-
Młoda wilczyca po potrąceniu przez samochód wróciła do swojego stada w Beskidzie Małym dzięki interwencji i opiece specjalistów z ośrodka w Bielsku-Białej.
-
Zwierzę przeszło operację ze wszczepieniem metalowej płyty oraz wielotygodniową rehabilitację w Ośrodku Rehabilitacji Mysikrólik.
-
Wilczyca Jara jest monitorowana przez obrożę GPS i ponownie funkcjonuje w swoim naturalnym środowisku.
-
Oglądaj więcej podobnych materiałów w każdą sobotę o 16:30 w programie „Czysta Polska” na antenie Polsat News.
Wilczyca opuszcza klatkę w lesie, jest już na wolności. Po długich tygodniach walki o życie wreszcie wróciła do natury. – Taka jest rola ośrodka rehabilitacji dzikich zwierząt, dajemy im szansę na powrót do natury. Młoda wilczyca ją dostała. Do bielskiego „Mysikrólika” trafiła w bardzo ciężkim stanie, po tym jak została potrącona przez samochód – mówi Sławomir Łyczko z Ośrodka Rehabilitacji Mysikrólik.
Wilk miał poważne złamanie kości udowej. Trzeba było o niego mocno powalczyć. – Ma wszczepionym metalową płytę, która scaliła kości – wyjaśnił dr hab inż. Robert W. Mysłajek, biolog z Uniwersytetu Warszawskiego.
Każdego roku w Polsce na drogach ginie około 100 wilków. W tym przypadku wilczyca została w porę zauważona przez mieszkańców i na miejsce zostały wezwane służby. – Takie ranne zwierzę jest w bólu, może się zachowywać w sposób nieracjonalny – mówi dr hab. inż. Robert E. Mysłajek.
Operacja i rehabilitacja wilka przebiegły pomyślnie
Udało się, wilczyca trafiła na stół operacyjny, a potem rozpoczęła się długa rehabilitacja. Dzięki doświadczeniu pracowników ośrodka – Jara, bo tak nazwano wilczycę – przetrwała okres rekonwalescencji. Jak zaznaczają przedstawiciele Mysikrólika, każdy wilk ma swój indywidualny charakter.
– To nie jest pies, który po zabiegu może sobie leżeć spokojnie i gdzieś tam w kołnierzu, tylko to jest dzikie zwierzę, więc na każdym etapie generalnie tej rehabilitacji tego procesu leczenia wzrostu mogło się coś złego wydarzyć mówi Sławomir Łyczko. Jara na szczęście posiadała spokojne usposobienie i dobrze znosiła chwilową niewolę.
Długie tygodnie pracy i walki o życie są rekompensowane kilkoma sekundami. Zobaczeniem zwierzęcia w naturalnym środowisku – przyznają pracownicy ośrodka.
Wilczyca je. Być może sama już poluje
Lekarze i opiekunowie osiągnęli sukces. Wilczyca w pełni sprawna wróciła w swoje rodzinne strony Beskidu Małego. Jest stale monitorowana dzięki obroży GPS. Radzi sobie świetnie. – Codziennie pokonuje co najmniej kilka kilometrów po górach. W związku z tym wiemy, że wszystko jest z nią ok. Sprawdzamy miejsca, w których przebywa, Wiemy, że się odżywia, że albo sama poluje, albo inne wilki pozwalają jej korzystać z tych zwierząt, które oni jej upolowali. Także wszystko wygląda dobrze – wyjaśnia Robert W. Mysłajek.
Historia Jary to tylko jeden z przykładów codziennej pracy ośrodka. Placówka z Bielska-Białej pomaga dzikim zwierzętom po wypadkach, urazach i interwencjach, a rocznie pod jej opiekę trafia ponad półtora tysiąca zwierząt.













