Kiedy rząd Stanów Zjednoczonych szykuje się do opublikowania kolejnej partii dokumentów dotyczących UFO, eksperci zastanawiają się nad tym, co może się w tych materiałach znajdować. Zainteresowanie zjawiskami pozaziemskimi na początku tego roku gwałtownie wzrosło — przyczyniły się do tego wypowiedzi zarówno Donalda Trumpa, jak i byłego prezydenta USA Baracka Obamy. Co wiemy na ten temat?
Trump w lutym ogłosił, że polecił sekretarzowi obrony, Pete’owi Hegsethowi, oraz innym odpowiednim departamentom i agencjom rozpoczęcie procesu identyfikacji i publikowania rządowych dokumentów dotyczących UFO. Zapowiedź pojawiła się po opublikowaniu rozmowy Baracka Obamy z komentatorem politycznym Brianem Tylerem Cohenem.
— UFO istnieje, ale ja ich nie widziałem — powiedział były prezydent w odpowiedzi na pytanie o istnienie życia pozaziemskiego.
Kilka dni później Obama doprecyzował swoją wypowiedź, pisząc w mediach społecznościowych: „Statystycznie rzecz biorąc, wszechświat jest tak ogromny, że prawdopodobieństwo istnienia życia gdzieś indziej jest wysokie. Jednak odległości między układami słonecznymi są tak wielkie, że szansa na to, że odwiedzą nas obcy, jest niewielka. Podczas mojej prezydentury nie trafiłem na żadne dowody na to, że istoty pozaziemskie nawiązały z nami kontakt”.
Trump zlecił publikację dokumentów o UFO
— Prezydent Trump polecił Departamentowi Wojny rozpoczęcie procesu identyfikowania i publikowania rządowych dokumentów dotyczących życia pozaziemskiego oraz niezidentyfikowanych zjawisk powietrznych i obiektów latających, ponieważ jest najbardziej transparentnym prezydentem w historii. Czekajcie na kolejne informacje — przekazała „Newsweekowi” rzeczniczka Białego Domu, Anna Kelly.
Podczas rozmowy z dziennikarzami w lutym, Pete Hegseth przekazał, że nie istnieje harmonogram dotyczący ujawnienia dokumentów, o które wnioskował Trump.
— Nie chcę przesadzać z przewidywaniem, ile to zajmie — powiedział. — Pracujemy nad tym. Zamierzamy w pełni dostosować się do tego rozporządzenia i jesteśmy gotowi zapewnić prezydentowi wymagane materiały. Jeśli chodzi o sam proces, więcej szczegółów podamy wkrótce.
Republikańska kongresmenka z Florydy, Anna Paulina Luna, ostro skrytykowała Pentagon po upłynięciu terminu przekazania dziesiątek nagrań dokumentujących domniemane spotkania z UFO, określanymi również jako UAP (Unidentified Anomalous Phenomena). Jej list, datowany na 31 marca, obejmował żądanie udostępnienia ponad 45 plików wideo, mających przedstawiać obiekty o różnych kształtach, które zostały zarejestrowane przez amerykańskie platformy wojskowe nad strefami działań wojennych, oceanami i przestrzenią powietrzną o ograniczonym dostępie. Wśród incydentów wymienia się aktywność w pobliżu Iranu, Syrii, amerykańskich baz i lotnisk oraz incydent nad jeziorem Huron z 2023 r.
„Nikt z Pentagonu nie odpowiedział, dopóki się z nimi nie skontaktowaliśmy. Wygląda na to, że ktoś nie przekazał listu odpowiednim osobom. Jakie to wygodne” napisała Luna na platformie X w tym tygodniu. „I tak otrzymamy tę listę. Nie zamierzamy czekać na coś, co może wydarzyć się w bliżej nieokreślonej przyszłości”.
„Analiza nigdy nie jest stratą czasu”
— Dokumenty te mogą obejmować zdjęcia satelitarne o wysokiej rozdzielczości lub materiały z rzekomych miejsc upadku obiektów — powiedział „Newsweekowi” fizyk z Harvardu, Avi Loeb. — Ustalenie charakteru tych dowodów jest niezwykle istotne dla bezpieczeństwa narodowego. Może wskazywać na rozwój technologiczny ze strony państw wrogich. Nawet jeśli okaże się, że to nie to, analiza nigdy nie jest stratą czasu. To wzmacnia możliwości obrony naszego kraju.
Loeb ma nadzieję, że prawodawcy będą mieli okazję przejrzeć dowody, które dotąd były utajnione.
— Publicznie ujawnione zdjęcia i nagrania nie mają wysokiej wartości naukowej. Bez precyzyjnych pomiarów odległości trudno określić prędkość czy przyspieszenie. Jednak podstawowe dane mogą zawierać wskazówki, które naukowcy mogliby poddać rygorystycznej analizie — dodał. — Na przykład, jeśli z miejsca katastrofy odzyskano jakiekolwiek materiały, można je przebadać i sprawdzić, czy pochodzą spoza Układu Słonecznego. Nawet jeden gram wystarczy do analizy izotopowej za pomocą spektrometru masowego. Wszystkie materiały w naszym Układzie Słonecznym powstały z tego samego rezerwuaru. Materiał z innej gwiazdy prawdopodobnie będzie miał więc sygnaturę izotopową kształtowaną przez inne środowisko gwiezdne.
— Nauka może pomóc rządowi i Kongresowi ocenić, czy jakiekolwiek dowody zgromadzone w ciągu ostatniego wieku mogą mieć pochodzenie międzygwiezdne — podsumował fizyk.
Niektórzy mogą być rozczarowani
Janna Levin, profesorka fizyki i astronomii na Barnard College w Columbia University, w rozmowie z CBS News powiedziała, że astronomowie są „bardzo podekscytowani” możliwością tego, że ujawnione dokumenty mogą zawierać tropy dotyczące życia we wszechświecie, które „wciąż wydaje się rzadkością”. Ekspertka doprecydowała, że naukowców interesują przede wszystkim mikroorganizmy, czyli istoty odpowiedzialne za powstanie życia na Ziemi.
— Jeśli coś zostanie tam znalezione, to byłoby naprawdę ekscytujące — powiedziała Levin. — Naukowo rzecz biorąc, raczej nikt nie spodziewa się odkrycia rzeczywistych technologii pochodzących od innych cywilizacji. Jeśli ktoś oczekuje takich rewelacji, będzie rozczarowany.
Z tą opinią zgadzają się także inni eksperci. Greg Eghigian, historyk nauki i medycyny z Penn State University, powiedział CNN, że choć publikacja może obejmować wojskowe lub cywilne zgłoszenia obserwacji oraz informacje o skali śledztw prowadzonych przez agencje rządowe, to najpewniej większość z ujawnionych dokumentów zostanie uznana przez publikę za „niewyobrażalnie nudne”.
— To będą głównie pliki administracyjne, czyli odpowiedzi na pytania typu: kto za co odpowiada? Ile wydaliśmy na spinacze do papieru? — skwitował.
Jak powiedział CBS News Sean Kirkpatrick, były szef Biura do spraw Rozwiązywania Anomalii we Wszystkich Domenach (AARO) Departamentu Obrony, które zajmuje się badaniem UFO, osoby liczące na dowody istnienia życia pozaziemskiego na Ziemi mogą się rozczarować.
— Niektórzy będą niezadowoleni — przyznał. — Istnieje grupa ludzi, która dalej będzie wierzyć w spisek i twierdzić, że coś jest przed nimi ukrywane.
Kirkpatrick powiedział, że podczas jego kadencji w AARO nie znaleziono dowodów na obecność życia pozaziemskiego lub technologii obcych na Ziemi. Jak dodał, sam byłby zadowolony z takiego odkrycia, jednak jego zdaniem prawdopodobieństwo obecności inteligentnych istot pozaziemskich na Ziemi jest „znikome lub żadne”, choć wierzy, że życie we Wszechświecie istnieje.
Tekst opublikowany w amerykańskim „Newsweeku”. Tytuł, lead i śródtytuły od redakcji „Newsweek Polska”.




