześciu rosyjskich atakach w kierunku Wozdwyżiwki, Czariewnego, Kosziwcewego, Staroukraińki, Cwitkowego i Hulajpolskiego. Co w porównaniu do 25-32 kontaktów bojowych dziennie pod Pokrowskiem nie jest szaleńczym wynikiem. Na kierunku orichowskim Ukraińcy odparli dwa rosyjskie ataki w stronę Prymorskiego i Łuhiwskiego. Front w zasadzie stoi w miejscu.





