Ograniczenie sprzedaży alkoholu i liberalizacja gospodarcza miały postawić w latach 80. ZSRR na nogi. Skończyło się dziurą w budżecie i narodzinami mafii.
13 września 1994 r. w centrum Moskwy ginie Siergiej Timofiejew, znany jako „Sylwester”. Ładunek wybuchowy zostaje zdetonowany w chwili, gdy wsiada do Mercedesa zaparkowanego przed biurem. Zabójstwo jest elementem walki o kontrolę nad rynkiem usług ochroniarskich, który w tym czasie zaczyna przejmować funkcje, które wcześniej należały do państwa. Kilka lat wcześniej takie zdarzenie byłoby trudne do wyobrażenia.
Kto zarobił na alkoholu
Michaił Gorbaczow nie wchodził na Kreml z planem demontażu systemu. W pierwszych miesiącach mówił o „przyspieszeniu” i dyscyplinie, a nie o gospodarce rynkowej. Zmiany miały poprawić wydajność gospodarki państwowej i ograniczyć marnotrawstwo. Jedną z pierwszych decyzji była kampania antyalkoholowa z 1985 r.: ograniczono sprzedaż wódki, skrócono godziny handlu, część winnic wykarczowano i zmniejszono produkcję.
Dochody budżetu spadły, za to powstał „drugi obieg” zaopatrzenia klientów. Prokuratura odnotowywała rosnącą liczbę spraw związanych z bimbrownictwem i nielegalnym handlem. Lokalne struktury milicji raportowały, że skala zjawiska przekracza możliwości stałego nadzoru. Braki w sklepach oznaczały też wzrost cen, co zwiększało opłacalność nielegalnej sprzedaży. Rozwój tej działalności wymagał stałej ochrony transportu, magazynów i punktów sprzedaży. Przy większej skali opłacało się utrzymywać relacje z osobami mogącymi to zapewnić i pozyskać informacje o działaniach milicji. — Poszczególni funkcjonariusze zaczęli szukać sposobów zarabiania. Wykorzystywali swoje kontakty i możliwość stosowania przymusu. Wchodzili w relacje z mafią — mówi dr Maria Domańska z Ośrodka Studiów Wschodnich.
Z czasem czarny rynek alkoholu stał się miejscem, gdzie zgromadził się wielki kapitał. Powstawała grupa ludzi dysponujących gotówką poza oficjalnym systemem bankowym.
Biznesmen Semen Mogilewicz (nagranie wideo z 2002 r.) „ojciec chrzestny” tzw. mafii sołncewskiej
Foto: Fot . Stolichnyye Novosti/UPG/REPORTER
Kooperatywy — furtka dla biznesu
W 1988 r. uchwalono w ZSRR ustawę o kooperatywach. Po raz pierwszy od dekad dopuszczono prywatną działalność w usługach, handlu i części produkcji. W krótkim czasie w całym kraju powstały dziesiątki tysięcy firm: restauracje, warsztaty, przedsiębiorstwa budowlane i punkty usługowe. Była to doskonała szansa na inwestycje dla tych, którzy wzbogacili się na nielegalnym alkoholu.
Nowe regulacje nie zlikwidowały jednak wcześniejszych ograniczeń. Kooperatywy działały obok przedsiębiorstw państwowych i często były od nich zależne. To z nich pozyskiwano surowce, a dostęp do transportu wymagał uzgodnień z administracją. Umowy zawierano w warunkach, w których granica między legalnym zyskiem a naruszeniem przepisów była nieostra. Sądy gospodarcze były przeciążone i przystosowane do rozstrzygania sporów między jednostkami państwowymi, nie uwzględniały własności prywatnej. Postępowania trwały miesiącami, a wyroki nie zawsze prowadziły do wykonania zobowiązań. Przedsiębiorca, który nie otrzymał zapłaty za towar lub usługę, miał ograniczone możliwości skutecznego działania. Coraz częściej sięgali po „odzyskiwanie należności”. W praktyce oznaczało to wysyłanie ludzi do kontrahenta — rozmowa odbywała się poza biurem, a jej wynik był natychmiastowy. Spory rozstrzygano szybciej niż w sądach, a decyzje były egzekwowane bez odwołania.
— Możliwości w gospodarce rynkowej eksplodowały, a państwo nie było w stanie jej kontrolować — mówi Federico Varese, wykładowca kryminologii na Uniwersytecie Oksfordzkim, autor książki „Mafia rosyjska. Prywatna ochrona w nowej gospodarce rynkowej”. W praktyce oznaczało to, że legalna działalność gospodarcza zaczęła być chroniona nie przez państwo, lecz przez prywatne struktury siłowe.
— Po pierwsze, państwo utraciło monopol na przemoc. Po drugie, przemoc zaczęła być prywatyzowana. Po trzecie, pojawiło się bardzo ważne zjawisko: zrastanie się elementów struktur państwowych z przestępczością zorganizowaną — mówi dr Maria Domańska z Ośrodka Studiów Wschodnich.
Źródła tych zjawisk sięgają jednak głębiej. — Szukałbym ich wcześniej, w głębokim stalinizmie. Związek Sowiecki był państwem, w którym ogromna liczba mężczyzn przeszła przez więzienia — zauważa Witold Jurasz. — W systemie sowieckim więźniowie kryminalni byli wykorzystywani do utrzymywania porządku w łagrach. To stworzyło trwałe więzi i fundamenty późniejszych struktur.
Lata 80., czyli płatność z góry
Własność prywatna była formalnie dopuszczona, lecz nie chroniona. Lokal wynajmowany przez kooperatywę mógł zostać odebrany decyzją administracyjną, a kontrakt na dostawę surowców mógł zostać zerwany przez partnera powiązanego z aparatem państwowym. W sporach znaczenie miały nie tylko zapisy umowy, lecz także dostęp do urzędników i lokalnych struktur władzy. W tych warunkach zaczęły powstawać nieformalne mechanizmy zabezpieczania działalności. Część przedsiębiorców korzystała z usług osób oferujących ochronę lokalu, transportu lub odzyskiwanie należności. Opłata była ustalana z góry i traktowana jako koszt działalności. Z czasem usługi te zaczęły się profesjonalizować. — Często byli to ludzie związani wcześniej z aparatem państwowym, którzy dysponowali kontaktami i doświadczeniem w stosowaniu przymusu — mówi dr Maria Domańska z Ośrodka Studiów Wschodnich.
Można wskazać trzy główne środowiska, z których rekrutowali się członkowie mafii. Po pierwsze, sportowcy, głównie bokserzy, zapaśnicy i sztangiści, którzy po rozpadzie systemu stracili finansowanie i zaplecze instytucjonalne. Tworzyli zwarte, zdyscyplinowane grupy zdolne do użycia siły. Po drugie, weterani wojny w Afganistanie, posiadający doświadczenie bojowe, często z dostępem do broni z demobilu i umiejętnościami działania w warunkach konfliktu. Trzecią grupą byli funkcjonariusze milicji, służb i aparatu administracyjnego, którzy wnosili wiedzę o mechanizmach państwa, procedurach, kontaktach i sposobach omijania kontroli. To połączenie było kluczowe: siła fizyczna, doświadczenie i informacja. Mafijne grupy działały lokalnie: w Moskwie, Petersburgu i regionach, miały własne hierarchie i strefy wpływów. W większych organizacjach pojawiały się wyraźne podziały na kierownictwo, wykonawców, ludzi od ochrony, finansów i kontaktów z administracją. W praktyce pełniły funkcje, których państwo nie było w stanie realizować: egzekwowanie zobowiązań, rozstrzyganie sporów, zabezpieczanie transportu i kontrolę rynku.
Sieci nieformalne — cień ZSRR
Pod koniec lat 80. dostęp do materiałów, transportu czy mieszkań często zależał od kontaktów, a nie od urzędowych zapisów. Decyzje zapadały poza oficjalnymi procedurami — w oparciu o relacje i wzajemne zobowiązania. Taki sposób działania nie był wyjątkiem, lecz elementem systemu. Deficyt towarów oraz centralne limity produkcyjne sprzyjały powstawaniu sieci pośredników, którzy zapewniali dostęp do zasobów. Kierownicy zakładów zawierali porozumienia z innymi jednostkami, wymieniając surowce i półprodukty z pominięciem formalnych kanałów. Takie działania bywały tolerowane jako sposób realizacji planu w warunkach niedoboru.
Istotną rolę odgrywała protekcja partyjna. Dostęp do stanowisk, kontraktów i mieszkań zależał od relacji z lokalnymi strukturami władzy. Decyzje administracyjne mogły być zmieniane na podstawie rekomendacji przełożonych lub sekretarzy komitetów partyjnych. Formalne regulacje wyznaczały ramy, w których funkcjonowały praktyki oparte na lojalności. Równolegle istniał czarny rynek. Obejmował handel towarami deficytowymi, usługi oraz obrót walutą. W większych miastach działały grupy pośredniczące między sektorem państwowym a prywatnymi klientami. Część z nich utrzymywała kontakty z funkcjonariuszami administracji, co pozwalało ograniczać sankcje lub unikać kontroli.
Pierestrojka zmieniła status tych praktyk. Ustawa o kooperatywach i złagodzenie kontroli informacji sprawiły, że część działań wcześniej ukrytych stała się jawna i częściowo legalna. Zmiana polegała też na przesunięciu tych praktyk z marginesu do centrum życia gospodarczego.
Lata 90. — prywatyzacja przemocy
Rozpad ZSRR w 1991 r. oznaczał nie tylko zmianę granic i symboli państwowych. W krótkim czasie zniknęła centralna kontrola nad znaczną częścią gospodarki, a proces prywatyzacji rozpoczął się szybciej, niż zbudowano stabilne ramy prawne. W latach 1992-1994 powstawały setki banków komercyjnych, giełdy towarowe i prywatne firmy handlowe. Obrót pieniędzmi przyspieszył, podobnie jak liczba sporów o własność i kontrolę nad przedsiębiorstwami.
W połowie lat 90. rosyjskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych szacowało, że w kraju działało 5-8 tys. zorganizowanych grup przestępczych, skupiających od 100 do 300 tys. ludzi. W dużych miastach większość prywatnych firm funkcjonowała w systemie „ochrony”, czyli faktycznie płaciła mafii za możliwość działania.
W wielu miastach konflikty o kontrolę nad rynkami przybrały formę otwartej przemocy. W Moskwie i Petersburgu dochodziło do strzelanin w miejscach publicznych, eksplozji samochodów i zabójstw osób związanych z handlem paliwami, metalami czy alkoholem. W połowie dekady rosyjska prasa regularnie informowała o dyrektorach banków i przedsiębiorstw, którzy ginęli w zamachach. W wielu przypadkach śledztwa nie doprowadzały do skazania sprawców. Przemoc zaczęła pełnić funkcję regulacyjną. Banki komercyjne korzystały z usług prywatnych firm ochroniarskich powiązanych z byłymi funkcjonariuszami służb lub z lokalnymi grupami. Rynki hurtowe, bazary i terminale transportowe funkcjonowały w obrębie stref wpływów określonych struktur. Opłata za ochronę obejmowała zabezpieczenie mienia, mediację w sporach i odzyskiwanie należności. — Przestępcy, z którymi rozmawiałem, zajmowali się wymuszeniami, kontrolą prostytucji i handlu narkotykami — mówi Federico Varese.
W latach 1996-1998 utrwalił się model, w którym przedsiębiorca płacił mafii stałą kwotę w zamian za brak konkurencji i wsparcie w sytuacjach konfliktowych. W różnych miastach dominowały odmienne grupy, często rywalizujące ze sobą. Konflikty prowadziły do okresowych eskalacji przemocy. Państwo reagowało operacjami policyjnymi i zmianami w kierownictwie lokalnych struktur, lecz nie dysponowało spójnym mechanizmem koordynacji. Pod koniec dekady część grup przestępczych przeniosła działalność do sfery formalnej gospodarki, a właściciele firm ochroniarskich i przedsiębiorstw handlowych wchodzili w relacje z administracją regionalną, finansowali kampanie wyborcze lub obejmowali stanowiska w radach nadzorczych. Granica między sektorem prywatnym a strukturami władzy stawała się coraz mniej wyraźna. — W pewnym sensie cała rosyjska prywatyzacja miała charakter bandycki — zauważa Witold Jurasz. — Jeśli ktoś miał kilka tysięcy dolarów w 1989 r., a kilka miliardów kilka lat później, to trudno mówić o czystym procesie rynkowym.
— Nie sądzę, by w latach 90. można było prowadzić poważny biznes bez kriszy, czyli protektora — mówi Federico Varese.
2000 — centralizacja
W 2000 r. wraz z objęciem władzy przez Władimira Putina rozpoczął się proces odwracania modelu z lat 90. Państwo zaczęło odzyskiwać kontrolę nad wymierzaniem sprawiedliwości i użyciem siły. W kolejnych latach ograniczono autonomię regionalnych elit, wzmocniono rolę służb i podporządkowano prywatne struktury ochrony systemowi koncesji i nadzoru. Jednym z najbardziej widocznych sygnałów była sprawa Michaiła Chodorkowskiego i koncernu Jukos. W 2003 r. właściciel firmy został zatrzymany, a aktywa przedsiębiorstwa przejęły podmioty powiązane z państwem. — Po 2000 r. państwo zaczęło się wzmacniać. Mafia została wzięta pod kontrolę — nie może już działać tak swobodnie jak w latach 90. — mówi dr Maria Domańska z Ośrodka Studiów Wschodnich. W praktyce oznaczało to zmianę zasad.
Po 2000 r. nie doszło do prostego zniknięcia mafii, tylko do zmiany zasad funkcjonowania. Część grup została rozbita w wyniku działań służb lub konfliktów wewnętrznych. Część zmarginalizowana, inni przeszli do legalnego biznesu, zakładali firmy ochroniarskie, inwestowali w handel, nieruchomości i transport. Najważniejsza zmiana dotyczyła relacji z państwem. Najsilniejsze struktury zostały włączone w system zależności od centrum. Ich funkcjonowanie zaczęło zależeć od lojalności wobec władzy i akceptacji ze strony służb.
W praktyce oznaczało to, że nieformalne mechanizmy z lat 90. nie zniknęły, lecz zostały podporządkowane państwu i w części przypadków wykorzystane jako jego narzędzia.




