Karol Nawrocki pogrywa sobie nie tylko z bezpieczeństwem Polski, ale także ze zdrowiem i życiem obywateli i obywatelek.

„Czy jest pan/pani za realizacją polityki klimatycznej, która doprowadziła do wzrostu kosztów życia obywateli, cen energii i prowadzenia działalności gospodarczej i rolniczej?” — takie pytanie chciałby nam wszystkim zadać prezydent.

Argumenty polityczne za przeprowadzeniem tego referendum są oczywiste. Nawrocki chce zorganizować igrzyska, uwiarygodnić się wśród wyborców Grzegorza Brauna i Konfederacji, znaleźć kozła ofiarnego podwyżek cen energii, wreszcie: odwrócić uwagę od afery Zondacrypto, która coraz bardziej obciąża prezydenta.

Wszyscy przywykliśmy, że tak wygląda dziś polityka. Przywalić rywalowi, zebrać lajki na X, skasować kilka punktów procentowych w sondażach. Nawet robienie kiełbasy wygląda lepiej.

Tyle że to nie może być jedyna perspektywa, jaką powinien się kierować urzędnik państwowy. I to nie jest naiwność. Sprawa jest śmiertelnie poważna.

Samo zadanie pytania w ten sposób jest kpiną z instytucji referendum. Ten sam zabieg stosują przeciwnicy terminacji ciąży, chcący, by suweren odpowiedział na pytanie: „Czy jesteś za mordowaniem dzieci nienarodzonych?”. Przepalanie pieniędzy na bezsensowne głosowanie również obniża rangę referendum. A jest to plan bezsensowny, bo w żaden sposób nie zmienia sytuacji rządu ani prezydenta. Jeśli 51 proc. obywateli odpowie na pytanie Nawrockiego „tak”, sytuacja będzie dokładnie taka sama, jakby 51 proc. odpowiedziało „nie”.

Zielony Ład, ten chochoł stworzony przez prawicę, to tak naprawdę zbiór przepisów unijnych. Polska nie może go wypowiedzieć, tak jak obywatel nie może odmówić zapłaty np. podatku od nieruchomości. To część unijnej polityki, która ma ograniczyć (bo odwrócić już się nie da) skutki zmian klimatycznych. Nigdy też dość przypominania, że Zielony Ład został wynegocjowany w czasie, gdy premierem był Mateusz Morawiecki, a prezydentem Andrzej Duda. To naprawdę nie jest tak, że oszalałe lewactwo padło na kolana przed Brukselą i w imię tęczowej flagi poświęciło polski przemysł i niepodległość. To mentalni pobratymcy Nawrockiego zgodzili się na ten plan, kiedy im się to opłacało politycznie.

Ważniejsze jest jednak coś innego.

Polskie miasta od lat zajmują niezaszczytne miejsce w europejskich rankingach miejsc z najgorszą jakością powietrza, poziom naszych rzek spadł do dramatycznego poziomu, leśnicy ostrzegają przed suszą w lasach, rolnicy alarmują o rosnących stratach, samorządy zakazują podlewania ogródków i trawników, mieszkańcy coraz częściej skarżą się na niskie ciśnienie wody pod prysznicem. Brak wody jest faktem, niedobory i horrendalne ceny żywności — realne. „Kataklizm” — wszyscy chcielibyśmy, by tytuł naszej okładki był click­baitem. Rzeczywistość jest jednak taka, że mamy realny problem, a jego rozwiązaniem z pewnością nie jest referendum.

Problemy Polski to 9 mld rocznie wyrzucanych na górnictwo oraz postępujący kryzys energetyczny (dziś niemal niezauważalny, bo rząd sztucznie zaniża ceny). Polska będzie musiała przejść transformację z Zielonym Ładem lub bez. Tylko w tym drugim scenariuszu nie wykorzysta miliardów euro, które Unia pompuje w odnawialne źródła energii. Przemysław Czarnek nie zamontował przecież paneli fotowoltaicznych, żeby nie kapało mu na głowę, tylko dlatego że mu się to opłacało. Nawet jemu się to opłacało.

Plan Nawrockiego wyróżnia się nawet na tle poprzednich referendów prezydenckich, choć to bardzo słaba kategoria. Pomysł Andrzeja Dudy o zmianie konstytucji był niemądry, lecz dla społeczeństwa bezobjawowy, bo do głosowania nie doszło. Ogłoszone przez Bronisława Komorowskiego referendum o jednomandatowych okręgach wyborczych było równie niemądre i zdecydowanie bardziej kosztowne (71 mln zł). Ale nie dotyczyło bezpośrednio obywateli i obywatelek. Nawrocki wprost pogrywa z naszym życiem i zdrowiem.

Prezydent działa także wbrew naszemu bezpieczeństwu. Polska bezpieczna to Polska będąca częścią Unii Europejskiej, a nie starająca się tę Unię rozwalić. Nie wspominając już nawet o tym, że nie ma lepszego sposobu na niezależność niż produkcja energii ze słońca czy wiatru.

Zbigniew Bogucki uzasadniał w Radiu Zet wniosek o referendum tym, że „kwestie klimatyczne rujnują nie tylko Polskę, ale i Europę”, oraz „szaleństwem zielonoładowym”. Nie wiem, czy miał na sobie foliową czapeczkę, ale wszystkim, którzy ją noszą, z pewnością się te słowa prezydenckiego ministra spodobały.

Udział

Leave A Reply

Exit mobile version