Close Menu
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Modne Teraz
Małe szkoły odpowiedzią na kryzys demograficzny? Zapadła decyzja o projekcie MEN – Wprost

Małe szkoły odpowiedzią na kryzys demograficzny? Zapadła decyzja o projekcie MEN – Wprost

13 lutego, 2026
Program SAFE przyjęty przez Sejm. Polska otrzyma 43,7 mld euro – Biznes Wprost

Program SAFE przyjęty przez Sejm. Polska otrzyma 43,7 mld euro – Biznes Wprost

13 lutego, 2026
Bloki przy krakowskim Zakrzówku? Miasto podjęło decydujące kroki

Bloki przy krakowskim Zakrzówku? Miasto podjęło decydujące kroki

13 lutego, 2026
Sondaż. Amerykanie ocenili Donalda Trumpa. Gorszy niż Joe Biden?

Sondaż. Amerykanie ocenili Donalda Trumpa. Gorszy niż Joe Biden?

13 lutego, 2026
PiS stworzy koalicję z Braunem? Przemysław Czarnek: Wszystko jest możliwe

PiS stworzy koalicję z Braunem? Przemysław Czarnek: Wszystko jest możliwe

13 lutego, 2026
Facebook X (Twitter) Instagram
Popularność
  • Małe szkoły odpowiedzią na kryzys demograficzny? Zapadła decyzja o projekcie MEN – Wprost
  • Program SAFE przyjęty przez Sejm. Polska otrzyma 43,7 mld euro – Biznes Wprost
  • Bloki przy krakowskim Zakrzówku? Miasto podjęło decydujące kroki
  • Sondaż. Amerykanie ocenili Donalda Trumpa. Gorszy niż Joe Biden?
  • PiS stworzy koalicję z Braunem? Przemysław Czarnek: Wszystko jest możliwe
  • Plejada gwiazd na scenie, a do tego poczta walentynkowa z udziałem aktorów
  • W sprawie KSeF Ministerstwo Finansów zapomniało o ważnej rzeczy. „Kompromitacja” – Biznes Wprost
  • USA. Drugi lotniskowiec został skierowany na Bliski Wschód
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami
Historie Internetowe
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Biuletyn Zaloguj Sie
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Strona Główna » Lud kochał tę historię. Widział w niej nie układ polityczny, lecz bajkę o miłości silniejszej od tronu
Lud kochał tę historię. Widział w niej nie układ polityczny, lecz bajkę o miłości silniejszej od tronu
Aktualności

Lud kochał tę historię. Widział w niej nie układ polityczny, lecz bajkę o miłości silniejszej od tronu

Pokój WiadomościPrzez Pokój Wiadomości13 lutego, 2026

Królowa nie mogła wybierać męża z miłości. Ale to ona pierwsza napisała list, który był w istocie oświadczynami. Ona miała ogień i wątpliwości, on rozsądek i czułość. Stworzyli związek, jakiego XIX w. prawie nie znał.

  • Więcej ciekawych historii przeczytasz na stronie głównej „Newsweeka”

Dziękujemy, że jesteś z nami!

Foto: Newsweek

Lekarze w notatce medycznej jako przyczynę zgonu podali „ostre zapalenie żołądka”. W rzeczywistości był to tyfus. Wiktoria skinęła głową, potem kazała wszystkim wyjść. Czerń, jaką przywdziała po śmierci Alberta, była czymś więcej niż wypełnieniem dworskiej etykiety. Była decyzją, że nie zdejmie jej do końca życia, a więc przez 40 lat. „W żałobie znalazła religię, w pamięci władzę” — napisał jej biograf Lytton Strachey. I choć Brytyjczycy szeptali, że przesadza, to brali z niej przykład.

Świat zapamięta ją w czerni. Ale na razie 14 grudnia 1861 r. w Windsorze była tylko kobietą, która straciła ukochanego mężczyznę. Królową, która po raz pierwszy nie wiedziała, jak się zachować. I chyba nikt nie potrafił jej tego podpowiedzieć. „Cała moja przyszłość odeszła. Czuję, jakbym zamieniła się w kamień” — pisała w liście.

Rozdział I. Miłość w czasach etykiety

Świat, w którym dorastała Wiktoria, nie znał słowa „uczucie” w takim znaczeniu, jakie nadał mu dopiero wiek XX. Królowa miała wyjść za mąż nie po to, by być szczęśliwa, lecz by zapewnić ciągłość monarchii. Mąż powinien być spokojny, dobrze urodzony i przede wszystkim niegroźny. Na tronie kobieta mogła rządzić, ale w małżeństwie musiała słuchać.

Zasiadła na tronie w 1837 r., otoczona mężczyznami, którzy chcieli ją prowadzić jak dziecko. Premier, lord Melbourne, był pierwszym, który powiedział jej, że powinna pomyśleć o małżeństwie.

W 1836 r. Wiktoria miała 18 lat i po raz pierwszy w życiu czuła, że naprawdę jest sama. Matka odsunęła się od dworu, a Pałac Buckingham wypełniła pustka, której nie potrafiły przykryć ani żyrandole, ani wachlarze. „Naprawdę nienawidzę powtarzać tych samych rzeczy. To mnie męczy” — zapisała w dzienniku. W tym samym roku do Londynu przyjechał jej kuzyn, książę Albert z Saksonii-Coburga.

Albert wychował się w duchu niemieckiego romantyzmu. Pisał krótkie wiersze, grał na fortepianie, znał Goethego na pamięć. Lubił ciszę i porządek. Jego ojciec, książę Ernest, marzył o korzystnym ożenku dla syna, ale to wujowa z Belgii, królowa Wiktoria Hanowerska, wpadła na pomysł, by połączyć dwie gałęzie rodu. Spotkanie młodych kuzynów było więc starannie zaplanowane.

„Albert jest fascynujący; tak dobry i uprzejmy. Ma przy tym najsympatyczniejsze i najczarowniejsze maniery” — zapisała Wiktoria w dzienniku 18 maja 1836 r. Wszystko, co później stało się historią, zaczęło się od tamtego spojrzenia. Albert był nieśmiały, ale znał swoją wartość. Ona natomiast po raz pierwszy zobaczyła mężczyznę, który nie był jej poddanym i nie klękał z obowiązku.

Na dworze nie mówiło się o miłości. Mówiono o „dobrym połączeniu”. Arystokratyczne małżeństwa przypominały kontrakty zawarte między rodami, nie sercami. Nikt tego wtedy nie kwestionował. Czasem uczucie przychodziło później, częściej wcale. W epoce, którą później nazwano wiktoriańską, od kobiet oczekiwano cnoty i uległości, od mężczyzn ambicji i panowania.

Gdy dwa lata później Albert przyjechał ponownie, miał 20 lat, dojrzałe spojrzenie, w jego manierach chłód mieszał się z czułością. Wiktoria kazała wprowadzić go do sali audiencyjnej. Szła mu naprzeciw w jasnej sukni, zbyt oficjalnej jak na prywatne spotkanie. Później zapisała: „Zrozumiałam, że to on. Nie mogłam przestać o nim myśleć. Kiedy wyszedł, w pokoju zrobiło się zimno”.

Z punktu widzenia protokołu to była scena niedopuszczalna. Królowa nie mogła wybierać męża z miłości. Ale to ona pierwsza napisała list, który był w istocie oświadczynami. Albert je przyjął. Wiedział, że jego życie zmieni się nieodwracalnie. Będzie mężem kobiety, która rządzi światem, a jemu nie wolno będzie wydać nawet jednego rozkazu. Wieść o zaręczynach przyjęto w Londynie z mieszaniną zachwytu i podejrzliwości. Brytyjczycy pytali, czy nie jest to zbyt „niemieckie” rozwiązanie. Ale lud kochał tę historię. Widział w niej nie układ polityczny, lecz bajkę o miłości silniejszej od tronu. Ślub zaplanowano na luty 1840 r. Wiktoria i Albert stworzyli coś, czego w XIX w. prawie nie znano: małżeństwo oparte na miłości i wzajemnym szacunku. Ona miała ogień i wątpliwości, on rozsądek i czułość. Ich związek stał się wzorem dla świata, który dopiero uczył się mówić o uczuciach.

Rozdział II. Królewski ślub

Wiktoria miała na sobie białą suknię z satyny i koronki, prostą, bez klejnotów. To nie był wybór stylistyczny, lecz gest. Miała być żoną, nie królową. Albert czekał przy ołtarzu w mundurze pułkownika. Wiktoria odnotowała później: „Nie mogłam mówić. Zabrakło mi głosu”. Ceremonia była krótka, bez przepychu. Wbrew tradycji monarchini trzymała w ręku nie berło, lecz bukiet. Świadkami byli książęta i ministrowie. Prasa pisała o „zjednoczeniu serc i narodów”. Londyńczycy wiwatowali na ulicach, lecz w salonach arystokracji dyskutowano o precedensie. Nigdy wcześniej rządząca królowa nie wychodziła za mąż, na dodatek z miłości. Wiek XIX był czasem, gdy małżeństwo stanowiło umowę publiczną, a miłość prywatny luksus.

W tej konwencji wszystko miało rytuał. Kobieta po ślubie stawała się „własnością męża”, a jej ciało należało do niego w sensie prawnym i moralnym. Seks był obowiązkiem, nie przyjemnością. Kościół uczył, że bliskość małżeńska służy wyłącznie prokreacji. A jednak w swoich pamiętnikach Wiktoria pisała o nocy poślubnej: „To był najszczęśliwszy dzień mojego życia”. Albert, wychowany w niemieckim porządku i protestanckiej dyscyplinie, traktował związek poważnie. Ale w ich relacji było coś więcej niż obowiązek. On uczył ją łagodności, ona jego odwagi. „Jest tak dobry, tak łagodny i tak pełen zrozumienia” — zanotowała z naiwnością, która z czasem stanie się mitem moralności wiktoriańskiej. Wielka Brytania obserwowała, jak młoda para staje się wzorem „domu wiktoriańskiego”: cnotliwego, zamkniętego, opartego na obowiązku; kobieta miała być strażniczką porządku, mężczyzna jego architektem. „Dobra żona jest koroną swego męża” — głosiła książka „The Book of Household Management” z 1861 r.

Rozdział III. Dom i imperium

Po ślubie zaczął się etap, którego nikt nie planował. Wiktoria chciała mieć męża, ale nie oddawać władzy. Albert chciał ją kochać, ale nie być ozdobą w pałacu. W XIX w. takie układy nie działały gładko. Dwór szeptał, ministrowie kręcili głowami, a prasa pytała, czy „niemiecki książę” nie ma zbyt silnego wpływu na królową. Albert wstawał przed świtem, przeglądał raporty, studiował projekty ustaw. Wierzył w edukację, naukę, higienę, przemysł, który miał nie tylko bogacić kraj, ale także odgrywać rolę cywilizacyjną. Jego największy triumf to Wielka Wystawa Światowa w 1851 r. Szklany Pałac, który stanął w londyńskim Hyde Parku, wyglądał jak metafora wiary w przyszłość: starannie zaprojektowany, oparty na zdobyczach techniki.

Powoli, choć nie bez bólu, stawali się zespołem. Ona impulsywna, emocjonalna, gotowa wybuchnąć gniewem przy najmniejszej prowokacji. On chłodny, metodyczny, czasem nieznośnie racjonalny. Rodzina rosła szybciej, niż wskazywałby zdrowy rozsądek. Dziewięcioro dzieci w ciągu 17 lat: Wiktoria, przyszła cesarzowa Niemiec; Edward, następca tronu; Helena, Alicja, Leopold, Beatrice… Pałac Buckingham przypominał ruchliwą szkołę z guwernantkami, nianiami i krzykiem w korytarzach. Wiktoria w prywatnych notatkach przyznawała, że „ciąża jest nieszczęściem losu kobiet”. Albert z kolei uważał rodzinę za fundament moralny imperium.

W latach 40. i 50. XIX w. ich małżeństwo stało się przykładem dla narodu: praca, uczciwość, porządek, dzieci, cisza. W rzeczywistości było bardziej burzliwie. Ona potrafiła krzyczeć na ministrów, on potrafił zamknąć się w gabinecie na całe popołudnie, jeśli coś poszło nie po jego myśli.

W sprawach państwa często się różnili. Właśnie to dawało im przewagę. Przyszłość monarchii budowali wspólnie. On językiem raportów, ona emocji. Stworzyli nowy typ władzy: małżeńskiej, partnerskiej, choć na pozór wciąż patriarchalnej. Nad tym wszystkim wisiało pytanie, którego nikt nie wypowiedział głośno: kto tu naprawdę rządzi?

Codzienność, z zewnątrz wyglądająca na idylliczną, w środku była polem manewrów. Spacerowali razem po ogrodach, rozmawiali o ustawach, o ministrach, o raportach z kolonii. Wracali, siadywali przy fortepianie, on grał fragment Mendelssohna, ona przeglądała korespondencję. Wieczorami dyskutowali, jak wychować dzieci, by nie wyrosły na rozpieszczone książęta bez charakteru. Albert chciał domu prywatnego, z wyciszonym życiem i porankami bez kurierów z Downing Street. Wiktoria nie mogła mu tego dać. Czasem buntował się w milczeniu, czasem unosił brwi na jej wybuchy. Ona po kłótniach potrafiła płakać, a potem pisać w dzienniku, że „Albert ma rację, choć sposób, w jaki ją okazuje, potrafi ranić”.

Królowa Wiktoria i książę Albert w marcu 1961 r.

Królowa Wiktoria i książę Albert w marcu 1961 r.

Foto: Mayall / Getty Images

W świecie, w którym kobieta była dodatkiem do nazwiska męża, Wiktoria była władczynią największego imperium świata. Albert, choć ambitny i pracowity, musiał żyć w cieniu. Byli parą nierówną, a zarazem idealnie dopasowaną. Wiktoria potrzebowała jego spokoju, on jej pasji. On mówił o reformach, edukacji i moralności publicznej. Ona odpowiadała mu instynktem i intuicją. Razem tworzyli zdumiewający balans: królowa z temperamentem i książę z kompasem.

Rozdział IV. Ostatnie dni Alberta

Jesień 1861 r. była duszna. W miastach wrzało od plotek o chorobach, brudnych rzekach, które niosły zarazę szybciej niż poczta. Pałac nie był od tego wolny. Albert wrócił z Cambridge trochę przygaszony, lekarze powiedzieli, że to przeziębienie. Wiktoria jednak zauważyła, jak trudno mu wstać, że musi trzymać się poręczy, choć nigdy tego nie robił. Kiedy pierwszy raz poprosił, by przyniesiono mu szlafrok, a nie mundur, zrozumiała, że to poważne.

Lekarze przychodzili i wychodzili z coraz bardziej zatroskanymi minami. W tamtym czasie medycyna potrafiła raczej obserwować, ale nie ratować. Tyfus brzmiał jak wyrok, choć nikt nie odważył się wypowiedzieć tego słowa przy królowej. Albertowi gorączka rosła, ręce drżały. Wiktoria siedziała przy nim godzinami. Czytała mu fragmenty listów, które przychodziły z kolonii, trzymała go za rękę. Śmierć przyszła wieczorem. „Moje szczęśliwe życie dobiegło końca! Świat dla mnie przestał istnieć!” — napisała do córki 14 grudnia 1861 r.

Wiktoria nie mogła zostać w Windsorze. Zamknęła się przed światem w Balmoral, ich ukochanym miejscu w Szkocji. Nawet listy od ministrów odkładała na bok. Gazety zaczęły ją nazywać „królową cienia”.

Rozdział V. Kult żałoby, mit miłości

Po śmierci Alberta świat zobaczył królową, jakiej wcześniej nie znał. Wiktoria odpłynęła w żałobę tak głęboko, że stała się ona jej nową tożsamością. 40 lat w czerni, sukniach, które wyglądały jak zbroje, kiedy każdy gest mówił: „jestem wierna”. Spała przy portrecie, który stał obok łóżka. Na stoliku trzymała jedną z jego rękawiczek. Czasem siadała przy biurku i kazała służbie podawać mu filiżankę herbaty, jakby wciąż był w sąsiednim pokoju. Balmoral, Osborne, Windsor — w każdym pałacu przed przyjazdem przygotowywano jego pokój. Jej listy z tamtego okresu brzmią jak rozmowy z duchem.

Anglia patrzyła na to z narastającym zdumieniem. Monarchia była przecież instytucją publiczną, a królowa schowała się za zasłonami. Ministerstwa prosiły ją o powrót. Parlament naciskał. Prasa zaczynała się niecierpliwić. W końcu uznano, że żałoba Wiktorii to nie tylko kwestia serca, ale także polityki. Tak z prywatnego bólu zrodził się mit wiktoriański, epoki surowości, obowiązku, czystości, samokontroli. Państwo, które przeżywało ekspansję kolonialną, industrializację i społeczne napięcia, zaczęło widzieć w niej symbol matki imperium i strażniczki porządku. Kobiety, naśladując królową, zaczęły nosić masowo czarne suknie. Wiktoria nigdy nie wróciła do dawnej siebie. Z czasem zaczęła pokazywać się częściej, pojawiać na obchodach, odsłaniać pomniki. Ale żałoba pozostała fundamentem jej wizerunku.

Wiktoria, która panowała dłużej niż ktokolwiek przed nią (63 lata), zmarła 22 stycznia 1901 r. w Osbourne House na wyspie Wight. Miała 81 lat. Złożono ją w Frogmore, obok Alberta. Mauzoleum, które razem zaprojektowali, przypominało bardziej prywatny ogród niż królewską kryptę. Zgodnie z jej życzeniem ich dłonie, wykute w marmurze, mają się dotykać. Stworzyli mit „rodziny królewskiej” znany do dziś: mieszankę dworskich rytuałów, moralności i patriotyzmu, z pierwszą parą jako społecznym ideałem. Ale jaka była prawda? Ich historia nie była romantyczną bajką. Raczej walką i kompromisem, namiętnością i polityką. Miłością, która narodziła się z zimnej dworskiej kalkulacji.

WIĘCEJ W NUMERZE
nr
1

04.02.2026

undefined

Udział Facebook Twitter LinkedIn Telegram WhatsApp Email

Czytaj dalej

Plejada gwiazd na scenie, a do tego poczta walentynkowa z udziałem aktorów

Plejada gwiazd na scenie, a do tego poczta walentynkowa z udziałem aktorów

„Newsweek” w wyjątkowej ofercie Onet Premium. Czytaj więcej za mniej

„Newsweek” w wyjątkowej ofercie Onet Premium. Czytaj więcej za mniej

Boję się nowych ekranizacji „Lalki” i „Nocy i dni” [OPINIA]

Boję się nowych ekranizacji „Lalki” i „Nocy i dni” [OPINIA]

Rosjanie bez Starlinka są jak dzieci we mgle. Ukraina to wykorzystuje

Rosjanie bez Starlinka są jak dzieci we mgle. Ukraina to wykorzystuje

PiS rzucił wszystkie siły, ale temat nie grzeje. Czarzastego ta sprawa buduje [OPINIA]

PiS rzucił wszystkie siły, ale temat nie grzeje. Czarzastego ta sprawa buduje [OPINIA]

W MSZ ostrzegają USA przed „wilczą dyplomacją”. Ale przyznają: stajemy się coraz bardziej zależni

W MSZ ostrzegają USA przed „wilczą dyplomacją”. Ale przyznają: stajemy się coraz bardziej zależni

Naukowcy odkryli metale ciężkie w dymie z e-papierosów. „Szkodliwe może być także bierne wdychanie oparów”

Naukowcy odkryli metale ciężkie w dymie z e-papierosów. „Szkodliwe może być także bierne wdychanie oparów”

Czarzasty wyśmiewa prezydenta. Pałac nie odpuści i wystąpi do służb z żądaniem

Czarzasty wyśmiewa prezydenta. Pałac nie odpuści i wystąpi do służb z żądaniem

Czy “Wichrowe wzgórza” to rzeczywiście love story wszech czasów? „To nie jest romans”

Czy “Wichrowe wzgórza” to rzeczywiście love story wszech czasów? „To nie jest romans”

Add A Comment

Leave A Reply Cancel Reply

Wybór Redaktora

Program SAFE przyjęty przez Sejm. Polska otrzyma 43,7 mld euro – Biznes Wprost

Program SAFE przyjęty przez Sejm. Polska otrzyma 43,7 mld euro – Biznes Wprost

13 lutego, 2026
Bloki przy krakowskim Zakrzówku? Miasto podjęło decydujące kroki

Bloki przy krakowskim Zakrzówku? Miasto podjęło decydujące kroki

13 lutego, 2026
Sondaż. Amerykanie ocenili Donalda Trumpa. Gorszy niż Joe Biden?

Sondaż. Amerykanie ocenili Donalda Trumpa. Gorszy niż Joe Biden?

13 lutego, 2026
PiS stworzy koalicję z Braunem? Przemysław Czarnek: Wszystko jest możliwe

PiS stworzy koalicję z Braunem? Przemysław Czarnek: Wszystko jest możliwe

13 lutego, 2026

Najnowsze Wiadomości

Plejada gwiazd na scenie, a do tego poczta walentynkowa z udziałem aktorów

Plejada gwiazd na scenie, a do tego poczta walentynkowa z udziałem aktorów

13 lutego, 2026
W sprawie KSeF Ministerstwo Finansów zapomniało o ważnej rzeczy. „Kompromitacja” – Biznes Wprost

W sprawie KSeF Ministerstwo Finansów zapomniało o ważnej rzeczy. „Kompromitacja” – Biznes Wprost

13 lutego, 2026
USA. Drugi lotniskowiec został skierowany na Bliski Wschód

USA. Drugi lotniskowiec został skierowany na Bliski Wschód

13 lutego, 2026
Facebook X (Twitter) Pinterest TikTok Instagram
© 2026 Razy Dzisiaj. Wszelkie prawa zastrzeżone.
  • Polityka Prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.