— Wylecz swoje rany, zanim zaczniesz umawiać się na randki, ponieważ nieprzepracowane traumy często objawiają się w relacji jako zazdrość, unikanie bliskości lub jej nadmierna potrzeba — tłumaczy dr Dan Rosenfeld.
Dla milionów singli zmagających się z wyczerpującą rzeczywistością współczesnego randkowania rozwiązaniem nie jest nowa aplikacja ani błyskotliwy tekst na rozpoczęcie rozmowy. Psychologowie coraz częściej zwracają uwagę na coś znacznie bardziej podstawowego — umiejętność odnalezienia się w samotności, zanim zaczniemy szukać związku.
To właśnie o tym mówi dr Dan Rosenfeld — psycholog z Kalifornii, który uważa, że największy błąd w życiu uczuciowym ludzie popełniają jeszcze na długo przed tym, zanim spotkają swojego potencjalnego partnera.
— Nie umawiaj się na randki, żeby uciec przed samotnością. Zamiast tego naucz się czuć spokój, będąc samemu — mówi Rosenfeld „Newsweekowi”. — Dopiero wtedy możesz świadomie wybrać partnera, zamiast trzymać się kogoś ze strachu.
Podejście Rosenfelda, wypracowane przez lata doradztwa i pracy klinicznej, sprowadza się do prostej, choć często ignorowanej prawdy — gotowość do miłości nie jest mierzona tym, jak bardzo ktoś pragnie bliskości, lecz tym, na ile potrafi czuć się dobrze bez niej. Jest to przesłanie, które — jak mówi — chciałby, by każdy singiel sobie przyswoił, zanim sięgnie po aplikację randkową.
Rosenfeld, doktor psychologii, zbudował swoją karierę na badaniu emocjonalnych mechanizmów, które decydują o powodzeniu lub porażce w związkach — lęków, dawnych ran i niewidocznych schematów, które ludzie powtarzają, nie zdając sobie z tego sprawy. Głównym celem jego rad nie jest pomoc w znalezieniu partnera, lecz stanie się osobą, którą warto wybrać i która sama potrafi dokonać dobrego wyboru.
Najpierw się wylecz, potem randkuj
Kluczowym elementem tej koncepcji jest przekonanie, że nieprzepracowany ból emocjonalny nie pozostaje problemem tylko jednej osoby — jeśli nie zostanie przepracowany przed nowym związkiem, staje się on wspólnym ciężarem.
— Wylecz swoje rany, zanim zaczniesz umawiać się na randki, ponieważ nieprzepracowane traumy często objawiają się w relacji jako zazdrość, unikanie bliskości lub jej nadmierna potrzeba — tłumaczy Rosenfeld. — Przynosząc swoje nierozwiązane problemy do związku, oczekujesz od drugiej osoby, by dźwigała ciężar, którego sam jeszcze nie nauczyłeś się unosić.
To schemat, który terapeuci od dawna obserwują podczas terapii par: partnerzy nieświadomie przenoszą stare lęki przed porzuceniem, zdradą czy poczuciem bycia niewystarczającym do nowej relacji, powielając w ten sposób ból, od którego próbują uciec. Rosenfeld twierdzi, że to samoświadomość — a nie tylko chemia — pozwala ludziom przerwać to błędne koło.
Styl przywiązania ma znaczenie
Zdaniem Rosenfelda zrozumienie mechanizmów psychologicznych stojących za tymi wzorcami jest kluczowe. Teoria przywiązania — zakładająca, że wczesna relacja z opiekunami kształtuje nasze dorosłe związki — stała się w ostatnich latach niezwykle popularna, pojawiając się wszędzie — od treści terapeutycznych na TikToku po bestsellery o relacjach. Rosenfeld uważa, że ta popularność jest zasłużona i nie jest to tylko chwilowa moda w mediach społecznościowych.
— Style przywiązania są prawdziwe i warto je zrozumieć — podkreśla. — Wiedza o tym, czy jesteś osobą lękową, unikającą czy bezpieczną, wiele wyjaśnia w twoich relacjach.
Rozpoznanie swojego stylu przywiązania może rzucić światło na to, dlaczego niektóre relacje ciągle się rozpadają albo dlaczego z pozoru idealny partner nigdy nie daje prawdziwej satysfakcji.
Wiedz, co naprawdę cię uszczęśliwia
Ten wątek prowadzi do kolejnej, często pomijanej kwestii, na którą zwraca uwagę Rosenfeld: różnicy między tym, czego wydaje ci się, że pragniesz, a tym, co faktycznie daje ci szczęście.
— Odróżnij swój „typ” od osoby, która naprawdę cię uszczęśliwia — radzi. — Te rzeczy rzadko się pokrywają. Umiejętność ich rozróżnienia to jeden z najważniejszych kroków na drodze do znalezienia odpowiedniego partnera.
To rozróżnienie ma istotne znaczenie psychologiczne. Ludzie często kierują się w stronę dobrze znanych im cech charakteru czy wyglądu — czasem dlatego, że kojarzą im się z pierwszymi opiekunami — nawet jeśli takie wybory wielokrotnie prowadziły już do rozczarowania. Rosenfeld doradza, by wziąć pod uwagę nie tylko instynktowny pociąg, ale przede wszystkim efekty wcześniejszych wyborów i ufać właśnie tym wynikom. Ostatecznie psycholog wraca do jednej głównej zasady — poczucie własnej wartości jest ważniejsze niż zatracanie się dla kogoś.
— Nie skupiaj się na tym, by ktoś ciebie wybrał, tylko na tym, by samemu wybierać właściwie — podkreśla. — To właśnie w tym tkwi twoja siła i tak będzie na zawsze.
Tekst opublikowany w amerykańskim „Newsweeku”. Tytuł, lead i śródtytuły od redakcji „Newsweek Polska”.

