Nadmierna wiara w „zdrowe” produkty i porównywanie się z innymi (sic!) to tylko część z całej listy nawyków i zachowań, na które być może nie zwracasz uwagi, a które mogą zniweczyć kurację.
Leki z grupy GLP-1, do których zalicza się Ozempic czy Wegovy, zrewolucjonizowały leczenie otyłości, pomagając milionom ludzi na całym świecie zrzucić zbędne kilogramy. Jednak eksperci podkreślają, że farmaceutyki te nie są „magicznym” rozwiązaniem, a pewne nawyki mogą skutecznie hamować postępy w leczeniu.
Zgodnie z opublikowanymi w ubiegłym miesiącu danymi Instytutu Gallupa w połowie 2026 r. aż 11 proc. dorosłych Amerykanów przyznawało się do stosowania leków GLP-1 w celu redukcji masy ciała, a 15 proc. powiedziało, że chociaż raz w życiu korzystało z tego rodzaju leku — to znaczny wzrost w porównaniu z 2024 r. Do
— Pracuję z pacjentami stosującymi GLP-1 każdego dnia i kiedy proces odchudzania się zatrzymuje, niemal zawsze wynika to z tych samych, łatwych do przeoczenia nawyków — mówi „Newsweekowi” Kylie King, dietetyczka i doradczyni ds. zmiany zachowań.
Od pomijania białka po zbytnią wiarę w sam lek — przedstawiamy dziewięć powszechnych nawyków, które mogą hamować efekty leczenia GLP-1.
Odpuszczanie zdrowych nawyków
Jak twierdzi King, tuż przed podaniem kolejnej dawki leku duża część pacjentów staje się podatna na pokusy .
— GLP-1 wpływa na apetyt, ale nie zmienia przyzwyczajeń — zauważa. — Nawyki przejadania się, takie jak częste podjadanie, jedzenie pod wpływem emocji czy weekendowe popuszczanie pasa potrafią wracać pod koniec tygodnia, zazwyczaj około pięć, szęść dni od podania dawki.
King zaleca, by zamiast polegać wyłącznie na leku, przyjrzeć się najbardziej ryzykownym momentom i z wyprzedzeniem planować zdrowe reakcje.
Nadmierna wiara w „zdrowe” produkty
King wskazuje, że jednym z najczęstszych błędnych przekonań jest to, że „zdrowe” produkty z automatu sprzyjają odchudzaniu. Orzechy, sery, masło orzechowe czy granola są bogate w wartości odżywcze, ale jednocześnie mają dużo kalorii.
— I nie dają dużego uczucia sytości w stosunku do ich kaloryczności — tłumaczy King.
Monitorowanie spożycia pomaga wychwycić ukryte źródła kalorii, a jednocześnie zadbać o to, by posiłki były zbilansowane i pełnowartościowe.
Porównywanie się z innymi
Jak mówi „Newsweekowi” dr Tim Church, dyrektor medyczny w Wondr Health i badacz otyłości, jednym z największych błędów jest stawianie sobie nierealistycznych oczekiwań.
— Trzeba zrozumieć, że działanie tych leków jest bardzo indywidualne — podkreśla.
Tempo utraty wagi, skutki uboczne, poziom energii, a nawet miejsca, z których organizm redukuje tłuszcz, mogą u poszczególnych osób różnić się diametralnie.
— Nie przestanę tego powtarzać: to twoja indywidualna droga i twoje tempo — mówi Church.
Brak odpowiedniego wsparcia
W przeciwieństwie do leków stosowanych przy podwyższonym cholesterolu czy chorobach tarczycy leki GLP-1 zazwyczaj wymagają stałego wsparcia — zwłaszcza na początku terapii.
Church podkreśla, że pacjenci zyskują na współpracy ze specjalistami, którzy pomagają im radzić sobie ze skutkami ubocznymi oraz zapewniają długofalowe wsparcie w zmianie stylu życia. Zwraca też uwagę na to, że brak zrozumienia ze strony bliskich może działać jak sabotaż, bo może prowadzić do lekceważenia lub podważania wysiłków pacjenta.
— Potrzebujesz zespołu, który wesprze cię w drodze do nowego siebie i w nowych wyzwaniach — mówi. — Pomocna może być także grupa wsparcia.
Spożywanie zbyt małej ilości białka
Spożycie białka jest szczególnie ważne przy stosowaniu leków GLP-1, ponieważ zmniejszony apetyt często skutkuje niższą podażą kalorii.
— Pacjenci tracą zarówno tkankę tłuszczową, jak i mięśnie — wyjaśnia Church. — Mięśnie są zbudowane z białka, dlatego jeśli chcesz je zachować lub nawet rozwijać, musisz dostarczyć organizmowi odpowiednich budulców.
Białko pomaga także w dłuższym utrzymaniu uczucia sytości, co czyni je kluczowym elementem skutecznej kontroli masy ciała.
Pomijanie płynnych kalorii i alkoholu
Kalorie przyjmowane w płynach mogą się szybko kumulować, nie dając przy tym uczucia sytości. Według King słodzone kawy, koktajle czy napoje alkoholowe mogą dostarczać setki kalorii, jednocześnie nie zaspokajając głodu.
— Zadaj sobie pytanie: czy te napoje są naprawdę tego warte i czy można je zamienić na lżejszą wersję albo ograniczyć ich ilość? — radzi ekspertka. — Traktuj wodę jako podstawowy napój, a ilość spożytego alkoholu ustal jeszcze przed wyjściem, nie w trakcie imprezy.
Odkładanie aktywności fizycznej na później
Wielu ludzi zakłada, że leki na odchudzanie zrobią „całą robotę”. Tymczasem kluczowy jest ruch.
— W mojej praktyce największy efekt dają spacery i aktywności, które sprawiają pacjentom przyjemność — mówi King. — Trening oporowy to element, który bezpośrednio chroni masę mięśniową, jednak ja dzielę to na dwa etapy: podczas odchudzania skupiamy się na zachowaniu mięśni, a po osiągnięciu celu zwracamy uwagę na ich budowę.
Zaniedbywanie błonnika i nawodnienia
Zmniejszony apetyt może sprawić, że pacjenci nieświadomie ograniczą produkty bogate w błonnik, takie jak rośliny strączkowe, owoce, warzywa czy pełnoziarniste zboża.
— Błonnik jest jedną z pierwszych rzeczy, które znikają z diety, gdy spada apetyt — zauważa King.
W efekcie u pacjentów może pojawić się nasilony problem zaparć i mniejsze uczucie sytości po posiłkach. Church wskazuje też, że stosujący GLP-1 często zapominają o odpowiednim nawodnieniu.
— Gdy mało jesz, łatwiej jest się odwodnić — zaznacza. — Woda pomaga też łagodzić nudności, które mogą pojawić się przy stosowaniu tego typu leków.
Ignorowanie snu i stresu
Wielu pacjentów skupia się wyłącznie na diecie i lekach, pomijając dwa filary zdrowego stylu życia: sen i radzenie sobie ze stresem. King podkreśla, że niedobór snu wręcz utrudnia utratę tkanki tłuszczowej, a podczas stosowania surowej diety może prowadzić do znaczącej utraty mięśni.
— To właśnie sen jest najczęściej niedoceniany — zauważa.
Ekspertka przytacza badanie przeprowadzone na Uniwersytecie w Chicago w 2010 r., które opublikowano w magazynie „Annals of Internal Medicine”. Wykazano w nim, że osoby odchudzające się, które spały po pięć i pół godz. na dobę, traciły o 55 proc. mniej tłuszczu niż te, które spały po osiem i pół godz. Mimo stosowania tej samej diety. Naukowcy ustalili także, że wśród pacjentów śpiących krócej większy procent utraconej masy stanowiła masa mięśniowa, a nie tłuszczowa.
Skup się na zdrowiu, nie na perfekcji
Church zauważa, że nawet osoby odnoszące sukcesy podczas leczenia często skupiają się na rzeczach, których nie robią idealnie, zamiast docenić dziesiątki zdrowych zmian, które już wprowadziły.
— Spotkasz kogoś, kto naprawdę daje sobie radę od 18 miesięcy i jedyne, o czym będzie mówił, to to, co robi źle. To pokazuje, jak wielką rolę odgrywa masa ciała w naszej tożsamości przez całe życie — mówi ekspert.
Tekst opublikowany w amerykańskim „Newsweeku”. Tytuł, lead i śródtytuły od redakcji „Newsweek Polska”.

