-
Murawy kserotermiczne są siedliskami półnaturalnymi utrzymywanymi dawniej przez różne zwierzęta, w tym wymarłe tury.
-
Owce, dzięki swojemu sposobowi żerowania, pomagają ograniczać zarastanie muraw krzewami i drzewami oraz wspierają roślinność charakterystyczną dla tych terenów.
-
Powrót owiec na murawy związany jest z próbą odtworzenia dawnych ekosystemów, które wcześniej kształtowały dzikie duże roślinożerne gatunki.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Owce można potraktować trochę jak żywe kosiarki, ale ich działanie jest znacznie bardziej złożone niż zwykłe koszenie. „Tysiące lat temu na murawach pasły się mamuty i nosorożce włochate, potem ich miejsce przejęły tury i żubry, zaś wraz z rozwojem rolnictwa dzikie zwierzęta zaczęły wypierać z muraw zwierzęta hodowane przez człowieka, głównie owce i kozy. Obecnie większość muraw kserotermicznych w Polsce to siedliska półnaturalne, wymagające do przetrwania tradycyjnego użytkowania rolniczego” – podaje Centrum Ochrony Mokradeł.
Owce na wypasie robią wiele dobrego
Zwierzęta zjadają przede wszystkim część traw i miękkich roślin, dzięki czemu mogą ograniczać konkurencję dla wielu charakterystycznych gatunków roślin. Owce nie zjadają wszystkiego – pewne gatunki omijają ze względu na ich smak, twarde liście, kolce czy zawarte w nich olejki eteryczne.
Co jeszcze dobrego robią owce w przyrodzie? Ograniczają zarastanie muraw krzewami i drzewami. To niezwykle ważne, ponieważ gdy murawa zaczyna zamieniać się w zarośla, pojawia się więcej cienia, wzrasta wilgotność, a światłolubne rośliny kserotermiczne zaczynają znikać.
Zwierzęta ponadto usuwają część biomasy, dzięki czemu na powierzchni nie zalega gruba warstwa martwych roślin. Jej nadmiar może zwiększać żyzność podłoża i utrudniać kiełkowanie gatunków typowych dla ubogich muraw. Poruszając się, naruszają powierzchnię gleby, tworząc niewielkie miejsca pozbawione roślinności. Takie mikrosiedliska mogą być ważne dla kiełkowania niektórych roślin.
Owce zresztą, jak i wiele innych zwierząt, np. dziki i ptaki, roznoszą część nasion. Niektóre z nich transportowane są w wełnie, a inne przechodzą przez przewód pokarmowy zwierząt. W ten sposób stado może pomagać w przemieszczaniu się roślin pomiędzy fragmentami murawy.
Wypas stał się elementem ochrony przekształconego krajobrazu
To człowiek zaczął przekształcać tereny w wielkie przemysłowe pastwiska, a dziś musi chronić coś, co dawniej powstawało niejako przy okazji działalności rolniczej.
Murawy kserotermiczne nie są po prostu fragmentami dzikiego stepu, który od tysięcy lat pozostaje niezmieniony. W Polsce wiele z nich powstało i utrzymywało się dzięki tradycyjnemu użytkowaniu, przede wszystkim dzięki wypasowi owiec i kóz. Na stromych, suchych i kamienistych zboczach trudno było prowadzić intensywne rolnictwo, dlatego wykorzystywano je jako pastwiska.
Kiedy tradycyjne pasterstwo zaczęło zanikać, zniknął również czynnik, który przez setki lat utrzymywał te tereny w stanie otwartym. Zaczęły pojawiać się krzewy i drzewa, a wraz z nimi cień. Murawy stopniowo przekształcały się w zarośla i las. Żeby zachować „dziki” krajobraz, trzeba było kontynuować to, co zaczęto praktykować wcześniej.
Przed owcami były wielkie zwierzęta
Przyrodnicy ponownie celowo wprowadzają owce i kozy na niektóre murawy, nawet w centrach miast owce trudnią się koszeniem. Jest tak choćby w Krakowie na Zakrzówku, czy na Wyżynie Miechowskiej owce i kozy są wykorzystywane w ochronie muraw kserotermicznych w obszarach Natura 2000. Pojawiają się też w Ojcowskim Parku Narodowym, czy na Ponidziu, oraz w masywie Śnieżki.
Chodzi głównie o odtworzenie dawnego sposobu funkcjonowania ekosystemu, a wypas jest w tym wypadku narzędziem ochrony czynnej.
Zanim człowiek zaczął wypasać zwierzęta gospodarskie, podobną funkcję w wielu ekosystemach pełniły dzikie duże roślinożerne gatunki. W Europie krajobraz kształtowały żubry, tury, dzikie konie, jelenie i sarny, wpływające na odnowienie drzew i strukturę roślinności. Zwłaszcza tury, które wymarły, wpływały na krajobraz, były to potężne, ważące nawet tonę zwierzęta.
Współczesna ochrona przyrody próbuje czasem odtworzyć efekt, jaki dawniej wywoływały dzikie zwierzęta. Kiedy człowiek przestał wypasać zwierzęta, murawy zaczęły zanikać, więc dzisiaj sprowadza więc owce z powrotem, żeby uratować krajobraz, który powstał dzięki dawnemu pasterstwu.
Równocześnie przedstawiciele branży podają, że zmagają się z brakiem juhasów, co zagraża tradycyjnemu wypasowi. Najwięcej zwierząt koncentruje się w południowej części Małopolski – przede wszystkim w powiecie nowotarskim oraz w powiatach tatrzańskich.














