Tego się boi Donald Tusk: że w przypadku rekonstrukcji rządu prezydent unikałby przez następne pół roku zaprzysiężenia nowych ministrów — mówiła Dominika Długosz w najnowszym odcinku „Stanu Wyjątkowego”. Chociaż Karol Nawrocki formalnie nie ma do tego kompetencji, to jego dotychczasowe działania pokazały, że może spróbować uniemożliwić formalną wymianę ministrów — analizowali autorzy słuchowiska.
Odwołał w ogóle rekonstrukcję rządu — mówiła w „Stanie Wyjątkowym” Dominika Długosz o premierze Donaldzie Tusku.
— Powiem tak: nie jestem zdziwiony. Wiesz, czego on się boi? Że mu Nawrocki nie wymieni ministrów — wtrącił Andrzej Stankiewicz. Do Długosz dotarły podobne informacje. I, według autorów „Stanu Wyjątkowego”, obawy premiera nie są całkowicie bezpodstawne. Sygnałem dla Tuska mają być ostatnie działania prezydenta Nawrockiego.
— To mnie rozwaliło totalnie. Usłyszałam — oczywiście z koalicji rządzącej — że tu jest problem. [Donald Tusk] by może i odwołał jedną czy drugą ministrę. Tylko oni wiedzą, że teoretycznie prezydent się nie może nie zgodzić, ale w praktyce może po prostu go nie być — mówiła Długosz.
Przypadek sędziego Trybunału Konstytucyjnego jako sygnał oporu prezydenta
Stankiewicz przywołał w tym miejscu przypadek prof. Sławomira Patyry. To prawnik i znawca prawa konstytucyjnego z Lublina, którego 11 czerwca Sejm wybrał na sędziego Trybunału Konstytucyjnego.
Uzupełnienie składu TK wywołało wiosną gorący konflikt między koalicją rządzącą a prezydentem. Karol Nawrocki nie chciał zaprzysiąc czworga z sześciorga sędziów wybranych przez Sejm. Twierdził, że część wakatów w Trybunale nie została obsadzona we właściwym terminie. Tym razem prezydent nie może jednak posłużyć się takim argumentem.
— Patyra bez cienia wątpliwości został powołany prawidłowo — mówił Stankiewicz. — Powinien już sądzić w Trybunale Konstytucyjnym. Ale przysięga nie jest od niego odbierana przez prezydenta i nie ma nawet sygnału, żeby miała być — tłumaczył.
— Czeka od 11 czerwca, a kadencja, którą miał rozpocząć, zaczęła się 28 czerwca. Czyli od tego momentu już powinien sądzić — precyzował Stankiewicz.
Jakie mogą być powody zwłoki w zaprzysięganiu Sławomira Patyry? — Wyszperali mu, że był autorem jednej z analiz, które pozwoliły obecnej władzy — czy konkretnie Adamowi Bodnarowi jako prokuratorowi generalnemu — odwołać Dariusza Barskiego, czyli człowieka Zbigniewa Ziobry ze stanowiska prokuratora krajowego. Otworzyło to drogę do wymiany na tym stanowisku. Finalnie wymiana skończyła się tym, że to stanowisko zajął Dariusz Korneluk. PiS i Karol Nawrocki, i Zbigniew Karpiński, prezes Sądu Najwyższego z nadania Nawrockiego, nie uznają tamtej zamiany. Uważają, że to nie było nielegalne. I dzisiaj Patyra cierpi z tego powodu, że taką opinię napisał. No ale z punktu widzenia konstytucji prezydent nie ma prawa oceniać, jaki jest dorobek naukowy, albo kto pisał jaką analizę — tłumaczył Stankiewicz.
— Nie ma prawa, nie ma przestrzeni. No ale zarobiony jest i nie może odebrać. I tego się boi Donald Tusk: że w przypadku rekonstrukcji byłoby dokładnie to samo, prezydent unikałby przez następne pół roku [zaprzysiężenia nowych ministrów] — mówiła Długosz.
— No tak, Jarosław Kaczyński kiedyś to zrobił. Odwołał wszystkich swoich ministrów i zrobił z nich podsekretarzy stanu, żeby opozycja ich nie odwołała [w ramach wotum nieufności — przyp. red.]. Więc oczywiście da się to załatwić. No ale [Tusk] trochę się tego obawia — relacjonowała Długosz.
Donald Tusk nie może odwołać ministry. Obawia się rozpadu koalicji
Kogo mogłaby dotknąć rekonstrukcja rządu? Przed posiedzeniem klubu KO z 15 lipca spekulowano, że premier chciałby pozbyć się z rządu ministry funduszy i polityki regionalnej Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz.
— Premier był łaskaw powiedzieć przy okazji pytań o rekonstrukcję na tym klubie, że on ma anielską cierpliwość do ludzi z piekła rodem. I zaraz potem wymienił nazwisko pani Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz. I powiedział, że nie będzie jej odwoływał. Dlatego, że on po prostu nie wie w tej chwili, co zrobią jej posłowie — mówiła Długosz.
— To prawda. Powiedział, że boi się, że straci większość — stwierdził Stankiewicz.
— Ona co prawda nie jest posłanką, ale to trochę nie ma znaczenia, bo ma w Sejmie klub 15-osobowy. […] A ponieważ do tej pory nie udało się Donaldowi Tuskowi tych posłów przeciągnąć na stronę Koalicji Obywatelskiej, to on nie chce ryzykować — mówiła Długosz.
Co jeszcze w najnowszym „Stanie Wyjątkowym”?
Kulisy rozłamu w PiS
Kolejne weto Karola Nawrockiego
Tusk rezygnuje z rekonstrukcji
Cały odcinek dostępny jest TUTAJ.
Czym jest „Stan Wyjątkowy”?
„Stan Wyjątkowy” to program, w którym Andrzej Stankiewicz, Dominika Długosz, Kamil Dziubka i Jacek Gądek dyskutują o najważniejszych politycznych wydarzeniach tygodnia. Czołowi dziennikarze Onetu i „Newsweeka” zapewniają słuchaczom i widzom nieszablonową, często żartobliwą, ale zawsze merytoryczną rozmowę, a ich ogromne doświadczenie dziennikarskie i znajomość kulis polskiej sceny politycznej gwarantują potężną dawkę informacji.
Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Zapisz się na newsletter „Stanu Wyjątkowego”