Close Menu
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Modne Teraz
Stuu ekstradowany z Wielkiej Brytanii do Polski. W tle Pandora Gate

Stuu ekstradowany z Wielkiej Brytanii do Polski. W tle Pandora Gate

14 sierpnia, 2026
Zełenski nie rozumie, o co chodzi Polsce z UPA? „Wyrastał bez Bandery”

Zełenski nie rozumie, o co chodzi Polsce z UPA? „Wyrastał bez Bandery”

14 sierpnia, 2026
Iga Świątek otworzyła się po finale. Te słowa pokazały wielkie serce Polki – Tenis – Sport Wprost

Iga Świątek otworzyła się po finale. Te słowa pokazały wielkie serce Polki – Tenis – Sport Wprost

14 sierpnia, 2026
Tory kolejowe są czyszczone i konserwowane. Czy to dobre miejsce dla paneli słonecznych? – Biznes Wprost

Tory kolejowe są czyszczone i konserwowane. Czy to dobre miejsce dla paneli słonecznych? – Biznes Wprost

14 sierpnia, 2026
Rośnie liczba zakażeń w turystycznym raju w Europie. Są ofiary śmiertelne

Rośnie liczba zakażeń w turystycznym raju w Europie. Są ofiary śmiertelne

14 sierpnia, 2026
Facebook X (Twitter) Instagram
Popularność
  • Stuu ekstradowany z Wielkiej Brytanii do Polski. W tle Pandora Gate
  • Zełenski nie rozumie, o co chodzi Polsce z UPA? „Wyrastał bez Bandery”
  • Iga Świątek otworzyła się po finale. Te słowa pokazały wielkie serce Polki – Tenis – Sport Wprost
  • Tory kolejowe są czyszczone i konserwowane. Czy to dobre miejsce dla paneli słonecznych? – Biznes Wprost
  • Rośnie liczba zakażeń w turystycznym raju w Europie. Są ofiary śmiertelne
  • Jastrzębie-Zdrój. Zaginęli ojciec z czteroletnim synem. Policja z apelem
  • Moskwa. Rosjanin skazany, miał szpiegować dla Polski. Trafi do kolonii karnej
  • Media: Stuu ekstradowany z Wielkiej Brytanii do Polski. W tle Pandora Gate
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami
Historie Internetowe
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Biuletyn Zaloguj Sie
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Strona Główna » „Chyba go mamy”. Prokurator ujawnia kulisy przełomowego śledztwa ws. zabójstwa Izy
„Chyba go mamy”. Prokurator ujawnia kulisy przełomowego śledztwa ws. zabójstwa Izy
Aktualności

„Chyba go mamy”. Prokurator ujawnia kulisy przełomowego śledztwa ws. zabójstwa Izy

Pokój WiadomościPrzez Pokój Wiadomości14 sierpnia, 2026

Nie spieszyliśmy się z jego zatrzymaniem. Policjanci operacyjni dostali czas na obserwacje i rozpoznanie rutyny dnia Michała S., chociażby jego zwyczajowej pory wyjścia do pracy. Bardzo nam zależało na tym, żeby zatrzymać go poza domem, właśnie ze względu na sytuację rodzinną. Nikt nie chciał dodatkowo traumatyzować jego żony i dzieci, wchodząc siłą do mieszkania o 6 rano — mówi prokurator Michał Gabriel-Węglowski, który pracował nad rozwikłaniem sprawy zabójstwa Izy z Gdyni.

Szukali go na całym świecie, a to sąsiad. Jak złapano zabójcę 13-letniej Izy?

Newsweek: Panie Prokuratorze, pierwszy raz spotkaliśmy się w czerwcu. Pytałam Pana wtedy o to, czy to prawda, że pozyskaliście wizerunek sprawcy zabójstwa Izy w oparciu o jego DNA, co zresztą Pan potwierdził. Czy Pan już wtedy wiedział, że sprawca został ustalony?

Dr Michał Gabriel-Węglowski: Tak. Mniej więcej w połowie czerwca otrzymałem telefon od policjanta z Archiwum X z gdańskiej komendy, który nad sprawą pracował jeszcze dłużej niż ja. Powiedział: „Chyba go mamy”. Oczywiście, ta informacja była jeszcze trzymana w tajemnicy. Zaczęliśmy przygotowania do skutecznego zatrzymania podejrzanego, a to wymagało spokoju i ciszy. Istniało bowiem ryzyko, że sprawca może najzwyczajniej w świecie uciec. Ostatnie też, czego chcieliśmy, to wozy transmisyjne mediów na miejscu planowanego działania. Natomiast powiedziałem pani wtedy, że poza domniemanym wizerunkiem sprawcy mamy inne, obiecujące wątki, które badamy i na których się skupiamy.

Podczas konferencji prasowej prokurator Mariusz Marciniak wspomniał o tym wizerunku, ale zastrzegł, że nie ujrzy on światła dziennego, bo jest to bez mała „fotografia” podejrzanego.

— „Fotografia” to zbyt dużo powiedziane, szczególnie w tej sprawie. Jednakże rzeczywiście, jeszcze 5-10 lat temu genetyka nie wkraczała w prognozowanie wizerunku człowieka. Dziś już przynosi to pewne efekty. Jednak tutaj zachęcałbym do rozmowy z genetykami, specjalistami w tej materii, którzy na co dzień zajmują się badaniem DNA w naukach sądowych i kryminalistyce.

Jak znaleźliście zabójcę Izy?

— Pani o to zahaczyła podczas naszej czerwcowej rozmowy… Kluczową rolę odegrała genealogia i portale do poszukiwań krewnych, o które pani wtedy pytała. Jednak w tym wypadku sprawa nie była aż tak prosta, żeby sprowadzić ją do tego, że jakiś bliski krewny podejrzanego, kuzyn, czy ciotka, postanowił szukać pobratymców w komercyjnej bazie DNA, a w efekcie nagle trafiliśmy na Michała S. Biegłym z zakresu genealogii sądowej ustalenia, dojście do sedna zajęły ok. dwóch lat.

Co zajęło tyle czasu?

— Najprościej mówiąc: skala. Genetycznie wszyscy jesteśmy ze sobą spokrewnieni jako ludzie. Pokrewieństwo w DNA oznacza się w centymorganach (cM). Najbliższe pokrewieństwo, np. między rodzicem a dzieckiem to liczba mniej więcej 3,5 tys. cM. Pokrewieństwo między grupą kilkunastu osób znalezionych w amerykańskiej bazie komercyjnej i naszym podejrzanym wynosiło 63 cM. W praktyce wymagało to, aby biegli stworzyli dla każdej z nich drzewa genealogiczne, 5-6 pokoleń wstecz, stopniowo łączące się ze sobą w przeszłości, na których finalnie figurowało ok.10 tys. osób, a wierzchołek sięgał blisko 250 lat wstecz. Najstarszy z kilku wspólnych dla tej masy ludzi przodków urodził się w 1790 r., czyli w czasach rewolucji francuskiej. Te osoby, które dobrowolnie oddały swój materiał do badania DNA w celu odszukania krewnych, a którzy okazali się w naszych analizach genetycznie spokrewnieni z Michałem S., to z punktu widzenia codziennych relacji całkowicie obcy dla niego ludzie, o których zapewne nigdy nie słyszał.

A czy „dobrowolnie” oznacza również świadomość tego, że decydując się na takie komercyjne badanie, nasze DNA może przysłużyć się śledczym i to nie tylko amerykańskim?

— Decydując się na takie badanie DNA, oświadcza się, że ma się świadomość, że z tych komercyjnych baz mogą korzystać organy ścigania. Nie łamaliśmy prawa ani niczyjej prywatności. Zresztą zapisy DNA osób ustalonych w bazie jako krewni genetyczni podejrzanego nie są w ogóle zawarte w aktach śledztwa, nie ma ich nawet w opinii biegłych — genealogów. Taka opinia nie jest dowodem przeciwko sprawcy, tylko wiarygodną wskazówką, kto takim sprawcą może być. Trzeba to procesowo zweryfikować i tak w naszej sprawie się stało, po zatrzymaniu Michała S., porównując jego DNA z profilem mężczyzny ze śladu ujawnionego na ciele zamordowanej dziewczynki.

Na marginesie, o ile wiem, większość rejestrujących się w bazach w USA nie odmawia analizowania ich profili DNA na potrzeby spraw karnych, wiedząc, że w ten sposób, bez ich osobistego angażowania do tych spraw, mogą pomóc skutecznie ścigać morderców, czy terrorystów.

W Polsce nie ma portali genealogicznych, które oferują możliwość komercyjnego zbadania swojego DNA. Czy istnieją jakieś bazy, które w tego typu sprawach mogłyby pomóc, a do których prokuratura i policja nie mają dostępu?

— Tak, np. baza żołnierzy Sił Zbrojnych RP, którzy wyjeżdżali na misje wojskowe i z tego, co się orientuję, pobierano im DNA na potrzeby ewentualnej identyfikacji w razie śmierci. Dostępu do tej bazy nie mamy, choć nie w pełni dla mnie ta sytuacja jest oczywista od strony prawnej, ale to odrębna kwestia.

Czy takie nieszablonowe działania mocno zwiększają nakłady poniesione w śledztwie?

— Wieloletnie, czy szerokie poszukiwania sprawcy, to duże, czasem ogromne nakłady finansowe i czasowe. Ciężko mi rozbijać to w tej chwili na składowe, ale chociażby same opinie genetyczne przez 15 lat zlecane do tej sprawy, to co najmniej kilkaset tysięcy złotych. Gdyby policzyć wszelkie koszty, myślę, że mogłoby to przekroczyć milion złotych. Co do czasu pracy, to choćby na przesłuchanie jednej osoby zakłada się w większości przypadków przynajmniej 1-2 godziny, a tu mieliśmy ponad 800 świadków przez lata. Pobranie materiału do badania od jednej osoby to przynajmniej kwadrans, a tu ich było 915. Już tylko te działania to tysiące godzin. O czasie, jaki nad sprawą spędzili biegli genealodzy sądowi, już mówiliśmy. Do tego inni eksperci, wiele innych czynności…

Ile czasu zajęło gruntowne zbadanie tej sprawy, gdy ją pan przejął?

— Pewnie ze 150 albo 200 godzin czystej pracy, choć nie liczyłem tego. Analizowałem ją na własną prośbę, od października 2020 r. do kwietnia 2021 r., głównie w czasie prywatnym, bo nikt nie zwolnił mnie z moich głównych obowiązków służbowych, a było ich wiele.

W punkcie wyjścia akta liczyły 36 tomów, ok. 7,2 tys. kart, czyli ponad 14 tys. stron. Każdy dokument musiałem spisać, opisać krótko. Pewne dokumenty skategoryzować w oddzielnych zestawieniach, ująć skrótowo wyniki wszystkich opinii itp. W końcu opisać sprawę, główne ustalenia, wątki, hipotezy, popełnione błędy i dalsze możliwości. Pomogły mi lata doświadczenia zawodowego, kilka tysięcy spraw małych, średnich i dużych, moje własne procedury warsztatu pracy, a do tego biegłość w pisaniu dużych dokumentów, dzięki dużemu dorobkowi autorskiemu. Mój raport analityczny ma ok. 300 stron. Późną wiosną 2021 r. ruszyliśmy z policjantami z dalszymi intensywnymi działaniami. Dziś mamy niecałe 53 tomy, czyli ponad 21 tys. stron dokumentacji. Choć teraz tak naprawdę znaczenie dowodowe mają, z grubsza, materiały objętości dwóch, trzech tomów, może nawet nieco mniej. Reszta to efekt tych wielu lat bezowocnych, ale uporczywych moich poszukiwań, moich współpracowników i naszych poprzedników.

Czy na etapie, gdy dostaliście informacje z USA, że jest jakieś trafienie z pokrewieństwem, była już pewność, że sprawca zostanie ujęty?

— Oczywiście, że nie. W toku pracy biegłych genealogów mogłoby się przecież okazać, że np. osoba, której szukamy, już nie żyje. Natomiast informacji nie dostaliśmy z USA. Skorzystaliśmy z tamtejszych baz, ale całą pracę poszukiwawczą i analityczną w tej sferze wykonali polscy biegli, panie Marta Sobota, Anna Kwoka-Lachcik i dr Katarzyna Hibel oraz pan Mariusz Dąbrowski.

Szczęśliwie okazało się, że sprawca ma się dobrze i — co więcej — jest bardzo blisko.

— Tu nie było żadnego szczęścia. Był ogrom żmudnej, niewdzięcznej pracy wielu ludzi w ciszy oraz postęp nauki. Sprawcy faktycznie szukaliśmy na szeroką skalę, wręcz po całej półkuli północnej naszego globu, a okazało się, że to w dużym uproszczeniu sąsiad Izy.

Nie można go było ująć zatem bardzo szybko, badając mieszkańców pobliskich zabudowań?

— Brzmi kusząco. Tyle tylko, że z uwagi na specyfikę czasu i miejsca zabójstwa, wedle wersji śledczych sprzed lat i w zasadzie aktualnych aż do czerwca tego roku, zabójca mógł mieszkać zarówno w pobliżu, jak i na drugim krańcu Polski, albo za granicą, być Polakiem Białorusinem, Ukraińcem, czy Bałtem. Decyzja o wykonaniu w 2011 r. tzw. badań przesiewowych DNA, czyli mówiąc kolokwialnie sprawdzeniu na jakimś obszarze wszystkich mężczyzn „jak leci”, w punkcie wyjścia zakładałyby wydanie milionów złotych z minimalną szansą na sukces. Nikt takiej decyzji w tamtym czasie nie podjął i słusznie. Profesjonalni, rozsądni śledczy nie grają w totolotka, tylko używają rozumu i rozsądku oraz szanują pieniądze podatnika.

A co działo się między czerwcem, gdy wiedzieliście już, kogo dokładnie szukacie, a 21 lipca, gdy sprawca został zatrzymany?

— Przede wszystkim nie spieszyliśmy się z jego zatrzymaniem. Policjanci operacyjni dostali czas na obserwacje i rozpoznanie rutyny dnia Michała S., chociażby jego zwyczajowej pory wyjścia do pracy. Bardzo nam zależało na tym, żeby zatrzymać go poza domem, właśnie ze względu na sytuację rodzinną. Nikt nie chciał dodatkowo traumatyzować jego żony i dzieci, wchodząc siłą do mieszkania o 6 rano. Zresztą takie środki nie były w tym przypadku konieczne. Przy okazji obalę mit, że jeśli mamy kogoś zatrzymać, to zapukamy do jego drzwi najwcześniej o tej godzinie. W wypadkach niecierpiących zwłoki możemy to zrobić w dowolnym miejscu i przez całą dobę. O czasie decyduje prokurator, a w sytuacjach najbardziej skrajnych policjanci, gdy decydować może każda minuta, albo sekunda.

Zarówno prokuratura, jak i policjanci operacyjni wykazali się ogromną empatią, nie tylko w kwestii ujęcia sprawcy, ale dbając też o to, aby tata Izy dowiedział się o zatrzymaniu, zanim dowie się o nim opinia publiczna. Nawet podczas konferencji prasowej rzecznicy prokuratury i policji zanonimizowali zatrzymanego do inicjałów M.S. A jednak wystarczyło kilka godzin, aby w przestrzeni pojawiło się jego imię, a w następstwie internauci dotarli do profilu sprawcy w mediach społecznościowych. To, co działo się pod postami zatrzymanego trudno nawet skomentować. To fala hejtu, nienawiści, niejednokrotnie skupiona nie tylko na samym sprawcy, ale także na jego najbliższych, nieoszczędzająca nawet jego dzieci.

— Zgodnie z art. 241 § 1 kodeksu karnego, każda osoba, która bez zezwolenia rozpowszechnia publicznie wiadomości z postępowania przygotowawczego, zanim zostały ujawnione w postępowaniu sądowym, podlega grzywnie, karze ograniczenia albo pozbawienia wolności do lat dwóch. Przez to rozumieć należy między innymi podawanie personaliów podejrzanego i w tym zakresie w tej sprawie zainicjowano już stosowne kroki. Ochrona danych podejrzanego aż do wyroku nie ustaje, chyba że prokurator lub sąd podejmie inną decyzję, lub zdecyduje o tym sam podejrzany. Nawet w przypadku tych zbrodni, które budzą największe emocje. Zasada domniemania niewinności, choć w tym wypadku bardzo zminimalizowana zebranymi dowodami, też nie znika. Tak samo, jak konstytucyjne prawa do obrony i do rzetelnego procesu przed niezawisłym sądem. Internauci powinni powściągnąć się w wypowiedziach, mając przede wszystkim na względzie dobro i bezpieczeństwo niczego niewinnych bliskich podejrzanego.

Udział Facebook Twitter LinkedIn Telegram WhatsApp Email

Czytaj dalej

Zełenski nie rozumie, o co chodzi Polsce z UPA? „Wyrastał bez Bandery”

Zełenski nie rozumie, o co chodzi Polsce z UPA? „Wyrastał bez Bandery”

„Sprawcy szukaliśmy na całym świecie, a to sąsiad”. Sprawa zabójstwa Izy okazała się przełomowa

„Sprawcy szukaliśmy na całym świecie, a to sąsiad”. Sprawa zabójstwa Izy okazała się przełomowa

Kim byli likwidatorzy z AK? „Zdrajca musiał wykopać sobie grób”

Kim byli likwidatorzy z AK? „Zdrajca musiał wykopać sobie grób”

Skąd wziął się Mieszko I? Historyk podważa mit założycielski Polaków

Skąd wziął się Mieszko I? Historyk podważa mit założycielski Polaków

Sa z klasy średniej i żyją ponad stan. Magdalena: rozrzutność to moje drugie imię

Sa z klasy średniej i żyją ponad stan. Magdalena: rozrzutność to moje drugie imię

W PiS wiedzą, że sprawa Romanowskiego jest toksyczna. Tak chcą sobie poradzić

W PiS wiedzą, że sprawa Romanowskiego jest toksyczna. Tak chcą sobie poradzić

W dziennikarstwie był od początku nowej Polski. Starał się wydusić z polityków, ile się dało

W dziennikarstwie był od początku nowej Polski. Starał się wydusić z polityków, ile się dało

Pojechałem do ośrodka dla księży alkoholików. Jedna opowieść nie dawała mi spokoju

Pojechałem do ośrodka dla księży alkoholików. Jedna opowieść nie dawała mi spokoju

Putin ma nowego sojusznika. Rosja wie, jak skorzystać ze skutków globalnego ocieplenia

Putin ma nowego sojusznika. Rosja wie, jak skorzystać ze skutków globalnego ocieplenia

Add A Comment

Leave A Reply Cancel Reply

Wybór Redaktora

Zełenski nie rozumie, o co chodzi Polsce z UPA? „Wyrastał bez Bandery”

Zełenski nie rozumie, o co chodzi Polsce z UPA? „Wyrastał bez Bandery”

14 sierpnia, 2026
Iga Świątek otworzyła się po finale. Te słowa pokazały wielkie serce Polki – Tenis – Sport Wprost

Iga Świątek otworzyła się po finale. Te słowa pokazały wielkie serce Polki – Tenis – Sport Wprost

14 sierpnia, 2026
Tory kolejowe są czyszczone i konserwowane. Czy to dobre miejsce dla paneli słonecznych? – Biznes Wprost

Tory kolejowe są czyszczone i konserwowane. Czy to dobre miejsce dla paneli słonecznych? – Biznes Wprost

14 sierpnia, 2026
Rośnie liczba zakażeń w turystycznym raju w Europie. Są ofiary śmiertelne

Rośnie liczba zakażeń w turystycznym raju w Europie. Są ofiary śmiertelne

14 sierpnia, 2026

Najnowsze Wiadomości

Jastrzębie-Zdrój. Zaginęli ojciec z czteroletnim synem. Policja z apelem

Jastrzębie-Zdrój. Zaginęli ojciec z czteroletnim synem. Policja z apelem

14 sierpnia, 2026
Moskwa. Rosjanin skazany, miał szpiegować dla Polski. Trafi do kolonii karnej

Moskwa. Rosjanin skazany, miał szpiegować dla Polski. Trafi do kolonii karnej

14 sierpnia, 2026
Stuu ekstradowany z Wielkiej Brytanii do Polski. W tle Pandora Gate

Media: Stuu ekstradowany z Wielkiej Brytanii do Polski. W tle Pandora Gate

14 sierpnia, 2026
Facebook X (Twitter) Pinterest TikTok Instagram
© 2026 Razy Dzisiaj. Wszelkie prawa zastrzeżone.
  • Polityka Prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.