Być może mamy jeszcze czas, aby przemyśleć swoje postępowanie i spojrzeć na świat w nowy sposób – stwierdził John Maynard Keynes w zakończeniu „Ekonomicznych następstw pokoju”.

W tej niewielkiej książeczce, napisanej w 1919 r., słynny ekonomista argumentował, że tworzący się właśnie powojenny ład doprowadzi Europę do ekonomicznych katastrof i politycznej niestabilności. Nie będzie podstawą trwałego pokoju. Proponował, by zamiast dokonywać ekonomicznego odwetu na pokonanych dyktowanego nacjonalizmem i chęcią zemsty, postawić na gospodarczą współpracę, zniesienie ceł i barier handlowych oraz budowanie dobrobytu. W następnych latach większość państw prowadziła politykę odwrotną. W 20 lat po publikacji książeczki Keynesa wybuchła wojna znacznie gorsza od poprzedniej.

W „Ekonomicznych następstwach pokoju” Keynes twierdził, że Niemcy nie są w stanie wywiązać się z postanowień traktatu wersalskiego. Wielu historyków jest sceptycznych wobec takiej oceny. Trudno jednak podważyć argument, że gospodarcza współpraca między państwami prowadzi do stabilności. Dowiodły tego wydarzenia po II wojnie światowej. Przemyślenia Keynesa mocno inspirowały ład, który zwycięskie mocarstwa zaprowadziły po 1945 r. Zamiast zemsty postawiono na rozwój, współpracę i wolny handel. I to był strzał w dziesiątkę. Powstały instytucje, które tę współpracę umożliwiały, znosiły bariery, promowały demokratyczne wartości. NATO. Europejska Wspólnota Węgla i Stali. Wreszcie Unia Europejska. Efektem był długi okres pokoju i bezprecedensowego dobrobytu w Europie.

A przynajmniej w jej zachodniej części. Bo wschodnia część kontynentu pod rządami Stalina i jego następców wielkiego dobrobytu nie zaznała. Nie zaznała też wolności, bo logika sowieckiej dominacji była bezwzględna.

Z kolei bezwzględna logika równowagi sił wkrótce doprowadziła do tego, że USA i Związek Radziecki, dawni sojusznicy w wojnie z Hitlerem, stanęły naprzeciw siebie. Wyścig między nimi paradoksalnie stabilizował powojenny ład, choć bywało, że zimna wojna lokalnie przeradzała się w gorącą.

Ostatecznie ZSRR upadł, USA pozostały na placu boju zimnej wojny jako jedyne globalne mocarstwo. Tym razem wschodnia część Europy mogła skorzystać z owoców dobrobytu, jakie przyniósł długi okres pokoju i gospodarczej współpracy. Ale wkrótce powojenny porządek zaczął się kruszyć.

„Przez dziesięciolecia nasz kraj był rabowany, plądrowany, gwałcony; plądrowany przez narody bliskie i dalekie, zarówno przyjaciół, jak i wrogów” – twierdzi dziś amerykański prezydent Donald Trump. Problem w tym, że USA to główny architekt powojennego ładu i państwo, które ogromnie na nim skorzystało, stając się globalnym hegemonem. Dziś zdają się stawiać na ekonomiczny odwet dyktowany nacjonalizmem i podważają sens istnienia instytucji, które gwarantowały stabilność tego ładu.

Taka polityka łatwo może się przerodzić w spiralę coraz ostrzejszych reakcji i gospodarczych ciosów. Testowanie, ile globalny ład może znieść, nie jest bezpieczną zabawą.

Udział

Leave A Reply

Exit mobile version