Po roku i 156 dniach na stanowisku, Susie Wiles przebiła staż każdego szefa gabinetu administracji Donalda Trumpa z czasów jego pierwszej kadencji, stając się symbolem znacznie bardziej stabilnej prezydentury niż poprzednia.
Wiles, która urząd objęła 20 stycznia 2025 r., przeszła już do historii, wyprzedzając Johna Kelly’ego — najdłużej urzędującego szefa gabinetu Donalda Trumpa, który swoją funkcję pełnił od lipca 2017 r. do stycznia 2019 r., w administracji rotującej kluczowymi stanowiskami w zawrotnym tempie.
— To naprawdę niezwykłe, że Susie Wiles przetrwała tak długo na najtrudniejszym, nieobsadzanym w wyborach stanowisku w Waszyngtonie — powiedział David Cohen, dyrektor Programu Polityki Stosowanej na Uniwersytecie Akron. — W pierwszej kadencji Trump bezlitośnie rotował personelem i podczas czteroletniej prezydentury miał czterech szefów gabinetu.
W pierwszej administracji Donalda Trumpa stanowisko szefa gabinetu stało się przysłowiowymi drzwiami obrotowymi — z próbami zaprowadzenia porządku zmierzyli się Reince Priebus, John Kelly, Mick Mulvaney i Mark Meadows. Ta niestabilność dotyczyła jednak nie tylko jednego stanowiska — do końca pierwszej kadencji Trumpa rotacja wśród kluczowych doradców sięgnęła ok. 92 proc., co według danych niezależnego think tanku Brookings stanowiło współczesny rekord.
Druga kadencja stoi w wyraźnym kontraście do pierwszej. Do końca 2025 r. żaden z członków gabinetu prezydenta nie opuścił administracji, a jak wynika z danych Brookings, rotacja na stanowiskach najwyższych rangą wyniosła 29 proc., w porównaniu do 35 proc. w pierwszym roku pierwszej kadencji Trumpa. Trzeba dodać jednak, że kilku członków gabinetu opuściło swoje stanowiska w 2026 r., a rotacja wśród najważniejszych doradców wciąż przewyższa historyczne normy. Dla porównania, były prezydent Joe Biden podczas pierwszego roku urzędowania osiągnął 8 proc. rotacji, Barack Obama 9 proc., a George W. Bush — 6 proc.
Tajemnica sukcesu Susie Wiles
Zanim została szefową gabinetu Trumpa, Susie Wiles wyrobiła sobie opinię zdyscyplinowanej operatorki politycznej, której przypisuje się duży udział w zwycięstwie Rona DeSantisa w wyborach na gubernatora Florydy w 2018 r., a później skuteczne pokierowanie kampanią Donalda Trumpa w 2024 r. Z Trumpem współpracuje od 2016 r., przez co do Białego Domu weszła z bogatym doświadczeniem instytucjonalnym i zaufaniem prezydenta, który określił ją jako „jedną z najlepszych szefowych gabinetu w historii Białego Domu”.
Długość kadencji Wiles na tle poprzedników w administracji Trumpa wydaje się wynikać zarówno z czynników strukturalnych, jak i jej osobistego podejścia. Już przed inauguracją sygnalizowała, że wprowadzi bardziej zdyscyplinowane zasady, mające ograniczyć walki frakcji i „dramę”, która zdominowała pierwszą kadencję.
— Do tej pory udało jej się utrzymać w tle większość, choć nie całość, głośnych sporów, które trawiły pierwszą kadencję Trumpa — powiedział Andrew Rudalevige, profesor nauk politycznych z Bowdoin College. Dodał też, że Wiles jest „dobrze postrzegana” w Białym Domu. Ekspert wskazał także na bardziej scentralizowane grono doradców, w którym „praktycznie nie ma niezależnych głosów”, co pozwoliło jej zorganizować proces doradczy bardzo bliski instynktom Donalda Trumpa. Kluczowa dla jej pozycji pozostaje jednak lojalność.
— Wiles jest u boku Trumpa od lat i uchodzi za najwierniejszą z wiernych. Dzięki temu utrzymała się dłużej, niż wielu się spodziewało — podkreślił Cohen, dodając, że choć Trump bywa „trudnym szefem”, Wiles „doskonale unika popadnięcia w jego niełaskę i gniew”. — W przeciwieństwie do Kelly’ego, który próbował temperować najgorsze impulsy Trumpa, Wiles przyjęła strategię, w której pozwala mu być sobą, a następnie po cichu sprząta bałagan.
Szefowie gabinetu Trumpa z pierwszej kadencji zmagali się z wewnętrznymi konfliktami i trudnością w pracy z prezydentem wyrażającym niechęć ku tradycyjnym ograniczeniom. Priebus został odsunięty z powodu walk frakcyjnych i porażek legislacyjnych; Kelly, który miał przywrócić porządek, nie zdołał w pełni zapanować nad Białym Domem, a Mulvaney, pełniący obowiązki szefa gabinetu, został zastąpiony przez Meadowsa po kilku wypowiedziach, które rozzłościły prezydenta.
— Trump ufa Wiles i pozwala jej wykonywać swoje obowiązki, co rzadko zdarza się komukolwiek, kto dla niego pracuje — powiedział James Pfiffner, profesor polityki publicznej i nauk o rządzie na George Mason University, w rozmowie z „Newsweekiem”. — To, w połączeniu z doświadczeniem politycznym, pozwoliło jej uniknąć problemów i pułapek, w które wpadali poprzedni szefowie i szefowe gabinetu.
Pfiffner zwrócił też uwagę na fakt, że wywiad Wiles dla „Vanity Fair” (w którym nazwała Trumpa osobą o „osobowości alkoholika” i krytykowała innych urzędników Białego Domu) nie doprowadził do jej zwolnienia, co „wiele mówi o zaufaniu i potrzebie jej obecności, które czuje prezydent”. Po publikacji artykułu wielu urzędników stanęło w jej obronie. Zależność tę podkreśliła także rzeczniczka prasowa Karoline Leavitt, mówiąc „Newsweekowi”, że „prezydent Trump nie ma ani jednego bardziej oddanego i lojalnego doradcy niż szefowa gabinetu Susie Wiles”, przypisując jej udział w zapewnieniu bardzo udanego początku obecnej administracji.
Oczywiście, jak ujął to Rudalevige, Wiles może być „ostatnią ocalałą” prezydentury Trumpa, jednak jej staż to nadal stosunkowo niewiele na tle rekordzistów. Przykładowo, Andrew Card był szefem gabinetu George’a W. Busha przez ponad pięć lat.
Zbliżające się wybory do Kongresu
Kadencja Wiles trwa w obecnym kluczowym okresie politycznym, kiedy to republikanie przygotowują się do tegorocznych wyborów śródokresowych. Wysoka rotacja w Kongresie historycznie utrudniała realizację agendy prezydenckiej, przerywając ciągłość polityki i osłabiając koordynację między agendami rządowymi, jednak stabilność — zwłaszcza na szczeblu szefa gabinetu — pomaga narzucać konsekwentne priorytety, a nawet budować zaufanie wyborców. Jak powiedział David Cohen, „godne uwagi” jest to, że Wiles pozostaje na stanowisku przed wyborami.
— Ostatnią rzeczą, jakiej Biały Dom i prezydent potrzebują w roku wyborczym, jest szukanie i wdrażanie nowego szefa gabinetu — powiedział podkreślając, że „w roku wyborczym stabilność jest kluczowa”.
Jak powiedział „Newsweekowi” Matthew Dickinson, profesor nauk politycznych z Middlebury College, Wiles ma doświadczenie w prowadzeniu kampanii, więc prawdopodobnie będzie „doradzać Trumpowi, których kandydatów poprzeć w wyborach do Kongresu i jaki przekaz promować w ich kampaniach”.
Jak stwierdziła profesor nauk politycznych w Virginia Tech Karen Hult, wieloletnia relacja Wiles z Trumpem i jej kompetencje na stanowisku mogą sprawić, że „utrzyma się w roli szefowej gabinetu” przynajmniej do zakończenia wyborów śródokresowych. Hult dodała też, że na decyzję o ewentualnej zmianie stanowiska może wpływać również kwestia właściwego momentu, ponieważ rotacja personelu mogłaby być odebrana przez kongresmenów i wyborców jako oznaka słabości prezydenta tuż przed wyborami.
Podsumowując, zdyscyplinowany styl zarządzania Wiles, zgodność z instynktami prezydenta i wieloletnie relacje z Donaldem Trumpem sprawiły, że jej kadencja okazała się dużo trwalsza, niż spodziewali się tego obserwatorzy. Na razie dokonała tego, czego nie udało się żadnemu z jej poprzedników — utrzymała się na stanowisku. To, czy pozostanie na nim także po wyborach śródokresowych, zadecyduje o tym, czy stabilność Białego Domu za drugiej kadencji Donalda Trumpa okaże się trwała, czy tylko przejściowa. Jak podsumował to James Pfiffner: „to naprawdę niesamowite, że Wiles wciąż tam jest”.
Tekst opublikowany w amerykańskim „Newsweeku”. Tytuł, lead i śródtytuły od redakcji „Newsweek Polska”.

