Włodzimierz Czarzasty miał wyjść i powiedzieć, że „SAFE 0 proc.” nadaje się do śmieci, więc zwraca ten projekt ustawy prezydentowi Nawrockiemu do poprawy — mówi Dominika Długosz, odnosząc się do czwartkowej konferencji marszałka Sejmu. Oficjalnym powodem miał być „brak źródeł finansowania”.
— Ale proszę sobie wyobrazić, jak o godz. 7.30 rano do Sejmu wpada Marcin Kierwiński [szef MSWiA — red.], biegnie prosto do gabinetu marszałka, po czym spędza w nim półtorej godziny. Ta wizyta sprawia, że Czarzasty zaczyna być w nastroju „nieprzysiadalnym”. I nagle zmienia się cała narracja wokół „SAFE 0 proc.” — relacjonuje dziennikarka „Newsweeka”.
Marszałek Sejmu i jego współpracownicy do ostatniej chwili przed zapowiedzianą na czwartek konferencją prasową zastanawiali się, co zrobić z prezydenckim projektem ustawy o Polskim Funduszu Inwestycji Obronnych, czyli propozycją Karola Nawrockiego i Adama Glapińskiego nazwaną „SAFE 0 proc.”. Miał on być alternatywą dla europejskiej pożyczki SAFE. Ostatecznie Włodzimierz Czarzasty powiedział, że zamiast odsyłać go do Karola Nawrockiego, prześle go do szerokich konsultacji z ekspertami.
— W związku z tym skieruję w tej chwili wnioski o bardzo szeroko rozbudowane analizy, zarówno zgodności tej ustawy z konstytucją, jak i zabezpieczenia realnego w środki finansowe oraz skutków sytuacji, kiedy NBP nie będzie miał zysku i jeżeli państwo będzie zadłużone na przykład na 200 mld zł, bo o 200 mld zł w uzasadnieniu ta ustawa mówi — mówił Czarzasty.
„Tusk o tym wiedział”
Dominika Długosz: Od polityków z MSWiA zaczęły płynąć sygnały, że po wecie prezydenta Nawrockiego do SAFE oni naprawdę nie mają pomysłu, skąd wziąć kasę na dozbrojenie policji. Gdyby udało się wyszarpać dodatkowo „SAFE 0 proc.”, to przynajmniej mieliby na przysłowiowe kamizelki. Oni mówią wprost, że sytuacja jest z serii granicznie trudnych.
— To szczególnie bolesne, bo SAFE były środki i na Straż Graniczną i na policję. Marek Boroń [Komendant Główny Policji — red.], chodził po mediach i mówił, że potrzebuje tych pieniędzy. Tej gotówki chciałby też oczywiście Marcin Kierwiński — mówi Jacek Gądek. I dodaje: Politycznie to jest dla rządu niewygodne, żeby brać pieniądze z „SAFE 0 proc.”.
Dominika Długosz: Marcin Kierwiński nigdy nie zrobił nic bez zgody Donalda Tuska. Jeśli przyjechał i powiedział, że musimy nad tym pracować, to znaczy, że Tusk go tam wysłał — mówi dziennikarka „Newsweeka”. I dodaje, że kluczowe będzie pytanie, czy koalicji rządzącej uda się teraz dogadać z Nawrockim i Glapińskim.
Jacek Gądek: Nie wiem, czy to możliwe. Na pewno Glapiński zalazł za skórę premierowi. To z pewnością upokarzające dla obozu Donalda Tuska, żeby chodzić na rozmowy do niego. Może to Andrzej Domański przejmie ten „zaszczyt”.
Jak mówią prowadzący „Stan Wyjątkowy”, pieniądze z „SAFE 0 proc.” mogą się Koalicji Obywatelskiej bardzo przydać. — Będzie to zależało od sprawności w rozporządzaniu nimi i od tego, jaką „PR-ową szopkę” urządzi rząd. A może urządzić naprawdę zacną — mówi Gądek, mając na myśli m.in. organizowanie konferencji prasowych na tle wozów bojowych, czołgów czy innych elementów uzbrojenia.
Dominika Długosz — Takie obrazki są w cenie.
Jacek Gądek: Jeśli prawie 200 mld zł i w szybkim czasie ma trafić do przemysłu zbrojeniowego w Polsce, to jest to genialny wehikuł czysto PR-owy. Żal byłoby nie skorzystać.
Co jeszcze w nowym „Stanie Wyjątkowym”?
- Tusk straszy, że Kaczyński planuje polexit
- Czarnek walczy z panelami
- Kosiniak chce się dogadać z Nawrockim
Czym jest „Stan Wyjątkowy”?
„Stan wyjątkowy” to program, w którym Andrzej Stankiewicz, Dominika Długosz, Kamil Dziubka i Jacek Gądek dyskutują o najważniejszych politycznych wydarzeniach tygodnia. Czołowi dziennikarze Onetu i „Newsweeka” zapewniają słuchaczom i widzom nieszablonową, często żartobliwą, ale zawsze merytoryczną rozmowę, a ich ogromne doświadczenie dziennikarskie i znajomość kulis polskiej sceny politycznej gwarantują potężną dawkę informacji.
Poniżej lista wszystkich dotychczasowych odcinków podcastu:

