Opuszczając Turcję po szczycie NATO, Donald Trump potajemnie zamienił samoloty. Musiał się ukrywać w furgonetce przewożącej jedzenie. Do Wielkiej Brytanii leciał wojskowym odrzutowcem. Wszystko z powodu strachu przed zamachem Iranu.
Według ustaleń „The Washington Post” i innych amerykańskich mediów, Trump w Ankarze wsiadł na pokład starszego Air Force One, ale były to tylko pozory. W rzeczywistości szybko i dyskretnie opuścił samolot innym wyjściem i został przewieziony furgonetką dostarczającą jedzenie do wojskowego boeinga C-32A. Air Force One poleciało do Wielkiej Brytanii, odgrywając rolę fałszywego celu. Większość osób na jego pokładzie nie miało pojęcia, że prezydent podróżuje osobno — podał „Post”, powołując się na urzędnika USA znającego przebieg operacji oraz inną osobę posiadającą wiedzę o szczegółach podróży prezydenta.
Ta niestandardowa operacja miała miejsce po tym, jak Trump przyleciał do Turcji nowszym samolotem podarowanym przez Katar z okazji szczytu NATO. Decyzja o powrocie inną maszyną miała być podyktowana względami bezpieczeństwa. Iran graniczy z Turcją, a Waszyngton i Teheran toczą ze sobą wojnę.
W trakcie występu w CNN senator Partii Demokratycznej Richard Blumenthal ostro zareagował na te doniesienia, określając okoliczności zmiany samolotu jako „po prostu przerażające”. Nazwał to wydarzenie „bezprecedensowym” i „nierealnym”. Dodał, że wojna w Iranie sprawiła, iż prezydent, amerykańscy żołnierze, sojusznicy w Zatoce Perskiej i cały świat są teraz mniej bezpieczni.
— Musimy dowiedzieć się więcej na temat tego zagrożenia — dodał Blumenthal. Zapytany przez prowadzącą rozmowę dziennikarkę, czy oczekuje wysłuchania kongresowego w sprawie zmiany samolotu przez prezydenta, odpowiedział: — Musi się odbyć takie wysłuchanie, bo chodzi nie tylko o bezpieczeństwo prezydenta. Chcę wiedzieć, jakie środki ostrożności zostały podjęte, by zapewnić bezpieczeństwo wszystkim pasażerom tego Air Force One, skoro uznano, że jest zbyt niebezpieczny, by mógł nim lecieć prezydent. Jak zabezpieczono załogę i dziennikarzy na pokładzie tego samolotu?
„Newsweek” próbował skontaktować się z Białym Domem drogą mailową w celu uzyskania komentarza.
Trump po cichu zamienił samoloty. „Ludzi wykorzystano jako przynętę”
Wypowiedzi Blumenthala podkreślają niepokój w Waszyngtonie, że opinia publiczna mogła nie zdawać sobie sprawy, jak poważne jest zagrożenie. Doniesienia o ukryciu szczegółów podróży prezydenta to kolejny powód do obaw dla parlamentarzystów, którzy zastanawiają się, jaka wiedza wywiadowcza lub jakie zagrożenia zmusiły władze do podjęcia tak nadzwyczajnych środków.
Według relacji dziennikarzy, podróżujących starszym Air Force One, poproszono ich również o zasłonięcie okien — podaje „Post”.
Opisywany incydent rodzi także kolejne pytania o bezpieczeństwo nowszego Air Force One. Biały Dom utrzymuje, że nowy samolot jest wyposażony w najlepsze zabezpieczenia. Jednak decyzja o przeniesieniu Trumpa do innej maszyny wskazuje, że służby odpowiedzialne za ochronę prezydenta nie chciały ryzykować wobec zgłoszonego zagrożenia.
David Axelrod, były doradca prezydenta Baracka Obamy, powiedział w CNN, że myśl o ludziach wykorzystanych jako „przynęta” i niepoinformowanych o nieobecności prezydenta na pokładzie oraz kontynuowaniu dezinformacji nawet po jego bezpiecznym powrocie do Waszyngtonu, jest dla niego „szokująca”. Axelrod przyznał, że trudno mu to zrozumieć.
Scott Jennings, były doradca prezydenta George’a W. Busha, powiedział, że ta sytuacja jest „wyjątkowo nietypowa”, ale według niego „zagrożenie również było nietypowe”.
Dla kongresmanów, takich jak Blumenthal, kluczową sprawą jest teraz zrozumienie, co dokładnie działo się za kulisami i dlaczego uznano zagrożenie za tak poważne, by zastosować niecodzienne środki.
Ujawnił szczegóły lotu Air Force One? Traci dostęp do informacji niejawnych
Podróż Donalda Trumpa do Turcji nowym Air Force One, zamiana samolotów w Ankarze, a teraz rewelacje mediów na temat tajnej operacji ukrycia Trumpa wywołują ogromne zainteresowanie. Administracja próbuje walczyć z wyciekami informacji w tej sprawie.
Departament Obrony ogłosił niedawno, że byłemu sekretarzowi Sił Powietrznych z czasów administracji Joego Bidena Frankowi Kendallowi cofnięto uprawnienia do dostępu do informacji niejawnych oraz możliwość zajmowania jakiegokolwiek stanowiska wymagającego takiego dostępu, z powodu domniemanego bezprawnego ujawnienia informacji dotyczących Air Force One mediom.
W komunikacie przekazanym przez głównego rzecznika Pentagonu, Seana Parnella, na platformie X w zeszłym tygodniu, napisano: „Ochrona informacji niejawnych to obowiązek, od którego nie ma odstępstw. Kto narusza to zaufanie, traci przywilej dostępu oraz możliwość zajmowania stanowisk wymagających dostępu do tajnych danych”.
Kendall powiedział w poniedziałek w CNN, że jest „zdezorientowany”, próbując przypomnieć sobie, czy kiedykolwiek przekazał jakiekolwiek informacje niejawne. Dodał, że krytykował obecny rząd i nie należy do osób, które dopuszczały się przecieków. — Nie mam żadnej wiedzy na temat tego samolotu – utrzymywał..
— Jestem zdezorientowany, dlaczego postąpili w ten sposób — powiedział Kendall. Dodał, że zamierza wnieść pozew i dowiedział się o sprawie z wpisu na platformie X.
Kendalla zapytano również o doniesienia „Post” dotyczące zmiany samolotu przez Trumpa, jednak odmówił komentarza, zaznaczając, że nie chce się wypowiadać na ten temat, zwłaszcza w obecnych okolicznościach.
Tekst opublikowany w amerykańskim „Newsweeku”. Tytuł, lead i śródtytuły od redakcji „Newsweek Polska”.