Close Menu
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Modne Teraz
Ceny paliw w weekend. Jest najnowsze obwieszczenie – Biznes Wprost

Ceny paliw w weekend. Jest najnowsze obwieszczenie – Biznes Wprost

24 kwietnia, 2026
Płynęli do cieśniny Ormuz. Amerykanów zaatakowały małpy

Płynęli do cieśniny Ormuz. Amerykanów zaatakowały małpy

24 kwietnia, 2026
USA są niezadowolone z postawy NATO ws. Iranu. Możliwa „kara” dla Hiszpanii

USA są niezadowolone z postawy NATO ws. Iranu. Możliwa „kara” dla Hiszpanii

24 kwietnia, 2026
Donald Tusk skomentował rezygnację Sławomira Cenckiewicza. „Wykończyli go”

Donald Tusk skomentował rezygnację Sławomira Cenckiewicza. „Wykończyli go”

24 kwietnia, 2026
Opowieści, które budują wspólnotę. „Walkiria” i „Polskie Wesele” na Baltic Opera Festival

Opowieści, które budują wspólnotę. „Walkiria” i „Polskie Wesele” na Baltic Opera Festival

24 kwietnia, 2026
Facebook X (Twitter) Instagram
Popularność
  • Ceny paliw w weekend. Jest najnowsze obwieszczenie – Biznes Wprost
  • Płynęli do cieśniny Ormuz. Amerykanów zaatakowały małpy
  • USA są niezadowolone z postawy NATO ws. Iranu. Możliwa „kara” dla Hiszpanii
  • Donald Tusk skomentował rezygnację Sławomira Cenckiewicza. „Wykończyli go”
  • Opowieści, które budują wspólnotę. „Walkiria” i „Polskie Wesele” na Baltic Opera Festival
  • Suplementy w onkologii. Farmaceuta o tym, czego unikać przy chemioterapii – Zdrowie Wprost
  • Robert Lewandowski o przyszłości w reprezentacji Polski. Polak podjął decyzję – Reprezentacja Polski w piłce nożnej – Sport Wprost
  • Bezrobocie w marcu. GUS przedstawił najnowsze dane – Biznes Wprost
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami
Historie Internetowe
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Biuletyn Zaloguj Sie
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Strona Główna » „To się nie może zdarzyć”. Dramatyczna ucieczka władz II RP 17 września 1939 r.
„To się nie może zdarzyć”. Dramatyczna ucieczka władz II RP 17 września 1939 r.
Aktualności

„To się nie może zdarzyć”. Dramatyczna ucieczka władz II RP 17 września 1939 r.

Pokój WiadomościPrzez Pokój Wiadomości17 września, 2025

„Nastąpiła chwila ciszy, która zdawała mi się trwać bez końca — wspominał jeden ze świadków zdarzeń z 17 września 1939 r. — Przerwał ją wreszcie Marszałek”. Naczelny wódz Edward Rydz-Śmigły po raz drugi tego wieczoru zmienił zdanie. „Nieuchronna godzina nadeszła — stwierdził z patosem”. Po chwili konwój wiozący przedstawicieli polskich władz ruszył w kierunku Rumunii.

  • Więcej ciekawych historii przeczytasz na stronie głównej „Newsweeka”

Dziękujemy, że z nami jesteś!

Foto: Newsweek

Sanacyjne władze II Rzeczypospolitej po 1935 roku obrały zdecydowany kurs na prawo. Mocarstwowa, nacjonalistyczna retoryka zapełniała szpalty gazet. Wojskowe defilady stały się chlebem powszednim Polaków. Wciąż mówiono o wielkim dziedzictwie marszałka Piłsudskiego — „wskrzesiciela Rzeczypospolitej” i „ojca narodu”. Władzy nie mógł jednak wystarczyć martwy bohater. Na piedestał należało wynieść nowego wodza. I postarać się, by Polacy pokochali go w stopniu nie mniejszym niż Niemcy Hitlera, a Włosi Mussoliniego.

Kandydat do najwyższej wojskowej godności był co najmniej osobliwy. Edward Śmigły-Rydz miał niemałe zasługi, jednak nigdy nie grał pierwszych skrzypiec. Podczas I wojny światowej kierował Polską Organizacją Wojskową, ale dopiero od momentu, gdy jej prawdziwych liderów aresztowano. W wojnie polsko-bolszewickiej dowodził oddziałami, ale zawsze pod batutą prawdziwych strategów. Nie dorobił się własnej legendy. Państwowa propaganda musiała ją więc zbudować od zera. Do pracy zabrano się z imponującym rozmachem.

Nie oddamy nawet guzika. Jak propaganda II RP budowała wizerunek Edwarda Rydza-Śmigłego

„Dzięki Ci, Marszałku, za Twój trud / Żeś wyzwolił cały śląski lud / Wdzięczność, radość trudno nam jest skryć / Z Tobą i dla Ciebie chcemy żyć!” — śpiewano na szkolnych akademiach, gdy Polska wykorzystała hitlerowską agresję na Czechosłowację i zajęła Zaolzie. Na półki księgarń trafiła propagandowa biografia nowego marszałka i generalnego inspektora sił zbrojnych. Autor podkreślał: „Obce i potężne narody oddają mu najwyższe honory”. Śmigły-Rydz miał być symbolem „siły i racji stanu Rzeczypospolitej”. Tak też się zachowywał.

To właśnie on stał się uosobieniem hasła „Silni — zwarci — gotowi”. W publicznych przemówieniach raz po raz przekonywał Polaków, że kraj jest gotów do wojny, że żaden wróg — ani ze wschodu, ani z zachodu — nie zdoła pokonać sił zbrojnych II Rzeczypospolitej. Już w 1935 roku na Zjeździe Związku Legionistów Polskich stwierdził: „Płonne są rachuby na słabość Polski jej wrogów. (…) Nie tylko nie damy całej Polski, ale nawet guzika”. W sierpniu 1939 roku powtarzał w tym samym tonie: „Gwałt zadany siłą musi być siłą odparty. Własną siłę stanowi własny żołnierz. Trzeba mieć żołnierza, który umie (…) umierać za Ojczyznę”.

W oficjalnych drukach podkreślano, że sam marszałek też będzie „do ostatniego tchu” walczyć za ojczyznę. Śmigły-Rydz wtórował pochlebcom. Zdarzało mu się nawet odsądzać od czci i wiary Stanisława Augusta Poniatowskiego. Króla, który zrzekł się tronu i zgubił Rzeczpospolitą, a przecież powinien był bić się do końca i oddać życie za kraj oraz rodaków. Historia już wkrótce sprawiła, że marszałek stanął przed podobnym wyborem.

Nikt nam nie ruszy nic

„Marszałek Śmigły-Rydz / Nasz drogi, dzielny wódz / Gdy każe, pójdziem z nim / Najeźdźców tłuc” — brzmiała pieśń o generale (autor Adam Kowalski). Zgodnie z jej duchem, gdy tylko Niemcy sforsowali niemiecką granicę, a pancernik Schleswig-Holstein oddał strzały w stronę Westerplatte, prezydent mianował Edwarda Śmigłego-Rydza naczelnym wodzem. Sam marszałek wydał zaś odezwę, w której zapewniał, że „bez względu na poniesione ofiary ostateczne zwycięstwo będzie należało do nas”.

W kolejnych dniach posyłał dywizje do boju. Sam jednak cofał się, a nie szedł na wroga z żołnierzami, jak szumnie zapowiadał. Eksperci twierdzą, że cały jego plan wojny obronnej miał jedną wadę: był z gruntu nierealny. „Generalny inspektor nie brał pod uwagę aktualnych możliwości militarno-gospodarczych kraju, lecz życzenia naczelnych władz państwowych i wojskowych” — komentował jego biograf Ryszard Mirowicz.

7 września naczelny wódz był nie na froncie, ale w oddalonym Brześciu, bez stałego kontaktu z podkomendnymi. Stamtąd wydał rozkaz bezwzględnej obrony stolicy kraju. Sam ze świtą cofał się w stronę rumuńskiej granicy. Oficjalnie po to, by zapewnić utrzymanie kontaktu z Francją i Wielką Brytanią za pośrednictwem przychylnego kraju. Nieoficjalnie: bo w tym kierunku ewakuowano całe polskie władze.

17 września marszałek był w Kołomyi. Tego dnia nieliczne wciąż drukowane polskie gazety donosiły o brawurowych polskich nalotach na Berlin i o brytyjskich bombardowaniach Zagłębia Saary. „Mussolini zrywa z Hitlerem” — dodano jeszcze dla pełnego efektu. Propaganda, która wmawiała Polakom, że „nikt nam nie ruszy nic, nikt nam nie zrobi nic, gdy z nami Śmigły-Rydz”, teraz jeszcze mamiła ich wizjami rychłego zwycięstwa.

W rzeczywistości sytuacja była już zupełnie beznadziejna. Alianci cztery doby wcześniej wykluczyli jakąkolwiek ofensywę przeciwko III Rzeszy. Przedstawiciele polskiego rządu najwidoczniej uwierzyli jednak we własną agitację, bo 16 września wciąż spodziewano się pomocy. Nawet ze strony ZSRR. Zamiast niej nadeszła inwazja.

Wojsko jest zdezorientowane. Chaos po ataku ZSRR 17 września 1939 r.

Raporty o tym, że setki tysięcy sowieckich żołnierzy przekroczyły wschodnią granicę kraju zaczęły docierać do kwatery naczelnego wodza między godziną 6 i 7 rano 17 września. „Dla Śmigłego-Rydza i jego otoczenia było to kompletne zaskoczenie” — podkreśla Dariusz Kaliński w książce „Czerwony najazd”. „Wstrząs wywołany tą wiadomością był tym silniejszy, że nastąpił po względnie pomyślnych wiadomościach z poprzedniego dnia” — relacjonował obecny na miejscu szef sztabu, gen. Wacław Stachiewicz. Wieczorem 16 września wysocy oficerowie pili wino, byli „nastawieni optymistycznie”. W otoczeniu marszałka panowało przekonanie, że wojsku polskiemu uda się utrzymać kontrolę nad południowo-wschodnim skrawkiem kraju i doczekać tutaj… zmasowanej francuskiej odsieczy.

Chaos był niesamowity, sytuacja klarowała się powoli. Śmigły-Rydz okazał się zupełnie niezdolny do sprostania dynamicznie rozwijającym się wypadkom. „Zaczęły napływać meldunki” — wspominał dwie dekady później płk Józef Jaklicz, zastępca szefa sztabu naczelnego wodza. „Bolszewicy przekroczyli granicę wojskami pancernymi i motorowymi. Czołgi jadą otwarte z białymi chorągwiami. Bolszewicy twierdzą, że przychodzą nam z pomocą. Wojsko jest zdezorientowane”. Każda minuta była na wagę złota. Telefon dzwonił bez przerwy, błagano o rozkazy. Marszałek tymczasem reagował opieszale, bez koniecznej stanowczości.

Przed południem do sztabu dotarli szefowie dwóch sojuszniczych misji — brytyjskiej i francuskiej. Angielski generał Carton de Wiart w milczeniu czekał na decyzje. Ale Francuzowi, gen. Faury, usta się nie zamykały: bombardował gospodarzy wskazówkami i opiniami. Stanowczo oświadczył, że Polacy muszą „przyspieszyć decyzję przejścia do Rumunii” i natychmiast przerzucić na drugą stronę granicy tak dużą część swoich wojsk, jak tylko będzie to możliwe.

W tym czasie trwała narada Śmigłego-Rydza z premierem Felicjanem Sławojem Składkowskim i szefem MSZ Józefem Beckiem. „Ogólną myślą przewodnią marszałka jest kontynuowanie wojny z Niemcami przez oddziały zaangażowane w głębi kraju” — przekazano przed godziną 13 członkom sztabu i szefom misji. To jednak była tylko pierwsza część decyzji. Bić się mieli dalej ci żołnierze, którzy nie byli w stanie się wycofać. Oddziały niezaangażowane w walkę lub zdolne oderwać się od przeciwnika miały natychmiast zmierzać w kierunku Rumunii i przekraczać granicę. Nad tak gigantycznymi manewrami ktoś powinien czuwać. Wyznaczono do tego gen. Stachiewicza i kilku oficerów niższej rangi. Sam marszałek Śmigły-Rydz nie zamierzał dłużej ryzykować własne życie. Postanowił, że on sam i cała reszta sztabu „przechodzą natychmiast” do Rumunii.

Wśród żołnierzy zapanowała konsternacja. „Oficerowie uważają, że honor wojskowy nakazuje im przedostać się do walczących oddziałów gen. Sosnkowskiego, nie zaś, w tym tragicznie przełomowym momencie, chronić się na obce terytorium” — relacjonował zastępca szefa sztabu. To na jego barki spadło zadanie przekazania dowódcom, że „jak długo noszą mundur wojskowy, winni są bezwzględny posłuch naczelnemu wodzowi”. Nie było dyskusji, tylko rozkaz: „Poleciłem zająć miejsca w samochodach i jechać za mną do Kosowa”, przy samej granicy.

Granicę przekroczę tej nocy. Władze polski uciekają do Rumunii

Być może pod wpływem oburzenia żołnierzy Śmigły-Rydz zaczął się wahać. Późnym popołudniem poinformował płk. Jaklicza, że sztab powinien „pozostać w pogotowiu”, że opuszczenie Polski ma nastąpić nie od razu, tylko dopiero „na jego osobisty rozkaz”. W pobliskich Kutach nastąpiła kolejna polityczna narada, dużo bardziej burzliwa od pierwszej. W dyskusji wzięli udział członkowie rządu, a także prezydent Ignacy Mościcki. „Śmigły-Rydz przedstawił prezydentowi beznadziejność sytuacji i stwierdził, że opuszczenie kraju przez rząd i prezydenta jest kwestią najbliższego czasu” — pisał Dariusz Kaliński. „On sam zadeklarował chęć pozostania i przyłączenia się do nadal walczących oddziałów”.

Nowe postanowienie wywołało szok. „Przyszedł do mnie gen. Sławoj Składkowski — wspominał płk. Jaklicz. — Wzburzony zawiadomił mnie o decyzji marszałka pozostania w Polsce i dołączenia do batalionów w Stryju. Zaklinał mnie (dosłownie), abym odwiódł marszałka od tej decyzji. Wobec rozruchów ukraińskich, które wybuchły w Małopolsce Wschodniej, uważa tę decyzję za szaleńczą (dosłownie). Jako min. spraw wewnętrznych i premier nie może dopuścić, aby marszałek zginął z rąk Ukraińców”.

Jaklicz zrelacjonował też swoje ponowne spotkanie z samym naczelnym wodzem. „Zostałem wezwany do marszałka” — pisał w 1967 r. w „Kulturze Paryskiej”. „Nie pytając o powód mego przybycia, dał mi następujący rozkaz: Pozostaję w Polsce. Wybierze pan sześciu uzbrojonych w karabin oficerów łącznie z nimi wracam do Stryja, aby dołączyć do walczących wojsk”.

Do pomieszczenia wparował Składkowski, doszło do gorącej wymiany zdań. Nagle gruchnęła wieść, że do odległego o 40 km Śniatynia wkroczyli Sowieci. „Nastąpiła chwila ciszy, która zdawała mi się trwać bez końca — wspominał Jaklicz. — Przerwał ją wreszcie Marszałek”. Naczelny wódz po raz drugi zmienił zdanie. „Nieuchronna godzina nadeszła — stwierdził z patosem. — Pragnąłem ją odsunąć możliwie najdalej. Przedłużać jej już nie mogę. Niewiadomą jest przyszłość, obowiązek muszę wypełnić do końca. Granicę przekroczę tej nocy”.

Strzał na moście

Wszystko trwało tylko moment. Jaklicz zdążył odbyć jeszcze jedną krótką rozmowę. Potem: „Przejechał koło nas krótki orszak wozów. Poznałem samochód marszałka po specjalnym dźwięku syreny wozu, który go stale eskortował. Marszałek zdążał na most na Czeremoszu”.

Dowódca granicznego garnizonu Stefan Soboniewski, kiedy doniesiono mu o rejteradzie, stwierdził z oburzeniem, że to plotka rozsiewana przez defetystów. „To się nie może zdarzyć. Hetman nigdy nie opuszcza swoich wojsk!” — przekonywał. Inny oficer, Ludwik Bociański, próbował zatrzymać kawalkadę już na moście. „Chodzi o honor wojska!” — krzyczał. Gdy jego protesty zignorowano, wyciągnął pistolet i strzelił do siebie.

Łącznie do Rumunii przedarło się około 50 tys. żołnierzy, w tym 3600 oficerów. Dokładnej liczby uchodźców cywilnych nie sposób oszacować. Sami tylko politycy uciekali razem z rodzinami, majątkiem prywatnym i państwowym. To, co dało się zamknąć w ciężkich skrzyniach, lądowało na pakach samochodów ciężarowych. Co się nie mieściło, zakopywano, w nadziei, że nadejdą lepsze czasy.

W nocy z 17 na 18 września Czeremosz przekroczyli premier, prezydent, marszałkowie obu izb parlamentu, prokurator generalny, kilku wojewodów. „Pierwszy marszałek [Józef Piłsudski] skazał Polskę na wielkość” — komentowała gorzko pisarka Maria Dąbrowska. „Drugi z tego wyroku ją ułaskawił”.

WIĘCEJ W NUMERZE
nr
36

01.09.2019

undefined

Udział Facebook Twitter LinkedIn Telegram WhatsApp Email

Czytaj dalej

Opowieści, które budują wspólnotę. „Walkiria” i „Polskie Wesele” na Baltic Opera Festival

Opowieści, które budują wspólnotę. „Walkiria” i „Polskie Wesele” na Baltic Opera Festival

Hazard, polityka i wielkie pieniądze. Jak wygrywa się na predykcjach?

Hazard, polityka i wielkie pieniądze. Jak wygrywa się na predykcjach?

„Duża część lektur to nie są książki dla dzieci, a dziewiętnastowieczne utwory dla dorosłych”

„Duża część lektur to nie są książki dla dzieci, a dziewiętnastowieczne utwory dla dorosłych”

Artur rok temu wpłacił na Zondacrypto 350 tys. zł. „Od blisko trzech tygodni praktycznie nie jem, nie śpię”

Artur rok temu wpłacił na Zondacrypto 350 tys. zł. „Od blisko trzech tygodni praktycznie nie jem, nie śpię”

Varga: Prezes koniecznie musi obejrzeć ten film. Najlepiej w towarzystwie profesora Czarnka

Varga: Prezes koniecznie musi obejrzeć ten film. Najlepiej w towarzystwie profesora Czarnka

Ukraińcy paraliżują rosyjską logistykę. Front południowy niemal odcięty

Ukraińcy paraliżują rosyjską logistykę. Front południowy niemal odcięty

Świadkowie: Janusz F. „pod stołem” zbierał pieniądze na kampanię Andrzeja Dudy

Świadkowie: Janusz F. „pod stołem” zbierał pieniądze na kampanię Andrzeja Dudy

Dla milionów ludzi to codzienny rytuał. Naukowcy zachęcają do picia herbaty

Dla milionów ludzi to codzienny rytuał. Naukowcy zachęcają do picia herbaty

Kulisy sensacyjnej dymisji w Pałacu. Przyczyny są dwie

Kulisy sensacyjnej dymisji w Pałacu. Przyczyny są dwie

Add A Comment

Leave A Reply Cancel Reply

Wybór Redaktora

Płynęli do cieśniny Ormuz. Amerykanów zaatakowały małpy

Płynęli do cieśniny Ormuz. Amerykanów zaatakowały małpy

24 kwietnia, 2026
USA są niezadowolone z postawy NATO ws. Iranu. Możliwa „kara” dla Hiszpanii

USA są niezadowolone z postawy NATO ws. Iranu. Możliwa „kara” dla Hiszpanii

24 kwietnia, 2026
Donald Tusk skomentował rezygnację Sławomira Cenckiewicza. „Wykończyli go”

Donald Tusk skomentował rezygnację Sławomira Cenckiewicza. „Wykończyli go”

24 kwietnia, 2026
Opowieści, które budują wspólnotę. „Walkiria” i „Polskie Wesele” na Baltic Opera Festival

Opowieści, które budują wspólnotę. „Walkiria” i „Polskie Wesele” na Baltic Opera Festival

24 kwietnia, 2026

Najnowsze Wiadomości

Suplementy w onkologii. Farmaceuta o tym, czego unikać przy chemioterapii – Zdrowie Wprost

Suplementy w onkologii. Farmaceuta o tym, czego unikać przy chemioterapii – Zdrowie Wprost

24 kwietnia, 2026
Robert Lewandowski o przyszłości w reprezentacji Polski. Polak podjął decyzję – Reprezentacja Polski w piłce nożnej – Sport Wprost

Robert Lewandowski o przyszłości w reprezentacji Polski. Polak podjął decyzję – Reprezentacja Polski w piłce nożnej – Sport Wprost

24 kwietnia, 2026
Bezrobocie w marcu. GUS przedstawił najnowsze dane – Biznes Wprost

Bezrobocie w marcu. GUS przedstawił najnowsze dane – Biznes Wprost

24 kwietnia, 2026
Facebook X (Twitter) Pinterest TikTok Instagram
© 2026 Razy Dzisiaj. Wszelkie prawa zastrzeżone.
  • Polityka Prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.