-
W poznańskim zoo w okresie lęgowym ptaki zbierają sierść zrzucaną przez ssaki, zwłaszcza baktriany i bizony.
-
Ptaki wykorzystują sierść jako cenny materiał do budowy i uszczelniania gniazd, rywalizując o nią między sobą.
-
Opiekunowie zwierząt obserwują przypadki kradzieży sierści przez ptaki na wybiegach oraz określili to zjawisko mianem kleptotrychii.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Wśród mieszkańców ogrodów zoologicznych mamy zwierzęta, które żyją w klimacie umiarkowanym albo polarnym. To znaczy, że podlegają sezonowym wahaniom temperatur i to na dużą skalę. Ekosystemy takie jak stepy środkowej Azji albo preria Ameryki Północnej to miejsca, w których różnice temperatur między latem a zimą bywają ogromne. Od minus 20 i niżej do silnych upałów. Wiele mieszkających w tych środowiskach zwierząt przystosowało się do takich zmian. Wytwarzają dwie szaty z sierści, grubą i cienką.
Różnice między nimi są potężne. Zwierzęta żyjące we wnętrzu kontynentów, gdzie zmiany temperatur między zimą a latem sięgają kilkudziesięciu stopni Celsjusza, pokrywa bardzo obfita warstwa ciepłego futra w okresie chłodów, która po ich ustaniu jest zrzucana. Wygląda to niezwykle spektakularnie. Sierść zimowa potrafi bowiem z nich schodzić całymi płatami.
To są kilogramy niepotrzebnych już zwierzętom włosów, którymi nie pogardzą ptaki. Zwłaszcza w okresie lęgowym, gdy budują gniazda dla swych jaj. W wielu przypadkach konstrukcja gniazd opiera się na gałązkach, patykach, trawie i innych częściach roślin, ale włosy doskonale nadają się na ich uszczelnienie oraz ciepłą wyściółkę. Tam jak grzały wielbłądy czy bizony w czasie zimy, tak mogą ogrzać jaja i pisklęta ptaków wiosną.
Polskie ssaki linieją, ale nie tak jak te z Azji i Ameryki
W wypadku polskich ptaków zanim powstały ogrody zoologiczne musiały one korzystać z sierści zgubionej wiosną przez nasze zwierzęta. Wycierające się o zarośla i drzewa jelenie, sarny, dziki, ale także rysie, wilki czy lisy oraz żubry zostawiały spore kępy takich włosów. Pokrywa włosowa dzika, wilka, lisa czy rysia w okresie zimowym jest o wiele kilogramów obfitsza i gęstsza niż latem, gdy zwierzęta te linieją. To jednak nic w porównaniu z takimi gatunkami jak bizon amerykański czy wielbłąd dwugarbny, zwany baktrianem.
Wielbłądy i bizony są celem kleptotrychii
– Wielbłądzia sierść ma ogromne wzięcie u ptaków – przyznaje Remigiusz Koziński, rzecznik poznańskiego zoo i dodaje, że to w zasadzie stało się już corocznym rytuałem. Różne ptaki zlatują się na wybieg baktrianów, aby zebrać kudły zrzucone przez wielbłądy albo niecierpliwie nawet wyskubać je z ich boków, z których odchodzą płatami.

Podobnie rzecz się ma z bizonami, które we wnętrzu Ameryki Północnej znoszą ciężkie zimy, nie mniej surowe niż te azjatyckie, a latem prerie robią się zlane żarem. Bizony także w ekspresowym tempie zrzucają włosy, a polskie ptaki na tym korzystają. Dopóki w Polsce nie było zoo, aż takiego eldorado nie miały.
Ta sytuacja pokazuje pragmatyzm polskich ptaków, ale także problem jaki mają one z zebraniem odpowiedniego materiału na budowę gniazd. Jak przyznają opiekunowie zwierząt w zoo, zrzucona przez ssaki sierść jest tak ważnym i deficytowym towarem, że ptaki posuwają się nawet do kradzieży i potrafią toczyć na wybiegach bitwy o kępy włosów. Zoologowie stworzyli nawet osobny termin na ten proceder, który staje się powszechny – to kleptotrychia. W ramach kleptotrychii ptaki nie odwiedzają na wybiegach jedynie mocno liniejących wielbłądów czy bizonów, ale także żyrafy, lamy czy nawet drapieżne koty. Widziano je skubiące nawet jeżozwierze.













