-
Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski stwierdził, że Rosja prowadzi wobec Polski i Unii Europejskiej szeroką wojnę kognitywną, która wykracza poza działania dezinformacyjne.
-
Unia Europejska przeznacza znacznie mniej środków na walkę z dezinformacją niż Rosja wydaje na swój aparat propagandowy.
-
Sikorski zwrócił uwagę na szczególne zagrożenia wynikające z mediów społecznościowych, zwłaszcza dla młodych użytkowników, oraz potrzebę dostosowania regulacji prawnych do ich potrzeb.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Radosław Sikorski w trakcie zorganizowanej w poniedziałek w Sejmie konferencji „Wojna o umysły. Strach, dywersja, dezinformacja” zabrał głos w sprawie działań Rosji. Jak zaznaczył, Unia Europejska nie jest jeszcze dostatecznie odporna na propagandę Kremla.
– Nie można już twierdzić, że Rosja podejmuje przeciw nam wyłączenie działania dezinformacyjne, bo toczy ona przeciwko nam pełnoskalową wojnę kognitywną – kontynuował minister spraw zagranicznych.
Szef MSZ dodał, że z perspektywy Kremla jest to „wojna z całym Zachodem, wymierzona w nasze sojusze, mająca zniszczyć podstawy sukcesu nie tylko Polski, ale całego naszego regionu”.
„Siać zamęt”, „fabrykować i podsycać podziały”. Sikorski wskazał cele Rosji
Przytaczając dane przedstawiające wydatki Moskwy na aparat propagandowy, Sikorski powiedział, że w 2025 roku Rosja wydała na na ten cel około 1,4 mld dolarów, a od początku pełnoskalowej inwazji na Ukrainę – ponad 6 mld dolarów.
W tym kontekście minister zaznaczył, że łącznie wydatki Unii Europejskiej na walkę z dezinformacją wynoszą na poziomie unijnym „zaledwie kilkadziesiąt, najwyżej kilkaset milionów euro„.
– Nie miejmy złudzeń: nasz ekosystem informacyjny jest w stanie oblężenia, a my nie jesteśmy jeszcze dostatecznie odporni – podkreślił szef MSZ.
– Rosja, która wpisała wojnę kognitywną do swojej doktryny, nie ukrywa celów: siać zamęt, osłabiać wolę oporu, godzić w wartości demokratyczne, fabrykować i podsycać podziały. Utrzymywać nas w stanie nieustannej polaryzacji. Bo tak jesteśmy łatwiejsi do rozegrania – powiedział.
Jak kontynuował Sikorski, walka z dezinformacją jest niezwykle trudna. Podkreślił zarazem, że choć w UE „jesteśmy społeczeństwami demokratycznymi” i „nie możemy, nie chcemy i nie będziemy ograniczać wolności słowa„, to nie oznacza ona wolności od odpowiedzialności za słowo.
„Najskuteczniejsza platforma szerzenia nieprawdy”. Sikorski o rosyjskiej dezinformacji
Jednocześnie Sikorski uważa, że „nie jesteśmy słabszą stroną tego starcia” tylko „byliśmy do tej pory po prostu stroną bardziej uprzejmą”.
Szef MSZ stwierdził, że o dezinformacji nie da się rozmawiać bez tematu mediów społecznościowych, które określił mianem „najskuteczniejszej platformy szerzenia także nieprawdy„, a na szczególną uwagę – jego zdaniem – zasługuje ich wpływ na najmłodszych.
Wicepremier powiedział, że technologia daje młodym poczucie przynależności, ale „to, jak dziś myślą i czują, jest w coraz większym stopniu wytworem polubień, udostępnień, feedów i algorytmów”. Zdaniem Sikorskiego pytanie nie brzmi zatem „czy młodzi powinni mieć nieograniczony dostęp do mediów społecznościowych”, ale „jak sprawić, by media te stały się dla nich bezpieczną przystanią”.
Internet zalewa rosyjska propaganda. Szef MSZ o wyzwaniach
Polityk mówił również o konieczności walki z dezinformacją. – Odpowiedzialność za słowa i czynności musi być realna i skutecznie egzekwowana. Kierujmy się przy tym prostą zasadą – to, co zakazane w świecie realnym, powinno być zakazane w świecie wirtualnym – powiedział szef MSZ.
Sikorski zwrócił także uwagę na różnicę w postrzeganiu przestrzeni wirtualnej przez młodszych oraz starszych odbiorców. Jak zauważył, młode pokolenie dorastało w dobie internetu, dlatego media społecznościowe są dla nich naturalnym otoczeniem.
– Starsze pokolenie zdążyło nauczyć się podstaw cyfrowej ostrożności, bo trafiło do Internetu z rzeczywistości analogowej. Młodzi dorastali w nim jako jego rdzenni mieszkańcy. Dlatego – tworząc prawo – musimy projektować regulacje odpowiadające na ich realne potrzeby, często nieoczywiste z perspektywy osób o dekady starszych – powiedział szef MSZ.















