-
Rafał Trzaskowski zwrócił się do Rady Nadzorczej Szpitala Południowego o odwołanie dr Agaty Kusz-Rynkun z funkcji członka zarządu i dyrektora ds. medycznych w związku z doniesieniami o nieprawidłowościach.
-
Wyniki audytu w Szpitalu Południowym ujawniły liczne nieprawidłowości przy zatwierdzaniu dyżurów lekarza Dawida Kacprzyka, który w ciągu roku zarobił 1,6 mln złotych, nie posiadając specjalizacji.
-
Szpital Południowy rozpoczął współpracę z Narodowym Funduszem Zdrowia w celu weryfikacji korzystania ze specjalnej ścieżki przyjmowania pacjentów, a premier Donald Tusk zlecił kontrolę NIK i zapowiedział konsekwencje w przypadku naruszeń.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Jak czytamy w komunikacie stołecznego ratusza, „w związku z doniesieniami o nieprawidłowościach” w warszawskim Szpitalu Południowym prezydent Rafał Trzaskowski zwrócił się do Rady Nadzorczej tej lecznicy, aby ta odwołała dr Agatę Kusz-Rynkun z funkcji członka zarządu i dyrektora ds. medycznych placówki.
Rada Nadzorcza szpitala ma zebrać się w czwartek.
Bajońskie zarobki młodego lekarza. W Szpitalu Południowym poleci kolejna głowa?
Dr Kusz-Rynkun jako dyrektor ds. medycznych miała zajmować się m.in. zatwierdzaniem grafików lekarza Dawida Kacprzyka oraz wystawionych przez niego faktur.
„Do zadań i odpowiedzialności członka zarządu i jednocześnie dyrektora ds. medycznych należało m.in. prawidłowe funkcjonowanie pionu lekarskiego całego szpitala oraz prawidłowe udzielanie świadczeń zdrowotnych przez pion lekarski i personel lekarski” – czytamy w komunikacie warszawskiego magistratu.
Tymczasem – jak pokazały cząstkowe wyniki pilnego audytu, zleconego przez prezydenta Warszawy w poniedziałek – w procesie zatwierdzania dyżurów Kacprzyka dochodziło do licznych nieprawidłowości.
Trzaskowski we wpisie na platformie X przypomniał, że kilka dni wcześniej zlecił audyt w Szpitalu Południowym. „Dotychczasowe ustalenia wskazują na nieprawidłowości, które muszą skutkować odpowiedzialnością personalną” – zaznaczył, dodając, że szpital zwróci się do prokuratury z zawiadomieniem o podejrzeniu oszustwa.
Salonik VIP w warszawskim szpitalu. Politycy KO mieli być przyjmowani bez kolejki
Komunikat warszawskiego magistratu to pokłosie afery, która wybuchła kilka dni temu, gdy media zaczęły opisywać sprawę Dawida Kacprzyka. Ten – kiedy był jeszcze zatrudniony w Szpitalu Południowym – miał przez rok zarobić 1,6 mln złotych, nie mając jeszcze specjalizacji.
Dodatkowo w czasie, w którym miał pełnić dyżur w szpitalu, Kacprzyk występował w telewizji czy wykonywał zadania związane z karierą polityczną. Do niedawna 28-latek łączył ścieżkę medyczną z obowiązkami radnego warszawskiej dzielnicy Ursus.
Fala kontrowersji odbiła się na karierze młodego medyka. W poniedziałek Marcin Kierwiński – minister spraw wewnętrznych i administracji, ale jednocześnie także szef warszawskich struktur Koalicji Obywatelskiej – poinformował o rezygnacji Kacprzyka z członkostwa w partii.
Jak dowiedział się ponadto portal Zero, SOR Warszawskiego Szpitala Południowego miał poza kolejką przyjmować polityków KO i ich rodziny. Badania miały być zlecane natychmiast, osoby te miały dostawać także specjalnie wydzielony pokój. Specjalną kolejkę na szpitalnym oddziale ratunkowym miał koordynować właśnie Dawid Kacprzyk. W reakcji na te doniesienia w środę Szpital Południowy poinformował o wypowiedzeniu umów zawartych pomiędzy placówką a 28-latkiem.
Czarne chmury nad warszawskim szpitalem. Interweniuje premier Tusk
Narodowy Fundusze Zdrowia miał otrzymać do weryfikacji listę osób korzystających ze specjalnej ścieżki. Szpital twierdzi, że nie udostępnia informacji dotyczących poszczególnych pacjentów obcym osobom.
Wątek ten został poruszony również w komunikacie warszawskiego ratusza. „Miasto Stołeczne Warszawa, Rada Nadzorcza, urzędnicy – w tym audytorzy – nie mają prawa wglądu w dokumentację medyczną. Nie mamy również uprawnień i kompetencji, by ocenić stan zdrowia pacjenta zgłaszającego się na SOR, jego potrzeby medyczne oraz słuszność decyzji podejmowanych przez lekarzy. Ma je Narodowy Fundusz Zdrowia. Szpital rozpoczął współpracę z NFZ, aby zbadać również tę kwestię” – przekazano.
Do kontrowersji na konferencji prasowej odniósł się premier Donald Tusk. – Oczekuję od tych, którzy są właścicielami tego szpitala, prowadzą te szpitale, od samorządu warszawskiego, precyzyjnych informacji. (…) To musi być wyjaśnione do samego spodu. Tam nie może pozostać żadna dwuznaczność – zaapelował.
Jak zadeklarował szef rządu, w przypadku złamania prawa sytuacja zostanie zgłoszona i wyjaśniona przez prokuraturę. – Jeśli złamano tylko kwestie dobrych obyczajów, to będzie odpowiedzialność polityczna. Jest wystarczająco dużo sygnałów, żeby ci, którzy dysponują tym szpitalem, podjęli też decyzje personalne w tej chwili. Taka jest moja opinia – ocenił.
Premier zapowiedział przy tym, że zwrócił się do NIK o przeprowadzenie kontroli służby zdrowia tam, gdzie „mamy do czynienia z wydatkowaniem środków publicznych”. Powiedział dodatkowo, że „tam, gdzie będą uzasadnione sytuacje, będzie to także owocowało wnioskami prokuratorskimi”.














