Czekam na ustawę ratyfikującą traktat polsko-brytyjski. Naprawdę nie byłbym zdziwiony, gdyby prezydent zawetował tę ustawę — powiedział Kamil Dziubka w podcaście „Stan Wyjątkowy”. Byłaby to bezprecedensowa eskalacja konfliktu rządu z prezydentem. Autorzy słuchowiska opowiadali, jak rząd tracił złudzenia w kwestii polityki Karola Nawrockiego.
Wbrew pozorom rząd długo liczył, że porozumienie z prezydentem Karolem Nawrockim — przynajmniej w pewnych kwestiach — będzie możliwe. Tej ścieżki próbował zwłaszcza wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz. — Ostatnio się bardzo wyostrzył i jego odpowiedzi do prezydenta wskazują, że już chyba nie liczy na współpracę — mówiła w „Stanie Wyjątkowym” Dominika Długosz z „Newsweeka”. — Coraz częściej wchodzi w zwarcie — zgodził się z nią Kamil Dziubka.
— On nie wchodził w zwarcie przez rok. Raczej był zwolennikiem tego, że [rząd i prezydent] muszą współdziałać […] współistnieć, zwłaszcza w obszarach bezpieczeństwa. Chciał się układać. No ale tyle razy dostał czarną polewkę, tyle razy Pałac Prezydencki go próbował obrażać, tyle razy usłyszał różne rzeczy na swój temat, że po prostu już nie liczy na to, że da się porozumieć — mówiła Długosz.
Konflikt rządu z prezydentem Karolem Nawrockim. „SAFE było cezurą”
— Taką cezurą było weto wobec ustawy SAFE — mówił Kamil Dziubka o decyzji prezydenta, by nie podpisać przygotowanej przez rząd ustawy o europejskich kredytach na rozbudowę polskiej armii i inwestycje w bezpieczeństwo. — Wtedy te relacje się rozleciały. Ale próba nawiązania jakichś normalnych relacji rzeczywiście była. I to się skończyło. To znaczy ewidentnie Władysław Kosiniak-Kamysz zobaczył, że prezydent będzie w polityce szedł po trupach — mówił Dziubka.
— Tam było takie posiedzenie rządu, na które przyjechał szef kancelarii prezydenta Zbigniew Bogucki. Dzień po wiecie. Przyjechał […] właściwie nie wiadomo po co — mówiła Długosz.
— Ale ma do tego prawo. Dlatego, że jeżeli rząd dyskutuje o sprawach bezpieczeństwa, to prezydent ma prawo wysłać przedstawiciela — wtrącił Dziubka.
— Nie mówię, że nie ma prawa — stwierdziła Długosz. I tłumaczyła, jak rząd przygotowywał się do tego spotkania: — Była tam dyskusja. Niektórzy z ministrów, w tym Władysław Kosiniak-Kamysz, mówili o ludziach prezydenta: „dobra, słuchajcie, nie idźmy na ostro z nim. Oni być może przyjechali jednak się dogadać. Powiedzieć »okej, jest weto, bo tak nam dyktuje interes polityczny, ale poprawcie coś tam w tej ustawie, a my to podpiszemy«”.
Prawda okazała się zgoła inna. — Władysław Kosiniak-Kamysz był przekonany, że Bogucki przyjeżdża trochę z gałązką oliwną na to posiedzenie. A jak tylko Bogucki zaczął mówić, to się okazało, że on im mówi: „wszyscy pójdziecie siedzieć” — relacjonowała Długosz. Szef prezydenckiej kancelarii miał mówić, że unijna pożyczka łamie prawo i nie wykazywał woli porozumienia.
Do tej pory Kosiniak-Kamysz miał myśleć, że decyzja prezydenta ma zaspokoić prawicowych wyborców. A współpraca wokół SAFE jest możliwa. — A tu nagle się okazało, że to nie jest pod wyborców, tylko to pod prezesa Kaczyńskiego. I że jest na ostro — puentowała Długosz.
Karol Nawrocki zablokuje traktat polsko-brytyjski?
— Oni wtedy zrozumieli, że polityka dla Karola Nawrockiego i jego otoczenia to jest polityka z łomem w rękach. I dlatego czekam na ustawę ratyfikującą traktat polsko-brytyjski. Naprawdę nie byłbym zdziwiony, gdyby prezydent zawetował tę ustawę, powołując się właśnie na to, że on się nie zapoznał wcześniej z tym traktatem. Chociaż się zapoznał. I na to, że brytyjski premier Starmer, który podpisywał z Donaldem Tuskiem ten traktat, właściwie za chwilę odchodzi. Zobaczymy. Moim zdaniem będzie potężna awantura z tego — mówił Kamil Dziubka.
Chodzi o tzw. traktat z Northolt, który w maju 2026 r. podpisali premier Donald Tusk i szef brytyjskiego rządu Keir Starmer. Przewiduje on strategiczne współdziałanie w obszarze wojskowości, przemysłu zbrojeniowego oraz cyberbezpieczeństwa. Celem obu państw jest skuteczne odstraszanie potencjalnego agresora — Rosji.
Sprawa tego traktatu wywołała polityczną burzę, o której wspominali już autorzy „Stanu Wyjątkowego”. Prezydent twierdził, że nic nie wiedział o podpisaniu traktatu i jego zapisach. Z kolei przedstawiciele rządu przekonywali, że ludzie prezydenta od początku znali sprawę i uczestniczyli w pracach nad traktatem. Aby traktat wszedł w życie, prezydent Nawrocki musi go ratyfikować.
Problem komunikacyjny w Pałacu Prezydenckim
Historia rzekomej braku wiedzy prezydenta o traktacie polsko-brytyjskim jest podobna do tej o przekazaniu Ukrainie samolotów MiG-29 i pocisków do systemu przeciwlotniczego Patriot. Otoczenie prezydenta twierdziło, że Karol Nawrocki nie był informowany w tych sprawach. Później okazało się, że prezydenccy współpracownicy najpewniej wiedzieli o takich planach.
— Mam wrażenie, że cały czas w Pałacu Prezydenckim jest jakiś problem komunikacyjny. Tzn. Zbigniew Bogucki sobie, Marcin Przydacz sobie ktoś coś. Minister Szefernaker być może bardziej z Boguckim […]. Ktoś coś wie, ktoś komuś nie powie — mówił Kamil Dziubka.
Cały odcinek „Stanu Wyjątkowego” możesz obejrzeć tutaj:
Chcesz więcej? Zapisz się na newsletter „Stanu Wyjątkowego”:
Czym jest „Stan Wyjątkowy”?
„Stan Wyjątkowy” to program, w którym Andrzej Stankiewicz, Dominika Długosz, Kamil Dziubka i Jacek Gądek dyskutują o najważniejszych politycznych wydarzeniach tygodnia. Czołowi dziennikarze Onetu i „Newsweeka” zapewniają słuchaczom i widzom nieszablonową, często żartobliwą, ale zawsze merytoryczną rozmowę, a ich ogromne doświadczenie dziennikarskie i znajomość kulis polskiej sceny politycznej gwarantują potężną dawkę informacji.
Poniżej lista wszystkich dotychczasowych odcinków podcastu:

