Collegium Humanum działa, ale pod inną nazwą. Inne nieuczciwe uczelnie wciąż wydają dyplomy i certyfikaty. Wystarczy zapłacić, a nie ruszając się z fotela, możesz zostać instruktorem pływania, zdobyć certyfikat opiekuna medycznego, a nawet ukończyć kurs masażu.
Pamiętacie uczelnię, w której semestr zarządzania zaliczyłem w godzinę? Tym razem 40 minut zajęło mi zostanie certyfikowanym masażystą. Może byłoby nawet szybciej, gdybym nie zaznaczał bezmyślnie, tylko słuchał Renaty Kim, z którą razem wyklikaliśmy sobie ten certyfikat (199 zł dodatkowo, ale za to w dwóch językach: polskim i angielskim).
Tak czy inaczej, jest. Ukończyłem kurs masażu z elementami fizjoterapii — tak napisano w zaświadczeniu — w wymiarze 222 godzin. Dla porządku: 222 godziny to dziewięć dni i sześć godzin. Nie wspominając już nawet o tym, że mam zaświadczenie o ukończeniu kursu masażu, choć nie oderwałem rąk od myszki i klawiatury, a „esej” zaliczeniowy napisał za mnie Copilot, asystent AI.
Kiedy w lutym Renata Kim opisała w „Newsweeku”, jak wygląda studiowanie w Wyższej Szkole Kształcenia Zawodowego, napisałem list do premiera Donalda Tuska.Oba te teksty są de facto powiadomieniem organów ścigania o popełnieniu przestępstwa.
Zaświadczenia i certyfikaty potwierdzające ukończenie kursu masażysty
Foto: Marek Szczepański/marekszczepanski.com / Newsweek
WSKZ nie tylko nie zostało zamknięte. Niedługo po publikacji zorganizowało konferencję „Dezinformacja jako narzędzie współczesnych konfliktów”.Patronem wydarzenia zostało Ministerstwo Obrony Narodowej.
Nieniepokojone funkcjonują też powiązane z WSKZ placówki. Powiązane tak bardzo, że zaświadczenie o ukończeniu kursu masażu jest podstemplowane pieczątką WSKZ.
Wybór jest olbrzymi, online można zostać nawet instruktorem jazdy konnej. Zanim zdecydowaliśmy się na „Kurs Masażu z elementami fizjoterapii”, rozważaliśmy m.in. „Kurs Masażu Relaksacyjnego z elementami aromaterapii” i „Kurs Opiekuna Medycznego”. Wszystkie łączy to, że organizatorzy podpierają się autorytetem państwa. Gwarantują, że „materiały dydaktyczne są prowadzone m.in. w oparciu o: Rozporządzenie Ministra Edukacji i Nauki oraz ustawę Prawo oświatowe”. Kurs Opiekuna Medycznego gwarantuje „kwalifikacje zawodowe zgodne z MEiN”. Wśród partnerów placówki wymienieni są Kuratorium Oświaty, Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej i MEiN. Na certyfikacie widnieje natomiast informacja, że Krajowy Instytut Medyczny wpisany jest do Rejestru Szkół i Placówek Oświatowych. Dodatkowo „każda osoba zarejestrowana w urzędzie pracy posiada możliwość ubiegania się o dofinansowanie na kursy organizowane przez medical.edu.pl do wysokości bonu szkoleniowego”.
— Nowelizacja ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym, którą przygotowaliśmy w ministerstwie razem z zespołem ekspertów, to raczej porządki, nastawione na to, by poprawić jakość pracy i kształcenia w uczelniach — mówiła niedawno „Wyborczej” prof. Maria Mrówczyńska,wiceministra nauki i szkolnictwa wyższego. Niezależnie od tego, co znajdzie się w tej nowelizacji, problem jest głębszy. System, dzięki któremu funkcjonuje WSKZ, opiera się na kiwaniu i wykorzystywaniu słabego państwa.
Może być też tak, że skoro jest popyt i jest podaż, to władze wolą zjawiska nie widzieć. I koniec końców nikomu nie przeszkadza funkcjonowanie patouczelni, w których można kupić dyplom czy certyfikat ukończenia kursu. I to, nawet jeśli po ukończeniu takiego kursu możesz zrobić komuś krzywdę. Bo kurs online dając certyfikat trenera pingponga jest tylko zabawny. Ale ktoś, kto w 40 minut ukończył kurs masażu — groźny dla otoczenia.