Close Menu
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Modne Teraz
Słabo widoczne oznakowanie i trudności z uznaniem reklamacji. Skargi Polaków na parkingi – Biznes Wprost

Słabo widoczne oznakowanie i trudności z uznaniem reklamacji. Skargi Polaków na parkingi – Biznes Wprost

16 sierpnia, 2026
Przejmujące sceny na Nowej Gwinei. Kuskus w ruinach wyrąbanego lasu

Przejmujące sceny na Nowej Gwinei. Kuskus w ruinach wyrąbanego lasu

16 sierpnia, 2026
Dąbrówka Szczepanowska. Pożar drewnianego domu. Dwie osoby nie żyją

Dąbrówka Szczepanowska. Pożar drewnianego domu. Dwie osoby nie żyją

16 sierpnia, 2026
Węgry. Wypadek polskiego autokaru. Sikorski i Nawrocki potwierdzają

Węgry. Wypadek polskiego autokaru. Sikorski i Nawrocki potwierdzają

16 sierpnia, 2026
Wspólny wyjazd miał był testem dla ich związku. „Jeśli znów nie wyjdzie nam w łóżku to koniec”

Wspólny wyjazd miał był testem dla ich związku. „Jeśli znów nie wyjdzie nam w łóżku to koniec”

16 sierpnia, 2026
Facebook X (Twitter) Instagram
Popularność
  • Słabo widoczne oznakowanie i trudności z uznaniem reklamacji. Skargi Polaków na parkingi – Biznes Wprost
  • Przejmujące sceny na Nowej Gwinei. Kuskus w ruinach wyrąbanego lasu
  • Dąbrówka Szczepanowska. Pożar drewnianego domu. Dwie osoby nie żyją
  • Węgry. Wypadek polskiego autokaru. Sikorski i Nawrocki potwierdzają
  • Wspólny wyjazd miał był testem dla ich związku. „Jeśli znów nie wyjdzie nam w łóżku to koniec”
  • Lekcja płynąca z Ukrainy. Energia z dachów bezpieczniejsza od gazociągów
  • Sanok. Pożar skansenu. Zabytkowy kościół doszczętnie spłonął
  • Prognozowana waloryzacja emerytur. Tyle wyniesie minimalna w 2027 roku
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami
Historie Internetowe
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Biuletyn Zaloguj Sie
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Strona Główna » Wspólny wyjazd miał był testem dla ich związku. „Jeśli znów nie wyjdzie nam w łóżku to koniec”
Wspólny wyjazd miał był testem dla ich związku. „Jeśli znów nie wyjdzie nam w łóżku to koniec”
Aktualności

Wspólny wyjazd miał był testem dla ich związku. „Jeśli znów nie wyjdzie nam w łóżku to koniec”

Pokój WiadomościPrzez Pokój Wiadomości16 sierpnia, 2026

Na co dzień nie mają czasu, siły ani okazji, odkładają namiętność na urlop. W wynajętym apartamencie, hotelu czy SPA okazuje się, że brak pożądania to dopiero początek kłopotów w związku.

Niezręcznie zrobiło się już w taksówce na dworzec — opowiada 32-letnia Joanna. — Skończyły się tematy do rozmów. Bilety do Zakopanego kupione, apartament opłacony, plany na tydzień w Tatrach wyznaczone. W pociągu mój mąż Krzysiek zapytał tylko: „Chcesz siedzieć od okna czy korytarza?”. Potem każde zajęło się swoim telefonem.

Na zgodę

Wyjazd miał być naszym powrotem do seksu — opowiada Joanna. — Jako studenci AWF z plecakami wchodziliśmy na Rysy, Łomnicę, Gerlach. Spaliśmy w schroniskach. Kochaliśmy się niemal codziennie. Trudno wskazać moment, od którego namiętność zaczęła wygasać. Po ślubie znaleźliśmy pracę w tej samej szkole. Moja pensja szła na wydatki, męża na spłatę 300 tys. kredytu na mieszkanie. Kochaliśmy się, ale bez fajerwerków. Nie wiem jak Krzysiek, ale ja nie miałam nawet pojęcia, czego mi brak w łóżku. Myślałam: „Widać tak ma być. Są ważniejsze rzeczy. Na przykład zarabianie pieniędzy”.

W naszym, liczącym kilkadziesiąt tysięcy osób, miasteczku były dwie siłownie. W obu dorabialiśmy jako trenerzy personalni. Mieliśmy stałe grono klientów, co miesiąc z polecenia dochodzili kolejni. „To ostatni dzwonek na otwarcie własnej siłowni — przekonywał mąż. — Jesteśmy zdrowi, młodzi, na dzieci przyjdzie czas po trzydziestce”.

Wyliczyliśmy, że na adaptację magazynu w centrum miasta, kupno maszyn kardio i urządzeń siłowych potrzebujemy 800 tys. kredytu. Miesięczna rata — z zaciągniętym na 20 lat kredytem na mieszkanie — prawie 8 tys. Do tego ponad 10 tys. czynszu i rachunków. Do zrobienia już przy 70 karnetach miesięcznie. Zaryzykowaliśmy. Zwolniliśmy się ze szkoły. Nasza siłownia wystartowała w lutym 2020 r. W marcu wybuchł ­COVID-19 i rozpoczął się lockdown. Zostaliśmy bez pracy i z gigantycznym kredytem. Mieszkanie wynajęliśmy i wprowadziliśmy się do kawalerskiego, obwieszonego dyplomami pokoiku Krzyśka. Przez ściany było słychać pokasływanie teścia i dudnienie telewizora, przy którym zasypiała teściowa. Mąż spał na polówce, ja na rozklekotanej wersalce. Kochaliśmy się szybko i po cichu.

Miałam nadzieję, że w Zakopanem będziemy uprawiać seks bez lęku, że ktoś nas podejrzy czy podsłucha. Apartament był przestronny, z widokiem na Giewont, łóżko podwójne. Kilkadziesiąt minut zajęło nam układanie rzeczy w szafie, prysznic i sprawdzenie, czy w telewizorze mamy dostęp do Netflixa. Kiedy położyliśmy się do łóżka, poczułam stres, niczym przed ważnym egzaminem. Ostatni raz kochaliśmy się we wrześniu 2022 r., w mieszkaniu teściów, tuż przed moim wyjazdem do pracy w Niemczech. Zbliżenie trwało tyle, co umycie zębów. Myślami byłam wtedy gdzie indziej: za kilka dni jako opiekunka osób starszych zaczynałam pracę na wsi pod Dortmundem. Miesięcznie — z wyżywieniem i mieszkaniem za darmo — miałam zarabiać nawet 15 tys. zł. Dzięki temu w kilka lat mogliśmy odbić się od dna, nadpłacić kredyt i wrócić do swojego mieszkania. Przez ostatnie trzy lata zajmowałam się seniorami z demencją. Jeden z nich miał wodę w płucach, byłam przy nim, kiedy dusił się i zmarł. Inny przed śmiercią cierpiał z powodu zatrzymania pracy nerek. Nauczyłam się do nikogo nie przywiązywać. Może dlatego beznamiętnie przyjęłam telefon od koleżanki, która odkryła, że mój mąż ma konto w aplikacji randkowej. Przysiągł, że zrobił to dla rozrywki i był mi wierny. Ale seks miał być również na zgodę.

Mimo to pierwszą noc w apartamencie w Zakopanem przespaliśmy każde na swojej stronie łóżka. Po dwóch kolejnych, również bez seksu — ponoć dlatego, że chrapię i się rozpycham — Krzysiek przeniósł się na kanapę w kuchni. Nic się nie zmieniło, kiedy — jak w czasach studenckich — spędziliśmy noc w schronisku po słowackiej stronie Tatr. Z ulgą odebrałam telefon z agencji opiekunek, że mam szybko wracać, bo czeka na mnie nowa „sztela”, czyli praca dla małżeństwa z demencją. Nie wiem, co poczuł Krzysiek. W pociągu z Zakopanego milczeliśmy, każde zajęte swoim telefonem.

Nowy pierwszy raz

— Jak dziecko cieszyłem się z vouchera dla dwóch osób na pobyt w ekskluzywnym SPA w Kołobrzegu — opowiada 28-letni Jarek. — Dostałem go od szefa za doskonałe wyniki sprzedaży kosmetyków samochodowych. „To pięć dni poza domem, co zrobimy z córką? — zapytała moja partnerka. — Ma dopiero półtora roczku, nigdy jej nie zostawiałam”. „Moja mama z chęcią się nią zajmie” — przekonywałem. Potrzebowałem odpoczynku, byłem wykończony ciągłym myśleniem o obrotach, sprzedaży i realizacji planu. Zatęskniłem też za czasami, kiedy byliśmy tylko we dwoje.

Poznaliśmy się w sklepie z częściami samochodowymi, gdzie Angelika była sprzedawczynią. Młodsza o trzy lata, ciemnowłosa, żywe srebro. W łóżku — ogień. I wysokie libido: mogliśmy uprawiać seks kilka razy dziennie, w różnych pozycjach i miejscach. Kiedyś — wprowadziłem się do jej kawalerki — odkryłem, że w szufladzie przy łóżku trzyma wibrator. Początkowo zmartwiłem się, że nie wystarczam, potem zaczęliśmy eksperymentować również z gadżetami. Koledzy narzekali, że dziewczyny wydzielają im seks, a ja miałem go nawet w nadmiarze.

Po trzech latach zaliczyliśmy wpadkę. Angelika była szczęśliwa, ja bałem się, że nie sprawdzę się w roli ojca. Nie miałem dobrych wzorców: rodzice rozwiedli się, kiedy byłem nastolatkiem. Ojciec pił i zdradzał. Nie płacił alimentów, zajęcia dodatkowe, wakacje i wizyty u psychologa finansowała mama. Zawsze mogę na niej polegać i tym razem — na czas naszego wyjazdu do SPA w Kołobrzegu — zobowiązała się zająć naszą córeczką.

Miałem nadzieję nie tylko na odpoczynek od pracy, ale też powrót namiętności. Podczas ciąży Angelika bezskutecznie namawiała mnie na współżycie. Na zajęciach w szkole rodzenia słyszałem, że niemal do rozwiązania mam zielone światło. Mimo to bałem się, że zaszkodzę dziecku. Po porodzie myśli o seksie z Angeliką zupełnie wyparowały. Skarżyła się, że cierpi po nacięciu krocza. Podczas karmienia bolały ją piersi, na które nakładała silikonowe osłonki. Sześć tygodni po porodzie wszystko minęło i na wizycie kontrolnej lekarz — jak to ujął — dał nam pełne błogosławieństwo na powrót do seksu. Niestety, w kawalerce, przy łóżeczku z niemowlęciem nie byłem w stanie utrzymać wzwodu. Angelika również skarżyła się na, niespotykaną przedtem, trudność w osiągnięciu orgazmu. W szkole rodzenia słyszałem, że suchość pochwy u kobiety karmiącej to norma, ale nie mogłem sobie wyobrazić, że podczas seksu używam nie tylko prezerwatywy, ale też lubrykantu. Po kilku nieudanych próbach na ponad półtora roku zarzuciliśmy współżycie.

Miałem nadzieję, że w SPA w Kołobrzegu zaliczymy nasz kolejny pierwszy raz. Wzbogacony nawet o nowe strefy erogenne, które ponoć pojawiają się u młodych matek. Teoretycznie wiedziałem, co robić. Najpierw — zgodnie z poradnikami dostępnymi w internecie — mieliśmy się skupić na wzajemnej masturbacji. Potem moglibyśmy przejść do pozycji na misjonarza: łatwej do kontrolowania siły penetracji. Wymyśliłem nawet hasło bezpieczeństwa, którego Angelika będzie mogła użyć w razie dyskomfortu.

Praktyka miała się nijak do teorii. SPA dawało pretekst do bliskości: kilka basenów, grota solna, sauny, masaże dla par. Angelika wzięła ze sobą dwuczęściowy kostium kąpielowy, ale — jak mówiła — z powodu rozstępów na brzuchu i udach wstydziła się wejść do wody. W saunie nie chciała zdjąć ręcznika. Co kilka godzin dzwoniła do mojej mamy, dopytywała, co z córeczką, prosiła, żeby ją pokazać na Messengerze. Parsknęła śmiechem, kiedy pierwszej nocy zaproponowałem wzajemną masturbację, szukanie stref erogennych i hasło bezpieczeństwa.

Przez dwa dni jeszcze — z poczucia obowiązku, bo sam straciłem ochotę — proponowałem seks na misjonarza. Potem włączyła mi się blokada: kiedyś Angelika może i była zmysłową kochanką, teraz jednak stała się — jak moja matka — troskliwą i oddaną opiekunką. Po pięciu dniach bez seksu wróciłem do domu z poczuciem przegranej. Od tej pory na samą myśl o inicjowaniu współżycia czuję się nieswojo, jakbym miał namawiać do seksu własną siostrę czy matkę. Nie wiem, czy to normalne, ale nie wiem też, jak o tym rozmawiać z Angeliką. Wróciłem do harówki, jestem w trasie nawet dziewięć godzin. Z kłopotów w łóżku zwierzyłem się tylko koledze. Polecił masturbację przy porno: mniej przy tym zachodu i więcej ulgi.

Albo seks, albo rozstanie

Nie powinnam narzekać: córa odchowana, dom na przedmieściach Warszawy, duży ogród, dwa auta w garażu. Mimo to czułam, że usycham — opowiada 55-letnia Elżbieta. — Byłam jak robot: przez osiem godzin dziennie jako kierowniczka biura zarządu przygotowałam m.in. dokumentację produktów. Dwa razy w tygodniu chodziłam na basen, trzy razy w miesiącu na manicure. Podobno jestem atrakcyjna, ale ostatnio uprawiałam seks z mężem w 2019 r. na Majorce. Oboje byliśmy pod wpływem alkoholu, więc to była szybka piłka.

Trzydzieści lat temu, na początku znajomości, cieszyliśmy się na każdy urlop, bo oznaczał więcej czasu w łóżku. Przez lata ten czas się kurczył, aż spadł do zera.

Mąż zaczął wkładać całą energię w karierę dyrektora handlowego w korporacji z branży spożywczej. Zarabiał prawie 50 tys. miesięcznie, podróżował służbowo po Europie, w siedzibie firmy w Danii miał wynajęte mieszkanie, w którym nocował raz w tygodniu. Kiedy wpadał do domu, całe dnie spędzał w biurze, wieczorami leżał na kanapie z laptopem. Zaglądałam mu czasem przez ramię i widziałam, że nie grzebie bezmyślnie w internecie, ale ślęczy nad tabelkami w Excelu. Z dwojga złego wolałabym to pierwsze, bo jego pracoholizm mnie przerażał.

„Przynajmniej raz w miesiącu zaplanujmy coś i chodźmy na randkę” — prosiłam. Kiedy mówił, że ma dość planowania w pracy, brałam wszystko na siebie: kupowałam bilety do kina, na city break do Mediolanu, Londynu czy Rzymu. Kilka razy udało się wyjechać. Ja z nadzieją na seks, on z laptopem i nieustannie dzwoniącym telefonem służbowym. Często sama wychodziłam na miasto, a on zostawał jeszcze popracować w pokoju hotelowym. Najczęściej jednak zostawałam na lodzie, z wycieczką wykupioną dla dwojga. Nie chciałam wiecznie siedzieć w domu. Zabierałam więc na zagraniczne wyjazdy córę, a kiedy ta wyprowadziła się do chłopaka, zaczęłam podróżować z koleżankami z pracy. Kilka razy postawiłam wycieczkę matce. „Powinnaś dziękować Bogu za takiego męża — mówiła, kiedy narzekałam, że dawno mnie nie przytulił i śpimy osobno. — Twój ojciec harował na budowach i jedyne, na co nas było stać, to urlop na działce. Kiedy byłam w twoim wieku, pojawiły się wnuki i one cieszyły bardziej niż jakiś tam seks”.

Udział w warsztatach tantry dla singli wykupiłam na swoje 55. urodziny. Tańczyłam boso, uczyłam się uwalniać napięcie z ciała za pomocą oddechu i krzyku, we współpracy z inną singielką sprawdzałam, jaki rodzaj dotyku sprawia mi przyjemność. W tzw. kręgu dzielenia się opowiedziałam o swojej frustracji seksualnej. I dotarło do mnie, że nie zniosę kolejnych lat bez dotyku i przytulenia.

Wspólny wyjazd miał być ostatecznym testem naszego związku. „Jeśli kolejny raz nie wyjdzie nam w łóżku to z nami koniec, bo nie wyjdzie nam też w życiu” — zapowiedziałam. Mąż, ku mojemu zdziwieniu, przestraszył się i błyskawicznie przejął inicjatywę. Za tygodniową wycieczkę do Nowego Jorku zapłacił ponad 30 tys. zł. Po raz pierwszy od lat nie zabrał laptopa i zapowiedział, że tym razem nie będzie służbowych „calli”.

Pierwszą noc w hotelu na Manhattanie przespaliśmy. Mąż skarżył się na jet lag i ból głowy. Włączył telefon, jak przekonywał, tylko żeby rzucić okiem na Onet, ale przyłapałam go na przeglądaniu służbowych maili. Nazajutrz, po dniu spędzonym na zwiedzaniu Brooklyn Heights, Wall Street, Ground Zero i Mostu Brooklińskiego oboje padliśmy spać. Czwartego dnia w pokoju hotelowym, po relaksującej włóczędze po SoHo, Little Italy i Chinatown poczułam, że to dobry moment na seks. Przytuliłam się do męża i pocałowałam go w usta. Zesztywniał i nie oddał pocałunku. Wyglądał na przerażonego. „Jeszcze tym razem mi podaruj” — powiedział drżącym głosem, jakby seks miał być przykrą powinnością. Odpuściłam. O trzeciej nad ranem obudziłam się sama w łóżku. Mąż siedział zamknięty w łazience. Rozmawiał z kimś o strategii sprzedażowej na kolejny miesiąc. Nazajutrz nie zszedł na śniadanie, nie popłynął w rejs do Statuy Wolności i Ellis Island. Kiedy wychodziłam z pokoju, gadał z kimś na Zoomie. Po ośmiu godzinach zastałam go w tej samej pozycji. Już nie pytałam, czy gdzieś ze mną wyjdzie. Sama zwiedziłam Metropolitan Museum of Art i zrobiłam zakupy w Century 21. W samolocie do Warszawy unikaliśmy swojego wzroku. Wiedziałam, że to koniec. Do męża chyba również dotarło, że dalsze wspólne życie nie ma sensu.

Złożyłam pozew. Mąż zabrał z domu kilka walizek butów, marynarek i koszul i wynajął kawalerkę blisko swojego korpo.

Po urlopie

— Od kilku miesięcy jestem w terapii — mówi Elżbieta. — Z perspektywy czasu widzę, że brak seksu to tylko czubek góry lodowej. Pod spodem były nieleczony pracoholizm męża, moje lęki i początek stanów depresyjnych. Jeszcze daleka droga, ale zaczęłam wierzyć, że następne wakacje spędzę z kimś, dla kogo seks i bliskość będą przyjemnością, nie przykrym obowiązkiem.

— Po nieudanym wyjeździe w Tatry i powrocie do Niemiec postanowiłam zawalczyć o nasz związek — przekonuje Joanna. — Znalazłam w okolicach Dortmundu pracę dla Krzyśka. Moglibyśmy nie tylko szybciej spłacić kredyty, ale też częściej się widywać i skupiać na swoich zaletach, nie wadach. Odmówił. Koleżanka mówi, że mój mąż się z kimś spotyka, ale on nadal zaprzecza.

— Boję się nawet pomyśleć, że do końca życia będę skazany na masturbację przy porno — przyznaje Jarek. — Krótko po powrocie ze SPA w Kołobrzegu zapisałem się do seksuologa. Zaproponował terapię par. Martwię się, że Angelika i na to zareaguje śmiechem, ale nie mam wyjścia. Seks ostatniej szansy u nas nie zadziała.

Udział Facebook Twitter LinkedIn Telegram WhatsApp Email

Czytaj dalej

Krzysztof Bosak zyskuje kosztem PiS. „Zwrot był nagły, ale trzyma się obranego kierunku” [KULISY]

Krzysztof Bosak zyskuje kosztem PiS. „Zwrot był nagły, ale trzyma się obranego kierunku” [KULISY]

Majmurek o przemówieniu prezydenta Nawrockiego: atak na SAFE był niestosowny i małostkowy

Majmurek o przemówieniu prezydenta Nawrockiego: atak na SAFE był niestosowny i małostkowy

Stalin rozpętał terror niespotykany w historii. Zaczęło się od „zbrodni stulecia”

Stalin rozpętał terror niespotykany w historii. Zaczęło się od „zbrodni stulecia”

Poszedłem na pielgrzymkę. „Atmosfera wzmożenia jak w podstawówce. Wszyscy podekscytowani, a najbardziej siostrzyczki”

Poszedłem na pielgrzymkę. „Atmosfera wzmożenia jak w podstawówce. Wszyscy podekscytowani, a najbardziej siostrzyczki”

„Kręcę lepsze normy niż koledzy”. Kobiety w polskiej armii nie chcą taryfy ulgowej

„Kręcę lepsze normy niż koledzy”. Kobiety w polskiej armii nie chcą taryfy ulgowej

Majmurek: ten scenariusz ocali władzę Donalda Tuska? Niesie wielkie ryzyko

Majmurek: ten scenariusz ocali władzę Donalda Tuska? Niesie wielkie ryzyko

Polska armia pełna jest prymusek. „Babki zawojowały wojsko. Powinny dowodzić całością sił zbrojnych”

Polska armia pełna jest prymusek. „Babki zawojowały wojsko. Powinny dowodzić całością sił zbrojnych”

Bitwa Warszawska w gazetach z 1920 r. „Warszawa żyje w strachu”

Bitwa Warszawska w gazetach z 1920 r. „Warszawa żyje w strachu”

Janowska: sprawa Andrzeja Samsona to lekcja. Aktualna także dzisiaj

Janowska: sprawa Andrzeja Samsona to lekcja. Aktualna także dzisiaj

Add A Comment

Leave A Reply Cancel Reply

Wybór Redaktora

Przejmujące sceny na Nowej Gwinei. Kuskus w ruinach wyrąbanego lasu

Przejmujące sceny na Nowej Gwinei. Kuskus w ruinach wyrąbanego lasu

16 sierpnia, 2026
Dąbrówka Szczepanowska. Pożar drewnianego domu. Dwie osoby nie żyją

Dąbrówka Szczepanowska. Pożar drewnianego domu. Dwie osoby nie żyją

16 sierpnia, 2026
Węgry. Wypadek polskiego autokaru. Sikorski i Nawrocki potwierdzają

Węgry. Wypadek polskiego autokaru. Sikorski i Nawrocki potwierdzają

16 sierpnia, 2026
Wspólny wyjazd miał był testem dla ich związku. „Jeśli znów nie wyjdzie nam w łóżku to koniec”

Wspólny wyjazd miał był testem dla ich związku. „Jeśli znów nie wyjdzie nam w łóżku to koniec”

16 sierpnia, 2026

Najnowsze Wiadomości

Lekcja płynąca z Ukrainy. Energia z dachów bezpieczniejsza od gazociągów

Lekcja płynąca z Ukrainy. Energia z dachów bezpieczniejsza od gazociągów

16 sierpnia, 2026
Sanok. Pożar skansenu. Zabytkowy kościół doszczętnie spłonął

Sanok. Pożar skansenu. Zabytkowy kościół doszczętnie spłonął

16 sierpnia, 2026
Prognozowana waloryzacja emerytur. Tyle wyniesie minimalna w 2027 roku

Prognozowana waloryzacja emerytur. Tyle wyniesie minimalna w 2027 roku

16 sierpnia, 2026
Facebook X (Twitter) Pinterest TikTok Instagram
© 2026 Razy Dzisiaj. Wszelkie prawa zastrzeżone.
  • Polityka Prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.