Że polską prawicę ciągnie do kryptowalut, to już państwo zauważyliście. Ale skąd ta mięta właściwie? Okazało, że krytptowaluty to może jest jakieś high-tech, ale afery można kręcić na nich całkiem zwyczajne.

Konserwatysta powinien lubić tradycyjne formy płatności. W Niemczech miłość do gotówki jest wieczna. Przyjmuje nawet perwersyjne formy. W restauracji karta jest tam przyjmowana z miną, jakby się podawało paszport jakiegoś egzotycznego państwa. Niemiecki bank centralny zwykł posługiwać się mottem z Dostojewskiego: „Pieniądz to wybita w metalu wolność”. Tyle że rosyjski pisarz pisał to na katordze, co wiele zmienia w interpretacji, ale tego już nie dodawano.

Na pewno też zauważyliście, że AfD zwyciężyła w wyborach w Saksonii-Anhalcie. Wieść się rozeszła szeroko, bo faszyści niby są już wszędzie, ale jednak w Niemczech to jest specjalna okazja. I ta właśnie AfD ma w programie postulat wpisania gotówki do konstytucji. Podobne pomysły ma prawica w Austrii. Wszystko to w czasach sztucznej inteligencji, komputerów kwantowych i Starlinków. Nasza prawica szczęśliwie idzie z duchem czasu i gotówkę to ona cznia. Rozliczenia tylko w kryptowalutach albo przelewem na fundację.

Na czym polega urok kryptowalut? Libertariańska część Konfederacji rzeczywiście mogła mu ulec z powodów ideologicznych, bo państwo nie ma nad kryptowalutami takiej władzy jak nad zwykłymi środkami pieniężnymi, a działają podobnie. Ale im mniej regulacji, tym więcej ryzyka, o czym niektórzy przekonali się w bardzo efektowny sposób. Typowy kryptowaluciarz to zawsze był średnio rozgarnięty, ale już trochę dorobiony trzydziestoparolatek, którego jednopunktowy światopogląd sprowadzał się do likwidacji podatków.

Ale już stosunek reszty naszej przaśnej prawicy do technologii Blockchain tożsamościowy raczej być nie może, więc dzieli się na dwa typy: à la Kaczyński albo à la Ziobro. À la Kaczyński: cholera wie, co to jest, najlepiej zakazać. À la Ziobro: może się przydać. Stąd sprzeczny przekaz, dużo konfuzji i ogólne wrażenie dezorientacji. Wyszło na to, że Kaczyński chce zakazać kryptowalut, ale jeszcze bardziej chce zakazać regulacji kryptowalut, więc niech już będą, byle można było je całkowicie ochronić przed Tuskiem.

Analogowa afera była jednak dla polityków PiS bardziej zrozumiała. Jak Ryszard objechał parę razy równik za brukselskie srebrniki albo gdy Mateusz działkę od księdza wziął, żeby opchnąć potem siedem razy drożej, to wszyscy się czuli u siebie. Każdy wiedział, co robić, ile brać i co potem mówić. A teraz jakieś nowe obyczaje. Szybko się okazało, że krytptowaluty to może jest jakieś high-tech, ale sama afera to bardziej tradycyjne rozwiązania: Ziobro i Wipler dostali przelewy (normalnie, w złotówkach), Nawrocki występował, gdzie chciał, Piesiewicz zawsze marzył o złotym sikorze, Sakiewicz na reklamę przyjął. Mówił, że na wspólnika weźmie. Minister Bogucki w Sejmie też z jakiegoś powodu wścieklizny dostał. Moskal za frajer chyba nie jeździł na te plaże? Korona za kryptowaluty modli się darmo. Ale dlaczego nawet Korona i akurat za kryptowaluty?

Docenić należy zgodną współpracę prawicy ponad podziałami. Jak widać, można pominąć uprzedzenia światopoglądowe, gdy stawka jest wysoka. Prezydent z kolei błysnął rzadką w polskiej polityce konsekwencją, a może odegrał też rolę łącznika, zapisaną przecież w konstytucji. Naturalną skłonność do kryptowalut mają bowiem też dwa inne środowiska, wcześniej niekojarzone tak z polską polityką. Tak bliscy prezydentowi bandyci mogą za pomocą kryptowalut łatwo wprowadzać do obiegu nielegalnie zdobyty majątek, opłacać pomocników i wręczać łapówki. Kryptowalutami posługują się też rosyjskie i białoruskie służby do opłacania sabotażu, dezinformacji i agentury w Polsce. Krótko mówiąc, elita, pragnienie każdej troszczącej się o przyszłość dziecka matki.

Pytanie za milion dolarów: czy ta afera pogrąży sprawców, czy będzie kolejnym dowodem na rzecz tezy, że w spolaryzowanym kraju żadna ze stron nie jest w stanie się niczym skompromitować? Pierwsze sondaże na temat afery pokazują, że opinia publiczna obwinia mniej więcej tych, którzy rzeczywiście są zamieszani. 53 proc. obciąża PiS, 24,8 proc. — Konfederację, Braun się modli za darmo, więc go nie ma. Dalej jest KO, ale „tylko” 22,2 proc., a prawica w Polsce to co najmniej połowa. Kryptowaluty miały usunąć z obiegu finansowego pośredników. A nie świadków. Najwyraźniej się nie udało.

Udział

Leave A Reply

Exit mobile version