Z wiekiem seksualność coraz bardziej kojarzy się z kontekstem intelektualnym i emocjonalnym. Czy w centrum mojej seksualności jest penis? Właśnie trudno to tak jednoznacznie określić, bo jeśli powiem, że nie, to znajdę argumenty, że jednak jest bardzo ważny – mówi podcaster, aktywista i twórca internetowy, współtwórca „Tutaj Podcast”.

Robert Konecki: Dla mnie tak. Jestem tak skonstruowany, że seks i seksualność odgrywają ważną rolę w moim życiu, w moim sposobie wyrażania czułości, wyrażania też zabawy. Zbliżenia zarówno emocjonalnego, jak i fizycznego. Lubię się bawić seksualnością, to jest po prostu taka moja rzecz. Ale czuję też z wiekiem, że ona się zmienia, jest jej mniej niż kiedyś. Moje libido nie jest takie samo, jak miałem lat 25 czy 20, ale dalej jest to dla mnie istotna sprawa, istotna sfera mojego życia. Mateusz Kowalski: Zdałem sobie sprawę, że seksualność jest dla mnie językiem komunikowania się z moją partnerką oraz z sobą samym. To coś, co z wiekiem odkrywam coraz bardziej i zyskuje na znaczeniu. Czuję to zwłaszcza w momencie, kiedy mi brakuje takiej głębokiej seksualności.

Mateusz Kowalski: Zdałem sobie sprawę, że seksualność jest dla mnie językiem komunikowania się z moją partnerką oraz z sobą samym. To coś, co z wiekiem odkrywam coraz bardziej i zyskuje na znaczeniu. Czuję to zwłaszcza w momencie, kiedy mi brakuje takiej głębokiej seksualności.

Mateusz Kowalski: Myślę, że niestety możemy tak myśleć, bo z perspektywy mężczyzny trudno wyobrazić sobie seks, jeśli coś w nim nie działa tak jak powinno.

Mateusz Kowalski: Mi z wiekiem seksualność coraz bardziej kojarzy się z kontekstem intelektualnym i emocjonalnym. Czy w centrum mojej seksualności jest penis? Właśnie trudno to tak jednoznacznie określić, bo jeśli powiem, że nie, to znajdę argumenty, że jednak jest bardzo ważny. Jeśli odpowiem „tak”, to momentalnie czuję, że jednak jest tam więcej rzeczy, które się na nią składają. Seks to dla mnie nie tylko penetracja. Przykładam dużą wagę do otoczenia, atmosfery, emocji – wszystkiego tego, co jest dookoła naszego zbliżenia, do mojej partnerki i jej emocji, nastroju.

Mateusz Kowalski: …oznaką życia, życiodajnej siły. Na studiach były temu poświęcone całe zajęcia, tej falliczności. Ona jest silnie skorelowana z kulturą patriarchatu. Dla mnie jako młodego chłopaka, który zyskiwał pierwsze doświadczenia seksualne, rzeczywiście chodziło o sam akt, o orgazm. Kończyło się na penisie. To element młodości i zmienia się, rozwija, dojrzewa razem z postrzeganiem swojej seksualności. Akt seksualny zaczyna się znacznie wcześniej niż z umieszczeniem penisa w pochwie. Dla mnie już wtedy, kiedy idę spotkać się z partnerką, kiedy o niej myślę, co będziemy robić (nie tylko w łóżku), jak spędzimy czas. To wspólna kolacja, rozmowa, czułości przy filmie. Całe nasze spotkanie nim jest. I lubię tak o tym myśleć. To sprawia, że seks staje się pełny, wielowymiarowy, nieograniczony wyłącznie do fizycznego działania.

Robert Konecki: Podoba mi się ten kierunek, który opisujesz, i też staram się właśnie wychodzić z tego myślenia o seksie jako wyłącznie penetracji.

Mateusz Kowalski: Falliczność jest tylko symbolem, może najważniejszym wielowiekowym symbolem męskości zakorzenionym w wielu dawnych kulturach, który daje też poczucie przynależności wszystkim mężczyznom. Ale skupianie się na nim wywołuje jednak we mnie śmiech. Bo to jest taki niemy symbol, o którym na poważnie raczej nie rozmawiamy. Kobiety częściej mówią o swoich cipkach niż faceci… Ja jestem gotowy, żeby rozmawiać otwarcie o naszych penisach.

Mateusz Kowalski: Ja dalej odczuwam ten lęk, dalej mam z tym problem, dalej borykam się z myślami o tym, ale już bardziej w kontekście, że nie zadowalam mojej partnerki. Myślę, że ten lęk jest i będzie zawsze obecny.

Robert Konecki: To jest też lęk wywołany przez kulturę, przez pornografię, na której od groma facetów wykształca swoje standardy seksualności. Zawsze twardy, zawsze gotowy i chętny. Po kilka razy jednej nocy. Seksualność jest tu wyłącznie związana ze stojącym penisem, którym panuję nad sytuacją, dominuję w niej. A przecież mogę czerpać wraz z moją partnerką przyjemność też na inne sposoby nawet bez wytrysku.

Robert Konecki: Taki niepogłębiony, binarny. Był seks? Był. No to graba, jest git. I koniec. Czyli czy się odbył seks, czy się nie odbył seks? My to staramy się przełamywać w naszej relacji przyjacielskiej, bo chcemy inaczej, chcemy pokazać, że da się bez wstydu mówić o naszych męskich doświadczeniach.

Robert Konecki: W którymś momencie zorientowaliśmy się, że nawet nasze rozmowy sprowadzają się do „skuteczności”. A obaj czuliśmy, że jest tu duże pole do pogłębiania tematu. Nawet te gratulacje, które faceci sobie składają po „zaliczeniu” na randce, są na zasadzie „no to zajebiście”. Nie ma w nich czułości, że po prostu cieszę się, że układa ci się w relacji z jakąś kobietą czy mężczyzną, że zrobiliście kolejny krok, by się poznać i zacieśnić więzi.

Mateusz Kowalski: Skoro sobie ufamy w męskich relacjach, to dlaczego nie możemy porozmawiać o tym, w jakich pozycjach to robiliśmy, co odkryliśmy w seksie albo z czym mieliśmy jakąś trudność. Może ten drugi też tego doświadczył, może ma już jakąś odpowiedź na to, jak przez lepszy seks budować lepszy związek. Dzisiaj jest nam łatwiej o tym rozmawiać, bo postanowiliśmy, że chcemy o tym rozmawiać. Ale też czuliśmy początkowo wstyd, co i ile można powiedzieć, jaka będzie reakcja. Komuś, kto tego nie robił nigdy, będzie trudniej. Dlatego wielu facetów rezygnuje z rozmów na ten temat, a warto je podejmować.

Robert Konecki: Mi kiedyś nawet do głowy by nie przyszło, że można. A można i to w bardzo fajny sposób. Takim językiem, jaki na co dzień jest między nami. A samo wypowiedzenie jakiejś wątpliwości czy lęku oswaja nas z nim. Już jest zrzuceniem ciężaru, który w głowie potrafi rosnąć.

Mateusz Kowalski: Mamy penisy, jesteśmy hetero facetami, łączy nas tyle, że na bazowym poziomie na pewno się zrozumiemy. To element naszego wspólnego poczucia męskości, o który warto dbać.

Mateusz Kowalski: Kobiety też to robią, nawet chętniej niż my. Mają to już przepracowane, my musimy się tego nauczyć. Ale nie robiłbym z seksu tabu.

Robert Konecki: Ja nigdy się nie spotkałem z prośbą, żebym tego nie robił. Chciałbym, zachęcałbym wręcz moją partnerkę, żeby dzieliła się z przyjaciółką tym, co czuje w związku z naszym seksem. Wydaje mi się to zupełnie naturalne.

Robert Konecki: Ja bym takiego założenia nie robił. Wydaje mi się, że jak ktoś decyduje się rozmawiać o seksie w inny sposób niż „było i chuj”, to już ma background pod to, żeby powiedzieć coś więcej, w inny sposób. Ale odpowiadając na Twoje pytanie, być może warto zadać je swojej partnerce / partnerowi: „czy czujesz się z tym OK, jeżeli podzielę się swoimi, naszymi doświadczeniami z przyjacielem?”. Wydaje mi się to oczywiste, że jeżeli ufasz swojemu partnerowi, to wiesz, że on cię nie uprzedmiatawia, nie wulgaryzuje, że macie do siebie szacunek.

Mateusz Kowalski: Nie neguję tego, że tak masz i ktoś inny tak może mieć, ale po co zakładać, że jest źle? Naprawdę częściej i chętniej dzielimy się tym, co dobre, że zrobiliśmy jakiś kolejny krok, że nas to otworzyło.

Robert Konecki: Ja chcę być wdzięczny, że moja partnerka ma zaufaną osobę, z którą to przegada.

Robert Konecki: Z porno i social mediów. Za umięśnionymi ciałami, wiecznie stojącymi penisami i partnerkami z dużymi piersiami stoją filtry, środki na potencję i operacje plastyczne. A my wierzymy, że to naturalne, a skoro tak, to dążymy do tego. Cała celebrycka kultura to czysty marketing. Pornografia nie jest spontanicznym aktem. To rozpisany scenariusz, ekipa filmowa, oświetlenie, montaż. Tam nie ma pomyłek, jak w życiu.

Mateusz Kowalski: Seks jest dynamiczny, więc nie wszystko będzie w nim takie, jak sobie zaplanowaliśmy. Ale czy to znaczy, że jest złe? Albo że jest pomyłką?

Publikujemy fragment książki „Nowa męskość. Intymne rozmowy o tym, czego potrzebują mężczyźni” wydanej nakładem Wydawnictwa Mando.

Ta książka to efekt wielu godzin szczerej, głębokiej, a nieraz trudnej i bolesnej rozmowy, połączenia różnych życiowych doświadczeń, lat terapii, męskich kręgów i samodoskonalenia. Wyłania się z niej fascynująca propozycja nowego wzorca męskości, który m.in. pozwala być sobą i iść za swoimi marzeniami bez wstydu i strachu przed oceną.

Udział

Leave A Reply

Exit mobile version