Close Menu
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Modne Teraz
Korea Północna. Jedna grupa mięsem armatnim Rosji? Media cytują słowa Kima

Korea Północna. Jedna grupa mięsem armatnim Rosji? Media cytują słowa Kima

4 maja, 2026
Tematy maturalne – język polski 2026. Publikujemy arkusz CKE

Tematy maturalne – język polski 2026. Publikujemy arkusz CKE

4 maja, 2026
Stefan Horngacher wrócił do Polski! Oficjalny powrót legendy do polskich skoków! – Skoki narciarskie – Sport Wprost

Stefan Horngacher wrócił do Polski! Oficjalny powrót legendy do polskich skoków! – Skoki narciarskie – Sport Wprost

4 maja, 2026
Nowe ceny paliw 2026 – ile kosztuje benzyna i diesel? – Biznes Wprost

Nowe ceny paliw 2026 – ile kosztuje benzyna i diesel? – Biznes Wprost

4 maja, 2026
Projekt Wolność” w cieśninie Ormuz. Rozgrywka wokół irańskiej „linii ognia

Projekt Wolność” w cieśninie Ormuz. Rozgrywka wokół irańskiej „linii ognia

4 maja, 2026
Facebook X (Twitter) Instagram
Popularność
  • Korea Północna. Jedna grupa mięsem armatnim Rosji? Media cytują słowa Kima
  • Tematy maturalne – język polski 2026. Publikujemy arkusz CKE
  • Stefan Horngacher wrócił do Polski! Oficjalny powrót legendy do polskich skoków! – Skoki narciarskie – Sport Wprost
  • Nowe ceny paliw 2026 – ile kosztuje benzyna i diesel? – Biznes Wprost
  • Projekt Wolność” w cieśninie Ormuz. Rozgrywka wokół irańskiej „linii ognia
  • Matura 2026, język polski. To pytanie mogło sprawić problem. Są wątpliwości
  • Tomasz Fornal o maturach. Zabawna uwaga ze strony reprezentanta Polski – Siatkówka – Sport Wprost
  • Ceny ofertowe mieszkań. Pierwsze dane za kwiecień 2026 – Biznes Wprost
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami
Historie Internetowe
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Biuletyn Zaloguj Sie
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Strona Główna » Wysiedlenia z Ziem Odzyskanych. „Z Niemcami postępować należy tak, jak oni postępowali z nami”
Wysiedlenia z Ziem Odzyskanych. „Z Niemcami postępować należy tak, jak oni postępowali z nami”
Aktualności

Wysiedlenia z Ziem Odzyskanych. „Z Niemcami postępować należy tak, jak oni postępowali z nami”

Pokój WiadomościPrzez Pokój Wiadomości4 czerwca, 2025

Polska milicja miała listy z zestawieniami ulic i domów, które w określonym czasie, najczęściej nocą, zostawały przemocą opróżniane – wspominał wysiedlenia Kurt Mielke ze Sławna na Pomorzu.

Mieszkańcy Dolnego Śląska 22 stycznia słyszą strzały. Ruscy strzelają za Odrę – mówią ludzie. We wsiach pojawiają się żołnierze Wehrmachtu, a w większości chłopskich izb trwa wielkie pakowanie. Przyszedł wreszcie rozkaz, żeby się ewakuować. Mają na to godzinę. Wobec tego, że Sowieci odcięli im drogę ucieczki w kierunku zachodnim, będą podążać na południe.

Dzień później, 23 stycznia, wojska Iwana Koniewa z I Frontu Ukraińskiego są już pod Opolem.

O ile funkcjonariusze NSDAP zdołali zawczasu zabezpieczyć siebie i swoje rodziny, o tyle ludność cywilna była bezbronna. I to ona przede wszystkim płaciła za niemieckie zbrodnie w czasie wojny. Dlatego przy pierwszym kontakcie z wrogiem wielu Niemców decydowało się na samobójstwo.

„Gdziekolwiek by się nie zwrócić, wszędzie mówi się dzisiaj o cyjanku, który apteki rozdzielają szczodrze w każdej ilości” – wspominał w pamiętnikach Hans von Lehndorff, lekarz z Królewca.

„Z prawie 4 tys. tych, którzy pozostali, w ciągu pierwszych czternastu dni ponad 500 osób wybrało samobójczą śmierć” – pisał ks. Georg Gottwald z dekanatu zielonogórskiego. Życie odbierały sobie często całe rodziny.

Droga na wschód

Niemcy jeszcze o tym nie wiedzą, ale ich los został przypieczętowany przez przedstawicieli zwycięskich mocarstw na konferencji w Jałcie w lutym 1945 r. Po bezwarunkowej kapitulacji kraj miał być podzielony na strefy okupacyjne, partia nazistowska zdelegalizowana, zbrodniarze wojenni postawieni przed sądem, państwo zdemilitaryzowane, a jego przemysł poddany kontroli. Polska, która na rzecz ZSRR miała utracić ziemie na wschodzie, jako rekompensatę dostała część Niemiec na wschód od Odry i Nysy Łużyckiej – ziemię lubuską, Pomorze Zachodnie, Śląsk, część Prus Wschodnich oraz Gdańsk. Niemieccy mieszkańcy mieli zostać z tych terenów wysiedleni.

Rodzina uchodźców ze Śląska w poszukiwaniu pracy i mieszkania, 1945 r.

Foto: fot. Röhnert/ullstein bild/newspix.pl

Za zniszczenia wojenne Niemcy muszą zapłacić. Przywódcy zachodni w Jałcie godzą się, aby ZSRR w ramach reparacji w pierwszej kolejności płacono ludźmi. Wraz z zajmowaniem przez Armię Czerwoną kolejnych terenów rusza więc machina deportacji. Sowiecka gospodarka, wyniszczona wojną, potrzebuje rąk do pracy. Transporty z niemieckimi niewolnikami do Zagłębia Donieckiego, na Ural i w góry Kaukazu rozpoczynają się już w lutym 1945 r. i będą trwały do kwietnia. Ponieważ mężczyzn zdolnych do pracy jest niewielu, wywożone są też kobiety i dzieci. Zanim ludzie zostaną wepchnięci do wagonów, muszą odsiedzieć swoje w obozach przejściowych.

„Liczne piwnice powoli wypełniały się więźniami, najczęściej były to kobiety i dziewczęta, ale też dużo mężczyzn, od dziecka do starca” – pisała Klara Seidler z Gdańska. „Komisarze, najczęściej byli więźniowie obozów koncentracyjnych, byli zajęci przesłuchiwaniem. (…) W piwnicach pod nami było piekło. Kilkuset ludzi stłoczonych w małym pomieszczeniu. Rano wyprowadzono ich na przylegający do budynku dziedziniec, żeby załatwili swoje potrzeby. Umarli leżeli wśród żywych, nawet ich nie odsunięto na bok”.

Tylko na Górnym Śląsku mężczyzn jest pod dostatkiem. Często nie uważają się oni ani za Polaków, ani za Niemców, ale to bez znaczenia. 95 proc. z nich, głównie z powiatów gliwickiego i bytomskiego, pojedzie do kopalni Donbasu. Drogi, która trwać będzie od 3 do 6 tygodni, nie przeżyje co dziesiąty. Wracać zaczną na jesieni 1945 r. Z 45 tys. wywiezionych Ślązaków wróci 6 tys., ostatni w 1949 r.

Tysiące cywilów, głównie kobiet, dzieci i osób starszych, które zostaną w Polsce, także trafią do obozów przejściowych. Najgorszą sławę zdobędą Łambinowice na Śląsku Opolskim, gdzie w wyniku tortur i przemocy, a także pospolitych zabójstw i chorób, z 5 tys. internowanych zginie około 1,5 tys. Zarówno Niemców, jak i Ślązaków.

Kuchnia wydająca posiłki dla wysiedlanych Niemców w Szczecinie 1946 r.

Kuchnia wydająca posiłki dla wysiedlanych Niemców w Szczecinie 1946 r.

Foto: Zbigniew Kosycarz / PAP

Głód w Prusach Wschodnich

Gdy Armia Czerwona w lutym 1945 r. wkracza na tereny Prus Wschodnich, na miejscu jest wciąż kilkaset tysięcy Niemców. Głównie kobiet, dzieci i ludzi starszych, którzy nie zdecydowali się na ucieczkę.

Każdy, kto chce jeść – czyli dostać kartki na żywność – musi pracować. Wszyscy więc garną się do pracy, ale nie dla wszystkich jej wystarcza, nie wszyscy też mają zdrowie i siły. Niemieccy lekarze oprócz tyfusu, gruźlicy, dyfterytu czy czerwonki ze zdziwieniem zaczynają więc odnotowywać także przypadki choroby głodowej. Pola, które do tej pory nazywano spichlerzem Niemiec, najczęściej leżą odłogiem. Żywność, którą uda się jednak wyprodukować, wyjeżdża do ZSRR.

Hans von Lehndorff w „Pamiętnikach z Prus Wschodnich” napisał: „Prawie wszyscy ludzie, których do nas przyprowadzają, znajdują się w jednakowym stanie. U góry chudzi jak szkielety, na dole ciężkie worki z wodą. Część z nich przybywa do nas sama na zdeformowanych, nabrzmiałych nogach”.

„Jakiś człowiek, zmęczony i obojętny, ciągnął zwłoki na o wiele za krótkich sankach w kierunku masowego grobu na starym cmentarzu Luisenfriedhof” – wspominała Hildegard Rohmann z Królewca wydarzenia z zimy 1945/1946. „(…) Bez emocji wyjaśniono mi, że są to hieny cmentarne, które wycinają wątrobę i mięso z ud trupów i sprzedają je później na bazarze jako klopsy. Potwierdził to później urzędnik milicji i moja lekarka, która często powtarzała: Mięso niedobre, ludzkie mięso”.

Teraz my

Samodzielna ewakuacja (czytaj: ucieczka) była w tych dniach najmniej bolesnym z doświadczeń – ocenili po latach historycy niemieccy. Wielu mieszkańców byłych niemieckich terenów uchroniło się w ten sposób od znacznie gorszego losu: śmierci, tortur, wywózek, a w końcu życia pod sowiecką i polską administracją.

Bo za posuwającą się na zachód Armią Czerwoną na ziemie położone na wschód od Odry i Nysy Łużyckiej napływali Polacy. Z Rosjanami się nie lubili. Nie chodziło tylko o zaszłości historyczne, raczej o konkurencję w panowaniu nad zajętymi terenami. Przedstawiciele radzieckich władz, ale też zwykli żołnierze rabowali fabryki, warsztaty, kościoły, domy prywatne.

Polacy próbowali bronić nowego kawałka ziemi przed zniszczeniem, ale sowiecka machina była znacznie potężniejsza. Jedni drugich mieli w pogardzie. Do jesieni 1945 r. na terenach przyznanych Polsce panowała dwuwładza. Rosjanie zakładali komendantury wojskowe, Polacy tworzyli administrację cywilną, milicję, urzędy bezpieczeństwa publicznego.

„Dla nas, Niemców, życie pod radziecką okupacją a polskim zarządzaniem było niczym innym jak bezsensowną wegetacją. Bezprawnie przechodziliśmy więzienia: bez winy, bez podstawy. Odcięci od Niemiec po drugiej stronie Odry, bez jakichkolwiek wiadomości” – pisał Kurt Mielke ze Sławna na Pomorzu, które zostało zdobyte w marcu 1945 r.

Niemcy byli między młotem a kowadłem. Ale w istocie bliżej im było do Rosjan. Kiedy gwałty zostały zakazane (co oznaczało, że było ich nieco mniej), Sowieci – według świadectw samych Niemców – traktowali ich łagodniej niż Polacy: dawali jeść, przestali szykanować. Teraz to Polacy rabowali i prześladowali niemieckich mieszkańców.

O szczęściu mogli mówić Niemcy, którym nadal wolno było mieszkać we własnych domach, nawet jeśli dzielili je z Rosjanami albo Polakami. Wielu, w tym kobiety, grupowano w obozach pracy, gdzie odbywały się „targi niewolników”.

Aby kobiety pracowały wydajniej, zdarzało się, że odbierano im dzieci, które trafiały do osobnych baraków, gdzie przymierały głodem, a często umierały na skutek chorób albo wycieńczenia. Czasem dzieci przekazywano też polskim rodzinom do adopcji. Mira Beck z Bydgoszczy: „Dzieci do lat sześciu matki mogły zaprowadzić do sierocińców. Zamówiono wojskową kapelę, która grała ile tchu, gdy odrywano dzieci od matek. Żadnemu dziecku nie wolno było pozostać przy matce. Niejedna postradała zmysły, gdyż dokładnie wiedziała, że dzieci już nie odzyska, bo tam stali Polacy, którzy je kupowali. Sprzedawano dzieci do lat 10. Śmiano się z obłąkanych matek, inne były szykanowane”.

Dzikie wysiedlenia

Odreagowując pięcioletnią okupację, polskie władze zepchnęły Niemców na najniższy szczebel hierarchii społecznej. Zakazano im wstępu na imprezy publiczne, do kin czy teatrów. I – zgodnie z przyjętą polityką – doradzano, aby jak najszybciej wyjechali z Polski.

Tzw. dzikie wysiedlenia albo, jak nazywały to polskie władze, „dobrowolne wyjazdy” rozpoczęły się wiosną i trwały do jesieni 1945 r.

Kurt Mielke: „Wypędzanie ludności z miasta i wsi rosło z dnia na dzień. Znajomych, których się jeszcze wieczorem widziało, następnego dnia już nie było. Czasami odbywało się to całkiem spokojnie, a czasami towarzyszyły temu wszystkiemu strzały z pistoletów. Polska milicja miała listy z zestawieniami ulic i domów, które w określonym czasie – najczęściej nocą, zostawały przemocą opróżniane. (…) Wywlekano ich z łóżek, pakowano następnie do brudnych bydlęcych wagonów i tak oto rozpoczynała się ich »podróż«. Bez żadnego przygotowania, często bez najpotrzebniejszych rzeczy”.

„Toczyła się jeszcze wojna, a ja pomagałem przy wysiedlaniu” – pisał Andrzej Ziemilski. „To znaczy, zmuszaliśmy tych ludzi, aby przenosili się tymczasowo do innych mieszkań, do swych rodzin itp. Kiedy lamentowano: »O Jezu! O Jezu« – to ja mówiłem, że jesteśmy szalenie humanitarni, bo dajemy ileś tam (na przykład 12 godz.) na zabranie rzeczy, a w Poznańskiem w 1939 r. Niemcy dawali nam pół godziny i jedną walizkę. (…) Gdy lamentowali i mówili, że spotyka ich niegodziwość, odpowiadałem, że wojna się jeszcze toczy, że jeszcze może uratuje was Wunderwaffe i wielki Führer. Prawdopodobnie wbijałem im igłę pod serce. Ja nikogo nie dotknąłem ręką, nie uderzyłem. Ale w jakiejś mierze się znęcałem”.

Niemieckie plugastwo

Akcja wysiedleńcza przyspieszyła latem 1945 r., bo na tereny odebrane Niemcom zaczęli przyjeżdżać obywatele polscy z ZSRR. „Przypadło Wam w udziale zaszczytne zadanie, oczyścić odwiecznie ziemie polskie od niemieckiego plugastwa” – pisano w jednym z rozkazów do żołnierzy, którzy mieli się zająć wysiedlaniem. Mieli być stanowczy, „pamiętając o tym, że jest to wykonanie zadania o wielkim politycznym znaczeniu”. „Z Niemcami postępować należy tak, jak oni postępowali z nami. Wielu zapomniało już, jakie było ich postępowanie z naszymi dziećmi, żonami, starcami (…)”.

O tym, że nie ma to nic wspólnego z zemstą, przekonywał między innymi wojewoda gdański. „Wysiedlenie wszystkich bez wyjątku Niemców dyktują nam przede wszystkim interesy bezpieczeństwa naszego państwa i gospodarstwa narodowego. (…) Dlatego zdecydowaliśmy się nie pozostawić żadnego niemca [tak w oryginale – red.] na naszym terenie”.

Funkcjonariusze NKWD i UB mieli pełne ręce roboty. „Przede wszystkim chcieli nas zmusić do potwierdzenia członkostwa w partii [NSDAP] (…). Przesłuchiwał mnie młody komisarz, gdy na jego pytanie o [członkostwo we] Frauenwerk [Deutsches Frauenwerk, nazistowska organizacja kobieca – red.] zaprzeczyłam, był tak wściekły, że zbił mnie do nieprzytomności” – wspominała Gertrud Schultz z Białogóry.

Szybko się jednak okazało, że tak dużej społeczności nie da się deportować z Polski w krótkim czasie. Poza tym potrzebna była siła robocza do zagospodarowania pozyskanych terenów. Niemcy musieli więc przyczynić się do odbudowy zakładów przemysłowych, przywrócić do pracy elektrownie, ciepłownie, gazownie. Mieli obsiać pola i posadzić kartofle, żeby zapewnić spokojny byt ludności polskiej, która przybędzie na te ziemie. Więc akcja wysiedleńcza trochę spowolniła.

Kurt Mielke i jego rodzina wyjechali z rodzinnego Sławna w listopadzie, kilka miesięcy po zatwierdzeniu programu wysiedleń na konferencji zwycięskich mocarstw w Poczdamie. Teraz wywózki miały się odbywać w bardziej cywilizowanych warunkach.

Plądrowanie wagonów – zarówno przez Rosjan, jak i Polaków – rozpoczynało się od razu i powtarzało na każdym przystanku – zapamiętał Mielke. „Jechaliśmy na Zachód. Pociąg przybył z Gdańska, miał osiem wagonów osobowych i cztery bydlęce. Te ostatnie były przeznaczone dla niemieckich wysiedleńców. Trzy z nich były już przepełnione uciekinierami. Dla nas, 9 osób (…), znaleźliśmy miejsce w ostatnim wagonie. W sumie w tym wagonie znajdowało się około 30 osób z bagażami. Niesamowita ciasnota! Pośród tych osób było tylko czterech mężczyzn – pozostali to kobiety i dzieci. Staliśmy po kostki w śmierdzącym brudzie. Widocznie przewożono przed nami w tym wagonie bydło. (…) Z przedniego wagonu dotarły do naszych uszu przeraźliwe krzyki. Rosjanin uprawiał swą przemoc wśród kobiet i dzieci. Nie trwało długo, jak przedostał się do naszego wagonu, oddał kilka strzałów z pistoletu w sufit, by zastraszyć ludzi”.

24 godziny

Liczbę deportowanych z Polski za Odrę określono na 3,5 mln osób, z czego brytyjska strefa okupacyjna miała przyjąć 1,5 mln, a sowiecka – 2 mln.

Uruchomienie transportów bierze na siebie utworzony w tym celu Państwowy Urząd Repatriacyjny. Ma zorganizować punkty zborne, opiekę lekarską, zaopatrzenie i wagony. Urzędnicy ustalają, że wysiedlani mogli zabrać tylko najpotrzebniejsze rzeczy – ubrania, niewielką ilość sprzętu kuchennego oraz 500 lub 1000 marek na osobę. Do wagonu kieruje się 35 osób, co oznacza, że jednym transportem wyjeżdża około 1700 niemieckich obywateli. Pociągi przybywają do punktów zdawczych, tam następuje ich przekazanie misji angielskiej lub radzieckiej.

Ludzie, którzy często czekali na wyjazd z Polski z utęsknieniem, nie znali dnia ani godziny. Bywało, że wyznaczono im datę, a potem ją odwoływano. Pakowali się więc i rozpakowywali. Niektórzy doświadczali tego wielokrotnie w ciągu dwóch lat – od 1945 do 1947 r. Powodem było z jednej strony przepełnienie transportów, a z drugiej słaba organizacja.

Polskie władze uznały też, że termin wysiedlenia powinien być zachowany w tajemnicy. Można go było ujawnić na 24 godziny przed planowanym odjazdem transportu. W myśl instrukcji był to czas wystarczający do spakowania bagażu osobistego i przygotowania żywności na 14 dni. W gruncie rzeczy chodziło o to, żeby wysiedlani nie zdążyli zniszczyć swoich domów przed ich opuszczeniem.

Sytuacja skomplikowała się zimą 1946 r. Wagony przeznaczone do transportowania Niemców miały być ogrzewane i wyściełane słomą, ale wobec kradzieży wyposażenia jechały nieogrzewane. Przy temperaturze -20 st. C tylko w jednym pociągu, z Wrocławia, zamarzły 32 osoby. Władze brytyjskie, które od miesięcy oskarżały Polskę o zorganizowanie akcji wysiedleńczej niezgodnie z umową, w styczniu 1947 r. wstrzymały przyjmowanie wysiedlanych. Machina deportacji na moment się zatrzymała. Ponownie ruszyła wiosną 1947 r., ale tylko do radzieckiej strefy okupacyjnej.

Liczba Niemców zamieszkujących dawne wschodnie prowincje, którzy musieli opuścić swoje domy, jest trudna do oszacowania. Przyjmuje się, że ucieczka lub przymusowe wysiedlenia dotknęły od 1 do 5 mln osób. 15,8 proc. mieszkańców terenów na wschód od Odry i Nysy Łużyckiej poniosło śmierć z rąk Rosjan i Polaków wskutek przymusowej pracy, głodu, prześladowań, deportacji do ZSRR oraz w czasie akcji wysiedleńczej. 5 proc. zginęło podczas ucieczki przez Zalew Wiślany i w katastrofach morskich.

Rok 1947 ostatecznie zamknął fazę systematycznych wysiedleń, choć wyjazdy następowały jeszcze falami aż do 1957 r., gdy ostatni chętni opuścili Polskę w ramach akcji łączenia rodzin. Niewielu Niemców zdecydowało się zostać w Polsce Ludowej.

WIĘCEJ W NUMERZE
nr
3

08.05.2025

undefined

Udział Facebook Twitter LinkedIn Telegram WhatsApp Email

Czytaj dalej

Eco Studio
ELECTRO – SYSTEM

Eco Studio ELECTRO – SYSTEM

5 Unexpected Things About Living in Greenland – B1

5 Unexpected Things About Living in Greenland – B1

„Newsweek” w pakiecie Onet Premium. Ostatnia szansa na zakup w niższej cenie

„Newsweek” w pakiecie Onet Premium. Ostatnia szansa na zakup w niższej cenie

Gdzie w Europie żyje się najlepiej? Duży awans polskiego miasta [RANKING]

Gdzie w Europie żyje się najlepiej? Duży awans polskiego miasta [RANKING]

„Miś” wszedł na ekrany kin 45 lat temu. Stanisław Bareja wiedział, jaką siłę może mieć śmiech

„Miś” wszedł na ekrany kin 45 lat temu. Stanisław Bareja wiedział, jaką siłę może mieć śmiech

Morawiecki zaszachuje i Kaczyńskiego, i Tuska? Prof. Dudek: to realny scenariusz

Morawiecki zaszachuje i Kaczyńskiego, i Tuska? Prof. Dudek: to realny scenariusz

Half of Women Polled Have Emotionally Withdrawn From Dating – B1

Half of Women Polled Have Emotionally Withdrawn From Dating – B1

Koalicjant Donalda Tuska gra z prezydentem? „Niebywałe, że się nabierają”

Koalicjant Donalda Tuska gra z prezydentem? „Niebywałe, że się nabierają”

Pokoleniowa wolta na rynku pracy. „Młodzi nie chcą być managerami. To się już nie opłaca”

Pokoleniowa wolta na rynku pracy. „Młodzi nie chcą być managerami. To się już nie opłaca”

Add A Comment

Leave A Reply Cancel Reply

Wybór Redaktora

Tematy maturalne – język polski 2026. Publikujemy arkusz CKE

Tematy maturalne – język polski 2026. Publikujemy arkusz CKE

4 maja, 2026
Stefan Horngacher wrócił do Polski! Oficjalny powrót legendy do polskich skoków! – Skoki narciarskie – Sport Wprost

Stefan Horngacher wrócił do Polski! Oficjalny powrót legendy do polskich skoków! – Skoki narciarskie – Sport Wprost

4 maja, 2026
Nowe ceny paliw 2026 – ile kosztuje benzyna i diesel? – Biznes Wprost

Nowe ceny paliw 2026 – ile kosztuje benzyna i diesel? – Biznes Wprost

4 maja, 2026
Projekt Wolność” w cieśninie Ormuz. Rozgrywka wokół irańskiej „linii ognia

Projekt Wolność” w cieśninie Ormuz. Rozgrywka wokół irańskiej „linii ognia

4 maja, 2026

Najnowsze Wiadomości

Matura 2026, język polski. To pytanie mogło sprawić problem. Są wątpliwości

Matura 2026, język polski. To pytanie mogło sprawić problem. Są wątpliwości

4 maja, 2026
Tomasz Fornal o maturach. Zabawna uwaga ze strony reprezentanta Polski – Siatkówka – Sport Wprost

Tomasz Fornal o maturach. Zabawna uwaga ze strony reprezentanta Polski – Siatkówka – Sport Wprost

4 maja, 2026
Ceny ofertowe mieszkań. Pierwsze dane za kwiecień 2026 – Biznes Wprost

Ceny ofertowe mieszkań. Pierwsze dane za kwiecień 2026 – Biznes Wprost

4 maja, 2026
Facebook X (Twitter) Pinterest TikTok Instagram
© 2026 Razy Dzisiaj. Wszelkie prawa zastrzeżone.
  • Polityka Prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.