Im częściej będziemy myć twarz, tym wcale nie będzie ona czystsza. A już największym błędem jest stosowanie płynu do mycia rąk.
– Wieczorem zaleca się myć twarz dokładniej niż rano, bo po całym dniu skóra jest zmęczona i pokryta brudem. Poranne oczyszczanie twarzy powinno być możliwie delikatne – u wielu osób w zupełności wystarczy przemycie skóry letnią wodą, ponieważ po nocy nie gromadzi się na niej istotna ilość zanieczyszczeń – mówi dr Piotr Nowaczyk, mikrobiolog z Laboratorium dr Nowaczyk Centrum Badań i Innowacji.
Mycie twarzy jeden, czy dwa razy dziennie wystarczy, bo paradoksalnie im częściej będziemy myć skórę, tym wcale nie będzie ona czystsza. Za każdym razem, kiedy myjemy twarz detergentem ciepłą wodą, naruszamy barierę hydrolipidową, czyli warstwę, która chroni przed utratą wilgoci w skórze oraz przed czynnikami zewnętrznymi. Zapewnia też prawidłowe pH skóry, które w zależności od miejsca wynosi 4,5–7.
Zbyt częste mycie może pogarszać stan skóry, jeśli prowadzi do naruszenia bariery hydrolipidowej, a to powoduje ucieczkę wody. Skóra staje się wysuszona. Próbuje się przed tym bronić i aby się natłuścić, zwiększa produkcję sebum. Zaburzony zostaje także mikrobiom skóry, który jest odpowiedzialny za powstawanie i prawidłowe utrzymanie bariery hydrolipidowej. Różne miejsca na skórze mają odmienny mikrobiom. Na czole, nosie i brodzie, gdzie skóra jest tłusta, występują takie mikroorganizmy, które wykorzystują sebum do swoich procesów życiowych. Sebum ma jeszcze jedno zadanie – pełni rolę ochronną i wspiera naturalną barierę skóry. Gdy zacznie go brakować, skóra stanie się sucha. Pojawiają się różnego rodzaju podrażnienia.
Dobór kosmetyków
Dr Nowaczyk odradza mycie twarzy kosmetykami o zbyt silnym działaniu oczyszczającym. Z naszych badań wynika, że produkty myjące dosyć mocno podrażniają skórę. Osoby, które mają skórę wrażliwą i sprawiającą problemy, to przy częstszym myciu zostaje naruszona bariera hydrolipidowa i zaburzony mikrobiom, i tak naprawdę sprzyjamy problemom skóry. Wzrasta wtedy ryzyko dysbiozy, czyli zaburzona zostaje równowaga mikrobioty – mówi dr Nowaczyk i zaleca mycie twarzy wodą letnią, lecz nie ciepłą, bo ona powoduje nasilone usuwanie lipidów naskórka i sprzyjać podrażnieniom oraz zaburzeniom mikrobioty skóry.
Myjąc twarz wodą, dodatkowo ją masujemy i bardzo dobrze oczyszczamy. Potem wystarczy delikatnie osuszyć ją ręcznikiem – nie ścierać, bo to narusza barierę hydrolipidową i mikrobiom. Na koniec nałożyć kosmetyk regeneracyjny na noc, a nawilżający na dzień.
Jeśli zatem twarz jest brudna i sama woda nie wystarczy, należy stosować kosmetyki do mycia twarzy. – Wiele osób popełnia błąd i tym samym mydłem, najczęściej w płynie, myją ręce i twarz – mówi dr Nowaczyk. – Mydła do rąk mają nieco więcej środków detergentowych, bo skóra dłoni wymaga dokładnego mycia. Jest ona też bardziej odporna i ma inną budowę niż delikatna skóra twarzy. Ma też inne pH i inny skład mikrobioty. Gdy tego kosmetyku użyjemy do twarzy, to skóra twarzy będzie wysuszona. Zaburzony zostanie mikrobiom, pojawi się dysbioza.
Wspieranie bakterii
Dr Nowaczyk poleca kosmetyki do mycia twarzy w formie pianki, które mogą być łagodniejsze w odczuciu. Podkreśla jednak, że najważniejszy jest skład produktu, a nie jego konsystencja. – Jeśli nałożymy kosmetyk bezpośrednio na twarz w formie żelu, w jednym miejscu może znaleźć się jego większa ilość, co u wrażliwej skóry może sprzyjać podrażnieniom – mówi dr Nowaczyk i odradza mężczyznom podbieranie kosmetyków żonie czy partnerce. – Jeśli mężczyzna myje twarz kosmetykiem do twarzy, to niech on będzie przeznaczony dla mężczyzn, bo mężczyźni mają nieco inną skórę niż kobiety.
Gdy na twarzy mamy makijaż i sama woda nie wystarczy, aby go zmyć. Makijaż najlepiej usuwać płynem micelarnym lub preparatem do demakijażu, a następnie umyć twarz wodą, osuszyć i nałożyć kosmetyk.
Może to być kosmetyk z probiotykami, ale sprawdzony. W wielu kosmetykach probiotyki nie pozostają aktywne, dlatego coraz częściej stosuje się prebiotyki i postbiotyki, które są bardziej stabilne. Korzystne efekty można uzyskać, stosując kosmetyki z prebiotykami, czyli substancjami stanowiącymi pożywkę dla naturalnej mikrobioty skóry, lub postbiotykami, czyli składnikami powstającymi w wyniku metabolizmu mikroorganizmów, które wspierają jej równowagę. Formuły zawierające te składniki są zazwyczaj bardziej stabilne niż kosmetyki z żywymi probiotykami.
– Największym błędem w pielęgnacji twarzy jest traktowanie jej jak powierzchni do czyszczenia. Skóra to nie blat kuchenny, który należy wysterylizować, lecz złożony, żywy ekosystem – podkreśla dr Nowaczyk. – Każdy z nas ma unikalny mikrobiom, dlatego pielęgnacja powinna wspierać jego równowagę, a nie ją zaburzać. Kluczowe jest zachowanie integralności bariery hydrolipidowej. Właściwe podejście przekłada się nie tylko na lepszy wygląd skóry, ale także na zmniejszenie ryzyka podrażnień, które dziś obserwujemy coraz częściej.

