Pilna rehabilitacja, zalecenia lekarskie i dokumentacja medyczna nie zawsze wystarczą, by skorzystać z odliczenia w PIT. Potwierdza to interpretacja indywidualna Dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej z 30 stycznia 2026 r. Sprawa dotyczyła podatniczki, która po operacji musiała przejść zabiegi fizjoterapeutyczne i sama poniosła ich koszty. Fiskus nie zakwestionował potrzeby leczenia, ale odmówił prawa do ulgi z powodu braków formalnych.
Ulga rehabilitacyjna. Leczenie było konieczne, ale to nie wystarczy
Podatniczka wskazywała, że po operacji jej stan zdrowia wymagał pilnej rehabilitacji, aby uniknąć powikłań i odzyskać sprawność potrzebną do powrotu do pracy. Zabiegi obejmowały ćwiczenia fizjoterapeutyczne z użyciem piłki, taśm, materaca oraz pracy z ciężarem własnego ciała. Ich zakres zależał od możliwości ruchowych pacjentki i poziomu bólu.
Kobieta podkreślała też, że rehabilitacja miała bezpośredni związek z jej niepełnosprawnością dotyczącą narządu ruchu. Posiadała dokumentację medyczną, karty wizyt, paragony oraz wyciągi bankowe. Jej zdaniem dokumenty jasno pokazywały, kto korzystał z usługi, kiedy została wykonana i ile kosztowała.
Paragon może okazać się za słaby
Dyrektor KIS uznał jednak, że nieimienny paragon oraz karta wizyty pacjenta nie spełniają wymogów ustawy o PIT. Paragon bez danych kupującego nie wskazuje jednoznacznie osoby, która poniosła wydatek. Karta wizyty potwierdza natomiast wykonanie czynności medycznych, ale nie jest dokumentem potwierdzającym zapłatę w rozumieniu przepisów.
Skarbówka przypomniała, że dokument potrzebny do odliczenia powinien zawierać dane identyfikujące kupującego i sprzedającego, rodzaj usługi lub towaru oraz kwotę zapłaty. Dopiero zestaw dokumentów, który jednoznacznie potwierdza, że to podatnik zapłacił za konkretną usługę rehabilitacyjną, może dawać prawo do ulgi.
Orzeczenie nie zamyka sprawy
W analizowanej sprawie podatniczka posiadała orzeczenie o niepełnosprawności, a niepełnosprawność istniała od wcześniejszej daty. Ten warunek został więc spełniony. Fiskus wskazał jednak, że samo orzeczenie nie wystarcza, jeśli wydatek nie został prawidłowo udokumentowany.
Odliczeniu podlegają tylko wydatki, które nie zostały sfinansowane z funduszy publicznych lub zakładowych, nie zostały wcześniej odliczone ani zaliczone do kosztów uzyskania przychodu i są właściwie potwierdzone. W tej sprawie podatniczka zaznaczała, że nie otrzymała żadnego dofinansowania ani zwrotu kosztów, ale problemem pozostała forma dokumentów.
Wniosek dla podatników
Sprawa pokazuje, że przy uldze rehabilitacyjnej decydują nie tylko względy zdrowotne, lecz także formalności. Nawet jeśli zabieg był konieczny, koszt poniósł sam pacjent, a dokumentacja medyczna jest obszerna, fiskus może odmówić odliczenia, gdy brakuje imiennego potwierdzenia zapłaty.
Dla podatników oznacza to jedno: przy każdej prywatnej rehabilitacji warto od razu zadbać o fakturę lub inny dokument jednoznacznie wskazujący odbiorcę usługi, sprzedawcę, rodzaj zabiegu i kwotę. Bez tego ulga rehabilitacyjna może przepaść mimo realnych wydatków.














