-
Ryszard Terlecki opisał przyczyny konfliktu wewnątrz Prawa i Sprawiedliwości, zwracając uwagę na podziały personalne i rozbieżności dotyczące strategii politycznej.
-
Przedstawił szczegóły sporu wokół Mateusza Morawieckiego, działalności stowarzyszenia Rozwój Plus oraz decyzji o usunięciu grupy parlamentarzystów, którzy odmówili podpisania deklaracji.
-
Zaprezentował prognozę dotyczącą przyszłości środowiska skupionego wokół Morawieckiego, wskazując możliwość powstania nowego ugrupowania będącego potencjalnym koalicjantem PiS w przyszłości.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Konflikt wewnątrz Prawa i Sprawiedliwości narastał od wielu miesięcy i miał swoje źródło zarówno w sporach dotyczących strategii politycznej, jak i wewnętrznych podziałach personalnych – przekonuje Ryszard Terlecki.
W opublikowanym na łamach „Kuriera Krakowskiego” tekście były wicemarszałek Sejmu przedstawił własną ocenę wydarzeń, które doprowadziły do rozłamu w ugrupowaniu oraz odejścia grupy parlamentarzystów związanych z byłym premierem Mateuszem Morawieckim.
Zdaniem Terleckiego napięcia w PiS zaczęły narastać już jesienią ubiegłego roku. Jak ocenił, część posłów krytycznie odnosiła się do sposobu prowadzenia debaty publicznej przez polityków określanych jako „ziobryści”, czyli byłych członków Solidarnej Polski.
Polityk wskazuje, że zastrzeżenia dotyczyły zarówno medialnych występów, w tym aktywności internetowej, jak i stylu sejmowych debat. Według niego wielu parlamentarzystów uważało, że właśnie ten sposób prowadzenia polityki został narzucony całej partii.
Dwie wizje przyszłości PiS. Spór o kierunek przed wyborami
Jak opisuje Terlecki, jednym z głównych powodów konfliktu były różnice dotyczące strategii, jaką Prawo i Sprawiedliwość powinno obrać przed kolejnymi wyborami parlamentarnymi.
Według byłego wicemarszałka ścierały się dwie koncepcje. Pierwszą mieli reprezentować „maślarze”, do których zaliczył Jacka Sasina, Tobiasza Bocheńskiego i Patryka Jakiego. Ich zdaniem PiS powinien przesunąć się jeszcze bardziej na prawo i walczyć o wyborców ugrupowania Grzegorza Brauna, stając się – jak napisał Terlecki – „trzecią Konfederacją”.
Drugie podejście przypisuje Mateuszowi Morawieckiemu oraz jego współpracownikom. W ocenie byłego premiera partia powinna powrócić do „patriotycznego i konserwatywnego centrum sceny politycznej” oraz zabiegać o wyborców, którzy nie chcieli głosować na PiS „zdominowany przez ziobrystów”.
Morawiecki i Rozwój Plus. Terlecki opisuje przebieg wydarzeń
Ryszard Terlecki przypomina również, że po wyborach parlamentarnych z 2023 roku Mateusz Morawiecki miał być celem „bezpardonowego ataku”, którego efektem były próby ograniczenia jego wpływów oraz wypchnięcia go z partii.
Jak relacjonuje, wobec niesatysfakcjonujących wyników sondaży Jarosław Kaczyński zdecydował o wskazaniu Przemysława Czarnka jako kandydata na przyszłego premiera. Według autora profesor prawa przez kilka miesięcy intensywnie zabiegał o poparcie wyborców Konfederacji, jednak – jak ocenił Terlecki – nie przełożyło się to na wzrost notowań ugrupowania.
W odpowiedzi Mateusz Morawiecki rozwinął działalność stowarzyszenia Rozwój Plus. Jak podkreśla autor tekstu, jego celem było stworzenie przeciwwagi dla kursu obranego przez kierownictwo PiS oraz pozyskanie bardziej centrowego elektoratu.
Jak twierdzi Terlecki, początkowo w partii akceptowano funkcjonowanie „dwóch płuc” lub dwóch skrzydeł ugrupowania, jednak sprzeciw zgłosiła frakcja określana jako „maślarze”. Według niego to właśnie jej przedstawiciele „namówili prezesa do radykalnych działań i likwidacji stowarzyszenia”.
„Lojalka” i usunięcie z partii. Tak doszło do rozłamu
Terlecki opisuje, że przez kolejne tygodnie trwały rozmowy pomiędzy kierownictwem PiS a Mateuszem Morawieckim. Były premier miał zapewniać, że Rozwój Plus nie będzie stanowił konkurencji dla partii.
Jak pisze Terlecki, Jarosław Kaczyński najpierw domagał się zamrożenia działalności stowarzyszenia do czasu wyborów, a następnie zażądał podpisania deklaracji wykluczającej udział w tej inicjatywie. Ostatecznie parlamentarzyści, którzy razem z Mateuszem Morawieckim odmówili podpisania „lojalki”, zostali usunięci z Prawa i Sprawiedliwości.
Według autora rozłam objął 40 posłów, jednego senatora oraz trzech europosłów. Terlecki zaznacza jednocześnie, że sytuacja może jeszcze ulec zmianie, ponieważ usunięcie z partii oznacza także wykluczenie z Klubu Parlamentarnego PiS, co może skłonić wyrzuconych polityków do utworzenia własnego klubu, a być może również nowego ugrupowania.
Terlecki o przyszłości prawicy. „Naturalny koalicjant PiS”
W końcowej części publikacji były wicemarszałek Sejmu przedstawia własną prognozę dotyczącą przyszłości środowiska politycznego skupionego wokół Mateusza Morawieckiego.
Jak ocenia, ewentualna nowa partia mogłaby nawiązywać do „tradycyjnego programu PiS”, a jednocześnie być „wolna od intryg i kłótni”, które utrudniały działalność ugrupowania, szczególnie w strukturach terenowych. W jego opinii takie środowisko mogłoby przyciągnąć młodszych wyborców, mieszkańców dużych miast oraz samorządowców.
Terlecki przekonuje również, że w przyszłości takie ugrupowanie stałoby się „naturalnym koalicjantem PiS po wyborach w 2027 roku”. Jak napisał, jest przekonany, że Jarosław Kaczyński doprowadzi do takiej współpracy. Jednocześnie zaznacza, że obecnie trwa wzajemne oskarżanie pomiędzy obiema stronami sporu, a politycy prawicy powinni skoncentrować się na walce z rządem Donalda Tuska oraz przygotowaniach do wyborów parlamentarnych.
Źródło: „Kurier Krakowski”













