Wodowanie przyszłego ORP „Wicher” jest jednym z najważniejszych wydarzeń w historii współczesnej polskiej Marynarki Wojennej. Nie oznacza to jednak końca prac nad okrętem. Wręcz przeciwnie. Teraz zacznie się najważniejszy etap budowy. Wyjaśniamy, na czym on polega, a także co pojawienie się „Wichra” oznacza dla Polski.

1. Wodowanie „Wichra” to ważny krok, ale nie koniec budowy

Wodowanie pierwszej fregaty programu Miecznik oznacza, że okręt po raz pierwszy trafi na wodę, jednak przed nim jeszcze kluczowy etap prac. Konieczne będzie dokończenie wyposażenia, uruchomienie systemów, przeprowadzenie prób portowych i morskich oraz sprawdzenie współpracy wszystkich elementów jednostki.

2. Program Miecznik wzmacnia polski przemysł stoczniowy

Budowa fregat doprowadziła do rozbudowy infrastruktury PGZ Stoczni Wojennej i zaangażowania wielu firm z polskiego wybrzeża. Produkcja okrętów została podzielona między różne zakłady, co zapewnia wieloletnie zamówienia i rozwój krajowych kompetencji w budowie nowoczesnych jednostek wojennych.

3. Nowe fregaty znacząco zwiększą możliwości obronne Polski

„Wicher” i kolejne okręty zastąpią przestarzałe fregaty typu Oliver Hazard Perry, oferując nowoczesne radary, sonary, systemy dowodzenia oraz rakiety przeciwlotnicze. Dzięki temu Marynarka Wojenna zyska zdolność jednoczesnego zwalczania zagrożeń z powietrza, morza i spod wody oraz skuteczniejszej współpracy z sojusznikami z NATO.

Na środę zaplanowano w Gdyni wodowanie przyszłego ORP „Wicher”, pierwszej z trzech fregat budowanych w ramach programu Miecznik. Okręt po raz pierwszy znajdzie się na wodzie, ale do zakończenia jego budowy jeszcze sporo pracy. Zanim Wicher trafi do Marynarki Wojennej, trzeba będzie zakończyć wyposażanie jednostki, uruchomić jej systemy, przeprowadzić próby portowe i morskie oraz sprawdzić, czy wszystkie elementy fregaty działają razem.

Budowa „Wichra” trwa od sierpnia 2023 roku. Wtedy w PGZ Stoczni Wojennej rozpoczęto cięcie pierwszych blach. Od tego czasu z kolejnych stalowych elementów powstawały sekcje, a następnie duże bloki kadłuba. Część z nich produkowano w Gdyni, część w innych zakładach. Dopiero później wszystkie elementy trafiały do stoczni, gdzie były łączone w jeden kadłub.

Program Miecznik opiera się na brytyjskim projekcie Arrowhead 140 opracowanym przez Babcocka. Polska planuje budowę trzech okrętów tego typu.

Początkowo pierwszy okręt miał być dostarczony w 2028 r., drugi w 2033, a trzeci w 2034 r. Wartość kontraktu wynosiła wtedy około 8 mld zł. Późniejsze zmiany programu, w tym przeprojektowanie okrętów i zmiana ich konfiguracji doprowadziły do zwiększenia wartości całego przedsięwzięcia do około 15 mld zł. Przy okazji skrócono termin dostaw drugiej i trzeciej jednostki.

Każdy Miecznik będzie miał 138,7 m długości i 20,26 m szerokości. Maksymalna wyporność wyniesie około 7 tys. ton. Napęd zapewnią cztery silniki MTU 20V8000 M71 o mocy 8400 kW każdy. Okręt będzie mógł osiągnąć ok. 26 węzłów i przepłynąć około 8 tys. mil morskich przy prędkości marszowej. Załoga ma liczyć ok. 120 osób, a dodatkowe miejsca przewidziano dla personelu zabezpieczenia i grup zadaniowych.

Nie jest to konstrukcja zaprojektowana od początku w Polsce. Bazą dla Miecznika został brytyjski Arrowhead 140 opracowany przez Babcocka. Umowę na trzy fregaty podpisano w lipcu 2021 r. Później trwało projektowanie szczegółowe i dostosowanie konstrukcji do polskich wymagań. Dopiero 16 sierpnia 2023 r. rozpoczęto fizyczną budowę „Wichra”, paląc pierwszą blachę.

Jeszcze osiem lat temu gdyńska stocznia ponosiła straty. Dziś jest w zupełnie innym miejscu. Budowa fregat wymagała rozbudowy infrastruktury. W PGZ Stoczni Wojennej powstała Hala Kadłubowa o powierzchni około 6 tys. m kw. Ma 46 m wysokości, a jej główna brama 43 m wysokości i 34 m szerokości. Wewnątrz zamontowano suwnice o udźwigu do 100 ton.

Powstała także Hala Produkcyjna o powierzchni ok. 5 tys. m kw. Rozbudowano nabrzeża, drogi wewnętrzne i instalacje potrzebne do obsługi nowych okrętów.

Sama fregata powstaje z bloków. Stal jest cięta zgodnie z dokumentacją, następnie poszczególne elementy są spawane w sekcje. Z nich powstają większe fragmenty kadłuba. Część wyposażenia montuje się jeszcze przed połączeniem bloków. Jest to znacznie łatwiejsze, niż późniejsze wprowadzanie dużych urządzeń do zamkniętego kadłuba.

Dobrym przykładem jest dziób „Wichra”, który powstał w stoczni CRIST. Gotowy blok miał 61,95 m długości, 16,28 m wysokości i ważył 1084,5 tony. Następnie został przetransportowany drogą wodną do PGZ Stoczni Wojennej i trafił do Hali Kadłubowej. Tam został połączony z pozostałymi sekcjami fregaty.

Przy kolejnych Miecznikach podział prac będzie jeszcze bardziej widoczny. CRIST wykona dla „Burzy” i „Huragana” zarówno bloki dziobowe, jak i rufowe. W PGZ Stoczni Wojennej powstają m.in. bloki śródokręcia i elementy nadbudówek. Okręt nie jest więc produkowany w jednym miejscu od początku do końca. Budowa serii daje zamówienia na wiele lat dla wielu podmiotów na wybrzeżu.

Do hali trafiały kolejne bloki. Łączono je ze sobą, montowano fragmenty nadbudówki i wyposażano wnętrze kadłuba. W tym samym czasie powstawały bowiem instalacje, które po zamknięciu kadłuba byłyby trudne do wykonania. W fregacie trzeba zmieścić między innymi instalację elektryczną, paliwową, wentylację, chłodzenie, systemy przeciwpożarowe, rurociągi i tysiące metrów przewodów.

Dopiero na tak przygotowaną konstrukcję trafia pozostałe wyposażenie, w tym to odpowiedzialne za prowadzenie walki.

Wyposażenie:

  • radar Sea Master 410, 
  • radar NS58, 
  • system kierowania ogniem STIR 1.2 EO Mk2,
  • sonary Blue Hunter i CAPTAS-2.

Za zarządzanie walką odpowiadać będzie TACTICOS firmy Thales. System będzie zbierał dane z sensorów i przedstawiał je załodze, która będzie mogławykorzystać je do prowadzenia działań.

Uzbrojenie:

  • pionowe wyrzutnie Mk 41 dla pocisków CAMM, 
  • pociski przeciwokrętowe NSM, 
  • armatę OTO Melara 76 mm, 
  • dwa systemy OSU-35K,
  • wyrzutnie torped MU90.

Miecznik będzie również przygotowany do obsługi śmigłowca pokładowego. Na wybór tego wciąż czekamy i nie wiadomo jeszcze, kiedy MON podejmie decyzję. A jest z tym spóźniony przynajmniej dwa lata.

Nowe wielozadaniowe fregaty będą prawdziwą rewolucją w bezpieczeństwie na Bałtyku, ponieważ polska flota przez lata dysponowała przede wszystkim starymi fregatami typu Oliver Hazard Perry, które w zasadzie nie posiadają większych zdolności bojowych. Okręty programu Miecznik mają je zastąpić.

Zastąpienie fregat OHP Miecznikami oznacza dla Marynarki Wojennej zmianę jakościową. „Wichry” będą większe, znacznie lepiej wyposażone i przede wszystkim dostaną nowoczesne radary, sonary, system dowodzenia oraz rakiety przeciwlotnicze CAMM. Polska przejdzie więc od fregat będących dziś przede wszystkim okrętami patrolowymi o ograniczonych zdolnościach do okrętów zdolnych samodzielnie prowadzić znacznie szerszy zakres działań bojowych.

Największa zmiana dotyczy jednak tego, co fregata będzie mogła robić jednocześnie.

„Wicher” będzie mógł:

  • wykrywać i zwalczać samoloty oraz pociski, 
  • atakować okręty nawodne pociskami NSM, 
  • poszukiwać okrętów podwodnych,
  • współpracować z innymi jednostkami NATO w ramach wspólnego systemu dowodzenia.

  • Niemcy mają cztery fregaty typu F125,
  • Dania dysponuje trzema fregatami typu Iver Huitfeldt,
  • Szwedzi mają obecnie pięć korwet Visby, ale zamówili również cztery francuskie fregaty FDI,
  • Finlandia buduje cztery korwety typu Pohjanmaa, które bardziej będą przypominały fregaty. 

Pojawienie się w tym gronie nowoczesnych dużych okrętów pod polską banderą znacznie wzmocni nie tylko pozycję Polski w Sojuszu, ale także bezpieczeństwo polskich interesów na Bałtyku. A te z każdym rokiem są coraz większe.

Udział

Leave A Reply

Exit mobile version