Gdy obecni nastolatkowie wejdą na rynek pracy, część dzisiejszych zawodów może już nie istnieć, a ich miejsce zajmą nowe. Elastyczność pomoże im nie tylko dostosowywać się do tych zmian, lecz także realizować zadania okresu dorastania i stopniowo przygotowywać się do dorosłości. O tym, dlaczego elastyczność jest jedną z ważniejszych kompetencji przyszłości — mówi psycholożka Dorota Kalka.
Łukasz Pilip: Na pewno będziemy mieli o czym rozmawiać?
Dorota Kalka: A dlaczego nie?
Bo elastyczność kłóci się z byciem nastolatkiem?
— Rzeczywiście, można odnieść takie wrażenie. Dorastanie wiąże się z wieloma zmianami, które zachodzą w różnym tempie. Niektóre z nich prowadzą do chwilowego powrotu do mniej dojrzałych sposobów reagowania, widocznych zwłaszcza w sferze emocjonalnej. Nie świadczy to jednak o braku elastyczności. Zmiany są częścią procesu rozwojowego. Dzięki tym doświadczeniom i kontaktowi z własnymi emocjami młode osoby stopniowo uczą się dojrzalszego reagowania. Ich zadaniem rozwojowym jest odnalezienie siebie w tym chaosie.
Elastyczni, czyli jacy?
— Umiejący dostosować swoje myślenie, zachowanie i reakcje emocjonalne do zmieniającej się sytuacji, ale bez utraty własnych wartości i potrzeb, a także bez przekraczania swoich granic. Człowiek uczy się tego już od wczesnego dzieciństwa. Jednak dopiero podczas dorastania rozwijanie elastyczności wchodzi w szczególnie intensywną i ważną fazę.
Dlaczego?
— Nastolatek funkcjonuje w wielu kontekstach, które wpływają na jego sposób myślenia i działania. Dawniej zmiany społeczne zachodziły wolniej, dziś natomiast szybko przekształcają warunki dorastania. Bez elastyczności młodym ludziom trudniej byłoby odnaleźć się w tych zmianach i połączyć różne doświadczenia w spójną całość. Dlatego uznaje się ją za jedną z kompetencji przyszłości.
Co to oznacza?
— Przede wszystkim gotowość do funkcjonowania w świecie, którego jeszcze nie znamy. Gdy obecni nastolatkowie wejdą na rynek pracy, część dzisiejszych zawodów może już nie istnieć, a ich miejsce zajmą nowe. Elastyczność pomoże im nie tylko dostosowywać się do tych zmian, lecz także realizować zadania okresu dorastania i stopniowo przygotowywać się do dorosłości.
Ale często utożsamia się ją z umiejętnym byciem tu i teraz.
— Powiedziałabym, że ona obejmuje wszystkie trzy perspektywy czasowe. Zarówno nastolatkowie, jak i dorośli, podejmując decyzje, korzystają z doświadczeń z przeszłości oraz informacji płynących z teraźniejszości. Robią to po to, aby jak najlepiej przygotować się na przyszłość.
Tylko jak młodzi mają się jej uczyć, kiedy rządzą nimi emocje?
— Silna emocjonalność jest typowa dla okresu dorastania. Młodzi ludzie intensywnie budują wtedy swoją tożsamość. Szukają siebie, testują granice — zarówno własne, jak i innych osób — oraz stopniowo oddzielają się od rodziców. Częściej myślą w kategoriach skrajnych: albo czarne, albo białe; albo dobre, albo złe. Zarówno większa sztywność poznawcza, jak i intensywność reakcji emocjonalnych wiążą się między innymi z tym, że układ nerwowy nastolatka nadal się rozwija, a poszczególne jego obszary dojrzewają w różnym tempie.
To znaczy?
— Układ nerwowy nastolatka rozwija się nierównomiernie. Obszary związane z emocjami dojrzewają wcześniej niż te odpowiedzialne za kontrolę zachowania i przewidywanie konsekwencji. Dlatego silne emocje mogą ograniczać refleksyjność, a dojrzewająca kora przedczołowa dopiero wspiera regulację emocji, planowanie i elastyczne reagowanie.
Elastyczność jest wrodzoną umiejętnością?
— Nie wprost. Rodzimy się z określonym temperamentem, który może ułatwiać albo utrudniać rozwijanie jej. Z czasem kształtują się również cechy osobowości takie jak otwartość na doświadczenia. Osoby mniej impulsywne, mniej reaktywne emocjonalnie i bardziej otwarte na nowe doświadczenia mogą z większą łatwością rozwijać elastyczność. Nie oznacza to jednak, że osoby o innych predyspozycjach nie są w stanie się jej nauczyć.
Coś jeszcze na nią wpływa?
— Na przykład ciekawość poznawcza, niska neurotyczność, rezyliencja oraz środowisko. Bezpieczne relacje, możliwość podejmowania decyzji i popełniania błędów sprzyjają jej rozwojowi.
A co nie sprzyja?
— Silny lęk, impulsywność, brak poczucia bezpieczeństwa, nadmierna kontrola i sztywne zasady. Nie oznacza to jednak, że nastolatkowie o wysokim poziomie neurotyczności nie mogą być elastyczni. Potrzebują większego wsparcia w regulowaniu emocji i bardziej przewidywalnego środowiska. Podobny stereotyp dotyczy ekstrawersji. Myśli pan, że jej niski poziom wpływa negatywnie na bycie elastycznym?
A nie?
— W takim razie zastanówmy się: czy elastyczność to przebojowość?
Nie.
— Właśnie. Elastyczność nie wymaga przebojowości. Introwertywni nastolatkowie mogą rozwijać ją równie skutecznie jak ekstrawertywni. Spokój, ostrożność i refleksyjność mogą wręcz sprzyjać dostrzeganiu różnych możliwości działania.
To ekstrawertycy nie są elastyczni?
— Oczywiście, że są. Ich elastyczność może jednak przejawiać się nieco inaczej, na przykład w większej łatwości podejmowania działania, wchodzenia w nowe sytuacje i poszukiwania rozwiązań poprzez kontakt z innymi ludźmi. Zarówno introwertycy, jak i ekstrawertycy mogą być elastyczni, choć mogą korzystać przy tym z innych swoich zasobów.
Bo elastyczność niejedno ma imię?
— Tak, może się przejawiać w kilku obszarach. O elastyczności poznawczej, która wiąże się z umiejętnością odchodzenia od kategorycznego postrzegania świata i dostrzegania różnych perspektyw, już wspominałam. Elastycznym można być również w obszarze emocjonalnym. Taka osoba potrafi regulować swoje emocje i dostosowywać sposób ich wyrażania do zmieniającej się sytuacji. Możemy mówić także o elastyczności adaptacyjnej, dzięki której człowiek jest w stanie zmodyfikować swoje pierwotne plany w odpowiedzi na nowe okoliczności. Elastyczność społeczna, której dotyczy pana pytanie, polega natomiast na dostosowywaniu sposobu zachowania i komunikowania się do różnych relacji oraz sytuacji społecznych.
Wniosek?
— Elastyczność osób o wysokim i niskim poziomie ekstrawersji może inaczej przejawiać się w towarzystwie. Mogą one zachowywać się równie elastycznie, ale korzystać przy tym z innych zasobów i ponosić inne koszty emocjonalne. Czy nastolatek o niskim poziomie ekstrawersji może być na imprezie wyjątkowo towarzyski?
Może.
— A czy skutek tego zachowania będzie podobny jak u ekstrawertyka? Nie. Młoda, introwertywna osoba po powrocie do domu będzie raczej potrzebowała wyciszenia. Być może zawinie się w kocyk, sięgnie po książkę albo pójdzie spać. Tymczasem jej ekstrawertywny rówieśnik otrząśnie się i pomyśli: „Dobrze, to kiedy kolejna impreza?”.
Myślałem, że elastyczność pomaga lepiej znosić emocjonalne konsekwencje.
— Myślę, że chodzi panu o coś nieco innego — o gotowość do ich przeżywania i umiejętność radzenia sobie z nimi. Elastyczność ułatwia bowiem młodym ludziom, podobnie jak dorosłym, regulowanie własnych emocji. Przykład? Nastolatek albo nastolatka robią coś, do czego od początku nie byli przekonani. Skutek tego działania zaburza ich pierwotny plan, w związku z czym pojawiają się różne emocje. Młodzi ludzie potrafią jednak je rozpoznać, zaakceptować i odpowiednio na nie zareagować. Dlaczego? Ponieważ mają dobrze rozwiniętą elastyczność w obszarze emocjonalnym.
Warto, żeby byli przy tym pewni swego?
— Tak, ponieważ stabilne poczucie własnej wartości sprzyja rozwijaniu elastyczności. Jej trenowanie może jednak stać się trudniejsze w środkowym okresie dorastania, kiedy dojrzewanie społeczne nabiera rozpędu, a szczególne znaczenie zaczynają mieć opinie innych osób oraz potrzeba określenia własnej tożsamości. Młoda osoba może wówczas silniej bronić swojego stanowiska. Jeżeli zmuszamy ją do jego zmiany, a jej poczucie własnej wartości nie jest jeszcze stabilne, naturalnie zaczyna się bronić. Rośnie w niej obawa, czy poradzi sobie z konsekwencjami nowego wyboru. Może wówczas dojść do wniosku, że nie ma sensu niczego zmieniać. Bezpieczniej jest trwać przy swoim, ponieważ pozwala jej to chronić obraz samej siebie.
Chronić?
— Nastolatkowie wciąż nie do końca wiedzą, jacy są i kim chcą się stać. Zmianę własnego stanowiska mogą więc odbierać jako zagrożenie dla kształtującej się tożsamości, jakby rezygnacja z dotychczasowego sposobu myślenia oznaczała utratę części siebie. Bardzo potrzebują wtedy rodziców i usłyszenia od nich, że w modyfikowaniu własnego sposobu myślenia czy działania nie ma nic złego. Taki przekaz nie zadziała jednak, jeśli dorośli nie nawiązali wcześniej dobrej relacji ze swoim dzieckiem.
Dlaczego?
— Cechy i predyspozycje sprzyjające elastyczności nie rozwijają się w oderwaniu od doświadczeń młodego człowieka. Proces ich kształtowania zaczyna się już w najwcześniejszych latach życia. Budowanie kontaktu z dzieckiem jest więc, mówiąc nieco przewrotnie, inwestycją w przyszłość. Bezpieczna relacja, zaufanie i przestrzeń do samodzielnego działania, tworzone w dzieciństwie, pomagają młodej osobie lepiej radzić sobie z wyzwaniami okresu adolescencji.
A jeśli nastolatkowie nie potrzebują naszego ględzenia?
— Potrzebują, choć nie zawsze potrafią albo nie chcą powiedzieć tego głośno. Wolą to pokazać. Oczywiście nawet te młode osoby, które w dzieciństwie miały z rodzicami znakomity kontakt, mogą zacząć kwestionować ich zdanie i zasady. Zaczną się buntować, a ten bunt często będą kierować na najbliższych dorosłych. Dlaczego? Ponieważ rodzice mogą być dla nich bezpieczną bazą. Nastolatkowie mają wówczas poczucie, że mimo konfliktów i trudnych zachowań nie zostaną odrzuceni. Rodzice powinni być zatem trochę jak anioł stróż. Nie mogą kroczyć przed młodą osobą, bo w ten sposób tylko zasłaniają jej drogę. Nie mogą iść tuż obok, bo wówczas krępują jej ruchy. Najlepiej, jeśli trzymają się z tyłu, pozostają dostępni i pozwalają jej działać samodzielnie. Powinni jednak interweniować wtedy, gdy pojawia się realne zagrożenie albo młoda osoba wyraźnie nie radzi sobie z sytuacją.
Nie zawsze tak się da.
— To prawda, dlatego warto rozwijać u młodych osób elastyczność, zanim wyjdą one poza bezpieczne, rodzinne warunki.
Jak moglibyśmy jeszcze przygotować je do tego?
— A jak najlepiej uczą się młodzi ludzie?
Przez doświadczanie?
— Aby doświadczać, muszą najpierw wiedzieć, że mają prawo próbować, podejmować decyzje i popełniać błędy. Dlatego od wczesnych lat potrzebują wokół siebie ważnych osób, których zachowania mogą obserwować. Dzięki temu uczą się, jak reagować w różnych sytuacjach, i wyciągają z tego wnioski. W przypadku elastyczności chodzi o sytuacje, w których takie osoby nawiązują kontakty z innymi, zmieniają swoje zdanie i pokazują, jak do tej zmiany podchodzą. Czy traktują ją jako oznakę słabości, czy raczej jako przejaw dojrzałości i gotowości do uwzględnienia nowych informacji. To oczywiście nie muszą być wyłącznie rodzice. Dla nastolatków bardzo ważni są rówieśnicy, ale znaczenie mają również dziadkowie, nauczyciele i trenerzy. Problem w tym, że niektórzy dorośli wiążą naukę elastyczności z krytykowaniem lub podważaniem stanowiska młodej osoby. Na przykład mój kolega słyszał podczas dorastania: „Jesteś uparty jak osioł. Nie da się z tobą rozmawiać. Zastanów się nad sobą”.
Czym może to skutkować?
— Uległością i nadmiernym podporządkowaniem. Może także prowadzić do rezygnowania z własnego zdania, co jest zaprzeczeniem elastyczności.
Lepiej trenować na zasadzie: hulaj dusza, piekła nie ma?
— To również nie wspiera rozwoju elastyczności. Wspiera ją za to ćwiczenie decyzyjności. Często powtarzam dorosłym, że w rodzicielstwie istnieją trzy obszary podejmowania decyzji. Pierwszy obejmuje sytuacje, w których decyzja należy wyłącznie do dorosłych, ponieważ dotyczy bezpieczeństwa dziecka. W drugim obszarze można już konsultować się z młodą osobą i podejmować decyzję wspólnie. W ostatnim to ona sama ma prawo decydować. Zakres każdego z tych obszarów zmienia się wraz z wiekiem dziecka. Natomiast w naszej rozmowie kluczowy jest etap drugi. To moment, w którym w rodzinie rozpoczynają się negocjacje. A czym są negocjacje? Treningiem elastyczności.
Jak go przeprowadzić?
— Jeśli nastolatkowie widzą coś inaczej niż my, zaznaczmy, że mają do tego prawo. Naszą rolą jest to uszanować. Możemy jednak dopytać, czy nie chcieliby spojrzeć na daną sytuację z całkowicie innej perspektywy. Takiej, w której problem nie dotyczy już ich samych, ale, przykładowo, ich znajomych. Niech spróbują się zastanowić, co by im doradzili.
A gdyby rodzic zapytał panią: „Po co mojemu dziecku takie eksperymenty?”.
— Odpowiedziałabym, że elastyczność to uniwersalna umiejętność. Zawsze jest potrzebna, bo warto być refleksyjnym, umieć podejmować decyzje, zmieniać zdanie, a jednocześnie nie rezygnować z siebie. Elastyczność pełni także funkcję ochronną, ponieważ pomaga radzić sobie ze zmianą, niepowodzeniem i napięciem. Wspiera dobrostan.
Jak?
— Brak elastyczności może sprawić, że młoda osoba potraktuje pojedynczą porażkę jako dowód, że nie potrafi odnaleźć się w świecie albo że nie ma w nim dla niej miejsca. Może to osłabiać jej poczucie sprawczości i dobrostan. Tymczasem współczesne raporty dotyczące kondycji psychicznej młodzieży wskazują między innymi na objawy depresyjne, samotność i obniżone poczucie wpływu na własne życie.
Ale co ma z nimi wspólnego elastyczność?
— Wiemy już, że przydaje się ona w radzeniu sobie ze zmieniającymi się wymaganiami świata. Natomiast aby czuć się w nim dobrze, trzeba również umieć przyjmować własne emocje, modyfikować sposób myślenia i szukać innych rozwiązań, gdy dotychczasowe okazują się nieskuteczne. I to właśnie ułatwia elastyczność.
Dr Dorota Kalka — psycholożka rozwojowa, seksuolożka. Zajmuje się psychologią kliniczną dzieci i młodzieży. Interesuje się wspomaganiem rozwoju człowieka na różnych etapach życia. Współautorka kilkunastu metod diagnostycznych stosowanych w poradniach psychologiczno‑pedagogicznych. Prowadzi zajęcia na Uniwersytecie SWPS




