Close Menu
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Modne Teraz
Hubert Hurkacz ogłosił swojego nowego trenera. Kim jest Gilles Cervara? – Tenis – Sport Wprost

Hubert Hurkacz ogłosił swojego nowego trenera. Kim jest Gilles Cervara? – Tenis – Sport Wprost

20 kwietnia, 2026
Zmiana progów podatkowych. Andrzej Domański komentuje – Biznes Wprost

Zmiana progów podatkowych. Andrzej Domański komentuje – Biznes Wprost

20 kwietnia, 2026
Jednym z powodów migreny może być smog. Nowe wyniki badań

Jednym z powodów migreny może być smog. Nowe wyniki badań

20 kwietnia, 2026
Iran. Gorąco w cieśninie Ormuz. Ruch zamarł, w tle rozmowy pokojowe

Iran. Gorąco w cieśninie Ormuz. Ruch zamarł, w tle rozmowy pokojowe

20 kwietnia, 2026
Emmanuel Macron w Polsce. Prezydent Francji nie spotka się z Karolem Nawrockim

Emmanuel Macron w Polsce. Prezydent Francji nie spotka się z Karolem Nawrockim

20 kwietnia, 2026
Facebook X (Twitter) Instagram
Popularność
  • Hubert Hurkacz ogłosił swojego nowego trenera. Kim jest Gilles Cervara? – Tenis – Sport Wprost
  • Zmiana progów podatkowych. Andrzej Domański komentuje – Biznes Wprost
  • Jednym z powodów migreny może być smog. Nowe wyniki badań
  • Iran. Gorąco w cieśninie Ormuz. Ruch zamarł, w tle rozmowy pokojowe
  • Emmanuel Macron w Polsce. Prezydent Francji nie spotka się z Karolem Nawrockim
  • Chińskie auto zawiodło Janusza. W salonie usłyszał „może na wsi nie umiecie jeździć hybrydami”
  • USA. Niedźwiedź zaatakował żołnierzy na Alasce, użyli gazu
  • Korea Północna przeprowadziła testy rakiet. Kim Dzong Un: Ogromne znaczenie w działaniach
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami
Historie Internetowe
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Biuletyn Zaloguj Sie
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Strona Główna » PiS i KO stoczą bój o tę samą grupę wyborców. „Polska wcale nie jest aż tak spolaryzowana”
PiS i KO stoczą bój o tę samą grupę wyborców. „Polska wcale nie jest aż tak spolaryzowana”
Aktualności

PiS i KO stoczą bój o tę samą grupę wyborców. „Polska wcale nie jest aż tak spolaryzowana”

Pokój WiadomościPrzez Pokój Wiadomości20 kwietnia, 2026

Największy segment społeczeństwa to niezaangażowani politycznie „normalsi”, dlatego nawet niewielkie zwiększenie frekwencji w tej grupie może mieć istotne wyborcze konsekwencje — mówi politolog Adam Traczyk.

Newsweek: Jesteśmy konserwatywnym czy raczej progresywnym społeczeństwem?

Adam Traczyk: Coraz trudniej jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Możemy zaryzykować tezę, że sami siebie postrzegamy raczej jako konserwatywne społeczeństwo, co jednocześnie nie oznacza, że osoby identyfikujące się jako konserwatyści przyjmują pełny pakiet tradycjonalistycznych wartości. Co więcej, część takich osób ma w sobie duże zrozumienie dla odmiennych wyborów życiowych, dokonywanych na podstawie innych wartości niż te, które są im bliskie.

No osi progresywizm-konserwatyzm większość sytuuje się więc obok tego drugiego bieguna czy potrzebujemy więcej osi, by opisać podziały społeczne?

— Na osi progresywizm-konserwatyzm dzielimy się mniej więcej po pół. Jednak żeby precyzyjniej opisać społeczeństwo, potrzebujemy faktycznie więcej wskaźników. Populiści uwielbiają budować silne tożsamościowe podziały oparte na prostych, jednowymiarowych kryteriach. Tymczasem polskie społeczeństwo jest znacznie bardziej wielowymiarowe.

Istotna jest choćby oś indywidualizm-wspólnotowość. Określa stosunek do gospodarki, roli w niej państwa, daje też wgląd w to, jak troszczymy się o słabsze jednostki i grupy. Dopiero te dwie osie tworzą układ współrzędnych, na którym możemy — ciągle w bardzo uproszczony sposób — zacząć umieszczać różne grupy społeczeństwa.

I gdzie mieści się w nim większość?

— Blisko centrum, a więc nie tam, gdzie sytuują się najgłośniejsze grupy po obu stronach politycznego sporu. Tymczasem w debatach publicznych, mediach, a szczególnie tych społecznościowych, jak X, na których całymi dniami siedzą politycy i dziennikarze, widzimy zupełnie inny obraz rzeczywistości — pełen skrajności. Polskie elity polityczne i tak historycznie są bardziej spolaryzowane i rozdygotane niż społeczeństwo, które reprezentują, a media społecznościowe dodatkowo utwierdzają je w przekonaniu, że nieustanne zaostrzanie przekazu i radykalizacja to droga do uzyskania społecznej aprobaty, a to często ślepa uliczka.

Przemysław Czarnek i Barbara Nowacka są bardziej skonfliktowani ze sobą niż ich wyborcy?

— Tak właśnie jest.

A co z narracją, że konflikt polityczny schodzi coraz bardziej „w dół”, dzieląc rodziny albo uniemożliwiając ich założenie, bo młodzi mężczyźni popierają Konfederację, a młode kobiety Razem. Nie jest prawdziwa?

— Niestety jest. Przykład idzie z góry. Często spotykamy się z opowieściami o unikaniu tematów politycznych czy wręcz ograniczaniu kontaktów z bliskimi o wyraźnie odmiennych poglądach, by nie wdawać się z nimi w kłótnie i konflikty. Według naszych badań połowa Polaków świadomie unika rozmów na tematy polityczne z osobami o odmiennych poglądach. To nasz mechanizm obronny, ale z drugiej strony zamyka on nas w bańkach. I znowu media społecznościowe pogłębiają problem — zamiast zachęcać do poznania wrażliwości innych osób, pokazują nam najbardziej radykalną i wulgarną wersję „drugiej strony” — taką, z którą faktycznie nie chce się obcować.

Wracając do cichej większości — rzeczywiście jest jednocześnie konserwatywna i solidarystyczna, jak często się słyszy?

— Znowu napotykamy problem definicyjny. Z naszych badań wynika, że w Polsce najsilniej rozwinięty jest fundament troski, mający charakter dość indywidualistyczny, w kontrze do fundamentu sprawiedliwości, o właściwościach bardziej systemowych. To może być pokłosie wychowywania nas od dekad w duchu neoliberalnym. Troszczymy się o rodzinę, bliskich, dajemy na WOŚP czy Caritas, ale niekoniecznie popieramy progresywny system podatkowy.

Nierzadko widzimy w badaniach, że nawet jeśli Polacy deklarują przychylność dla rozwiązań solidarystycznych, to jednocześnie mają problem z tym, by nazwać swoje przekonania. Potrzeby i oczekiwania, o jakich słyszymy w badaniach, często mogłyby zostać zaspokojone wyłącznie przez aktywną politykę państwa, ale jednocześnie nasi rozmówcy ostatecznie deklarują, że każdy jest kowalem własnego losu.

Partie protestu w Polsce posługują się zwykle silnie indywidualistycznym, wolnorynkowym, a czasem i antypaństwowym językiem. Dlatego Nowa Lewica ma 8 proc. poparcia, a nie 20, a Razem, mimo ukrycia lewicowego szyldu, ma problem z przebiciem się do szerszej publiczności. Dyskurs ku solidaryzmowi przesuwało Prawo i Sprawiedliwość, notując spektakularne sukcesy wyborcze w 2015 i 2019 r. Ostatnio jednak Karol Nawrocki mocno skręcił w stronę bardziej konfederackich klimatów.

Czyli milcząca większość jest umiarkowanie konserwatywna i raczej indywidualistyczna?

— Znów, to trochę bardziej skomplikowane, bo mówimy o milionach ludzi, którzy nie dają się tak łatwo zaszufladkować. Dlatego w naszych badaniach w More in Common wyróżniliśmy siedem podstawowych segmentów społeczeństwa — nie tylko pod względem ich usytuowania na dwóch osiach, o których rozmawiamy, ale także fundamentów moralnych, wyznawanych wartości, wzorców zachowania.

Najmniejsze są dwa najbardziej wyraziste i zaangażowane politycznie segmenty: „progresywni zapaleńcy” i „oddani tradycjonaliści”. Łącznie ich przedstawiciele to niecałe 15 proc. społeczeństwa. Oprócz nich jeszcze „lojalni hierarchiści” — osoby przywiązane do jasnych hierarchii, wierzące w silnych liderów, bardzo mocno identyfikujące się z własną grupą i odczuwające wyższość i niechęć wobec innych — stanowiące kolejne 10 proc. polskiego społeczeństwa. Wspólnie tworzą spolaryzowane skrzydła polskiego społeczeństwa.

Im bliżej środka, tym te segmenty większe, ale i mniej rozpolitykowane.

Największy segment w naszej klasyfikacji to „niezaangażowani normalsi”. Oni mają raczej konserwatywny styl życia i deklarują raczej centroprawicowe poglądy. A jednocześnie w tej grupie jest dużo pragmatycznej tolerancji dla różnych wyborów życiowych i niechęć do wchodzenia z butami w życie innych ludzi. I jeśli już na siłę chcemy szukać takiego uśrednionego Polaka, to byłby on mniej więcej właśnie taki: o rysie delikatnie bardziej konserwatywnym niż progresywnym, ale jednocześnie ze sporą dozą pragmatycznej tolerancji i zrozumienia, że w życiu bywa różnie i nie można go ludziom na siłę układać.

A pozostałe trzy segmenty?

— Skupieni na swojej karierze, światopoglądowo raczej liberalni i proeuropejscy, „zaradni indywidualiści” są przekonani, że każdy jest kowalem swojego losu, a nierówności są czymś naturalnym. Kolejna grupa to „spełnieni lokaliści” — osoby o poglądach centrowych lub centroprawicowych, ale nastawione na poszukiwanie zgody, cieszące się szacunkiem w swoich środowiskach oraz okazujące szacunek innym i czujące odpowiedzialność za swoje otoczenie — często w imię maksymy „myśl globalnie, działaj lokalnie”. Nie są one forpocztą zmian społecznych, bo cenią spokój i stabilność, ale też ze względu na swoją wysoką pozycję społeczną nie czują się przez nie zagrożone i dlatego gotowe są je zaakceptować.

Dalej mamy „zawiedzionych samotników”, segment, z którego rekrutują się polskie partie protestu i wywodzi się spora część elektoratu antysystemowego. Częściej niż inni bywają podatni na teorie spiskowe, ale światopoglądowo plasują się bliżej centrum, a nawet delikatnie po progresywnej stronie, choć sami by się zapewne tak nie nazwali. Ich złość skierowana jest w stronę systemu, a nie ludzi o innych poglądach, stąd też spora tolerancja dla odmiennych wyborów życiowych.

I patrząc na te siedem segmentów, gdzie jest większość Polaków, jeśli chodzi np. o takie kwestie jak związki partnerskie czy legalna aborcja?

— I tu nasz konserwatyzm bywa całkiem liberalny. W zasadzie wszystkie badania opinii publicznej pokazują, że wyraźna większość opowiada się za związkami partnerskimi — przeszło 60 proc., a tylko jedna trzecia jest przeciw ich wprowadzeniu. Podobnie jest z aborcją. Ponad połowa Polaków deklaruje, że kobieta powinna mieć prawo do przerywania ciąży z ważnych przyczyn osobistych bez konieczności ich podawania do 12. tygodnia ciąży albo nawet później.

Co więcej, wiele osób, które nie wyobrażają sobie samemu przerwać ciążę, akceptuje taki wybór innych lub jest gotowych odwrócić w takich sprawach wzrok. Jednocześnie poparcie dla progresywnych zmian legislacyjnych często wyrażane jest tradycyjnym językiem. Na przykład większość Polaków postrzega aborcję jako tragedię czy osobisty dramat. Więc hasła typu „aborcja jest OK” rozmijają się z moralną wrażliwością większości, przekonanej, że to jest temat wymagający należytej powagi, a nie beztroski.

Ale większość chyba ciągle jest przeciwna adopcji dzieci przez pary jednopłciowe?

— Popiera ją tylko około jednej trzeciej Polaków. Jednocześnie znów daje tu o sobie znać pewien pragmatyzm społeczeństwa. Większość jest przeciw adopcji dzieci przez pary jednopłciowe co do zasady, ale pytani, czy partnerka lub partner zmarłego rodzica, z którą lub którym żyli w stałym związku, powinni mieć prawo do opieki nad dzieckiem po ich śmierci, w zdecydowanej większości odpowiadają, że tak. Ważniejsze jest dla nas dobro dziecka, zapewnienie mu stabilnego domu, a nie nasze przekonania ideologiczne.

A co z edukacją zdrowotną i seksualną, wokół których ostatnio znów wybuchły kontrowersje?

— Oddajmy głos samym zainteresowanym: 80 proc. Polaków w wieku 18-29 lat deklaruje, że szkoła uczy zbyt mało o zdrowiu psychicznym i fizycznym, a 70 proc. — że jest w niej zbyt mało edukacji seksualnej. Pokolenie, które ma świeże doświadczenie edukacji, widzi tu braki i chciałoby zmiany polityki państwa — dla nich to kwestia pragmatyczna, a nie przedmiot wojny kulturowej. Ministra edukacji Barbara Nowacka obchodzi się z tematem edukacji zdrowotnej jak z jajkiem, aby nie wzniecać polaryzacji i kontrowersji, a tymczasem…

… prawica i tak mówi, że „ma obsesję na punkcie seksu”.

— No właśnie, skoro nawet bardzo zachowawcza polityka budzi takie reakcje, to może warto nie przejmować się skrajnymi głosami dodatkowo napędzanymi przez algorytmy platform cyfrowych i od razu zrobić to, co słuszne i cieszące się aprobatą społeczną. Politykom naprawdę czasem by bardzo pomogło, jakby wyłączyli na jakiś czas X i nie sugerowali się konfliktami, jakie tam mają miejsce. Wówczas zobaczą, że do wielu spraw, które tam albo i w sejmowych dyskusjach urastają do rangi wojen kulturowych, Polki i Polacy mają chłodne i pragmatyczne podejście, a coś, co przedstawiane jest jako progresywne i kwestionujące status quo, już dawno zyskało społeczną aprobatę.

Dlaczego w takim razie wybraliśmy parlament, w którym związki partnerskie przeszły w wielkich bólach, a do zmiany przepisów w kwestii aborcji nie udaje się zebrać większości?

— Bo politycy potrzebują czasu, by uświadomić sobie, że zmiana społeczna już się dokonała. Do tego przecież Sejm nie jest wiernym odzwierciedleniem społeczeństwa — dominują w nim starsi mężczyźni. Ale ta zmiana, choć powoli, się dokonuje. Przykładowo, PSL ostatecznie zgodziło się na okrojoną, ale jednak wersję związków partnerskich — i nie widać, aby jego sondaże z tego powodu ucierpiały. Czasami zwycięża jednak przyzwyczajenie, przywiązanie do wizji społeczeństwa, która nie jest już aktualna. Politycy mają też wreszcie swoje sumienie i ono też odgrywa rolę w ich decyzjach.

Ostatecznie to także nasza odpowiedzialność jako wyborców. To my dostajemy do ręki kartę wyborczą i musimy z tej władzy korzystać i świadomie dokonywać wyborów odzwierciedlających nasze poglądy. W końcu żadna zmiana nie dokonuje się bez społecznej mobilizacji i bez walki.

Wygrana Karola Nawrockiego nie pokazuje jednak, że społeczeństwo przesuwa się w prawo?

— Nie widać tego w żadnych badaniach, także jeśli chodzi o poziom autoidentyfikacji prawica-centrum-lewica. Wybory parlamentarne i europejskie wygrały siły centrowe i lewicowe, w drugiej turze wyborów prezydenckich różnica między Nawrockim a Trzaskowskim była mniejsza niż między Trzaskowskim a Dudą czy Dudą i Komorowskim. Więc nożyce ­prawica-centrum i lewica się raczej zamykają, niż rozszerzają. Iluzję, że jest inaczej, stwarza głównie wejście na scenę bardzo radykalnej, performerskiej partii ­Brauna.

Dlaczego rośnie jej poparcie?

— Bo Prawo i Sprawiedliwość zaczęło prowadzić komunikację niespójną ze swoimi działaniami i tak zapętliło się w swoich opowieściach i zaczęło atakować niemal każdą decyzję swoich rządów z lat 2015-2023, że zradykalizowało własny elektorat, a jednocześnie nie było w stanie spełnić jego radykalnych oczekiwań. I ten elektorat szuka alternatywy gdzie indziej: albo u Brauna, albo Konfederacji, która walczy nie tylko o zradykalizowany, ale też o bardziej umiarkowany elektorat.

Więc nie zwiększyła się jakoś znacząco liczba „oddanych tradycjonalistów”, tylko oni przeszli do Brauna?

— Tak, ale w tym segmencie i tak zdecydowanie dominuje PiS. Obie Konfederacje są dla jego większości zbyt radykalne.

Z jakich jeszcze segmentów rekrutują się w takim razie wyborcy Brauna?

— Widzimy, że Braun dobrze radzi sobie wśród „lojalnych hierarchistów”, ale też „zawiedzionych samotników”. Pamiętajmy również, że mamy okres międzywyborczy. Dziś deklaracja poparcia dla Brauna nic nie kosztuje i nie niesie ze sobą żadnego ryzyka.

Jak ten podział na segmenty przekłada się na podziały partyjne?

— Najbardziej spójne są te najmniejsze. „Oddani tradycjonaliści” to przede wszystkim PiS, „progresywni zapaleńcy” to KO i lewica — koalicyjna Nowa Lewica i opozycyjne Razem. Inne segmenty są już bardziej skomplikowane. Do „zaradnych indywidualistów” PiS nie ma wstępu, tam dominują partie centrowo-liberalne, ale dla części wolnorynkowych wyborców atrakcyjna jest też Konfederacja Mentzena. W segmencie „spełnionych lokalistów” rywalizują ze sobą siły prawicowe i centroprawicowe, ostatnio traci tam PiS, a zyskują trochę KO i PSL, ale i próbuje rozpychać się Konfederacja.

Wśród „lojalnych hierarchistów” najsilniejsze jest PiS, ale to też obszar rywalizacji duopolu — tam nie ma przepływu wyborców, obie wielkie partie rywalizują, kto zmobilizuje w tym segmencie więcej swoich zwolenników. Najbardziej rozdrobnieni są „zawiedzeni samotnicy”, wiecznie szukający alternatyw, nieprzywiązani do partyjnych szyldów i ideologii. Dlatego też partie protestu mogły być w ostatnich cyklach wyborczych bardzo różne: od lewicującego, antyklerykalnego Palikota, przez prawicowo-populistycznego Kukiza czy centrową Polskę 2050, aż po Brauna.

A „normalsi”?

— Są raczej zachowawczy, więc ich preferencje sytuują się bliżej prawej strony. Ale ten segment, choć największy, to jest też najsłabiej zmobilizowany. Co jednak oznacza, że nawet niewielkie zwiększenie frekwencji w tej grupie może mieć istotne konsekwencje wyborcze — skorzystała na tym w 2023 r. choćby Trzecia Droga.

Który segment zadecyduje o wyniku za rok?

— Każda partia ma inne priorytety, inne cele i musi zidentyfikować swoje „swing segments”. Przykładowo, KO musi dowieźć poparcie wśród „zaradnych indywidualistów” i osłabić tam Konfederację. W segmencie „spełnionych lokalistów” rywalizację stoczą partie centroprawicowe — KO będzie broniła swojego stanu posiadania, PiS broniło się przed PSL i prawicową konkurencją. Nowa Lewica i Razem będą walczyły o jak największy kawałek tortu wśród „postępowych zapaleńców”, ale i części „zaradnych indywidualistów”. Wśród „zawiedzionych samotników” bój stoczą mniejsze partie, od Razem po Brauna, ale może i jakiś nowy byt polityczny.

WIĘCEJ W NUMERZE
nr
17

19.04.2026

Udział Facebook Twitter LinkedIn Telegram WhatsApp Email

Czytaj dalej

Chińskie auto zawiodło Janusza. W salonie usłyszał „może na wsi nie umiecie jeździć hybrydami”

Chińskie auto zawiodło Janusza. W salonie usłyszał „może na wsi nie umiecie jeździć hybrydami”

„Nie zarabiasz kilkunastu tysięcy? Coś z tobą nie halo”. 20-latki są coraz bardziej nieszczęśliwe

„Nie zarabiasz kilkunastu tysięcy? Coś z tobą nie halo”. 20-latki są coraz bardziej nieszczęśliwe

Ten pałac przebudowano na wzór Windsoru. Otaczał go 250-hektarowy park

Ten pałac przebudowano na wzór Windsoru. Otaczał go 250-hektarowy park

W Bułgarii rośnie nowy Orban? Niepokojące wyniki dla Polski [OPINIA]

W Bułgarii rośnie nowy Orban? Niepokojące wyniki dla Polski [OPINIA]

Moment, w który w PiS coś pękło. „Kaczyński ma przekonanie, że Morawiecki chce go zdradzić”

Moment, w który w PiS coś pękło. „Kaczyński ma przekonanie, że Morawiecki chce go zdradzić”

Co się stało z etosem polskiego kolejarza? Kiedyś chodziło o mundur, dziś ważne jest coś innego

Co się stało z etosem polskiego kolejarza? Kiedyś chodziło o mundur, dziś ważne jest coś innego

Witamina D może chronić przed demencją. Te suplementy są kluczowe dla zdrowia po 50-tce

Witamina D może chronić przed demencją. Te suplementy są kluczowe dla zdrowia po 50-tce

Efekt „rakiety” i „pióra” wpływa na ceny paliw. „Europa jest w szczególnie trudnej sytuacji”

Efekt „rakiety” i „pióra” wpływa na ceny paliw. „Europa jest w szczególnie trudnej sytuacji”

Ozempic nie działa na wszystkich tak samo. Nowe badanie wskazuje na kluczową kwestię

Ozempic nie działa na wszystkich tak samo. Nowe badanie wskazuje na kluczową kwestię

Add A Comment

Leave A Reply Cancel Reply

Wybór Redaktora

Zmiana progów podatkowych. Andrzej Domański komentuje – Biznes Wprost

Zmiana progów podatkowych. Andrzej Domański komentuje – Biznes Wprost

20 kwietnia, 2026
Jednym z powodów migreny może być smog. Nowe wyniki badań

Jednym z powodów migreny może być smog. Nowe wyniki badań

20 kwietnia, 2026
Iran. Gorąco w cieśninie Ormuz. Ruch zamarł, w tle rozmowy pokojowe

Iran. Gorąco w cieśninie Ormuz. Ruch zamarł, w tle rozmowy pokojowe

20 kwietnia, 2026
Emmanuel Macron w Polsce. Prezydent Francji nie spotka się z Karolem Nawrockim

Emmanuel Macron w Polsce. Prezydent Francji nie spotka się z Karolem Nawrockim

20 kwietnia, 2026

Najnowsze Wiadomości

Chińskie auto zawiodło Janusza. W salonie usłyszał „może na wsi nie umiecie jeździć hybrydami”

Chińskie auto zawiodło Janusza. W salonie usłyszał „może na wsi nie umiecie jeździć hybrydami”

20 kwietnia, 2026
USA. Niedźwiedź zaatakował żołnierzy na Alasce, użyli gazu

USA. Niedźwiedź zaatakował żołnierzy na Alasce, użyli gazu

20 kwietnia, 2026
Korea Północna przeprowadziła testy rakiet. Kim Dzong Un: Ogromne znaczenie w działaniach

Korea Północna przeprowadziła testy rakiet. Kim Dzong Un: Ogromne znaczenie w działaniach

20 kwietnia, 2026
Facebook X (Twitter) Pinterest TikTok Instagram
© 2026 Razy Dzisiaj. Wszelkie prawa zastrzeżone.
  • Polityka Prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.