Close Menu
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Modne Teraz
USA. Niedźwiedź zaatakował żołnierzy na Alasce, użyli gazu

USA. Niedźwiedź zaatakował żołnierzy na Alasce, użyli gazu

20 kwietnia, 2026
Korea Północna przeprowadziła testy rakiet. Kim Dzong Un: Ogromne znaczenie w działaniach

Korea Północna przeprowadziła testy rakiet. Kim Dzong Un: Ogromne znaczenie w działaniach

20 kwietnia, 2026
PiS i KO stoczą bój o tę samą grupę wyborców. „Polska wcale nie jest aż tak spolaryzowana”

PiS i KO stoczą bój o tę samą grupę wyborców. „Polska wcale nie jest aż tak spolaryzowana”

20 kwietnia, 2026
Dziedziczenie długów po zmarłym. Kiedy rodzina odpowiada za zobowiązania – Biznes Wprost

Dziedziczenie długów po zmarłym. Kiedy rodzina odpowiada za zobowiązania – Biznes Wprost

20 kwietnia, 2026
Tak można zatrzymać deszczówkę w miastach. Polacy użyli odpadów

Tak można zatrzymać deszczówkę w miastach. Polacy użyli odpadów

20 kwietnia, 2026
Facebook X (Twitter) Instagram
Popularność
  • USA. Niedźwiedź zaatakował żołnierzy na Alasce, użyli gazu
  • Korea Północna przeprowadziła testy rakiet. Kim Dzong Un: Ogromne znaczenie w działaniach
  • PiS i KO stoczą bój o tę samą grupę wyborców. „Polska wcale nie jest aż tak spolaryzowana”
  • Dziedziczenie długów po zmarłym. Kiedy rodzina odpowiada za zobowiązania – Biznes Wprost
  • Tak można zatrzymać deszczówkę w miastach. Polacy użyli odpadów
  • Rosja. Nagranie przejazdu kolumny na Kreml wzbudziły spekulacje. Czy był tam Putin?
  • Spór wewnątrz PiS. Morawiecki odpowiedział Jakiemu: Ma jakieś problemy ze mną
  • „Nie zarabiasz kilkunastu tysięcy? Coś z tobą nie halo”. 20-latki są coraz bardziej nieszczęśliwe
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami
Historie Internetowe
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Biuletyn Zaloguj Sie
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Strona Główna » Mroczna tajemnica promu Estonia. Szwedzi nie wierzą swoim władzom. „Jedna z największych katastrof na morzu”
Mroczna tajemnica promu Estonia. Szwedzi nie wierzą swoim władzom. „Jedna z największych katastrof na morzu”
Aktualności

Mroczna tajemnica promu Estonia. Szwedzi nie wierzą swoim władzom. „Jedna z największych katastrof na morzu”

Pokój WiadomościPrzez Pokój Wiadomości25 października, 2025

Choć oficjalnie dementowano teorie spiskowe o eksplozji czy zderzeniu z okrętem podwodnym, to i tak zatonięcie Estonii wciąż otacza tajemnica. I rzadko w Szwecji spotykana podejrzliwość względem władz.

  • Więcej ciekawych historii przeczytasz na stronie głównej „Newsweeka”

Dziękujemy, że z nami jesteś!

Foto: Newsweek

„Zawsze wiedziałam, że Estonia różniła się od innych katastrof, z którymi miałam do czynienia w swoim życiu zawodowym. Wrak promu nadal spoczywa na dnie morza i nadal brak odpowiedzi na mnóstwo pytań dotyczących tamtej nocy” — napisała 28 lat po zatonięciu promu Estonia Sara Hedrenius, psycholożka Szwedzkiego Czerwonego Krzyża wyspecjalizowana we wsparciu kryzysowym. Doświadczenie w kwestii katastrof i tragedii ma bogate, pracowała na całym świecie, m.in. pomagała ocalałym z wielkiego tsunami w Azji w 2004 r. i wspierała uratowanych z masakry, którą spowodował Anders Breivik na norweskiej wyspie Utøya. Zawód wybrała pod wpływem własnej traumy.

Kiedy miała 20 lat, cudem przeżyła katastrofę płynącego z Tallina do Sztokholmu promu Estonia, do której doszło nocą z 27 na 28 września 1994 r. Spośród 989 pasażerów przeżyło jedynie 137, większość ofiar, ponad 500 osób, stanowili Szwedzi.

Broń na promie

Był sztorm, wielu pasażerów chorowało, po godzinie pierwszej w nocy bary na pokładzie świeciły pustkami, ludzie schowali się w swoich kajutach. Prawie wszyscy już spali, kiedy z megafonu rozległ się, podobno słabo słyszalny, kobiecy głos, który powiedział po estońsku: „Häire, häire, laeval on häire”, czyli: „Alarm, alarm, alarm na pokładzie”. Potem załoga wszczęła rwetes, ale prom był już tak przechylony na bok, że zablokowano drzwi i przejścia, aby zapobiec przelewaniu się wody i wywrotce. Doszło do niej i tak, a wielu pasażerów zostało uwięzionych w kajutach i poszło razem z promem na dno. Ci, którzy nie utonęli, w oczekiwaniu na ratunek umierali z wyziębienia. Woda miała około 10 st. C, wiał silny wiatr, fale sięgały 6 m. Była to jedna z największych katastrof na morzu w XX w.

Spośród 989 pasażerów przeżyło jedynie 137, większość ofiar, ponad 500 osób, stanowili Szwedzi

Spośród 989 pasażerów przeżyło jedynie 137, większość ofiar, ponad 500 osób, stanowili Szwedzi

Foto: SIPA PRESS/EAST NEWS

Jeśli porównamy, że z osławionego Titanica w 1912 r. uratowało się 712 osób, choć legendarny okręt po zderzeniu z górą lodową zatonął na ogromnym Oceanie Atlantyckim, a nie na stosunkowo małym Bałtyku — i to w czasie, gdy nie było jeszcze, jak w latach 90., helikopterów ratowniczych — rozmiar śmiertelnego żniwa wypadku Estonii staje się szokujący. Przeżyło tylko 13 proc. pasażerów.

Katastrofa promu należącego do nowego państwa bałtyckiego, popularnego wśród Szwedów ciekawych w tamtym czasie kraju, który dopiero co uwolnił się z historycznego uścisku Sowietów, latami była owiana niedomówieniami. Niby przyczyny wypadku zostały szybko ustalone, ale ów pośpiech był dla wielu niepokojący, a poza tym regularnie wychodziło na jaw, że w dochodzeniu pojawiły się błędy i niedopatrzenia. Na przykład od dnia katastrofy krążyły plotki, że na promie mogły znajdować się samochody transportowe z ładunkiem materiałów wojskowych, być może nawet wybuchowych. Śledczy odrzucili te podejrzenia jako fantazje i nie zlecili sprawdzenia przez nurków zawartości aut, które znajdowały się pod wodą. I to pomimo że do uszkodzenia promu doszło właśnie na pokładzie samochodowym. Dopiero w 2004 r. dziennikarze programu szwedzkiej telewizji „Uppdrag Granskning” ujawnili, że dwukrotnie — dwa tygodnie oraz tydzień przed katastrofą — promem Estonia płynęły do Szwecji ciężarówki załadowane sprzętem wojskowym. Szwedzkie siły zbrojne zorganizowały te transporty, prawdopodobnie we współpracy z koncernem Ericsson, a służby celne obiecały wojsku, że nie będą kontrolować ładunku. Informacje te zostały z czasem potwierdzone zarówno przez urząd celny, jak i przez siły zbrojne. Ale zapewniano, że w dniu wypadku Estonii żadnych wojskowych transportów na pokładzie nie było.

Prom M/S Estonia, który zatonął w 1994 r. W katastrofie zginęły 852 osoby

Prom M/S Estonia, który zatonął w 1994 r. W katastrofie zginęły 852 osoby

Foto: KIMMO MANTYLA/LEHTIKUVA/AFP/EAST NEWS

Co ukrywa rząd

W roku 2023 pod wpływem kolejnych ustaleń dziennikarzy oraz nacisku ze strony rodzin ofiar siły zbrojne przyznały, że Estonia woziła materiały wojskowe we wrześniu 1994 r. częściej niż dwukrotnie. Sara Hedrenius pisze w swojej książce, że widziała ciężarówki wojskowe wjeżdżające na pokład w fatalną noc wypadku, ale kolejne dochodzenia nie potwierdziły teorii o eksplozji, która mogła doprowadzić do błyskawicznego zatonięcia promu. I choć oficjalnie dementowano kolejne teorie spiskowe (np. że doszło do eksplozji, zderzenia z okrętem podwodnym), to i tak wypadek Estonii wciąż otacza mroczna tajemnica i rzadko w Szwecji spotykana podejrzliwość względem władz. Do dziś są osoby przekonane, że rząd miał coś w tej sprawie do ukrycia. Uważa tak na przykład niemiecka dziennikarka Jutta Rabe, która prowadziła własne śledztwo w sprawie katastrofy. W 2002 r. wydała książkę „Die Estonia: Tragödie eines Schiffsuntergangs”, w której dowodziła, że prom został celowo zatopiony przez Rosję, aby ukryć, że był w porozumieniu ze Szwecją używany przez Stany Zjednoczone do szmuglowania rosyjskiej broni. W kolejnych latach Jutta Rabe razem z amerykańskim współpracownikiem dokonywała też nielegalnych nurkowań w pobliżu wraku, za co była ścigana przez szwedzką prokuraturę.

Wielu ludzi, nawet tych dalekich od teorii spiskowych, oburza fakt, że wrak nigdy nie został wydobyty z dna morza i nie odnaleziono ciał. Ocalała Sara Hedrenius w książce „…źle to wygląda. Katastrofa promu Estonia” pisze, że w przypadku podobnych kalibrem tragedii międzynarodowa praktyka jest zazwyczaj taka, że gdy umiera nadzieja na znalezienie żywych ludzi, robi się wszystko, aby do rodzin mogli powrócić chociaż zmarli. W pogrążonej w szoku Szwecji w 1994 r. też tak z początku zakładano. Jednak w roku 1997 po zakończeniu pierwszego dochodzenia uznano, że lepiej, jeśli wrak oraz zmarli pozostaną na dnie morza. Szwecja ustanowiła wtedy prawo o ochronie grobu morskiego. Podpisały się pod tym zapisem wszystkie państwa nadbałtyckie (z wyłączeniem Niemiec), bo wrak MS Estonia znajduje się na wodach międzynarodowych. Do dziś obowiązuje zakaz nurkowania w okolicy wraku, aby nie naruszać wiecznego spoczynku pozostałych na dnie morza pasażerów. Miejsce to monitoruje fińska straż wybrzeża. W 2020 r. szwedzka prokuratura oskarżyła o „naruszenie grobu” kolejnych członków ekipy filmowej, którzy w łodzi podwodnej podpłynęli do wraku, kręcąc film dokumentalny. Film wywołał wielką burzę.

Szwecja nie kłamie

Pierwsze dochodzenie ustaliło, że przyczyną zatonięcia było urwanie się furty dziobowej, która nie wytrzymała naporu fal. Oderwana furta rozerwała rampę i wpuściła fale na pokład samochodowy. W ciągu pięciu minut wlało się do środka około 1000 t wody, co zdestabilizowało prom. Nikt nie potrafił wtedy powiedzieć, dlaczego tak się stało, skoro jednostka była w dobrym stanie technicznym i w pełni zdatna do żeglugi. Później skorygowano ten zapis, informując, że w furcie dziobowej były jednak wady konstrukcyjne, a prom w ogóle nie nadawał się do przebycia trasy, na którą go skierowano.

Sara Hedrenius podkreśla z niemałym oburzeniem, że pasażerowie, którzy przeżyli katastrofę, czekali aż 27 lat na to, by Komisja Badania Wypadków działająca z polecenia rządu Szwecji wysłuchała z uwagą ich relacji.

Tuż po wypadku prowadzone wspólnymi siłami Szwecji, Estonii i Finlandii postępowanie wyjaśniające skupiło się przede wszystkim na rozmowach z ocalałymi członkami załogi. Kolejną komisję badającą przyczyny wypadku powołano dopiero w roku 2022, po tym jak Szwecją wstrząsnął serial dokumentalny na Discovery „Estonia — odkrycie, które wszystko zmienia”. Pokazano w nim czterometrową dziurę w kadłubie wraku, o której istnieniu nikt wcześniej nie wspominał. Film Evertssona, nakręcony specjalistycznym sprzętem podczas nielegalnych nurkowań (za które reżyser i jego współpracownicy byli ścigani przez prokuraturę), dowodził, że wielka wyrwa w burcie musiała powstać, zanim statek uderzył o dno morskie. A więc na pokładzie był jednak wybuch? A może prom rzeczywiście zderzył się z okrętem podwodnym? Lub został uderzony torpedą? Henrik Evertsson został nagrodzony Wielką Nagrodą Dziennikarską za „odkrycie roku”, a premier Stefan Löfven powtarzał w wywiadach, że „Szwecja nie kłamie w sprawie zatonięcia Estonii”, i obiecywał zbadanie tematu.

Skąd ta dziura?

Sara Hedrenius, która sama pojawiła się w dokumencie Discovery, opowiada w książce, że po obejrzeniu pierwszej części serialu nie mogła wstać od telewizora i czuła narastający niepokój. Najbardziej bała się, że odkrycia dziennikarzy nie zostaną potraktowane poważnie i nie doprowadzą do wyjaśnienia sprawy. Myliła się: nakręcono jeszcze jeden film, w którym pojawiły się informacje o wnioskach z prac drugiej komisji. Dokument autorstwa Bosse Lindquista analizuje teorie spiskowe i udowadnia, że w sensacyjnym dokumencie Discovery było sporo informacji nieprawdziwych. Nowe podwodne analizy kadłuba i dna morskiego pokazały na przykład, że prom wylądował na skale, a nie na miękkiej glinie, jak podano w serialu Discovery. Sfilmowano też wnętrze pokładu samochodowego promu i znajdującą się tam dziurę w kadłubie.

— Wciąż widać na niej białą farbę — mówił Jonas Bäckstrand, przewodniczący Państwowej Komisji Badania Wypadków. — Nie ma żadnych oznak eksplozji, wszystko zgadza się z wcześniejszym raportem, który podawał, że dziura powstała w momencie, gdy statek uderzył o twarde dno.

W serialu Discovery twierdzono, że dziura powstała, jeszcze zanim statek opadł na dno, i „udowodniono” to za pomocą grafiki, która później okazała się całkowicie zmyślona. Autorzy serialu nie chcieli udzielić w tej sprawie wywiadu, ale w wiadomości e-mailowej przesłanej do kolejnej ekipy filmowej zajmującej się Estonią wyrazili ubolewanie, że ich ilustracja nie spełniała kryteriów rzetelności, i podkreślili, że zależało im na wywołaniu dyskusji.

Sara Hedrenius nie podważa wniosków kolejnej oficjalnej komisji, ale w wywiadach powtarza, że „na stół nie wyłożono jeszcze wszystkich kart”. Zwraca uwagę na to, że przed tym, zanim na promie ogłoszono alarm, rozległ się wielki hałas, którego źródła do końca nie wytłumaczono. Nadal niejasna wydaje się jej też kwestia wojskowych transportów.

Kolacja bez happy endu

Sara Hedrenius jest najbardziej znaną osobą ocalałą z katastrofy. Każda okrągła rocznica zatonięcia Estonii owocuje wywiadami z nią i reportażami na temat jej przeszłości oraz obecnego życia. Podróżowała sama, wracała do Sztokholmu po tym, jak odwiedziła pracującego w Tallinie ojca, ale kiedy prom zaczął tonąć, przedstawił jej się młody mężczyzna Kent Härdstem i zapytał, czy chce, żeby razem walczyli o przetrwanie. Wyjaśnił, że we dwójkę mają większe szanse. Tak zrobili. Pomagali sobie przez całą koszmarną noc i wiele godzin czekali na uratowanie w tej samej szalupie. Obiecali sobie wtedy wspólną kolację w Sztokholmie, jeśli przeżyją. Uratowali się i wybrali na kolację, która została obfotografowana i opisana przez dziennikarzy. Ale nie zrodziła się z tego żadna historia miłosna.

Dziś Sara i Kent nie mają już ze sobą kontaktu, podobno zbyt wiele ich dzieli. Jednak to ona pozostała tą „zwykłą obywatelką, która przeżyła”, z którą najchętniej rozmawia o Estonii szwedzka prasa. Jej książka nie odbiła się jednak głośnym echem, być może minęło zbyt wiele lat albo jest niedostatecznie osobista i zabrakło w niej historii miłosnej. Ta miała miejsce na pokładzie, ale bez happy endu. Jedną z ofiar była pracująca na promie Szwedka Carita Charloth Barasiński, której polski mąż Piotr Barasiński przeznaczył wszystkie swoje pieniądze na próby wydobycia z dna morza ciała żony. Podobno obiecał jej kiedyś, że gdyby przed nim umarła, pochowa ją na cmentarzu w podsztokholmskiej Uppsali, w której dorastała. Barasiński słał podania i prośby do wielu instytucji, prosząc o zgodę na poszukiwanie ciała żony. Spotykały go tylko odmowy, więc spróbował działać na własną rękę. Wynajął w 1995 r. jednostkę Polskiego Ratownictwa Okrętowego oraz nurków, ale ciała żony nie znalazł. Potem planował podobno dalsze poszukiwania, ale ratyfikowanie przez Polskę prawa o ochronie morskiego grobu uniemożliwiło te działania.

Dziś wydaje się, że do katastrofy Estonii doszło przez splot przypadków i niedbałość ludzką: zła pogoda i kiepski stan techniczny promu, którego nikt nie sprawdził, do tego wyrwanie furty dziobowej sprawiły, że zalała go ogromna ilość wody. Załoga zdążyła zablokować drzwi, by uniknąć przechyłu, ale nie zdołała już ich otworzyć, by setki uwięzionych pod pokładem ludzi miały szansę na ratunek. Masowy, podwodny grób przez ponad 30 lat nie był jednak miejscem spokojnym, pomimo chroniącego spokój prawa. Decyzja władz szwedzkich o pozostawieniu ciał na dnie morza była na pewno pragmatyczna. Ale czy etyczna? Wielu twierdzi, że zabrakło empatii.

WIĘCEJ W NUMERZE
nr
2

22.10.2025

undefined

Udział Facebook Twitter LinkedIn Telegram WhatsApp Email

Czytaj dalej

PiS i KO stoczą bój o tę samą grupę wyborców. „Polska wcale nie jest aż tak spolaryzowana”

PiS i KO stoczą bój o tę samą grupę wyborców. „Polska wcale nie jest aż tak spolaryzowana”

„Nie zarabiasz kilkunastu tysięcy? Coś z tobą nie halo”. 20-latki są coraz bardziej nieszczęśliwe

„Nie zarabiasz kilkunastu tysięcy? Coś z tobą nie halo”. 20-latki są coraz bardziej nieszczęśliwe

Ten pałac przebudowano na wzór Windsoru. Otaczał go 250-hektarowy park

Ten pałac przebudowano na wzór Windsoru. Otaczał go 250-hektarowy park

W Bułgarii rośnie nowy Orban? Niepokojące wyniki dla Polski [OPINIA]

W Bułgarii rośnie nowy Orban? Niepokojące wyniki dla Polski [OPINIA]

Moment, w który w PiS coś pękło. „Kaczyński ma przekonanie, że Morawiecki chce go zdradzić”

Moment, w który w PiS coś pękło. „Kaczyński ma przekonanie, że Morawiecki chce go zdradzić”

Co się stało z etosem polskiego kolejarza? Kiedyś chodziło o mundur, dziś ważne jest coś innego

Co się stało z etosem polskiego kolejarza? Kiedyś chodziło o mundur, dziś ważne jest coś innego

Witamina D może chronić przed demencją. Te suplementy są kluczowe dla zdrowia po 50-tce

Witamina D może chronić przed demencją. Te suplementy są kluczowe dla zdrowia po 50-tce

Efekt „rakiety” i „pióra” wpływa na ceny paliw. „Europa jest w szczególnie trudnej sytuacji”

Efekt „rakiety” i „pióra” wpływa na ceny paliw. „Europa jest w szczególnie trudnej sytuacji”

Ozempic nie działa na wszystkich tak samo. Nowe badanie wskazuje na kluczową kwestię

Ozempic nie działa na wszystkich tak samo. Nowe badanie wskazuje na kluczową kwestię

Add A Comment

Leave A Reply Cancel Reply

Wybór Redaktora

Korea Północna przeprowadziła testy rakiet. Kim Dzong Un: Ogromne znaczenie w działaniach

Korea Północna przeprowadziła testy rakiet. Kim Dzong Un: Ogromne znaczenie w działaniach

20 kwietnia, 2026
PiS i KO stoczą bój o tę samą grupę wyborców. „Polska wcale nie jest aż tak spolaryzowana”

PiS i KO stoczą bój o tę samą grupę wyborców. „Polska wcale nie jest aż tak spolaryzowana”

20 kwietnia, 2026
Dziedziczenie długów po zmarłym. Kiedy rodzina odpowiada za zobowiązania – Biznes Wprost

Dziedziczenie długów po zmarłym. Kiedy rodzina odpowiada za zobowiązania – Biznes Wprost

20 kwietnia, 2026
Tak można zatrzymać deszczówkę w miastach. Polacy użyli odpadów

Tak można zatrzymać deszczówkę w miastach. Polacy użyli odpadów

20 kwietnia, 2026

Najnowsze Wiadomości

Rosja. Nagranie przejazdu kolumny na Kreml wzbudziły spekulacje. Czy był tam Putin?

Rosja. Nagranie przejazdu kolumny na Kreml wzbudziły spekulacje. Czy był tam Putin?

20 kwietnia, 2026
Spór wewnątrz PiS. Morawiecki odpowiedział Jakiemu: Ma jakieś problemy ze mną

Spór wewnątrz PiS. Morawiecki odpowiedział Jakiemu: Ma jakieś problemy ze mną

20 kwietnia, 2026
„Nie zarabiasz kilkunastu tysięcy? Coś z tobą nie halo”. 20-latki są coraz bardziej nieszczęśliwe

„Nie zarabiasz kilkunastu tysięcy? Coś z tobą nie halo”. 20-latki są coraz bardziej nieszczęśliwe

20 kwietnia, 2026
Facebook X (Twitter) Pinterest TikTok Instagram
© 2026 Razy Dzisiaj. Wszelkie prawa zastrzeżone.
  • Polityka Prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.