„MAGA Megan” — tak Donald Trump ochrzcił Megan Degenfelder, zanim ta jeszcze zdążyła oficjalnie ogłosić, że chce ubiegać się o fotel gubernatora stanu Wyoming. Ale mimo poparcia prezydenta Degenfelder może nie wygrać nawet prawyborów. To tylko jeden z kilku pojedynków zaplanowanych na 18 sierpnia, które pokażą rzeczywistą siłę Trumpa. Na razie nie wygląda to dla niego obiecująco.
Pomimo gwałtownego spadku poparcia od początku wojny w Iranie, Trump pozostaje jedną z najpotężniejszych sił w partii republikańskiej. Według Ballotopedii, amerykańskiego serwisu gromadzącego dane wyborcze, do początku sierpnia prezydent udzielił poparcia 312 kandydatom biorącym udział w prawyborach do Kongresu oraz organów władzy stanowej. Dotyczy to wyborów odbywających się w 2026 r.
Spośród faworytów Trumpa, którzy już zdążyli stanąć do walki, aż 97 proc. wygrało prawybory. Dowiedli w ten sposób, jak duży wpływ prezydent ma w szeregach republikanów. Chociaż jednak Trump może się pochwalić niemal bezprecedensową skutecznością, to też doświadczył w tym roku stosunkowo dużej liczby porażek w prawyborach gubernatorskich.
Do 10 lipca wszyscy spośród 170 kandydatów do Kongresu, którym udzielił poparcia, wygrali swoje prawybory — choć ta perfekcyjna seria została niedawno przerwana. Według analizy „Politico” Trump poparł także 17 kandydatów w otwartych prawyborach republikańskich na stanowiska gubernatorów. Jednak nominację uzyskało 10 z nich, a czterech poniosło porażkę.
Do grupy przegranych zaliczają się: kongresman Randy Feenstra z Iowa, wicegubernatorka Pamela Evette z Karoliny Południowej, wicegubernator Burt Jones z Georgii oraz założyciel firmy MyPillow Mike Lindell z Minnesoty.
— Gubernatorzy to zupełnie inny typ polityków — mówi „Newsweekowi” Justin Vaughn, profesor nauk politycznych na Coastal Carolina University.
— Wyborcy postrzegają ich mniej jako żołnierzy partyjnych w ogólnokrajowej wojnie politycznej, a bardziej jako menedżerów odpowiedzialnych za to, co dzieje się w ich własnym stanie — tłumaczy. — Kandydaci na gubernatorów są zwykle lepiej rozpoznawalni, a w grze pojawiają się też inne wpływy i zależności.
Zbliżające się wybory na Florydzie i w Wyoming mogą pokazać, czy te porażki były jedynie wyjątkami, czy też sygnałem, że wyborcy Partii Republikańskiej inaczej ważą poparcie Trumpa przy wyborze lidera swojego stanu.
Kogo Trump popiera na Florydzie?
Po dwóch kadencjach na stanowisku gubernator Florydy Ron DeSantis odejdzie w styczniu 2027 r., ponieważ nie może ubiegać się o reelekcję.
Wśród kandydatów ubiegających się o schedę po nim jest kongresman Byron Donalds, któremu Trump udzielił poparcia na początku tego roku i który obecnie zdecydowanie prowadzi w sondażach. W wyścigu startuje także wicegubernator Jay Collins, któremu DeSantis nie udzielił poparcia, mimo że mianował go zaledwie rok temu. Oprócz nich o stanowisko ubiegają się inwestor James Fishback oraz były przewodniczący stanowej Izby Reprezentantów Paul Renner.
Według sondażu Quantus Insights przeprowadzonego w dniacg 27-29 lipca na grupie 635 respondentów Donalds uzyskał poparcie 49,6 proc. wyborców republikańskich na Florydzie, czyli ponad trzykrotnie więcej niż drugi w zestawieniu Collins (15,7 proc.). Fishback mógł liczyć na 12,4 proc. głosów. 13,5 proc. ankietowanych pozostawało niezdecydowanych.
Prawybory zaplanowano na 18 sierpnia, a wybory powszechne na 3 listopada.
Kogo Trump popiera w Wyoming?
We wtorkowych prawyborach Partii Republikańskiej na gubernatora Wyoming startuje czterech kandydatów: senator stanowy Eric Barlow, emerytowany pułkownik piechoty morskiej Brent Bien, organizator zawodów rodeo Curt Blake oraz stanowa kurator oświaty Megan Degenfelder.
Trump udzielił poparcia Degenfelder, zanim jeszcze oficjalnie ogłosiła start, nazywając ją „MAGA Megan”.
Podczas telekonferencji wyborczej w zeszłym miesiącu ponownie wyraził dla niej pełne wsparcie, mówiąc wyborcom: — Idźcie i głosujcie na Megan Degenfelder. Będziecie zadowoleni. Pomyślicie: „Prezydent Trump dobrze mi doradził”. Za kilka lat spojrzycie wstecz i powiecie: „To był świetny wybór”.
Tymczasem Partia Republikańska stanu Wyoming popiera Biena. Z kolei Barlow zebrał najwięcej środków od początku kampanii — według analizy WyoFile zgromadził ponad 1,5 mln dol. Degenfelder pozyskała około 1,3 mln, zaś Bien — nieco ponad 201 tys. dol.
Niedawny sondaż opublikowany przez sztab wyborczy Barlowa pokazuje, że prowadzi on w wyścigu z poparciem 42 procent wyborców. Degenfelder uzyskała 19 procent, a Bien 14 procent.
„Prezydent Trump ma prawo popierać, kogo chce. Ja przez całą kampanię celowo nie zabiegałem o poparcie żadnych wybranych urzędników — jedynym poparciem, na jakim mi zależy, jest poparcie mieszkańców Wyoming” — napisał Bien w oświadczeniu przesłanym „Newsweekowi”.
„Mam nadzieję, że będę mógł współpracować z prezydentem Trumpem przy najważniejszych sprawach: ochronie konstytucyjnych wolności obywateli Wyoming i przywróceniu stanu ludziom” — dodał. „Nasza kampania skupia się na konserwatywnym przywództwie, ograniczaniu roli rządu i stawianiu Wyoming na pierwszym miejscu, a nie na walce o poparcie. Dzięki tysiącom zwolenników wierzę w nasze przesłanie i szerokie wsparcie, jakie widzimy w całym stanie przed prawyborami” — stwierdził.
Waga prawyborów na Florydzie i w Wyoming
Te prawybory mogą pokazać, czy poparcie Trumpa traci na sile przy wyborach na szczeblu stanowym — co dowodziłoby, że nawet jego potężny wpływ napotyka granice tam, gdzie liczą się konkretne, lokalne sprawy.
Według Justina Vaughna elektorat w wyborach na gubernatorów jest taki sam jak w tych do Kongresu, ale różne są zarówno same wyścigi, jak i kandydaci.
— Wybory do Izby Reprezentantów stały się wyjątkowo zdominowane przez krajowe trendy, zwłaszcza w prawyborach, gdzie przynależność partyjna i lojalność wobec prezydenta często wystarczają wyborcom za wskazówkę — tłumaczy. — W przypadku wyboru gubernatora wyborcy częściej pytają, czy kandydat faktycznie nadaje się do zarządzania stanem, a osobiste relacje polityczne i reputacja mają większe znaczenie.
Trump jawnie i zdecydowanie wsparł zarówno Donaldsa na Florydzie, jak i Degenfelder w Wyoming, przez co ich kandydatury stały się swego rodzaju testem na jego wpływy w partii. Wyścig w Wyoming może być szczególnie interesujący, bo według sondaży Degenfelder pozostaje w tyle za Barlowem.
— Na Florydzie Donalds jest jednoznacznym faworytem. Sondaże od dawna dają mu zdecydowaną przewagę, więc jego porażka byłaby niesamowitym zaskoczeniem. W Wyoming sytuacja jest znacznie trudniejsza do przewidzenia — wskazuje Vaughn. — W Wyoming jest inaczej. Degenfelder zbliża się do Barlowa, ale to on zachowuje lekką przewagę przed samą końcówką wyścigu. Nie zdziwiłby mnie żaden wynik.
Zdaniem Vaughna jedna porażka nie sprawi, że Trump nagle przestanie mieć znaczenie w republikańskich prawyborach. — Kolejna porażka w wyborach gubernatorskich mogłaby wzmocnić argument, że jego wpływy mają granice, zwłaszcza gdy republikanie wybierają przedstawiciela władzy wykonawczej, a nie ustawodawczej. Jednak poparcie prezydenta wciąż jest niezwykle — nawet historycznie — korzystne dla kandydatów w republikańskich prawyborach — podsumowuje Vaughn.
Kolejny stan — Alaska — także wybiera we wtorek nowego gubernatora, jednak bez presji związanej z poparciem Trumpa, bo tamtejszy wyścig nie ma jego oficjalnego faworyta. O stanowisko ubiega się aż 17 kandydatów, którzy chcą zastąpić republikanina Mike’a Dunleavy’ego, który po dwóch kadencjach nie może się już ubiegać o reelekcję.
W Oklahomie natomiast popierany przez Trumpa były senator stanowy Mike Mazzei przeszedł do dogrywki, która odbędzie się 25 sierpnia.
W niedzielny poranek „Newsweek” zwrócił się drogą mailową z prośbą o komentarze do Białego Domu, sztabów wyborczych Donaldsa i Collinsa (Floryda) oraz Barlowa i Degenfelder (Wyoming).
Tekst opublikowany w amerykańskim „Newsweeku”. Tytuł, lead i śródtytuły od redakcji „Newsweek Polska”.