Close Menu
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Modne Teraz
Piękna roślina z sukcesem zastąpi trawnik. Tworzy zielony dywan cały rok

Piękna roślina z sukcesem zastąpi trawnik. Tworzy zielony dywan cały rok

25 maja, 2026
Referendum w Krakowie. Sondażowe wyniki exit poll. Co teraz czeka Kraków?

Referendum w Krakowie. Sondażowe wyniki exit poll. Co teraz czeka Kraków?

25 maja, 2026
Referendum w Krakowie. Ekspert analizuje działania Miszalskiego.

Referendum w Krakowie. Ekspert analizuje działania Miszalskiego.

24 maja, 2026
Ptaki zderzają się z turbinami. Podobno jest sposób, żeby to zmienić

Ptaki zderzają się z turbinami. Podobno jest sposób, żeby to zmienić

24 maja, 2026
Referendum w Krakowie. Czemu mieszkańcy poszli do urn? Wyniki sondażu

Referendum w Krakowie. Czemu mieszkańcy poszli do urn? Wyniki sondażu

24 maja, 2026
Facebook X (Twitter) Instagram
Popularność
  • Piękna roślina z sukcesem zastąpi trawnik. Tworzy zielony dywan cały rok
  • Referendum w Krakowie. Sondażowe wyniki exit poll. Co teraz czeka Kraków?
  • Referendum w Krakowie. Ekspert analizuje działania Miszalskiego.
  • Ptaki zderzają się z turbinami. Podobno jest sposób, żeby to zmienić
  • Referendum w Krakowie. Czemu mieszkańcy poszli do urn? Wyniki sondażu
  • Pakistan. Atak na pociąg w Beludżystanie, kilkadziesiąt ofiar i rannych
  • Referendum w Krakowie. Co z Aleksandrem Miszalskim? Fala komentarzy
  • FC Barcelona żałuje odejścia Roberta Lewandowskiego. Ten wpis mówi wiele! – Transfery – Sport Wprost
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami
Historie Internetowe
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Biuletyn Zaloguj Sie
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Strona Główna » Koalicja rządząca na jednej liście wyborczej? „Prawica jest w dużo lepszej sytuacji”
Koalicja rządząca na jednej liście wyborczej? „Prawica jest w dużo lepszej sytuacji”
Aktualności

Koalicja rządząca na jednej liście wyborczej? „Prawica jest w dużo lepszej sytuacji”

Pokój WiadomościPrzez Pokój Wiadomości12 maja, 2026

— Jedna lista opłaciłaby się, gdyby partie tworzące dziś rząd miały w sumie 55 proc. Tymczasem podział jest mniej więcej pół na pół — mówi Kamil Marcinkiewicz, ekspert zachowań wyborczych.

Newsweek: Koalicja Obywatelska osiągnęła już maksimum poparcia czy ma jeszcze rezerwy wyborców?

Kamil Marcinkiewicz: W wyborach w 2007 r. Platforma Obywatelska miała ponad 41 proc. poparcia, w 2011 r. ponad 39 proc. Jednak dziś nie bardzo widzę, gdzie miałaby szukać rezerw. Pułap 34-35 proc. w kwietniowych sondażach to na dziś chyba maksimum poparcia, choć oczywiście polityka to nie do końca matematyka i mogą się zdarzyć różne zaskakujące scenariusze.

Kluczowym wyzwaniem dla strony rządowej nie są dziś jednak te dwa punkty procentowe więcej, ale optymalizacja list, bo to może zadecydować, kto utworzy rząd po wyborach w 2027 r.

Jak by to miało wyglądać?

Kamil Marcinkiewicz jest politologiem, adiunktem w Zakładzie Badań Aktywności Politycznej i Społecznej Instytutu Politologii Uniwersytetu Wrocławskiego, zajmuje się badaniem zachowań wyborczych

Foto: Archiwum prywatne

— Nie ma łatwej odpowiedzi, można wręcz powiedzieć, że strona rządowa stoi trochę przed zadaniem rozwiązania wyborczej kwadratury koła. Musi znaleźć formułę, która z jednej strony nie pozwoli zmarnować się obecnemu poparciu PSL (to w kwietniu 3-3,5 proc.), a z drugiej — zagwarantuje maksymalne przełożenie poparcia lewicy, dziś rozproszonej na dwóch listach, na mandaty w przyszłym Sejmie.

Może koalicja powinna po prostu pójść na jednej liście?

Jak pamiętamy z 2019 i 2023 r., sama dyskusja na ten temat wyzwala wielkie, nie zawsze dobre emocje, otwiera polityczną puszkę Pandory. Nie byłbym dziś zwolennikiem jednej listy z dwóch powodów.

Po pierwsze, trzeba, używając politologicznego języka, odróżnić efekt matematyczny jednej listy od efektu behawioralnego. To znaczy, nawet jeśli matematycznie jedna lista wydaje się najlepszą formułą, to w praktyce zawsze będzie oznaczać jakąś utratę poparcia w porównaniu ze zsumowanym poparciem tworzących ją partii.

Mamy np. bardzo konserwatywnych wyborców PSL, którym trudno będzie zaakceptować start z jednej listy z KO, o Nowej Lewicy nie wspominając. PSL ma tu zresztą traumę z wyborów europejskich z 2019 r., gdy PiS skutecznie uruchomiło narrację o „tęczowym Władku”. Z drugiej strony mamy bardzo progresywnych wyborców lewicy, których start lewicowych kandydatów z jednej rządowej listy może albo zdemobilizować, albo pchnąć do głosowania na Razem, gdyby wystartowało samodzielnie.

W 2023 r. trzy listy dawały wyborcom opozycji możliwość zagłosowania na opcję najbliższą im światopoglądowo, co ułatwiło ich maksymalną mobilizację. I warto też pamiętać o tym doświadczeniu, nawet jeśli dziś nie da się go już powtórzyć ze względu na załamanie się poparcia formacji tworzących Trzecią Drogę.

Mimo tych strat jedna lista na pewno by się nie opłaciła?

— Opłaciłaby się, gdyby strona rządowa miała większą przewagę nad połączoną prawicową opozycją. Na przykład gdyby partie tworzące rząd miały w sumie 55 proc., a prawicowa opozycja 45 proc. — wtedy warto by pójść na jednej liście nawet z założeniem, że zbierze ona 2-3 pkt proc. mniej, niż zdobyłyby rządowe partie, startując osobno.

Tymczasem dziś, jak pokazała druga tura wyborów prezydenckich, podział jest mniej więcej pół na pół — z lekką przewagą prawicowej opozycji. Do tego między blokami mamy jeszcze partię Razem, która mocno dystansuje się od dwubiegunowego podziału, i nie wiadomo, czy w przyszłym Sejmie, gdyby się w nim znalazła, będzie skłonna z kimkolwiek utworzyć rząd. To jest drugi powód mojego sceptycyzmu wobec jednej listy.

A przykład węgierski?

— Nie do końca pasuje do polskiego kontekstu. Tam opozycja nie tyle się zjednoczyła, ile została w całości zdominowana przez Tiszę. Wybory były referendum nad rządami Orbána, który rządził już cztery kadencje. Cztery lata wcześniej, gdy mieliśmy naprawdę koalicyjną jedną listę całej węgierskiej opozycji, ta formuła nie zadziałała, Fidesz utrzymał się przy władzy.

Czy problemów, o których pan mówi, nie można by rozwiązać, budując wspólną listę w prawdziwie koalicyjnej formule, z poszanowaniem autonomii tworzących ją podmiotów, podkreślając w kampanii, że utworzą osobne kluby itd.?

— To w teorii dobre rozwiązanie, tylko w praktyce bardzo trudno je wprowadzić. Największy w takiej koalicji, czyli KO, musiałby nałożyć sobie bardzo mocne samoograniczenia w traktowaniu partnerów. To się udało np. w przypadku koalicji Lewicy i Demokratów w 2007 r., ale to jeden z niewielu takich przypadków w polskiej polityce. Koalicji Europejskiej zawiązanej na wybory do Parlamentu Europejskiego w 2019 r. trudno było z kolei wyzwolić pozytywną energię. Brakowało koordynacji i zaangażowania, bo nikt do końca się z tym bytem nie identyfikował. Kampania przed wyborami w 2027 r. będzie bardzo trudna, brutalna i wymagająca doskonałej organizacji, nie będzie w niej miejsca na zawahanie i słabą koordynację. Mamy poza tym kwestię wizerunku teoretycznej jednej listy. Ona nie może być postrzegana jako oparty na strachu sojusz defensywny, niechciane mniejsze zło, ale jako atrakcyjna, ofensywna propozycja. Mamy więc dość dużo często sprzecznych ze sobą warunków do spełnienia — szeroka autonomia, doskonała koordynacja, mobilizujący wizerunek.

Jak w takim razie optymalizować listy?

— Kluczowe pytanie brzmi: co robić z PSL? Czy i jak „ratować” tę partię? Jakimś pomysłem mogłaby być formuła EPP+ — czyli wspólnej listy KO i PSL, jako dwóch partii Europejskiej Partii Ludowej. Tylko znów wracamy tu do problemu konserwatywnych wyborców PSL, którzy mogą nie zaakceptować porozumienia z partią, którą postrzegają jako bardzo progresywną. PSL ma zawsze większe poparcie w wyborach lokalnych niż parlamentarnych, bo jak można przypuszczać, część jego wyborców w wyborach do Sejmu głosuje na PiS — w przypadku formuły EPP+ ta liczba może się jeszcze zwiększyć.

Można też pomyśleć o formule pozwalającej PSL przekroczyć samodzielnie próg razem z jakimś koalicjantem — np. samorządowcami albo z jednym z klubów, które powstały z rozpadu Polski 2050. To będzie jednak ruletka, 50 na 50, że się nie uda. A jeśli PSL zdobędzie np. 4,5 proc. i nie wejdzie do Sejmu, to właśnie tych 4,5 proc. może brakować KO i lewicy do większości. Tak więc jak mówiłem, to trochę kwadratura koła.

Gdzie w tej kalkulacji mieszczą się Polska 2050 i powstały w wyniku jej rozłamu klub Centrum?

— To dziś formacje, które mają istotne udziały w koalicji, w sumie 30 posłów, ale ich poparcie jest praktycznie nieistniejące. Elektorat, który w 2023 r. zmobilizował Szymon Hołownia, jest dziś albo w KO, albo w Konfederacji Wolność i Niepodległość. Patrząc, gdzie Mentzen miał najlepsze poparcie w pierwszej turze i jak to korespondowało z poparciem dla Trzeciej Drogi w 2023 r., można przypuszczać, że dzięki kampanii Mentzena spora część elektoratu Trzeciej Drogi lub wyborców niegłosujących o profilu zbliżonym do profilu elektoratu TD z 2023 r. przeszła do Konfederacji i odpowiada za jej obecne dobre sondażowe notowania.

Zatem jakakolwiek próba budowy czegoś samodzielnego przez Polskę 2050 byłaby politycznym samobójstwem. Partia musi szukać dla siebie miejsca w jakiejś koalicyjnej formule. Mówi się nawet o tym, że Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz mogłaby coś budować wspólnie z Razem, tylko paradoksalnie dziś to Razem byłoby ratunkiem dla Polski 2050, a nie na odwrót.

Co z lewą stroną?

— Nowa Lewica jest w o tyle lepszej sytuacji niż PSL, że w zasadzie w każdym sondażu przekracza próg. Zapas wynosi jednak około 2 pkt proc., a to nie jest tak dużo, zwłaszcza że lewica była raczej sondażowo przeszacowywana. Oprócz tego mamy partię Razem, która dziś ma około 3,5-4 proc. poparcia i w kwietniu odnotowuje wzrostowy trend.

Matematycznie byłoby najlepiej, gdyby lewica poszła na jednej liście, ale politycznie wydaje mi się to coraz mniej prawdopodobne. Mam wrażenie, że lewica zupełnie zapomniała lekcję z 2015 r., gdy wystartowała na dwóch listach, z których żadna nie przekroczyła progu. Partia Razem bardzo zasmakowała niezależności i trudno byłoby jej teraz budować porozumienie z Nową Lewicą, na krytyce jej działań w rządzie bardzo silnie buduje przecież swoją tożsamość.

Może obie lewice, startując osobno, zmaksymalizują poparcie i obie przekroczą próg?

Może się tak zdarzyć. Pytanie, czy jeśli od Razem będzie zależeć większość, to wejdzie tym razem do rządu zbudowanego wokół KO, a jeśli wejdzie, to jak stabilnym będzie koalicjantem. Można też matematycznie sobie wyobrazić, że nawet jeśli nie wejdą Razem i PSL, to KO i Nowa Lewica zdobędą w sumie więcej niż 230 mandatów, tak jak to sugeruje np. sondaż IBRiS dla „Rzeczpospolitej” z 29 kwietnia. Ale każdy wariant bez jakiejś formy optymalizacji list będzie bardzo ryzykowny dla obecnej koalicji — zwłaszcza że dziś naprawdę nie można wykluczyć tego, że do przyszłego Sejmu wejdą tylko cztery komitety: KO, PiS, Konfederacja Wolność i Niepodległość oraz Konfederacja Korony Polskiej.

A dla prawicy trzy listy są optymalne?

— Tak, prawica jest w dużo lepszej sytuacji, wiele wskazuje, że wszystkie te listy przekroczą próg. Starszy elektorat jest przyzwyczajony do prawicy całkowicie zdominowanej przez PiS i osobiście przez Jarosława Kaczyńskiego. Widzimy jednak z badań, że PiS ma wielki problem z docieraniem do młodego elektoratu i trzy listy prawicy oddają to, jak elektorat po prawej stronie dziś realnie wygląda.

Byłoby miejsce dla czwartej listy Morawieckiego?

— Czwarta lista znacznie zwiększa prawdopodobieństwo, że któraś z nich nie przekroczyłaby progu — w pierwszym sondażu potencjalna partia Morawieckiego znalazła się na granicy. A to z kolei oznaczałoby najpewniej dalsze rządy Tuska.

Dlatego nie wierzę w narrację, że Kaczyński i Morawiecki planują celowo rozłam, by Morawiecki zrobił sojusz z PSL i Pełczyńską-Nałęcz, aby potem utworzyć z nimi koalicję. Moim zdaniem takie akcje, jak wspólne debaty z Kosiniakiem-Kamyszem czy pogłoski o nowej inicjatywie razem z PSL, służą Morawieckiemu wyłącznie do wewnętrznych rozgrywek w PiS. Wbrew pozorom były premier wcale nie jest centrystą i jego ambicją jest walka o zdobycie przywództwa w PiS.

Na drodze Kaczyńskiego do władzy nie stanie konieczność ułożenia się z Braunem?

— Nie sądzę, by to mu przeszkadzało. Zapewnienia, że tej koalicji nie będzie, wynikają z logiki wyborczej albo relacji z sojusznikami w Waszyngtonie. PiS pewnie nie chciałoby Brauna w rządzie, ale możliwe są też takie formuły, jak wspierany przez prezydenta rząd mniejszościowy z poparciem Brauna za określone ustępstwa. Choć oczywiście taki układ mógłby być mało stabilny.

A można sobie wyobrazić, że w razie czego KO porozumie się z Konfederacją Wolność i Niepodległość albo jej częścią?

— W drugiej turze wyborów prezydenckich zarysował się bardzo jasny, dwubiegunowy podział polskiego elektoratu. Wyborcy Mentzena i Brauna prawie w całości poparli Nawrockiego, tak samo jak elektoraty kandydatów liberalnych i lewicowych Trzaskowskiego. Nawet elektorat Zandberga według niektórych szacunków w ponad 90 proc. zagłosował na Trzaskowskiego. Więc nie sądzę, by w przyszłym Sejmie doszło do przełamania tego podziału w jakąkolwiek stronę. Nawet jeśli Mentzen rozważałby taką opcję, opór w jego środowisku jest moim zdaniem nie do przełamania, co zresztą widać było wyraźnie między pierwszą a drugą turą wyborów prezydenckich. W decydującym momencie Mentzen, czy mu się to podoba, czy nie, nie nawiąże żadnej koalicji z KO, a postrzegany bardzo pozytywnie w elektoracie Konfederacji prezydent Nawrocki będzie pomostem na prawo.

Obie główne partie mogą więc mieć problemy ze zbudowaniem stabilnej większości, obie też mają coraz starszy elektorat. To doprowadzi w końcu do istotnych zmian w naszym systemie partyjnym?

— Obie główne partie są też silnie spersonalizowane, a ich liderzy nie stają się młodsi — co widać zwłaszcza w przypadku Jarosława Kaczyńskiego. Mam wrażenie, że to, co dzieje się po prawej stronie, łącznie z podziałem prawicy, jest tak naprawdę pierwszym etapem długiej wojny sukcesyjnej, która ułoży prawą część sceny na czasy po Kaczyńskim. Coś podobnego będzie też czekać stronę dziś zdominowaną przez KO.

Warto przy tym pamiętać, że polski system partyjny dzieli problemy innych. Także dojrzałe demokracje mierzą się ze wzrostami popularności radykalnej prawicy — pierwsze miejsce w sondażach zajmuje Alternatywa dla Niemiec, we Francji faworytem w wyborach prezydenckich jest Jordan Bardella ze Zjednoczenia Narodowego. W Wielkiej Brytanii, gdzie przez ostatnie 100 lat dominowały Partia Konserwatywna i Partia Pracy, dziś w sondażach prowadzą partia Reform UK Nigela Farage’a i Zieloni.

Nie jesteśmy więc wyjątkowi. Różnica polega na tym, że w dojrzałych demokracjach Europy Zachodniej ciągle działają jeszcze kordony sanitarne wokół ugrupowań o tendencjach autorytarnych — choć i to staje się coraz mniej pewne.

WIĘCEJ W NUMERZE
nr
20

10.05.2026

undefined

Udział Facebook Twitter LinkedIn Telegram WhatsApp Email

Czytaj dalej

Kto zdecyduje o pomocy Polsce? Pawlicki: chaos w Waszyngtonie budzi strach

Kto zdecyduje o pomocy Polsce? Pawlicki: chaos w Waszyngtonie budzi strach

Szadkowski: Unia Europejska to świetny produkt, ale nie umie się sprzedać

Szadkowski: Unia Europejska to świetny produkt, ale nie umie się sprzedać

Ratują zwierzęta pod bombami. „Ruszają prawie pod linię zero, do piekła”

Ratują zwierzęta pod bombami. „Ruszają prawie pod linię zero, do piekła”

Życie na styk. „Gdy mam mało zleceń, muszę wybierać – czynsz czy jedzenie”

Życie na styk. „Gdy mam mało zleceń, muszę wybierać – czynsz czy jedzenie”

Jak zakończy się wojna w Iranie? Obie strony twierdzą, że mają szansę na wygraną

Jak zakończy się wojna w Iranie? Obie strony twierdzą, że mają szansę na wygraną

Zwierzęta też potrafią się przyjaźnić. Gdy szympans przegra walkę o władzę, koledzy go pocieszają

Zwierzęta też potrafią się przyjaźnić. Gdy szympans przegra walkę o władzę, koledzy go pocieszają

Gdzie na czerwcówkę? Oto nasze propozycje: pięć nieoczywistych kierunków

Gdzie na czerwcówkę? Oto nasze propozycje: pięć nieoczywistych kierunków

Setki tysięcy dzieci na ślubnym kobiercu. Małżeństwa dzieci są wciąż legalne w większości stanów USA

Setki tysięcy dzieci na ślubnym kobiercu. Małżeństwa dzieci są wciąż legalne w większości stanów USA

Mieszali syrop z winem. Nieświadomi niczego, otrzymywali niemal truciznę

Mieszali syrop z winem. Nieświadomi niczego, otrzymywali niemal truciznę

Add A Comment

Leave A Reply Cancel Reply

Wybór Redaktora

Referendum w Krakowie. Sondażowe wyniki exit poll. Co teraz czeka Kraków?

Referendum w Krakowie. Sondażowe wyniki exit poll. Co teraz czeka Kraków?

25 maja, 2026
Referendum w Krakowie. Ekspert analizuje działania Miszalskiego.

Referendum w Krakowie. Ekspert analizuje działania Miszalskiego.

24 maja, 2026
Ptaki zderzają się z turbinami. Podobno jest sposób, żeby to zmienić

Ptaki zderzają się z turbinami. Podobno jest sposób, żeby to zmienić

24 maja, 2026
Referendum w Krakowie. Czemu mieszkańcy poszli do urn? Wyniki sondażu

Referendum w Krakowie. Czemu mieszkańcy poszli do urn? Wyniki sondażu

24 maja, 2026

Najnowsze Wiadomości

Pakistan. Atak na pociąg w Beludżystanie, kilkadziesiąt ofiar i rannych

Pakistan. Atak na pociąg w Beludżystanie, kilkadziesiąt ofiar i rannych

24 maja, 2026
Referendum w Krakowie. Co z Aleksandrem Miszalskim? Fala komentarzy

Referendum w Krakowie. Co z Aleksandrem Miszalskim? Fala komentarzy

24 maja, 2026
FC Barcelona żałuje odejścia Roberta Lewandowskiego. Ten wpis mówi wiele! – Transfery – Sport Wprost

FC Barcelona żałuje odejścia Roberta Lewandowskiego. Ten wpis mówi wiele! – Transfery – Sport Wprost

24 maja, 2026
Facebook X (Twitter) Pinterest TikTok Instagram
© 2026 Razy Dzisiaj. Wszelkie prawa zastrzeżone.
  • Polityka Prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.