— Po tej obojętności wobec jedzenia z pierwszych miesięcy leczenia nie ma u mnie już śladu. Znów mam ochotę na różne rzeczy, wydaje mi się, że zaczynam jeść coraz więcej — mówi Justyna, która stosuje leki na odchudzanie. Naukowcy sprawdzili, czy przestają one z czasem działać.
Justyna przed pierwszym zastrzykiem na odchudzanie, przepisanym przez lekarza, niewiele wiedziała o tym, jak te leki właściwie działają. Co to znaczy, że przestaje się chcieć jeść? Jedzenie nie smakuje? A może ma się mdłości? — Nic z tych rzeczy — mówi 50-latka. — To kompletna obojętność wobec jedzenia. To uczucie naprawdę mnie zaskoczyło, nawet trudno mi je opisać. Po prostu jakby jedzenie przestało mnie cieszyć i przestałam go pożądać jako czegoś przyjemnego. Jadłam posiłki o określonych porach, ale bardziej z rozsądku niż z głodu czy poczucia, że mam na coś apetyt — wspomina Justyna.
Dla wielu osób to uczucie wyzwolenia od nieustannego myślenia o jedzeniu i przyjemności, jakie ono sprawia, to prawdziwy game changer w walce z otyłością czy nadwagą. Jednak wiele osób ma wrażenie, że skuteczność leków inkretynowych, zwanych też analogami GLP-1 (naśladują one działanie ludzkiego hormonu jelitowego GLP-1, sygnalizującego uczucie sytości) spada z czasem. Czy to oznacza, że przestały działać? Czy w tej sytuacji trzeba zwiększyć dawkę?
Dlaczego już nie działa?
Justyna też się nad tym zastanawia. — Po tej obojętności wobec jedzenia z pierwszych miesięcy leczenia nie ma u mnie już śladu. Znów mam ochotę na różne rzeczy, wydaje mi się, że zaczynam jeść coraz więcej. A nie chcę, żeby kilogramy wróciły — mówi zaniepokojona 50-latka. Jednak jej obawy są być może przedwczesne. Jak bowiem wykazali naukowcy z Center for Weight and Eating Disorders University of Pennsylvania, subiektywne uczucie, że lek przestał działać, wcale nie musi pokrywać się z rzeczywistością.
Naukowcy pod kierownictwem dr Jeny Tronieri zaprosili 120 dorosłych z nadwagą lub otyłością (średnie BMI 37,5) do grup otrzymujących semaglutyd (składnik aktywny Ozempic i Wegovy*) w niezmiennej dawce 2,4 mg lub placebo w zastrzykach raz w tygodniu. Badanie trwało 60 tygodni. Grupa otrzymująca lek była nieco większa, obejmowała 72 osoby, a placebo — 48 osób. Wszyscy uczestnicy badania mieli też serię edukacyjnych spotkań z lekarzem i dietetykiem, na których dowiedzieli się, jak zmienić styl życia i dietę na zdrowszą.
Wielkie ważenie talerzy
Jak donosi w artykule w „The American Journal of Clinical Nutrition” zespół dr Tronieri, w czasie eksperymentu naukowcy spotkali się z jego uczestnikami trzykrotnie — w 20-, 40- i 60. tygodniu spotkania. Naukowców interesowało kilka kwestii — oprócz ważenia wszystkich uczestników w obu grupach, za pomocą komputerowych testów oraz kwestionariuszy określali poziom apetytu i szybkość zaspokojenia głodu. Pytali też badanych o subiektywne odczucia zmiany w apetycie. Ale przede wszystkim sprawdzali, ile faktycznie jedzą osoby w obu grupach — ozempikowej i placebo. Po 12-godzinnym nocnym poście każda osoba zjadała standardowe śniadanie o wartości 550 kcal. Cztery godziny później naukowcy podawali uczestnikom bardzo obfity lunch i prosili, aby jedli, aż do momentu, gdy będą syci. Każdy talerz z jedzeniem był ważony przed i po posiłku z dokładnością do jednej dziesiątej grama.
Okazało się, że różnice między grupą ozempikową a placebo były bardzo duże i zaskakujące, zwłaszcza w kontekście odpowiedzi uczestników o ich odczucia głodu i przyjemności z jedzenia. Grupa biorąca ozempik zauważała znaczny spadek apetytu w 20. tygodniu badania — zjadała też o 290 kalorii mniej niż grupa placebo. Jednak potem, w 40. i 60. tygodniu ich osobiste odczucie ochoty na jedzenie wyrównało się z tym, jakie raportowała grupa placebo.
Apetyt na mniej
Ku zaskoczeniu naukowców, choć grupa ozempikowa zaczynała z powrotem odczuwać apetyt i przyjemność z jedzenia, to wciąż jadła o wiele mniej niż grupa placebo. Uczestnicy przyjmujący semaglutyd spożywali o około 240 kcal mniej niż grupa placebo w 40. tygodniu, i o 270 kalorii mniej w 60. tygodniu. Z kolei osoby w grupie placebo początkowo spożywały nieco mniej kalorii (to zapewne efekt placebo oraz wdrożenia zdrowszych zasad żywienia i ruchu), ale potem wracały do pierwotnego spożycia — w 60. tygodniu badania jadły dokładnie tyle samo, co na początku.
Te różnice były doskonale widoczne również w zmianach masy ciała. Grupa placebo w 20. tygodniu badania straciła średnio 5,5 kg, podczas gdy grupa stosująca lek — 9,9 kg. W 40. tygodniu grupa placebo ważyła średnio 6 kg mniej niż na początku badania, podczas gdy grupa stosująca semaglutyd średnio 15 kg mniej.
Niestety, po 40. tygodniu badania masa ciała grupy placebo zaczęła rosnąć, by w tygodniu 60. wynieść średnio tylko 3,6 kg mniej niż na początku badania. Grupa stosująca lek wciąż chudła, choć nieco wolniej — średnia utrata masy ciała wyniosła -15,4 kg. Oznacza to, że mimo stosowania przez rok tej samej dawki i subiektywnego odczucia powrotu apetytu, lek wciąż ograniczał spożywanie kalorii, a efekt terapeutyczny utrzymywał się.
Jak piszą autorzy badania, to wskazówka dla lekarzy — warto, by uprzedzali swoich pacjentów o tym, że odczucie osłabienia działania leku może pojawić się podczas terapii, ale nie oznacza to konieczności natychmiastowego zwiększania dawki semaglutydu.
*Jak podają naukowcy w swoim artykule, badanie zostało częściowo sfinansowane przez firmę Novo Nordisk, producenta Ozempicu i Wegovy.