Przez ostatnie cztery dekady Polska przeszła drogę od bankruta do 20. gospodarki świata, dostała się do Unii Europejskiej i NATO, tylko Jarosław Kaczyński niezależnie od okoliczności wciąż zajmuje się tym samym: wciąż jednoczy i dzieli polską prawicę.
W polskiej polityce pewne są tylko porażki Unii Wolności i rozłamy na prawicy.
Nie dajcie się zwieść, jeśli w chwili, gdy to czytacie, PiS się jeszcze nie rozpadło, to tylko dlatego, że jest w trakcie rozpadania się. Każdy rozejm ogłaszany przez prezesa, każde wspólne zdjęcie „maślarzy”, „harcerzy” i „zakonu PC”, mające udowodnić, że oto doszło do pokoju, jest nawet nie zawieszeniem broni, tylko przygotowaniem się do kolejnego ataku. Prawo i Sprawiedliwość jest skazane na rozpad, ale nie będzie to proces nagły, tylko ciągły.
Całe moje dorastanie to próby zjednoczenia polskich konserwatystów, zagłuszane przez kakofonię oskarżeń o uniemożliwianie tego zjednoczenia. Nie dałbym rady nie tylko wymienić wszystkich prawicowych formacji i formacyjek (ktoś pamięta, czym wsławiła się Chrześcijańska Unia Jedności?) z lat 90. Nie dam nawet rady wypisać wszystkich tworów koalicyjnych, które w zamierzeniu były próbą zjednoczenia, jak Porozumienie 11 Listopada i legendarny Konwent Świętej Katarzyny.
Jarosław Kaczyński jest weteranem tych układanek. Świadek, uczestnik i twórca historii, wielokrotnie zawierający porozumienia i wielokrotnie je rozbijający. Utarło się, że prezes przez całą III RP reprezentował dwie partie: Porozumienie Centrum i PiS. W praktyce był częścią i Komitetu Obywatelskiego Solidarność, i Przymierza dla Polski, i Sekretariatu Ugrupowań Centroprawicowych. O zręczności, wirtuozerii wręcz, prezesa niech świadczą wybory, w których udało mu się być w prawicowej koalicji i jednocześnie w niej nie być.
W 1997 r. politycy i polityczki PC startowali bowiem z list zwycięskiej Akcji Wyborczej Solidarność, lecz prezes PC dostał się do Sejmu jako reprezentant Ruchu Odbudowy Polski. Kaczyński entuzjastycznie podchodził do idei AWS, w kwietniu 1997 r. zmienił nazwę partii na Porozumienie Centrum — Akcja Wyborcza Solidarność. Ale kiedy okazało się, że liderzy AWS nie chcą go widzieć we władzach (zdolność koalicyjna prezesa to ważny refren w opowieści o historii III RP), opuścił listy ugrupowania Mariana Krzaklewskiego. Efekt był taki, jakby w ostatnich wyborach Inicjatywa Polska startowała razem z KO, ale jej liderka Barbara Nowacka występowała np. na listach Polski 2050.
Kaczyński wszystko widział, wszystko przeżył, mocował się z największymi. Biorąc pod uwagę historię, trudno dawać jakiekolwiek szanse pisowskim separatystom. Przecież z PiS wychodziły już Polska Jest Najważniejsza (m.in. Joanna Kluzik-Rostkowska) i Solidarna Polska (Zbigniew Ziobro), na niepodległość chcieli się wybić Polska Razem (Jarosław Gowin) i Republikanie Adama Bielana. Wszystkie te twory łączy to, że nigdy nie wypracowały realnego poparcia, nie wspominając już nawet o dostaniu się do Sejmu. Albo ginęły, albo wracały pod skrzydła prezesa. Owszem, Solidarna Polska miała olbrzymi wpływ na władzę w poprzedniej kadencji, ale jej poparcie w sondażach nigdy nie przekroczyło błędu procentowego.
Mateusz Morawiecki podobno stara się uniknąć błędów poprzedników. Buduje struktury poza Warszawą, dba o kontakty za oceanem, zbiera pieniądze na kampanię. Po drugiej stronie stoi jednak jeden z najwybitniejszych polskich polityków ostatnich dekad. A Morawiecki jest technokratą. Wiatr historii sprawił, że był premierem popieranym przez PiS. Łatwo sobie wyobrazić scenariusz, w którym staje na czele rządu proeuropejskich liberałów.
Niezależnie od wszystkiego, to, co stanie się w PiS, będzie miało olbrzymie znaczenie dla sceny politycznej. Spacyfikowanie Morawieckiego to potwierdzenie skrętu PiS na prawą ścianę. Wyjście byłego premiera i „harcerzy” z partii matki przebudowuje polityczny krajobraz. Nowe stowarzyszenie stanie gdzieś w miejscu opuszczonym przez Polskę 2050 Szymona Hołowni. Otwarte zostawmy pytanie: czy ktoś potrzebuje jeszcze w Polsce partii chadeckiej w starym stylu — konserwatywnej, ale jednocześnie proeuropejskiej, otwartej na świat i interesy z Zachodem?
„Jeśli chcemy, by wszystko pozostało tak, jak jest, wszystko się musi zmienić” — pisał w powieści „Lampart” Giuseppe Tomasi di Lampedusa. Przez ostatnie cztery dekady Polska przeszła drogę od bankruta do 20. gospodarki świata, dostała się do Unii Europejskiej i NATO, tylko Jarosław Kaczyński niezależnie od okoliczności wciąż zajmuje się tym samym: wciąż jednoczy i dzieli polską prawicę.