Close Menu
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Modne Teraz
Kaczyński wskaże kandydata PiS na premiera. Lista nazwisk. Kiedy konwencja? – Wprost

Kaczyński wskaże kandydata PiS na premiera. Lista nazwisk. Kiedy konwencja? – Wprost

7 marca, 2026
Liban. Wzrosła liczba ofiar izraelskich ataków na południe kraju

Liban. Wzrosła liczba ofiar izraelskich ataków na południe kraju

7 marca, 2026
Rosja przekazuje dane Iranowi? USA: Nie ma to znaczenia

Rosja przekazuje dane Iranowi? USA: Nie ma to znaczenia

7 marca, 2026
Bliski Wschód. Włoska fregata płynie w stronę konfliktu

Bliski Wschód. Włoska fregata płynie w stronę konfliktu

7 marca, 2026
Gawrony znikają z Polski. Ogromne spadki populacji w kraju

Gawrony znikają z Polski. Ogromne spadki populacji w kraju

7 marca, 2026
Facebook X (Twitter) Instagram
Popularność
  • Kaczyński wskaże kandydata PiS na premiera. Lista nazwisk. Kiedy konwencja? – Wprost
  • Liban. Wzrosła liczba ofiar izraelskich ataków na południe kraju
  • Rosja przekazuje dane Iranowi? USA: Nie ma to znaczenia
  • Bliski Wschód. Włoska fregata płynie w stronę konfliktu
  • Gawrony znikają z Polski. Ogromne spadki populacji w kraju
  • Magdalena Majtyka nie żyje. Policja podała nowe informacje
  • Węgry-Ukraina. Demonstracja przed ambasadą. Szijjarto: Nie jesteśmy wam nic winni
  • KE nie dotrzymała słowa ws. klatek. Wśród pozywających jest Polka
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami
Historie Internetowe
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Biuletyn Zaloguj Sie
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Strona Główna » Tu można wszystko. O tym, dlaczego dzieci potrzebują wyimaginowanego świata
Tu można wszystko. O tym, dlaczego dzieci potrzebują wyimaginowanego świata
Aktualności

Tu można wszystko. O tym, dlaczego dzieci potrzebują wyimaginowanego świata

Pokój WiadomościPrzez Pokój Wiadomości18 marca, 2025

Dzieci potrzebują wyimaginowanego świata. Bez nieprawdopodobnych historii, bajek, smoków, mówiących przedmiotów nie rozwijałyby wyobraźni. A muszą najpierw sobie coś wyobrazić, żeby potem móc w tym uczestniczyć – mówi autor książek dla dzieci Cezary Harasimowicz.

„Newsweek”: Wyobraża pan sobie dzieciństwo bez magii?

Cezary Harasimowicz: Skądże! Przecież niemal wszystkie dzieci chcą czytać o nieistniejących światach, oglądać je i bawić się w nie. Wyobrażanie sobie przeróżnych postaci czy przedmiotów jest integralną częścią tego okresu. Powiedziałbym nawet, że to prawo każdej młodej osoby. Pamiętam, jak z moim pasierbem, wówczas kilkulatkiem, wybraliśmy się na spacer w Karkonoszach. Chwycił jakiś kij leżący na ścieżce, a następnie zaczął nim wymachiwać niczym rózgą. Bez przerwy powtarzał, że niesie łaskę mocy, choć najprawdopodobniej chciał ją nazwać laską. W pewnym momencie spojrzał na swoją mamę. Ruszył ku niej i bardzo poważnym tonem zakrzyknął: „Kobieto, odsuń się, bo idzie łaska mocy!”. Rozczuliła mnie ta scena. I uzmysłowiła pewną rzecz.

Jaką?

– Że dzieci funkcjonują w dwóch światach jednocześnie – realnym i wyimaginowanym. Smoki, zwierzęta z nadprzyrodzonymi umiejętnościami czy mówiące przedmioty są dla nich czymś zupełnie normalnym. Nie bez kozery opowiada się im bajki. Zresztą, większość zabaw dzieci wygląda podobnie: najpierw muszą sobie coś wyobrazić, żeby potem móc w tym uczestniczyć.

Właśnie, a czym są dla nich bajki?

– Rozwijaniem, ale także oswajaniem wspaniałego narzędzia, jakim jest wyobraźnia. Dlatego bardzo poważnie traktuję pisanie książek dla dzieci. Najmłodsi czytelnicy są niezwykle wymagający. Wprawdzie wierzą w wiele niestworzonych rzeczy, ale szybko wyłapują nieścisłości narracyjne i brak zaangażowania autorów podczas konstruowania bohaterów książki. Mnie na szczęście pomagają dwie rzeczy. Po pierwsze, mimo swojego wieku czuję się w duszy dzieckiem. Po drugie, jestem z zawodu aktorem i w trakcie pisania chętnie z tej aktorskiej proweniencji korzystam. Ona ułatwia mi przeistoczenie się w postaci, które powołuję do życia. Najczęściej w roli głównych bohaterów – będących jednocześnie narratorami – nie obsadzam ludzi. Stąd w moich książkach można znaleźć starego tygrysa Tigre przeżywającego dramat, bo jest wywożony w niewiadomym kierunku. Albo mirabelkę, którą postanowiono ściąć z powodu budowy apartamentowca.

Newsweek Psychologia

Foto: Materiały wydawcy

Dzieci potrzebują takich nieprawdopodobnych historii?

– Gdyby ich nie potrzebowały, nie miałyby tak rozwiniętej wyobraźni. Nie wcielałyby się w przeróżne wymyślone postaci. Nie obawiały się tego, co żyje pod łóżkiem bądź skrywa się w ciemności. Mówię teraz zarówno o dzieciach, które wyróżnia artystyczna wrażliwość, jak i tych, u których zauważono predyspozycje do nauk ścisłych. Przecież wkraczanie w nieznany świat matematyki, chemii czy fizyki wiąże się z wielką przygodą. No i wszystkie trzy dziedziny w pewnym sensie bazują na wyobraźni. Nawet czytałem ostatnio, że jeśli przypominają młodym osobom pewną opowieść, stają się dla nich łatwiejsze do przyswojenia. Mam tylko nadzieję – pewnie brzmię teraz jak dziaders – że sztuczna inteligencja wkrótce nie zastąpi dzieciom wyobraźni. Bo one zawsze będą potrzebować czegoś w rodzaju magii.

A po co im ona?

– Choćby do uzmysłowienia sobie, że istnieje dobro, które próbuje walczyć i wygrać ze złem. Paradoksalnie, magia i wszelkie niestworzone opowieści pomagają dzieciom dopasować się do świata. One przeglądają się w bohaterach, o których czytają. Często próbują się z nimi utożsamiać. A potem, wzorem tych książkowych autorytetów, starają się radzić sobie z własnymi problemami. Niekiedy jeszcze czytanie o fantastycznych krainach czy niezwykłych postaciach pozwala młodym osobom oswoić samotność. Pamiętam, że kiedy jako kilkulatek zostawałem w domu pod nadzorem zaprzyjaźnionej opiekunki, bawiłem się często sam we własnym pokoju. Z jednej strony uwielbiałem ten czas, bo w ciszy i spokoju mogłem oddawać się swoim fantazjom. Z drugiej jednak tęskniłem za mamą. Żeby jakoś poradzić sobie z jej nieobecnością, wyobrażałem sobie różne światy. Najczęściej wcielałem się w marynarza albo kapitana okrętu wojennego. Stawałem wtedy przy parapecie, który traktowałem jak mostek kapitański, i myślałem, że nasza cała kamienica wypływa na bezkresny ocean ku przygodom.

Niekiedy mam wrażenie, że część dorosłych deprecjonuje tę magię dzieciństwa.

– Albo sądzi, że literatura oparta na realizmie magicznym może karmić wyłącznie ich. Dlaczego jednak miałaby omijać dzieci? Lekceważenie ich wyobraźni to nie najlepszy pomysł. Prawdopodobnie robimy to z własnych lęków, bo nie jesteśmy w stanie zrozumieć, jakim cudem dziecko może bawić się z wyimaginowanym przyjacielem jak Ala, bohaterka mojej najnowszej książki „Chłopiec z lasu”. Czasem próbujemy ukrócić podobne fantazje młodych osób. Ale przecież w okresie dojrzewania i tak zrobi to za nas samo życie. Nie widzę więc sensu, aby przyspieszać ten proces.

A gdybyśmy nie pozwolili dzieciom czytać bajek ani baśni?

– Chciałby pan zabrać im cudowność świata, w który naprawdę wierzą? Dla nich rzeczywistość z książki to coś więcej niż iluzja czy machanie różdżką. Są jej niesamowicie ciekawe. Pozbawienie ich bajek, baśni, fantastyki byłoby więc równoznaczne z zabraniem im jakiegoś kawałka życia. To tak, jakbyśmy nagle kazali dzieciom przestać wierzyć w Świętego Mikołaja.

Boi się pan czasem, że dzieci nie uwierzą panu w jakąś historię?

– Absolutnie nie. Nie mam tej autocenzury dzięki mojej mamie. Była aktorką, występowała przed dziećmi i w latach 60. nawet prowadziła dla nich teatr. Scena mieściła się w niewielkim budynku Teatru Żydowskiego na placu Zwycięstwa, dziś przemianowanego na plac Piłsudskiego. Mama zabierała mnie do niego, bo nie chciała, żebym zbyt długo siedział sam w domu. Tam miałem okazję obserwować dzieci siedzące na widowni. Gdy oglądały przedstawienie o Czerwonym Kapturku i dostrzegały aktora przebranego za wilka czającego się za krzewem, krzyczały na całe gardło: „Kapturku, nie idź tam! Nie idź, bo tam wilk!”. To cudowny przykład siły zaangażowania i wyobraźni młodych osób. Należy jednak uważać, żeby potem ta magia szybko nie uleciała. Bo w przerwie spektaklu część dzieci lubiła zaglądać za kulisy teatru. A to otworzyły jakieś drzwi, a to zajrzały za inscenizację. Były potem strasznie zdeprymowane, gdy zobaczyły, że wilk, którego tak się obawiały, zdejmował maskę i odpalał papierosa.

Czego jeszcze dzieci potrzebują w bajkach?

– Mówiąc czysto technicznie, zrozumiałego języka. Piszę o sprawach poważnych i z tego powodu często zastanawiam się, jakiego klucza narracyjnego użyć w swoich książkach. Zależy mi po prostu, aby ich sens i przesłanie były zawsze czytelne dla młodych osób. Ale, mówiąc już nieco bardziej metaforycznie, dobra historia musi pozwalać najmłodszym czytelnikom rozwijać skrzydła kreatywności. No i dawać im możliwość zidentyfikowania się z jej bohaterami. Gdy kilka lat temu napisałem „Uśmiech”, moją pierwszą poważniejszą książkę dla dzieci, było to dla mnie sporym wyzwaniem. Opowiadałem w niej historię Tekli, która poniosła stratę. Jej mama zginęła w wypadku samochodowym. Dziewczynka straciła wtedy uśmiech, a tym samym przestała być szczęśliwa. Problemy Tekli zauważyła jednak Pani z Billboardu, która sztucznie uśmiechała się na nim, bo reklamowała pastę do zębów. Ostatecznie wspólnie wyruszyły na poszukiwania uśmiechu dziewczynki. Dorosły mógłby z niedowierzaniem pokiwać głową, prawda? Więc proszę posłuchać, jak tę niestworzoną historię potraktowały dzieci. Pewnego razu pojechałem na spotkanie z nimi pod Rzeszowem. Przerażony, bo na sali gimnastycznej czekało na mnie około 400 młodych uczniów. Chciałem porozmawiać z nimi o ich stratach, wychodząc od historii z „Uśmiechu”.

Nie za poważnie?

– A czy tylko dorośli tracą coś w życiu? Dzieci, z którymi spotkałem się wtedy, miały mnóstwo do opowiedzenia. Dzieliły się historiami o umierającej babci, kotku, piesku. W pewnym momencie podniosła się dziewczynka i zanim zdążyła cokolwiek powiedzieć, rozpłakała się. Miała na oko siedem lat. Zapytałem, co się stało. A ona na to, że jej starsza siostra wybiera się właśnie na studia. Wie pan, jaki był to dla niej dramat? Miała z siostrą głęboką więź. Z racji dużej różnicy wieku traktowała ją niczym matkę. Pomyślałem, że spróbuję pocieszyć dziewczynkę jakąś historią. I udało się. Pod koniec spotkania podeszła do mnie. Nadal jeszcze trochę ciekły jej łzy, które wycierała stojąca obok nauczycielka. Uczennica powiedziała mi wówczas: „Bardzo mi pan pomógł”.

Zanim zacząłem pisać dziecięcą literaturę, nie potrafiłem reagować tak szybko i sprawnie jak na tamtym spotkaniu. Być może nie zdawałem sobie jeszcze sprawy, jak bardzo dzieci potrzebują bajek. Dlatego stanąłem jak wryty, gdy kiedyś mojej kilkuletniej córce wpadł do wody w Łazienkach pluszowy króliczek. Dla niej to była ożywiona zabawka. A nawet przyjaciel. Ogarnęła ją rozpacz, której nie potrafiłem zaradzić. Na szczęście z pomocą przyszła moja mama, bo towarzyszyła nam na spacerze. Naprędce wymyśliła bajkę. Że zabawka wcale nie utonęła, tylko popłynęła do Gdańska. A może nawet i dalej w świat, skąd będzie pisać do nas listy. I co? Płacz minął.

Czyli magia jako pomost między cierpieniem a ukojeniem?

– Chciałbym, żeby literatura dla najmłodszych właśnie nim była. Przecież po to istnieją bajki czy baśnie. Mają przeprowadzać dzieci z jednego brzegu, na którym są lęk, niepokój, nerwowość, na brzeg drugi, gdzie czekają radość i pokrzepienie. Mają też pełnić funkcję czegoś na wzór starej szafy z cyklu książek „Opowieści z Narnii”. Dzieci uchylały jej drzwi, wchodziły do środka i nagle przenosiły się do nierealnego, pięknego świata.

I co w tym świecie można?

– Wszystko! Na tym polega magia dzieciństwa. Dzięki niej w literaturze dla najmłodszych wszystkie chwyty – poza okrucieństwem – są dozwolone. Nie bałem się zatem stworzyć w swoich opowieściach tygrysa rozmawiającego z opiekunem. Albo dziewczynki Ali dyskutującej z własnym psem bądź pluszowym misiem. Podobne zabiegi raczej nie przeszłyby w literaturze dla dorosłych. Uznalibyśmy je za kicz bądź łatwiznę. Natomiast nikt nie zarzuci tego bajkom czy baśniom. Dlaczego? Bo dzieci mają w sobie coś, co z biegiem lat ulatuje każdemu z nas – niezmąconą naiwność. To ona pozwala im nie zgadzać się na niesprawiedliwości świata. Wierzyć, że istnieją na nim wyłącznie dobroć i szczerość.

Co one potem robią z tymi wyobrażeniami?

– O to chodzi, że nic. I bardzo się z tego powodu cieszę, bo dzieci nie filtrują bajek jak dorośli. Uważają je za prawdziwe, co jest godne pozazdroszczenia. Nie doszukują się dodatkowych kontekstów w magii, paradoksach, absurdalnościach, marzeniach czy fantazjach. Zrozumiałem to, gdy napisałem „Mirabelkę”, książkę o drzewie w Warszawie, które snuło opowieści o swoich wieloletnich obserwacjach okolicy. Moja partnerka, Grażyna Wolszczak, nagrywała jej audiobook. Gdy wróciła ze studia do domu, rzuciła egzemplarzem i powiedziała ze łzami: „Coś ty napisał?! Nie mogłam czytać, bo ciągle płakałam. Pomyślałeś, jak dzieci odbiorą tę historię?”. „Ale o co ci chodzi?” – zdziwiłem się. „O to, że piszesz o II wojnie światowej i getcie żydowskim”. Z początku zasmuciłem się, może nawet i zaniepokoiłem. Potem jednak uznałem, że przecież gdy dzieci i dorośli mają w ręku tę samą książkę, odbierają ją kompletnie inaczej. Według dorosłych mirabelka, która rosła w dzielnicy żydowskiej okolonej murem, relacjonowała jedynie dramatyczne życie w getcie. Natychmiast dopisywali do jej opowieści cały kontekst. Wybuchy, kule, trupy, krew. Tymczasem ich wcale nie było w książce. Nigdy nie pozwoliłbym sobie na epatowanie takim okrucieństwem. Dlatego drzewo w poetycki sposób opowiada o życiu kilku pokoleń ludzi, którzy powierzali mu swoje sekrety. I które było świadkiem momentów ich radości, ale też grozy. Dzięki temu zabiegowi dzieci traktują relację mirabelki jak baśń, a nie historię wojenną.

Może dlatego Małgorzata Chrobak w swojej pracy naukowej „Realizm magiczny w polskiej literaturze dla dzieci i młodzieży” pisała: „Dziecięcość i magia wzajemnie się rymują”?

– Zdecydowanie. Dodałbym jeszcze, że z dziecięcością świetnie rymują się marzenia. Autorzy i autorki dziecięcej literatury odpowiadają za nie. Ciąży więc na nich duża odpowiedzialność. To z jej powodu staram się kończyć swoje książki happy endem.

Sprawdziłem. Nie wszystkie go mają.

– Ale nawet jeśli któreś z moich zakończeń jest przykre albo słodko-gorzkie, to nadal nie odbiera dzieciom najważniejszego. Nadziei, że świat może być lepszy.

Cezary Harasimowicz — pisarz, scenarzysta, aktor, dramaturg. Napisał kilkanaście książek, wiele z nich poświęcił dzieciom. Autor m.in. „Uśmiechu”, „Mirabelki”, „Tygrysa”, „Biety”. Laureat Nagrody Literackiej Miasta Stołecznego Warszawy i amerykańskiej Hartley-Merrill Prize. Niedawno w wydawnictwie Agora ukazała się jego książka „Chłopiec z lasu”, którą polska sekcja Stowarzyszenia Przyjaciół Książki dla Młodych uznała za Książkę Roku 2024

WIĘCEJ W NUMERZE
nr
3

12.03.2025

undefined

Udział Facebook Twitter LinkedIn Telegram WhatsApp Email

Czytaj dalej

Koalicja w ogniu walki. Poważne starcia w partii Donalda Tuska

Koalicja w ogniu walki. Poważne starcia w partii Donalda Tuska

W PiS mówią o psychozie. „Ludzie się dziwią, co Morawiecki odwala”

W PiS mówią o psychozie. „Ludzie się dziwią, co Morawiecki odwala”

W planie SEJF 0 proc. jedynym konkretem jest zero. Zero procent odpowiedzialności za kraj

W planie SEJF 0 proc. jedynym konkretem jest zero. Zero procent odpowiedzialności za kraj

Grożąc Orbanowi, Zełenski popełnił kardynalny błąd [OPINIA]

Grożąc Orbanowi, Zełenski popełnił kardynalny błąd [OPINIA]

Kulisy tajnego planu NBP. Karol Nawrocki wbił klin w koalicjantów

Kulisy tajnego planu NBP. Karol Nawrocki wbił klin w koalicjantów

„Upadek USA” w Chinach odmieniają przez wszystkie przypadki. Bo Pekin czuje się coraz mocniejszy

„Upadek USA” w Chinach odmieniają przez wszystkie przypadki. Bo Pekin czuje się coraz mocniejszy

Grochal: oto człowiek z gumy. W koalicji śmieją się, że ma syndrom odstawienia

Grochal: oto człowiek z gumy. W koalicji śmieją się, że ma syndrom odstawienia

„Straciłeś pracę? Zaciągnij się!”. Putin chce przerobić rosyjską klasę średnią na mięso armatnie

„Straciłeś pracę? Zaciągnij się!”. Putin chce przerobić rosyjską klasę średnią na mięso armatnie

Wszyscy jesteśmy Dulskimi? Chutnik: tak jesteśmy wychowani

Wszyscy jesteśmy Dulskimi? Chutnik: tak jesteśmy wychowani

Add A Comment

Leave A Reply Cancel Reply

Wybór Redaktora

Liban. Wzrosła liczba ofiar izraelskich ataków na południe kraju

Liban. Wzrosła liczba ofiar izraelskich ataków na południe kraju

7 marca, 2026
Rosja przekazuje dane Iranowi? USA: Nie ma to znaczenia

Rosja przekazuje dane Iranowi? USA: Nie ma to znaczenia

7 marca, 2026
Bliski Wschód. Włoska fregata płynie w stronę konfliktu

Bliski Wschód. Włoska fregata płynie w stronę konfliktu

7 marca, 2026
Gawrony znikają z Polski. Ogromne spadki populacji w kraju

Gawrony znikają z Polski. Ogromne spadki populacji w kraju

7 marca, 2026

Najnowsze Wiadomości

Magdalena Majtyka nie żyje. Policja podała nowe informacje

Magdalena Majtyka nie żyje. Policja podała nowe informacje

7 marca, 2026
Węgry-Ukraina. Demonstracja przed ambasadą. Szijjarto: Nie jesteśmy wam nic winni

Węgry-Ukraina. Demonstracja przed ambasadą. Szijjarto: Nie jesteśmy wam nic winni

7 marca, 2026
KE nie dotrzymała słowa ws. klatek. Wśród pozywających jest Polka

KE nie dotrzymała słowa ws. klatek. Wśród pozywających jest Polka

7 marca, 2026
Facebook X (Twitter) Pinterest TikTok Instagram
© 2026 Razy Dzisiaj. Wszelkie prawa zastrzeżone.
  • Polityka Prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.