Jordan Haworth, naukowiec specjalizujący się w zdrowiu jelit, podzielił się z „Newsweekiem” listą pięciu produktów, których unika. Wśród nich znalazło się kilka takich, które mogą zaskoczyć niektórych czytelników. Ekspert wskazał też trzy typy produktów, których jedzenie bardzo służy jelitom.
Haworth to fizjolog przewodu pokarmowego pracujący w Functional Gut Clinic w Wielkiej Brytanii. Od prawie dekady pomaga ludziom w rozwiązywaniu problemów trawiennych, szukając źródła ich dolegliwości.
— Kiedy zaczynałem, nie zdawałem sobie sprawy z tego, że zdrowie jelit to tak ważny temat — powiedział Haworth w rozmowie z „Newsweekiem”. — Teraz wiemy, jak ogromne znaczenie ma ono dla całego organizmu. Wpływa na nasz nastrój, metabolizm, stan skóry oraz odporność.
Chociaż w ostatnich latach zainteresowanie zdrowiem jelit znacząco wzrosło, ogólna świadomość wciąż pozostaje dość niska. Z badania przeprowadzonego w 2024 r. na zlecenie Danone North America wynika, że 41 proc. Amerykanów nigdy nie słyszało o mikrobiomie jelitowym, a 50 proc. nie zdawało sobie sprawy z tego, że może on wpływać na zdrowie układu trawiennego.
Mikrobiom jelitowy to biliony bakterii i innych drobnoustrojów zamieszkujących nasz układ pokarmowy. Ich zadaniem jest trawienie pokarmu, produkcja korzystnych dla organizmu substancji, wspieranie odporności i ochrona przed szkodliwymi patogenami.
Podstawy zdrowia jelit
Haworth uważa, że temat zdrowia jelit bywa często niepotrzebnie komplikowany.
— Sklepy spożywcze i firmy suplementacyjne przejęły ten temat — mówi. — Dobra wiadomość jest taka, że aby zachować zdrowe jelita, wcale nie potrzebujemy drogich probiotyków czy zielonych proszków.
Zamiast tego Haworth poleca skupić się na trzech filarach:
- Błonnik: fasola, płatki owsiane, jabłka, gruszki, pełne ziarna, nasiona chia i babka płesznik.
- Fenole (polifenole): związki obecne w kolorowych i gorzkich produktach, takich jak borówki, czerwona kapusta, kawa, gorzka czekolada czy oliwa z oliwek.
- Produkty fermentowane: jogurt, kefir, kimchi, kiszona kapusta.
Dodatkowo zaleca dbać o odpowiednią ilość snu, unikać stresu oraz być aktywnym fizycznie przez minimum 150 minut tygodniowo.
Problematyczne zatrucia pokarmowe
Według Hawortha unikanie zatruć pokarmowych to często pomijany aspekt ochrony zdrowia jelit.
— Zatrucie pokarmowe to największy wróg zdrowych jelit — podkreśla. — Bakterie wywołujące zatrucia mogą mieć długotrwały negatywny wpływ na układ trawienny.
Jak wykazują badania, około jedna na pięć osób po zakażeniu bakterią Campylobacter rozwija zespół jelita drażliwego (IBS) o podłożu infekcyjnym.
— To właśnie nazywamy zespołem jelita drażliwego po infekcji — wyjaśnia Haworth. — Bakterie wywołujące zatrucia mają jedną wspólną cechę: wytwarzają toksynę CdtB. Badania pokazują, że ta toksyna może uszkodzić jelita, prowadząc do przewlekłego stanu zapalnego i zwiększonej wrażliwości. To sprawia, że po przebytej infekcji możesz przestać tolerować produkty, które wcześniej nie wywoływały żadnych problemów.
Chociaż właściwe przechowywanie i przygotowywanie jedzenia ma znaczenie, Haworth zauważa, że wiele zatruć pokarmowych zdarza się, gdy jemy poza domem.
— Z tego powodu staram się unikać najczęstszych winowajców, takich jak bufety czy kebaby — tłumaczy.
Jakich produktów powinniśmy unikać?
Surowe ostrygi
Pierwszym produktem, którego Haworth unika, są surowe ostrygi.
— Ostrygi to organizmy filtrujące — mówi. — To oznacza, że pochłaniają wszystko, co jest w wodzie wokół nich, także bakterie i inne patogeny.
Zdarzyło mu się próbować surowych ostryg, ale obecnie zjadłby je tylko po ugotowaniu lub po tzw. depuracji, czyli oczyszczaniu przy użyciu wody poddanej działaniu promieni UV, by zmniejszyć ryzyko bakteryjne.
Krwiste burgery wołowe
Drugie miejsce zajmują krwiste burgery wołowe.
— Najczęściej zdarza się to w restauracjach, które pytają, jak mocno wysmażony ma być burger — wyjaśnia Haworth. — Naturalnie kojarzymy to ze stekiem, więc jesteśmy skłonni wybrać mniej wysmażoną opcję.
Jednak w przeciwieństwie do steków, burgery przygotowuje się z mielonego mięsa, więc bakterie znajdujące się pierwotnie na powierzchni mogą podczas przetwarzania rozprzestrzenić się w całym kotlecie.
Sushi
Trzecim produktem na liście Hawortha jest sushi.
— Sushi zazwyczaj przygotowuje się z ryb klasyfikowanych jako „sushi-grade” — tłumaczy. — Oznacza to, że ryba zostaje głęboko zamrożona, aby zabić pasożyty. Problem w tym, że taki proces nie eliminuje w pełni ryzyka bakteryjnego. Po przyrządzeniu sushi trzeba szybko je zjeść.
Z tego względu radzi zachować ostrożność wobec mocno przecenionego sushi, które mogło długo leżeć na półce.
Kiełki
Kiełki powszechnie uchodzą za zdrowe, jednak Haworth ma na ten temat nieco inne zdanie.
Choć są niskokaloryczne, bogate w błonnik, witaminy, minerały i związki takie jak sulforafan, ekspert uważa, że niosą ze sobą zwiększone ryzyko zatrucia.
— Po pierwsze, sposób uprawy: ciepło i wilgoć, czyli idealne warunki dla rozwoju bakterii — mówi. — Kiełki rosną też blisko ziemi, gdzie nie brakuje bakterii. Po drugie, zazwyczaj jemy je na surowo.
Gotowe mieszanki sałat
Ostatnia pozycja na liście Hawortha może zaskoczyć: gotowe mieszanki sałat sprzedawane w opakowaniach. Ekspert twierdzi, że są one szczególnie narażone na zanieczyszczenie na każdym etapie — od zbiorów, przez przetwarzanie i pakowanie, aż po transport.
Amerykańskie CDC uznaje zielone warzywa liściaste i inne surowe produkty za jedne z najczęstszych przyczyn zatruć pokarmowych, gdyż często spożywamy je bez obróbki termicznej.
— Wystarczy spojrzeć na ostatnią epidemię wywołaną przez pierwotniaki z rodzaju Cyclospora w USA, która była powiązana z sałatą lodową — mówi Haworth. — Przy tych mieszankach sałat należy zachować ostrożność, ponieważ różne rodzaje liści pochodzą z różnych źródeł, przez co wiele osób ma z nimi kontakt i łatwo o krzyżowe zanieczyszczenie.
Zalecenia eksperta są proste.
— Omijaj gotowe mieszanki sałat w opakowaniach — mówi Haworth. — Jeśli masz ochotę na szpinak, kupuj wyłącznie szpinak i dokładnie go myj.
Tekst opublikowany w amerykańskim „Newsweeku”. Tytuł, lead i śródtytuły od redakcji „Newsweek Polska”.




