Close Menu
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Modne Teraz
Przemysław Czarnek kolejny raz tłumaczy się z „OZE-sroze”. „Reszta to jest bajka” – Wprost

Przemysław Czarnek kolejny raz tłumaczy się z „OZE-sroze”. „Reszta to jest bajka” – Wprost

30 kwietnia, 2026
KNF ostrzega przed Capitea, W.G Partners i Draw Distance. Na stole poważne zarzuty – Biznes Wprost

KNF ostrzega przed Capitea, W.G Partners i Draw Distance. Na stole poważne zarzuty – Biznes Wprost

30 kwietnia, 2026
Rzeki jako źródło gazów cieplarnianych – nowe badania naukowców

Rzeki jako źródło gazów cieplarnianych – nowe badania naukowców

30 kwietnia, 2026
Bliski Wschód. Media: Lotniskowiec USS Gerald R. Ford wróci do USA

Bliski Wschód. Media: Lotniskowiec USS Gerald R. Ford wróci do USA

30 kwietnia, 2026
„ESG umiera”. Wygląda to na kapitulację brukselskiej biurokracji

„ESG umiera”. Wygląda to na kapitulację brukselskiej biurokracji

30 kwietnia, 2026
Facebook X (Twitter) Instagram
Popularność
  • Przemysław Czarnek kolejny raz tłumaczy się z „OZE-sroze”. „Reszta to jest bajka” – Wprost
  • KNF ostrzega przed Capitea, W.G Partners i Draw Distance. Na stole poważne zarzuty – Biznes Wprost
  • Rzeki jako źródło gazów cieplarnianych – nowe badania naukowców
  • Bliski Wschód. Media: Lotniskowiec USS Gerald R. Ford wróci do USA
  • „ESG umiera”. Wygląda to na kapitulację brukselskiej biurokracji
  • Nowy sondaż. Hennig-Kloska do dymisji? Polacy podpowiedzieli Tuskowi – Wprost
  • Zwolnienie z podatku dochodowego. Emeryci z dwójką dorosłych dzieci i rodziny bez PIT? – Biznes Wprost
  • Podręczniki trzeba pisać na nowo? Jakimś cudem przeszedł ocean
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami
Historie Internetowe
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Biuletyn Zaloguj Sie
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Strona Główna » Skąd tyle żenady na LinkedIn? „Przeciętne tematy przedstawiane są jak objawienia biblijne”
Skąd tyle żenady na LinkedIn? „Przeciętne tematy przedstawiane są jak objawienia biblijne”
Aktualności

Skąd tyle żenady na LinkedIn? „Przeciętne tematy przedstawiane są jak objawienia biblijne”

Pokój WiadomościPrzez Pokój Wiadomości30 kwietnia, 2026

Powstały memiczne generatory opisów na LinkedInie, gdzie każdą drobnostkę, typu przygotowanie obiadu, można opisać w sposób rozwojowy, wpływający na karierę i życie zawodowe — mówi Ola, project managerka. Jest w grupie osób, dla których platforma jest sztuczna i nieautentyczna. Inni uważają ją za skuteczne narzędzie, które wpływa na życie zawodowe. LinkedIn od lat budzi skrajne emocje.

— Dla wielu osób jest „cringe’owy”, bo po prostu nie rozumieją tej platformy. Druga kwestia jest taka, że ludzie mówią, że czują cringe, bo odczuwają własny dyskomfort i kompleksy. Żeby być na LinkedInie, trzeba jednak być osobą ambitną zawodowo, mieć plany, pomysł na siebie i przede wszystkim – chęć rozwoju kariery. Najlepszych znajomych mam właśnie z LinkedIna, bo mamy podobny mindset — mówi Angelika Garczyk, która zawodowo zajmuje się marketingiem. Jak sama przyznaje, mogła zostać tiktokerką, ale wybrała inną platformę. — W szkole byłam kujonką. Nie czułam się wystarczająco cool, żeby być influencerką, ale byłam bardzo zmotywowana zawodowo. Miałam silną potrzebę pokazania, że poradzę sobie na rynku pracy — opowiada.

Cud na rynku pracy

Konto na LinkedInie założyła kilka lat temu. Podczas tematycznych szkoleń, w których brała udział, dowiedziała się, że aktywne prowadzenie profilu może pomóc w znalezieniu pracy.— Znalazłam swoją niszę. Jako pierwsza na polskim LinkedInie wyspecjalizowałam się w K-pop marketingu, czyli sposobach promowania muzyki i artystów z tego gatunku. Bałam się, że przez to nikt mnie tam nie zaakceptuje ani nie polubi — mówi.

Zaczęła jednak konsekwentnie tworzyć treści i publikować posty.— W ramach budowania swojej marki na początku pisałam też o swoich osiągnięciach, na przykład z czasów liceum i studiów. W jednym z postów wspomniałam, że dzięki jednemu tweetowi dostałam się na praktyki zupełnym przypadkiem, albo że moim sukcesem było otrzymanie stypendium na uczelni — opowiada.

Jej zdaniem systematyczność i wytrwałość to klucz do sukcesu.— Nawet jeśli posty nie idą, i tak trzeba działać dalej. Ważne jest też nawiązywanie relacji z innymi użytkownikami. Wchodzenie w interakcje i komentowanie — dodaje. Przygotowanie postu zajmuje jej od trzech do czterech godzin dziennie. — Jeśli danego dnia nic nie publikuję, poświęcam około godziny na interakcje: odpowiadanie na wiadomości i komentowanie — mówi.

Treści, które publikuje, planuje bardzo skrupulatnie. — Kieruję się strategią, że w tygodniu publikuję różnorodne treści: jeden post edukacyjny, drugi storytellingowy, z historią i wnioskami, a czasami także viralowy, czyli tak zwany kij w mrowisko — wyjaśnia.

Angelika większość swoich doświadczeń zawodowych zdobyła właśnie dzięki tej platformie. — Jedną z pierwszych prac zdobyłam w ten sposób, że zauważyłam wizytę właścicielki agencji marketingowej na moim profilu. Napisałam do niej, a ona od razu zaproponowała mi wzięcie udziału w rekrutacji i niedługo później mnie przyjęli — wspomina. Po dwóch latach w branży zdecydowała się przejść na freelance. Kolejne współprace zdobyła również dzięki LinkedInowi. — Widzę, jak wygląda to u moich znajomych, ile czekają i jak długo szukają pracy. Ja jestem trzeci rok w branży i najdłużej byłam bez pracy tydzień. Dzięki LinkedInowi. To naprawdę cud na rynku pracy — dodaje.

Sztuczna platforma

Ola, project managerka, chociaż nie korzysta aktywnie z LinkedIna, właśnie dzięki tej platformie zdobyła jedno ze swoich zleceń. — Miałam dobrze uzupełnione CV w profilu i dodaną do zdjęcia nakładkę „open to work”. Rekruterka skontaktowała się ze mną w wiadomości prywatnej — opowiada. Dalsza rekrutacja przebiegła sprawnie i Ola dość szybko podjęła pracę. — Uważam, że plusem tej platformy jest łączenie rekruterów i osób szukających pracy. To na pewno ułatwia proces aplikacji, bo nie wymaga udostępniania wielu formularzy czy przesyłania CV w formacie PDF. To duża wygoda — podkreśla.

Na tym, jej zdaniem, plusy się kończą. Ola świadomie nie jest aktywną użytkowniczką LinkedIna. — Z mojej perspektywy to dość sztuczna platforma. Często osoby, które coś publikują, koloryzują swój rozwój zawodowy. Opowiadają w wyszukany sposób o tym, co wydarzyło się w ich życiu, ale umówmy się, czasami to nie ma większego sensu — zauważa.

Bo, jak wyjaśnia, nie zawsze stoi za tym realna wartość. — Fajnie, że ludzie robią szkolenia czy biorą udział w konferencjach, ale czasami zwykłe darmowe szkolenie, które wystarczy „przeklikać”, żeby dostać certyfikat, według mnie nie jest tematem na post. To chwalenie się na siłę — zaznacza.

Ola dodaje, że bywa to dla niej wręcz zabawne. — W tej platformie śmieszy mnie to, że nawet małe rzeczy można przedstawić jako ogromne osiągnięcia. Powstały nawet memiczne generatory opisów na LinkedInie, gdzie każdą drobnostkę, typu przygotowanie obiadu, można opisać w sposób „rozwojowy”, wpływający na karierę i życie zawodowe. W praktyce te szumnie brzmiące opisy o wielkich osiągnięciach sprowadzają się czasem do tego, że ktoś po prostu wysłał maila albo wysłuchał podcastu — mówi. Gdyby jednak zdecydowała się na bardziej aktywne korzystanie z platformy, podeszłaby do publikacji inaczej. — Udostępniłabym post klienta o kampanii, którą współtworzyłam, żeby pokazać realny efekt swojej pracy, a nie wyimaginowane osiągnięcie — kwituje.

Działanie z AI

Dr Maciej Chrzanowski, naukowiec, doradca biznesowy i szkoleniowiec, od ponad trzech lat aktywnie działa na LinkedInie. — Od momentu, gdy zacząłem publikować, przez 365 dni codziennie pojawiała się jakaś publikacja. To był trochę eksperyment społeczny, a trochę wyzwanie narzucone samemu sobie. Trafiłem w dobry moment, bo zacząłem pisać o szeroko pojętej technologii AI, która zyskiwała na popularności. W zasadzie w rok udało mi się zdobyć ponad 20 tys. obserwujących na LinkedInie. To bardzo dużo — mówi. Dziś obserwuje go ponad 35 tys. osób.

Zdaniem dr. Chrzanowskiego kluczem do sukcesu na LinkedInie jest systematyczność.

— Niekoniecznie codzienne publikowanie, ale koniecznie regularne — podkreśla. Jego zdaniem AI to technologia, którą warto wykorzystywać w budowaniu marki osobistej. — Podam prosty przykład. Wielu z nas nie jest ekspertami od copywritingu czy tworzenia atrakcyjnych grafik, ale ma wartościową wiedzę do przekazania. Jeśli więc nie potrafimy ubrać jej w odpowiednią formę, nie ma nic złego w wykorzystaniu AI, by stworzyć dobre treści. Chodzi o to, aby pracować „z AI”, zamiast „przez AI”, a to ogromna różnica — dodaje.

Zaznacza jednak, że pełna automatyzacja treści to błąd. — W mojej opinii treści w 100 proc. generowane przez automatyzacje czy agenty AI, które same wymyślają temat i tworzą posty, nie mają sensu. Czyja to wtedy marka osobista? To się nie sprawdzi w dłuższej perspektywie. Czasem spotykamy takie osoby na konferencjach. Wystarczy zamienić dwa zdania i widać, że to bardziej kreacja niż rzeczywistość — dodaje.

Dr Chrzanowski wskazuje także najczęstsze błędy użytkowników. — Po pierwsze brak aktywności. Nie tylko publikowania, ale też lajkowania i komentowania. Po drugie brak profesjonalnego profilu. Sam opis ścieżki zawodowej to za mało, warto zadbać o dobre zdjęcie profilowe. Dziś nic złego nie ma w jego lekkiej obróbce, jeśli nie mamy dostępu do fotografa. Ważne jest też zdjęcie w tle, które pokazuje naszą propozycję wartości, oraz kompletnie uzupełniony profil — wylicza. Kolejnym problemem jest, jak mówi, słomiany zapał oraz monotonia treści. — Warto publikować różne formaty: nie tylko tekst, ale także grafiki, własne zdjęcia czy wpisy, które wywołują emocje i dyskusję — przyznaje.

Na pytanie, czy LinkedIn to dobre miejsce do budowania pozycji zawodowej, odpowiada: to zależy.

— Jeśli mówimy o budowaniu marki eksperckiej w kontekście biznesu średniego i dużego, zdecydowanie tak. Na LinkedInie są menedżerowie średniego i wyższego szczebla, są też właściciele firm. Z moich obserwacji wynika, że są mniej aktywni, ale to nie znaczy, że ich tam nie ma. W moim przypadku to właśnie oni najczęściej zgłaszają się po usługi szkoleniowe czy konsultingowe — dodaje.

„Cringe był na LinkedIn od zawsze, ale jego skala urosła”

Jakub Iciaszek, konsultant ds. komunikacji i marketingu, od blisko dekady aktywnie obserwuje ewolucję LinkedIna. Jako zaawansowany praktyk portalu, tworzy treści, prowadzi blog i analizuje, jak zmienia się styl ekspresji na platformie.

— LinkedIn może być świetnym narzędziem marketingowym i PR-owym, o ile korzysta się z niego sensownie. W przeciwnym razie bardzo łatwo przekroczyć granice absurdu. To medium egalitarne, dostępne dla wszystkich, niezależnie od poglądów, wykształcenia, czy realnego poziomu wiedzy — podkreśla.

Jakub Iciaszek zauważa, że chociaż LinkedIn powstał jako portal stricte zawodowy i biznesowy, publikowane treści od dawna wykraczają poza tę formułę. — Samo w sobie nie jest złe. Niestety coraz częściej pojawiają się clickbaity, storytelling pozbawiony sensu, a także dezinformacja. Cringe był na LinkedInie od zawsze, ale jego skala urosła. Przybyło użytkowników, a masowe korzystanie z AI spowodowało wysyp treści o ekstremalnie niskiej jakości — dodaje.

Wielokrotnie wchodził w interakcje z autorami takich postów. — Komentowanie ich treści — niezależnie od tego, czy jest to ironia, konstruktywna krytyka, czy próba wyjaśnienia — zwykle nie ma sensu, bo bywa automatycznie odbierane jako atak na ego lub na tak zwaną markę osobistą. Której często te osoby tak naprawdę nie posiadają — tłumaczy.

Skąd bierze się cringe? — Z braku wyczucia estetyki treści, niskiej wiedzy ogólnej, braku filtrów poznawczych. Czasem jest intencjonalny, bo prowokacja generuje zasięgi. To, co dla jednych jest żenujące, dla innych bywa „świetnym i normalnym” komunikatem, choć nim nie jest — tłumaczy.

Jakub Iciaszek wyróżnia różne odmiany cringe’u – między innymi lifestylowy, coachingowy, zawodowy, intelektualny czy biznesowy. — To treści schematyczne, płaskie technicznie, binarne, podnoszace zwykłe rzeczy do rangi nadzwyczajnych czynów lub przemyśleń. Niedawno widziałem post, w którym autorka zachwycała się odręcznie napisanym CV, dorabiając do tego narrację o „determinacji i wyjątkowości”. Neutralną rzecz — jak napisanie CV długopisem przedstawiono jako akt heroizmu. Takich przykładów są tysiące. Portal jest tym zalewany masowo — zauważa.

Przez część osób — świadomie. — Takie osoby cynicznie buduje markę osobistą na cringe’u licząc na polaryzację i łatwe zasięgi w social mediach. Ale większość robi to nieświadomie wierząc, że ich treści są mądre i refleksyjne. Popularne są też cytaty „motywacyjne” lub „rozwojowe”, które często nie mają żadnej realnej wartości i są błędnie przypisywane znanym postaciom, choć te postacie nie są ich autorami. Albert Einstein wychodzi na prowadzenie — dodaje z uśmiechem.

Jakub wskazuje także na pewien paradoks. — Osoby produkujące cringe często twierdzą, że cringe nie istnieje, lub że treści jakie wytwarzają cringem nie są. Jest to klasyczny dysonans poznawczy — przyznaje.

Do eskalacji zjawiska, jak wyjaśnia, przyczyniają się również niektórzy tak zwani trenerzy LinkedIn.

— Uczą patetycznych, sztucznych form copywritingu, budowania historii tam, gdzie jej nie ma. Efekt? Przeciętne tematy przedstawiane są jak objawienia biblijne, najlepiej z kolorowymi emotikonami. Całość napędza coś w rodzaju „hipermanii psychologii pozytywnej”, dodatkowo wzmacnianej przez AI. Po postach często widzę, u kogo ktoś robił kurs — mówi specjalista.

Mimo wszystko, jak zapewnia, na LinkedIn wciąż jest przestrzeń dla treści o dobrej jakości. — Kibicuję autorom, którzy tworzą coś własnego, wartościowego i uczciwego wobec odbiorcy. Autentyczność staje się „towarem” luksusowym — kwituje.

Udział Facebook Twitter LinkedIn Telegram WhatsApp Email

Czytaj dalej

„ESG umiera”. Wygląda to na kapitulację brukselskiej biurokracji

„ESG umiera”. Wygląda to na kapitulację brukselskiej biurokracji

Katarzyna Kasia o Łukaszu Litewce. „Czytałam tych kilka linijek ze sto razy”

Katarzyna Kasia o Łukaszu Litewce. „Czytałam tych kilka linijek ze sto razy”

Morawiecki bojkotuje spotkania władz PiS. „Nie chce mieć styczności z tymi ludźmi”

Morawiecki bojkotuje spotkania władz PiS. „Nie chce mieć styczności z tymi ludźmi”

Kaczyński ma problem z tajnym aneksem. „Odciąłby się od brata”

Kaczyński ma problem z tajnym aneksem. „Odciąłby się od brata”

Męski styl na wiosnę i lato 2026. Trendy z kolekcji Pako Lorente

Męski styl na wiosnę i lato 2026. Trendy z kolekcji Pako Lorente

Jak często zmieniać pościel? Wiele osób popełnia podobny błąd

Jak często zmieniać pościel? Wiele osób popełnia podobny błąd

Jak często brać prysznic? Wraz z wiekiem może wręcz zacząć szkodzić

Jak często brać prysznic? Wraz z wiekiem może wręcz zacząć szkodzić

Złamać tabu. Hałas przestał być fanaberią wrażliwych. Stał się tematem politycznym

Złamać tabu. Hałas przestał być fanaberią wrażliwych. Stał się tematem politycznym

Majmurek: PiS i ludzie prezydenta ustawili poprzeczkę nisko. Tak nisko, że rząd nie musiał robić wiele, by wypaść na ich tle dobrze

Majmurek: PiS i ludzie prezydenta ustawili poprzeczkę nisko. Tak nisko, że rząd nie musiał robić wiele, by wypaść na ich tle dobrze

Add A Comment

Leave A Reply Cancel Reply

Wybór Redaktora

KNF ostrzega przed Capitea, W.G Partners i Draw Distance. Na stole poważne zarzuty – Biznes Wprost

KNF ostrzega przed Capitea, W.G Partners i Draw Distance. Na stole poważne zarzuty – Biznes Wprost

30 kwietnia, 2026
Rzeki jako źródło gazów cieplarnianych – nowe badania naukowców

Rzeki jako źródło gazów cieplarnianych – nowe badania naukowców

30 kwietnia, 2026
Bliski Wschód. Media: Lotniskowiec USS Gerald R. Ford wróci do USA

Bliski Wschód. Media: Lotniskowiec USS Gerald R. Ford wróci do USA

30 kwietnia, 2026
„ESG umiera”. Wygląda to na kapitulację brukselskiej biurokracji

„ESG umiera”. Wygląda to na kapitulację brukselskiej biurokracji

30 kwietnia, 2026

Najnowsze Wiadomości

Nowy sondaż. Hennig-Kloska do dymisji? Polacy podpowiedzieli Tuskowi – Wprost

Nowy sondaż. Hennig-Kloska do dymisji? Polacy podpowiedzieli Tuskowi – Wprost

30 kwietnia, 2026
Zwolnienie z podatku dochodowego. Emeryci z dwójką dorosłych dzieci i rodziny bez PIT? – Biznes Wprost

Zwolnienie z podatku dochodowego. Emeryci z dwójką dorosłych dzieci i rodziny bez PIT? – Biznes Wprost

30 kwietnia, 2026
Podręczniki trzeba pisać na nowo? Jakimś cudem przeszedł ocean

Podręczniki trzeba pisać na nowo? Jakimś cudem przeszedł ocean

30 kwietnia, 2026
Facebook X (Twitter) Pinterest TikTok Instagram
© 2026 Razy Dzisiaj. Wszelkie prawa zastrzeżone.
  • Polityka Prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.