Nowy tydzień i nowa awantura między PiS a Konfederacją. Na razie nikt nie odstawi nogi. Zwłaszcza Konfederacja, której utrzymywanie konfliktu — a wręcz rozpalanie go — po prostu się opłaca. Dla PiS może to mieć dramatyczne konsekwencje, czego Jarosław Kaczyński zdaje się kompletnie nie rozumieć.
Więcej ciekawych historii przeczytasz na stronie głównej „Newsweeka”
Dziękuję, że nas czytasz
Foto: Newsweek
W weekend PiS postanowił zapanować nad przekazem w sprawie działki pod budowę CPK, ale próby te okazały się dość nieskuteczne. Z jednej strony, narracja o tym, że to „wina Tuska”, bo nie odkupił sprzedanej przez PiS działki, jest zupełnie absurdalna i trudna do kupienia nawet przez najtwardszy elektorat PiS. Z drugiej strony, problem PiS jest Konfederacja.
Bo gdyby w PiS uderzała tylko rządząca koalicja, nie byłoby właściwie problemu. „My i oni”, „walka dobra ze złem”, „święta wojna” — wszystko jasne, wyborcy PiS wiedzą, że KO i koalicjanci po prostu mataczą, a wyborcy KO mają pewność, że PiS „ukradł”. Nihil novi sub sole. Ale do tej rozgrywki weszła Konfederacja, która równie głośno jak KO chce wyjaśniać sytuację i grzmi, że winni tu są wszyscy poza nią. To na trochę inną melodię wciąż ta sama śpiewka „myśmy nie rządzili”, ale jest to skuteczne.
PiS w tych swoich akrobacjach, zawieszaniu i żądaniu przeprosin, powoływaniu zespołów, kontrolach poselskich i próbach przerzucenia odpowiedzialności jest po prostu kompletnie niewiarygodny. Konfederacja cały weekend atakowała więc PiS, a ten postanowił się odgryźć. W porannych programach Radosław Fogiel i Mariusz Błaszczak tradycyjnie zaatakowali Sławomira Mentzena. Tradycyjnie, bo dokładnie ta koncepcja, którą przedstawili, trafiła już kilka razy do PiS-owskiego „przekazu dnia”.
PiS ma przekaz dnia, więc odgryza się Konfederacji
„Konfederacja ma odegrać rolę nowej Trzeciej Drogi, aby konserwować wpływy Tuska i jego ludzi” — piszą spece od narracji PiS w notatce ujawnionej przez Wirtualną Polskę a rozsyłanej politykom partii. A ci powtarzają to tak często, jak tylko się da. Fogiel stwierdził, że członkowie Konfederacji „nawet używają tego samego podręcznika do atakowania PiS co Platforma”. A Błaszczak przekonywał, że dla Tuska Mentzen byłby idealnym koalicjantem. — Dla Tuska byłby idealny, byłby rewelacyjny. Przecież jak już Tusk ma Giertycha, to jaki problem, żeby mieć Mentzena? — pytał w Radiu ZET szef klubu PiS. Wszystko zgodnie z instrukcją.
W przekazie dnia PiS opisanym przez WP są także gotowe argumenty do zastosowania w dyskusji. Chodzi głównie o to, żeby podkreślać różnice pomiędzy Konfederacją a PiS oraz jej punkty wspólne z PO. Albo takie, które mogłyby być wspólne, bądź są wspólne według części wyborców. Na liście są, oczywiście, płatna edukacja i ochrona zdrowia Politycy PiS mają też podkreślać, że posłowie Konfederacji — a przynajmniej kilku z nich — poparli pomysł odebrania 800 plus niepracującym, zaś Mentzen nie poparł poprawki PiS wprowadzającej kary za propagowanie banderyzmu, co świadczy o tym, że po prostu banderyzm popiera.
To wszystko sprawiło, że w poniedziałek lider Konfederacji po raz kolejny odwinął się PiS. „Słuchajcie pisowcy. Mam dla was propozycję. Przestańcie kłamać na mój temat, to będę rzadziej miał okazję mówić o was prawdę” — napisał w serwisie X.
x.com
A bojownicy PiS znowu próbowali trafić w Mentzena. Niektórzy, jak poseł Kazimierz Smoliński, piszą nawet, że na korytarzu sejmowym słychać plotki o spotkaniach Mentzena z Tuskiem.
x.com
Strategia PiS, w którą nie wierzą w samym PiS?
Ale w PiS coraz więcej jest wątpliwości, czy ta strategia ma sens. Politycy PiS, z którymi rozmawiamy, mówią wprost, że nie ma ani jednej analizy, która pokazywałaby, że to działa. PiS nie odbija się w sondażach, a na tej awanturze zyskuje już nawet nie sama Konfederacja, a Konfederacja Korony Polskiej Grzegorza Brauna. Niektórzy nawet próbują publicznie przekonywać, że do niczego ta awantura nie prowadzi.
„Czas zakończyć personalną wojenkę PiS-Konfederacja, na której zyskuje wyłącznie obóz Donalda Tuska. Można konkurować ad rem, a nie ad personam. Celem strategicznym prawicy powinna być na 2027 rok strategiczna koncepcja >>40 proc. PiS — 20 proc. Konfederacja<< oraz Paktu Senackiego po to, aby na poważnie zawalczyć o większość konstytucyjną potrzebną do budowy IV Rzeczypospolitej” — pisze na portalu x Janusz Kowalski [pisownia oryginalna].
Nie jest to przypadkowy post, bo akurat ten były ziobrysta jest największym zwolennikiem współpracy PiS z Konfederacją i to on był jednym z pomysłodawców prawicowego paktu senackiego. Takich głosów jest w PiS więcej, bo mimo zaklęć prezesa i jego akolitów sondaże od miesiąca nie dały partii poparcia powyżej 30 proc.