Brytyjska królowa sprintu Amy Hunt ma rację — reklama z Sydney Sweeney nie pokazuje, jak naprawdę wyglądają sportsmenki. Za to cofa kobiety w sporcie do czasów męskich magazynów. A one naprawdę zasługują na coś lepszego.

Wulgarna. Obrzydliwa. Zacofana. Reklama zakładów bukmacherskich z nagą Sydney Sweeney osiągnęła dokładnie to, co miała osiągnąć — wywołała skandal.

Zawodowe sportsmenki zareagowały z wściekłością na jednominutowy film, w którym naga Sweeney pozuje z różnymi piłkami sportowymi, przyjmując prowokacyjne pozy. Na jednym ujęciu siedzi na obręczy kosza do koszykówki z szeroko rozstawionymi nogami, kręcąc piłkę na palcu.

Na innym ujęciu przyciska do piersi piłki do futbolu amerykańskiego — nie po to, by je zasłonić, ale po to, by je optycznie powiększyć. W kolejnej pozie otoczona bilami Sweeney leży bokiem na stole bilardowym. Piłki, piłki, piłki — są wszędzie. A sportsmenki wspaniale skontrowały ten przekaz, jednocząc się w jednym haśle: „piep…ć to”.

Cała kampania z aktorką w roli głównej opiera się na jednym z najstarszych chwytów w reklamie sportowej — nagiej, atrakcyjnej kobiecie przedstawianej w pozach starannie dobranych tak, by maksymalnie oddziaływać na męską wyobraźnię.

Sweeney przekonuje nas, że firma bukmacherska Novig to „po prostu sport”. Tyle że nim nie jest. Bo fakt, że tak bezwstydnie sprowadza wszystko do seksu, czyni całość wyjątkowo problematyczną w 2026 r.

To coś więcej niż hollywoodzka aktorka paradująca w samej bieliźnie z kijem hokejowym na ramieniu, by zadowolić męskie spojrzenie. Pozując w sportowym kontekście i odwołując się do seksualnych fantazji, niebezpiecznie wypacza współczesny obraz sportsmenek i ich możliwości, cofając je do epoki magazynów dla mężczyzn.

Nic dziwnego, że nie spodobało się to właśnie tej grupie, którą aktorka próbowała naśladować. Gdy w niedzielny wieczór Amy Hunt zajęła czwarte miejsce w emocjonującym finale biegu na 200 metrów podczas World Athletics Ultimate Championship, skrytykowała Sweeney w pomeczowym wywiadzie dla BBC. Patrząc prosto w kamerę, jakby zwracała się bezpośrednio do aktorki, elokwentna absolwentka Cambridge powiedziała: — Sydney Sweeney, tak wyglądają kobiety w sporcie. 21,4 sekundy. Mięśnie. Ciężka praca, krew, pot i łzy.

Oczywiście Sweeney i Novig doskonale wiedzieli, co robią, a wiralowy efekt był ich zamierzonym celem. Jasne, że Sweeney ma pełne prawo pokazywać swoje ciało w sposób, który jest dla niej komfortowy. Nawet jeśli oznacza to leżenie na podłodze z piłką do koszykówki pod lędźwiami, żeby podkreślić kobiece kształty. Jako osoba posiadająca udziały w Novig wystąpiła w tej reklamie dla własnych korzyści, promując swój biznes.

Jednak reakcja była wyjątkowa — sportsmenki w mediach społecznościowych zaczęły masowo krytykować reklamę i to, w jak oczywisty sposób seksualizuje oraz umniejsza kobietom, z czym walczą od dekad. Tysiące z nich opublikowały własne nagrania pokazujące kobiety czerpiące radość z ruchu oraz budowania mięśni opatrzone hasłem: „Z szacunkiem, Sydney Sweeney… Tak naprawdę wyglądają kobiety w sporcie”.

To dobitne przypomnienie, jak bardzo sport zmienił się od czasów modelek z trzeciej strony gazet. Sport kobiecy odnotował w ostatnich latach tak dynamiczny rozwój, że zawodniczki regularnie zapełniają stadiony (wystarczy wspomnieć irlandzką pięściarkę Katie Taylor walczącą na początku tego miesiąca przed 83-tysięczną publicznością na Croke Park czy piłkarki reprezentacji Anglii, tzw. Lionesses, wypełniające Wembley w 2022 r. — co było w tym kraju momentem przełomowym). Mimo to branża bukmacherska uparcie sięga po sprawdzoną taktykę — seks sprzedaje. A jeśli do tego dochodzi jeszcze kilka piłek sportowych, z którymi można pozować i się bawić — tym lepiej.

W ten sposób Sweeney i jej zespół z Novig podważyli lata postępu, na które zapracowały kobiety — i mężczyźni — zarówno w sporcie, jak i poza nim w ostatniej dekadzie. To bolesny sposób na odkopywanie seksizmu, z którym sport kobiet walczy od dziesięcioleci.

Sama odpowiedź Sweeney pokazuje, jak bardzo nie zrozumiała problemu. Po fali krytyki aktorka wrzuciła na Instagram, gdzie obserwuje ją 25 mln osób, okładki magazynów z wieloma znanymi sportsmenkami, które same zdecydowały się pozować nago. Były tam: Serena Williams, Caroline Wozniacki, Ronda Rousey, Megan Rapinoe i Sue Bird.

Jednak żadna z nich nie wykorzystywała swojej dyscypliny do podkręcania seksapilu, ale celebrowała swoją atletyczność, siłę i moc. Wozniacki została uwieczniona w dynamicznej pozie, uderzając rakietą w piłkę tenisową, a Rousey nie próbowała podkreślać swoich atutów z zabandażowanymi dłońmi. Williams, ikona kobiecego sportu ceniona za potężniejszą budowę ciała i promowanie akceptacji własnej sylwetki, nie siedzi z szeroko rozstawionymi nogami. Rapinoe pozuje z piłką przytrzymywaną stopą, a jej była narzeczona Sue Bird, wykonuje efektowny trik z obracaniem piłki do koszykówki. Różnica jest ogromna.

Sportsmenki zasługują na coś lepszego niż bycie pionkami w pozbawionych wyczucia reklamach bukmacherskich. Jest 2026 r. — na miłość boską, czas na nowy scenariusz.

Tekst został opublikowany w brytyjskim „The Telegraph”. Tytuł, lead i śródtytuły od redakcji „Newsweek Polska”.

Udział

Leave A Reply

Exit mobile version